31

Odp: Związki przyszłości

Zazdrość jest strachem przed utratą.
Po prostu kiedy jesteśmy zazdrośni jesteśmy niepewni naszej partnerki/naszego partnera. Strasz że ona/on wybierze kogoś innego. Przez to, czasem świadomie ukrywając inne emocje pod płaszczykiem zazdrość, mówimy by nasz partner nie widywał się z tym, a ona z tym, nie mogę się z nim widywać bo mój od razu zazdrosny jest itd.
Gdy na swej drodze wyzbywamy się strachu i kroczymy ścieżką pełną miłości dla każdego stworzenia, zazdrość nie istnieje. Jest pochodną strachu. Znika gdy strach znika.
Tutaj jest nasza przemiana. Tu pojawiają się związki przyszłości. Związki oparte na wolności, miłości i niczym innym. Strach odchodzi w zapomniane!

Ludzie łączący się pary poprzez czystą nieskończoną miłość. Wszyscy wolni. Wszyscy szczęśliwi. Wszyscy pełni miłości big_smile
Widzicie to?

32

Odp: Związki przyszłości

Widzimy... smile
Aż się rozmarzyłam..

33

Odp: Związki przyszłości

O tym samym myślałam smile

34

Odp: Związki przyszłości

Znowu bajki ponad wszystko ale widocznie jeszcze nie czas by wiedzieć a nie wierzyć (dla większości)
Wiara to bardzo zła rzecz i ciągle tu się intensywnie przewija.

35

Odp: Związki przyszłości

"Negatywnie" znaczy wg. mnie, że ktoś neguje doświadczenie, "pozytywnie" - że je akceptuje. "Musimy"/"powinniśmy" znaczy, że uważamy, iż odwrotne do tej powinności zachowanie postrzegamy jako negatywne. "Musicie"/"powinniście" znaczy, że dodatkowo komuś przeszkadzają wybory osób inne, niż takie, jaka sama by podjęła (zatem też reaguje "negatywnie").

marta wega napisał/a:

Nemoman - wiara w geny to taki rodzaj determinizmu, nie sądzisz?

nemoman napisał/a:

Móc to chcieć ale przede wszystkim wiedzieć jak to móc zrobić ;-)

Np., jak sugeruje Marta, ominąć geny, swoją płeć, swoją rasę, swoją duszę itd., jednym słowem rozwijać się bez ograniczeń etc. wink Albo jak sugeruje Istnienie "nic nie musimy", albo Ty nemomanie "móc to chcieć", które rozszerzyłbym także na "musieć to chcieć" wink

marta wega napisał/a:

ja, ja, ja, moje, moje, moje, on zabrał mi mojego misia

Jak słusznie zauważyła Marta, uczucie zazdrości (na poziomie* emocji) wiąże się z ideą posiadania (tu - na poziomie mentalnym, gdzie tworzy się myśli i idee myślowe). O kwestii idei posiadania w społeczeństwie (bo zauważcie, że można posiadać tylko wtedy, gdy istnieje idea "społeczności" lub "innych"; jeśli nie ma "innych", np. był(a)byś sam(a) na jakiejś planecie, znika potrzeba posiadania) było kiedyś już na forum. Wg. mnie to jednak wystarczająco złożona sprawa, by zasługiwała na kilka wątków.

Jeśli ktoś chociażby pilnuje swojego portfela, z pewnością idea posiadania jest dla niego tematem aktualnym; niekoniecznie ludzi, ale jednak - obejmuje wszystko, co wg. niej/niego jej/jemu się z jakichś powodów należy.

Oczywiście, nasza cywilizacja jest zbudowana właśnie na umowie-prawie własności - uznaje własność materialną oraz niematerialną. Powstaje pytanie: kto nadał to prawo własności na początku...? Oczywiście, ludzie sami arbitralnie nadali sobie to prawo (tj. w pewnym momencie ziemia, która należała do Ziemi czy też raczej była jej integralną częścią, nagle przestała nią być w postrzeganiu jakiegoś człowieka - ale nigdy poza owym postrzeganiem), i ciągnie się ono od pierwotnych, ziemskich prymitywnych plemion, gdy najsilniejszy o wszystkich decydował i nadawał prawo własności - wywodzi się ono zatem z kultu siły.

Nieformalnie pod niematerialną własnością mieszczą się uczucia drugiej osoby, pod tą materialną - ciało. Ludzie zaborczy rozszerzają swoje "ja" na wszystko i wszystkich dookoła, a kiedy ktoś im stawia opór - reagują "negatywnie", czyli np. zazdrością, szantażem, gniewem itp. Ich emocje silnie odzwierciedlają ich ideologię mentalną, której często nie są świadomi. Tj. osoba w związku z kimś zaborczym nie była niczyją własnością do momentu, kiedy ta druga ją za taką uznała - oczywiście, prawo własności istnieje tylko w umyśle tej ostatniej, bo rzadko ktoś w obecnych czasach w naszej części świata oficjalnie zgadza się na takie niewolnictwo.

Pisaliście sporo nt. istnienia bądź nieistnienia negatywnych uczuć. Wydaje mi się, że to zależy od sposobu postrzegania na wyższych poziomach, a emocje są jedynie odbiciem tego postrzegania (i dzięki temu same w sobie nie są niczym "złym" - maja funkcję informującą nas w tak silny sposób o tym, co znajduje się w nas samych). Jeśli nasza życiowa filozofia zakłada, że "każdy powinien szanować drugiego", to widząc osobę zaborczą będziemy reagować na nią "negatywnie" - niby automatycznie, ale tak naprawdę, dawno temu, sami wybraliśmy sobie taki sposób myślenia.

Zaborcza osoba może wykorzystywać każdy rodzaj ograniczeń, z jakim mamy do czynienia i z jakim sobie jeszcze nie radzimy (bo kto jest doskonały?) - i dotyczy nie tylko związków, ale także pracy, zasobów, polityki, kolonizacji planet etc. Czy wśród tzw. obcych również nie ma przekonania o tym, że mają do czegoś prawo (planety, cywilizacji, rasy, wpływania na DNA innych, ich rozwoju itd.)?

Krótko mówiąc, wg. mnie, jeśli ktoś uważa, że "nie powinno się robić czegoś" (np. nie powinno uznawać się własności), znaczy to, że osoba reaguje "negatywnie", a emocje posłusznie się dopasowują do tego nastawienia, są jedynie odbiciem myśli (tak jak w astrologii Słońce jest symbolem woli, a odbijający jego światło Księżyc emocji) - i mogą ujawniać się np. w postaci uczucia zazdrości, bo ta osoba nie zauważyła ich wcześniej, na poziomie mentalnym, a nawet wcześniej - na poziomie pierwotnej decyzji, gdy jeszcze nie nabrały takiej "mocy".

*(Przy okazji, wg. mnie "poziomy" czy częstotliwości, jak je nazywam, jednak istnieją, a przynajmniej postrzeganie doświadczenia/rzeczywistości w ten sposób ułatwia praktyczne podejmowanie decyzji, nawet jeśli w jakiś sposób się z nią można nie zgadzać; zaznaczam, że to mój punkt widzenia - albo inaczej, filtr, przez jaki oglądam świat).

36

Odp: Związki przyszłości

Nemoman uzasadnij: "bajki ponad wszystko"  smile  Tak rzucać słowami też potrafię  wink 

Rzucam więc sobie: od zazdrości do genetyki. Lubię wiedzieć a wiedzieć znaczy słuchać innych plus własnego doświadczenia. Daleka jestem od wiary. Jednak zamykać się w "powszechniepojmowanejnauce" gdzie słowo nauka jest ciasną etykietką w pojęciu o którym piszesz a mieć otwarty umył to coś innego. Śledzę nowinki naukowe od dawna. Co widzę? Naukowcy dochodzą do wniosku, że poprzez sposób życia jaki prowadzimy i pracy nad sobą szeroko pojętej możemy modyfikować swoje geny. Cóż to? Czysta nauka nemoman  smile
Ludzie różnią się od siebie do tego stopnia, że ktoś np. ma silnie zapisany w genach instynkt taki a taki, inna osobą już nie...   Wydaje mi się, że "pierwotne" instynkty to np. głód, pociąg seksualny, strach itd.   Później pojawiają się tzw. pochodne i tu umiejscowię zazdrość. Nie jest tak niezbędna jak głód np.  Te mechanizmy powstały w procesie ewolucji lub zostały zaszczepione. Nie znaczy jednak, że wszystkie są naturalne i potrzebne na chwilę obecną. Te, które powstały na drodze potrzeby ("instynkty wtórne") obecnie mogą już nie spełniać tej roli jaką pełniły i organizmy mogą je wyeliminować na drodze ewolucji- co być może właśnie się dzieje. Powinieneś to rozumieć.

Naukowcy przyznają również zdziwieni, że coraz częściej spotykają duże zmiany w genetyce konkretnej jednostki na przestrzeni jej życia. Nie przypuszczali, że człowiek może zmieniać się na poziomie molekularnym do tego stopnia w tak krótkim czasie.

Dlaczego więc nie dopuszczasz możliwości, że pewne instynkty jednym słowem opuszczają geny pewnej części osób?

Zauważ pewną regułę: to co było jeszcze 50 lat temu uznawane za paranaukę i fantastykę- teraz jest faktem naukowym. Jak to jest nemoman?

Moje podejście do nauki jest wręcz nieograniczone. Inaczej nauka przestaje być nauką i staje się ciasną klatką.

Tak więc może nadszedł czas przemian na poziomie genu człowieka  co skutkuje "pomysłem" związków przyszłości i samym faktem, że Magnetronic założył taki temat?

37

Odp: Związki przyszłości

nemoman napisał/a:

Wiara to bardzo zła rzecz i ciągle tu się intensywnie przewija.

Proszę, jeśli możesz to odpowiedz: Czemu wiara to bardzo zła rzecz?

38

Odp: Związki przyszłości

Istnienie napisał/a:

Dlaczego więc nie dopuszczasz możliwości, że pewne instynkty jednym słowem opuszczają geny pewnej części osób?

Najbardziej powszechna jest obecnie darwinowska teoria ewolucji, która zakłada, że wszystkie organizmy ewoluują, tj. zmieniają się, nie zostają takie same przez cały czas wink Wg. oficjalnego stanowiska obecnie, wymierają te gatunki, które są najmniej elastyczne (tj. podlegające zmianom), a nie najsłabsze. Czy to bajka, czy nie, takie jest stanowisko powszechne. smile

39

Odp: Związki przyszłości

nemoman napisał/a:

Wiara to bardzo zła rzecz i ciągle tu się intensywnie przewija.

Jestes satanistą? big_smile

Jakby nie bylo slowa wiara to bys byl nikim

nie wierzylbys ze masz rodziców , nie wierzylbys ze jest  cos takiego jak komputer , nie wierzylbys w BOGa , nie wierzylbys we wlasne sily i mnostwo roznych rzeczy , da sie wszystko odmienic wink

zle sformulowas to zdanie ... ale nie zapominaj ze wiara w cokolwiek czyni cuda wink

40

Odp: Związki przyszłości

Odbiegając na chwilę od zazdrości i od rozważań czy jest uwarunkowana genetycznie czy nie, chciałabym was o coś spytać.
Założymy, że faktycznie nie mamy już najmniejszego problemu z zazdrością i wszystkich kochamy jednakowo. Jesteśmy jedną wielką szczęśliwą rodziną. Czy bylibyście zatem w stanie zaakceptować w swoim życiu związki wielogamiczne? Czy bylibyście gotowi wejść w taki związek również seksualnie? Rozmawiamy przecież o związkach przyszłości.
Tylko tak od serca proszę. Bez chowania sie za filozofią i wielkimi słowami o rozwoju duchowym. smile

41

Odp: Związki przyszłości

Witam smile

Jasna deklaracja. TAK. Jestem gotów.
Dłuższy czas mam różne myśli dotyczące tego. Jeśli znalazłbym się w sytuacji gdzie taki związek ma zaistnieć to nie widzę powodu dla którego miałem odsunąć się od tego.

Co do seksualności... trzeba tylko kogoś z kluczem do mnie.

Teraz jestem w związku duchowym.
Przykro mi więc panie i panowie tongue

42

Odp: Związki przyszłości

Czemu nie  smile  Nowe doświadczenie i nowa jakość.

Shawee zaangażuj też trochę ciała w ten interes  wink   a klucza jak się dobrze poszuka można znaleźć i do Ciebie...

43

Odp: Związki przyszłości

Kazdy klusz otwiera tylko tez zamek z ktorym jest kompatybilny. Czasami pasuje do zamka ale go nie otwiera. Ale tu chyba kwestia jest to ze po co nam w ogole zamki..;)

44

Odp: Związki przyszłości

Shawee - ok, w razie czego będę pamiętała, że z Tobą nie ma opcji tongue
Chociaż może jaki wytrych ktoś znajdzie... wink

A poważniej.
Spytałam o związki wielogamiczne i Waszą na nie gotowość, bo z mojego punktu widzenia nie ma większego znaczenia czy zazdrość ma podłoże genetyczne czy jest wytworem ego. Nie ma również znaczenia jak pięknie o rozwoju duchowym będziemy mówić, jak wielu mądrych słów używać. Bo rozwój duchowy dla mnie to nie zawiłe wywody, tylko proste życie i codzienne wybory. Więc jeśli ktoś mówi, że wyzbył się zazdrości całkowicie, musi udowodnić to swoim życiem tu i teraz. W przeciwnym razie możemy tak sobie teoretyzować do końca świata i nic to nie będzie znaczyło..

45

Odp: Związki przyszłości

do alheli - tak, oczywiście, związki wielogamiczne uważam za słuszne, ale wszyscy, podkreślam WSZYSCY muszą być wolni i związek musi byś oparty na całkowitej dobrowolności. 

Nadal nie wiem co z tą zazdrością. Posiadanie, podporządkowanie z miłością moim zdaniem związku nie mają.

Rozumiem co mówi Nemomen  - też uważam, że powinno się wiedzieć a nie wierzyć, nie wiem, być może nie jasno się wyraziłam. Mam po prosty 100% pewność i wtedy to działa. Np, widzę, mimo, ze byłam prawie ślepa. Wszytko możemy, może bym i mogła przestać być słodka blondyneczką, tylko po co Antaresie smile

46

Odp: Związki przyszłości

Zazdrość nie jest wtórnym instynktem. Jest tak samo pierwotna jak głód, popęd seksualny czy chęć życia. Możecie spychać te zachowania lecz im dłużej to robicie tym później będzie trudniej to przeżyć.
Czy myślicie, że to przypadek, że ktoś wam sie podoba a ktoś inny budzi odrazę? To geny. Szukamy partnera który jak najbardziej różni się od nas genami a przy tym posiada dobre geny co idzie w parze pięknem zewnętrznym.
Zazdrość to mechanizm który pozwala z jak najwiekszym prawdopodobieństwem przekazać nasze geny w przyszłość. U istot które mnożą się jak przysłowiowe króliki zazdrość prawie nie istnieje bo w praktyce prawie każdy ma szanse przekazać geny i o ile są to dobre geny to przetrwają okres rozwoju i dotrą aż do fazy ponownego rozrodu. Człowiek musi włożyć mnóstwo energii i czasu by wychować sobie potomków i dlatego mechanizm zazdrości jest tak silny u nas. Każdy chce mieć jak najwiekszą pewność i gwarancję , że to właśnie jego geny przetrwają
Gdybajcie sobie na temat wielogamii, marzyć może każdy ;-) gorzej jest z rzeczywistością. Gdy w grę wchodzi przekazanie genów odrazu "włączy" się wam zazdrość. Co innego gdy ktoś to robi tylko dla czystej przyjemności (inaczej to się zwie erotomania ;-) ) i nie chodzi mu o przekazywanie genów tylko o doznania ale na to musicie jeszcze poczekać do ok piędziesiątki albo i dalej ;-)
Poza tym skoro tu i teraz jesteście pod postacią materialną to wielkim nieporozumieniem jest marnowanie takiej okazji i nie uczenie się materii. Na tzw duchowość przyjdzie czas a teraz lepiej wykorzystać okazję by się dowiedzieć o tym wymiarze jak najwięcej.
Zatem krótko. WIELCY TZW UDUCHOWIENI!!! Współczuję wam waszej duchowości bo nie na tym polega lekcja zwana życie. Marnować taką okazję?!
PS związki woelogamiczne zwane inaczej poligamicznymi to krok wstecz. Są one charakterystyczne dla zwierząt które stoją w rozwoju duchowym i materialnym niżej. Każdy ma wolny wybór i każdy może być człowiekiem i iść w swoim rozwoju do przodu albo jesli uważa , że musi się cofnąć zrobić krok wstecz.
PS 2 co do wiary że dlaczego jest zła to sobie poszukajcie na tym forum. Było o tym wiele razy ale współczesna młodzież umie tylko jedno słowo a brzmi ono "daj" ;-)
Szukajcie sobie sami, jak poszukacie, zmęczycie sie to wtedy może zrozumiecie ;-)

47

Odp: Związki przyszłości

przypomniało mi się coś związanego z końcem Twojego postu nemoman big_smile
http://www.youtube.com/watch?v=5zENR8oLJLQ

a może doświadczamy materii po to aby wyćwiczyć kontrolowanie tej zazdrości?
a nie koniecznie jej całkowite eliminowanie...

48

Odp: Związki przyszłości

Eh... ja swoje a nemoman swoje  smile   

Odnieś się do odkryć naukowców do których nawiązałam odnośnie instynktów i genetyki. Odnieś się do zmiany zachowań powiązanych z ewolucją organizmów.

Jak na razie rozmowa z Tobą przypomina rozmowę z kimś kto mówi na zadane pytanie dlaczego? : bo tak i już!!

Nie twierdzę, że mam rację ale znam dobrze technikę manipulacji: kiedyś to zrozumiecie. Albo mówisz jasno i jako nie preferujący "złej wiary" podpierasz swe wypowiedzi jakimś odnośnikiem albo dowodami albo też... nie mam podstaw traktować poważnie tego co piszesz.

Jaki naukowiec lub też podpierający się nauką pisze: tak jest i koniec kropka? Czy można traktować poważnie to co mówi?

Odnieś się do ewolucji gatunków i związanych z tym zachowań. Obecna nauka nie pozjadała wszystkich rozumów i daleko jej do zrozumienia wielu mechanizmów do czego przyznają się naukowcy. Oni nie są pewni a Ty jesteś? Coś nie tak...

Poza tym uparcie i od dawna powtarzasz z dużych liter słowo DUCHOWOŚĆ o której nikt oprócz Ciebie tu nie wspomina. Robisz to z wielkim wręcz i niewytłumaczalnym uporem. Wiele razy tłumaczyłam Ci, że duchowość wiąże się z materią bo materia jest jak najbardziej duchowa a duchowość może być materialna ale Ty zdajesz się tego -nie wiem- nie widzieć, nie słyszeć... i usiłujesz wmówić tu obecnym, że mają świra na punkcie duchowości. Tymczasem ja widzę coś innego. Przy każdej nadarzającej się okazji Ty nemoman "wałkujesz" tę duchowość i przypuszczam, że to Ty masz jakiś problem związany z tym słowem  wink 

Piszę to wszystko bo... robi się meczące kiedy widzę wciąż taką samą gadkę i czytając kolejny post skierowany nie wiadomo do kogo (do wszystkich i do nikogo) wiem dokładnie z góry co będzie treścią tego postu.

Mogę nie mieć zupełnie racji co do instynktów i genetyki człowieka (nie jestem lekarzem ani naukowcem) ale... staram się podjąć dyskusję i uzasadnić to o czym piszę.

To tyle  wink pozdrawiam

49

Odp: Związki przyszłości

dzięki Istnienie, nie mam siły tłumaczyć i jak widać nie umiem, bo ciągle ktoś czegoś nie rozumie smile Ja z resztą nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać, po prostu mam inaczej i już smile
to taki spór miłośników pomarańczy z tymi co są na cytrusy uczuleni.
ja nadal nie wiem o co chodzi z zazdrością, bo nie rozumiem co się wtedy czuje i tyle

50

Odp: Związki przyszłości

Marta chyba Cię rozumiem, bo też tego nie rozumiem... smile

Sama zapominam czasem, że każdy jest inny, niepowtarzalny i to co czuje jest tak naprawdę jego unikalnym doświadczeniem, dlatego nie wkładałabym ludzi do "jednego worka". Dla jednego zazdrość może być całkiem nieznanym uczuciem, dla innego jest pochodną przekonań i może ją kontrolować pracując nad swoim postrzeganiem świata, dla innego jeszcze zazdrość to niepohamowana siła, instynkt, który pcha do popełniania najgorszych czynów.

Trudno zrozumieć zachowania ludzkie których w nas nie ma. A to, że żyjemy razem na Ziemi nie oznacza, że odbieramy świat tak samo, czasem o tym zapominając próbujemy na siłę przekonać innych do swojego postrzegania. Tu każdy ma rację, piszemy o swoich własnych odczuciach. Kiedy ktoś nam mówi, że dla niego zazdrość to silny pierwotny instynkt to tak właśnie jest, co nie oznacza że ktoś inny czuje to samo, jesteśmy tak inni jak kosmici rozsiani w całej Galaktyce...  a jednocześnie tak wiele nas łączy smile

Wracając do tematu związków, dla mnie osobiście od "zawsze" nie istniało coś takiego jak miłość do jednej wybranej osoby, nie rozumiem tego, jest to sprzeczne całkowicie z moją naturą i moim doświadczeniem z innych wcieleń, nie potrafię ograniczać miłości, dla mnie to oznacza ograniczanie swojej duszy, zabijanie jej... dosłownie, bo doświadczyłam tego w tym życiu, czując się przy swoim partnerze jak w klatce, doświadczając jego zaborczości i zazdrości, którą on nazywał miłością. Dotyczyło to każdej osoby, obojętnie jakiej płci, która stawała mi się bliska. Lekcję odrobiłam i wiem że nigdy więcej nie będę się ograniczać jako dusza smile Wolność i przestrzeń to prawo każdego z nas, mogę kochać kogo chcę, mogę kochać cały świat i to jest takie cudowne, same poczucie Miłości daje niesamowitą moc tworzenia, moc istnienia, zmienia postrzeganie świata, wystarczy ją czuć, jej przepływ, a można dzielić się z każdym, nie szukając jakiejś wybranej osoby, którą będę kochać big_smile

51

Odp: Związki przyszłości

"...Odnieś się do odkryć naukowców do których nawiązałam odnośnie instynktów i genetyki. Odnieś się do zmiany zachowań powiązanych z ewolucją organizmów..."
No jasne! Jakie to proste! Przecież to tak łatwo powiedzieć np "przeszczep serca" albo 1000500100900 razy 3103215.
Staram się pokazać jak się "zawiązuje szwy" ale nie, od razu zróbmy "przeszczepy"  albo w pamięci wielkie liczby pomnóżmy z prędkością większą niż najlepszy kalkulator.
Ci którzy poczuli jakieś wątpliwości sami zaczną szukać info w tym temacie.
Więcej już się tu nie będę wypowiadał o sprawach związanych z genami.
Ps nie obraziłem się ale nie widzę chęci posiadania wiedzy z tej dziedziny życia.
Zatem czekam dalej na opowieści dziwnej treści i bajki z 1000 i jednej nocy ;-)
...Och nie!!! mnie to absolutnie nie przeszkadza jak mój partner albo ja skacze z kwiatka na kwiatek...tak powiadali starożytni motyli ;-)

52

Odp: Związki przyszłości

Myślę, że warto przeczytać- odnośnie związków przyszłości. Jak widać coś się jednak zmienia. To może wywoływać nieprzyjemne reakcje u osób broniących się przed zmianą.

Oczywiście należy podchodzić z pewną dozą sceptycyzmu- jak do wszystkiego.

http://www.sm.fki.pl/index.php?nr=Swiet … odzinie_19

53

Odp: Związki przyszłości

dzięki wielkie za ten tekst big_smile

jest super big_smile
coś niesamowitego... pięknie.
Dla wszystkich polecam www.yourself.pl - wspominałem o tym w innym temacie. Czytając tekst powyżej czułem, że właśnie min o tym piszą. O przebudzeniu kobiety.
doskonale.

pozdrawiam!

54

Odp: Związki przyszłości

Wiele osób wskazywało, że nasz język nas ogranicza oraz przede wszystkim narzuca pewien określony tok myślenia. Jak dowodzili, to, jakie słowa z otoczenia odbieramy (jako dzieci, uczące się języka), a następnie używamy, całkowicie zniekształca nasz odbiór rzeczywistości. Krótko mówiąc, nie żyjemy w prawdziwej rzeczywistości, tylko w jej modelu słownym, który nagina rzeczywistość do słów, które używamy. Jednak "mapa to nie terytorium".

W szczególności dotyczy to kwestii, których nie da się postrzegać zmysłami fizycznymi bezpośrednio. A jednym z takich słów jest "związek".

Występuje spora różnica w znaczeniu pomiędzy polskim wyrazem 'związek' oraz angielskim odpowiednikiem 'relationship', z których pierwszy sugeruje 'związywanie' dwóch ludzi podobnie jak mężczyznę i kobietę z XV karty tarota "Diabeł" wiążą łańcuchy, natomiast drugi bardziej sugeruje coś, co w j. polskim można określić jako "relacja". Ten ostatni wiąże się z czymś znacznie bardziej wolnym i otwartym, niż "związek".

Podkreślam tak wolność, gdyż uważam, że dotyczy ona każdej dziedziny, płaszczyzny oraz poziomu, także reakcji na kogoś, kogo określa się jako "bliskich". Ktoś, kto jest wolny i potrafi dokonać świadomego wyboru, właśnie wybiera, gdy jest w takiej czy innej sytuacji, włączając w to sytuacje związane z "bliskimi". Shawee pytał o reakcję na płaczącą czy śmiejącą się osobę, co dotyczy codziennego życia z innymi ludźmi. Z mojego punktu widzenia osoba świadoma, wchodząc w jakąś nową relację, zdaje sobie dokładnie sprawę z takich kwestii, jak: jaki ona ma charakter, jaki jest oraz może być jej stopień, jaka jest zgodność częstotliwości pomiędzy tymi osobami oraz czy i w jakim stopniu determinują one ową relację. To wszystko sprawia, że w dowolnej sytuacji możemy podjąć najlepszą naszym zdaniem decyzję.

Jest jeszcze druga strona tego zagadnienia, o której wspomniałem w innym temacie: chodzi o świadomość vs automatyzm. Osoba świadoma ocenia sytuację (zdaje sobie sprawę z tego co się dzieje) i wybiera odpowiednią reakcję do sytuacji, a nie reaguje automatycznie. Jeśli widzisz płaczącego "bliskiego", to nie zawsze najlepszym wyjściem będzie dla wszystkich pozostałych "bliskich" dołączanie się po kolei do wspólnego płaczu. wink Wg. mnie występują tu 2 etapy: pierwszy to świadomość stanu drugiej osoby, drugi - świadoma reakcja lub jej brak, w zależności od sytuacji, a nie niezależnie od niej. Innymi słowy, zamiast schematycznego zachowywania się tak samo w każdej sytuacji niczym zaprogramowany automat, preferuję elastyczność, świadomość siebie i otoczenia oraz odpowiedzialność za własne wybory. Jeśli ktoś tego nie spróbował, nie ma pojęcia, jak bardzo ułatwia to życie z niemal każdym, i konsekwentnie na dłuższą metę wpływa na relacje, które, jak się mogę domyślać, Shawee miał na uwadze.

Generalnie, czym większa wolność wewnętrzna, tym mniej skrępowane i napięte staje się nasze otoczenie. Oczywiście, jest to już mistrzostwo, ale czym by było życie, gdyby nie miało celów, do których można dążyć? wink

55

Odp: Związki przyszłości

Antares napisał/a:

To wszystko sprawia, że w dowolnej sytuacji możemy podjąć najlepszą  naszym zdaniem decyzję.

Moim zdaniem są 2 decyzje.
Albo wchodzisz albo wychodzisz.
Pomagasz lub nie pomagasz.
Reagujesz lub nie.
Nie można wejść najlepiej smile

Antares napisał/a:

Jeśli ktoś tego nie spróbował, nie ma pojęcia, jak bardzo ułatwia to życie z niemal każdym, i konsekwentnie na dłuższą metę wpływa na relacje, które, jak się mogę domyślać, Shawee miał na uwadze.

Chodziło mi o współodczuwanie.
Nie w tym rzecz by rozpłakać się. Chodzi o to by poczuć to co ona czuje. Masz wtedy zrozumienie drugiej osoby. Miłość+Zrozumienie=Jedność.
Dzięki temu pomożesz jej najlepiej jak potrafisz. Czyli po prostu pomożesz smile
Teraz rozlej to na wszystkich... i poczuj się wolny.

56

Odp: Związki przyszłości

empatia... tak... i duuużo miłości smile, miłość to wolność smile

57

Odp: Związki przyszłości

Razem z Maat zauważyliśmy, że zdarza nam się reagować wewnętrznie.. tzn. w myślach jesteśmy z tą osobą, współczujemy jej, a nie reagujemy fizycznie.. zastanawiam się czy myśl pocieszenia dochodzi do osoby w sposób dla niej odczuwalny.. bo czasem wydaje mi się że nie.. a może to wszystko trwa dość długo, że nie zauważamy i ona też nie zauważa, że w jakiś sposób mentalny pomogliśmy?

58

Odp: Związki przyszłości

Shawee napisał/a:

Moim zdaniem są 2 decyzje.
Albo wchodzisz albo wychodzisz.
Pomagasz lub nie pomagasz.
Reagujesz lub nie.
Nie można wejść najlepiej smile

Z reguły takie albo-albo, bez dostrzegania stopni pośrednich, prowadzi do ekstremów, a w konsekwencji - fanatyzmu, konfliktów i zwalczania opozycji.
Moje doświadczenie mi podpowiada, że świat w barwach wyłącznie biało-czarnych nie istnieje.

Shawee napisał/a:

Chodziło mi o współodczuwanie.

Wiem. Nazwałem je powyżej etapem 1, tak więc ten temat chyba już dokładnie został omówiony. Podkreślam jednak także znaczenie etapu 2.

59

Odp: Związki przyszłości

Hej smile
Mi doświadczenie mówi bym zbytnio go nie słuchał big_smile

Czemu albo albo... ano dlatego:
yin yang
+ -
dobro zło
dzień noc
kobieta mężczyzna
serce umysł

albo słuchasz serca albo nie.
Nie ma pomiędzy. Nie ma odcieni szarości. Każda szarość to nie biel, tylko domieszka czarnego.
Tu nie chodzi o  fanatyzm i konflikty. Tu chodzi o to by być w zgodzie z sobą. Zaakceptować i ruszyć. Świat jest dualny.