61 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-05-28 18:44:15)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Nie chcę się spierać o taoizm, definicje i inne takie, ale to nie ja to wymyśliłem co napisałem wink Taoizm nie jest jednorodny, tak jak próbują to przedstawiać akademickie podręczniki. Ale mniejsza o to, to nie temat o filozofiach starożytnych. Posługiwanie się swoim doświadczeniem na zasadzie "mam swoje lata i wiem już wszystko, a reszta się myli", to właśnie to, co sama opisałaś:

malgosia.wl napisał/a:

to już szczyt głupoty i ignoranctwa

Mniejsza już też o tych ludzi, z którymi rozmawiałaś. Jeśli bardziej skupisz się na intuicji, niż samo-potwierdzeniu (podobne przyciąga podobne), uda Ci się z pewnością znaleźć ludzi, czy też nawet źródła, które przedstawią Ci inny obraz - nawet rzeczywistości. smile "Szukajcie a znajdziecie", albo mówiąc bardziej współczesnym językiem: "odnajdujesz (przyciągasz) to, na czym koncentrujesz uwagę". smile
Jeśli ktoś jest święcie przekonany, że coś jest niemożliwe - niemal na pewno dalej będzie przekonywał się, że tak jest.

Jeszcze pewien komentarz nt. "niechcenia się" u ludzi.
Są tu moim zdaniem dwie, a nawet trzy strony tego zagadnienia: 1. czasem jest to kwestia czysto pod/nad-świadoma - jeśli czujemy opory przed czymś, to bywa to sygnałem, że nie jest to odpowiedni kierunek; 2. ludzie są poddawani masowej "indoktrynacji", oraz "chemioterapii" (od farcmaceutykow po żywność), co ma zapewnić, że ludzie nie będą mieli wystarczająco energii, czasu, i zasobów, by myśleć o czymś innym, niż kwestiach najbardziej podstawowych; 3. człowiek jest istotą ziemską (z dużym wpływem pasywnej energii yin, nie mylić z żeńską energią) - taoizm i jego praktyki koncentrują się przede wszystkim na zbalansowaniu jej przy pomocy duchowej, aktywnej yang.

A co do mozolnych procesów: lepsze moim zdaniem nastawienie to takie, które jest zorientowane na efekty. Nastawienie psychiczne jest kluczowe. Jeśli skupiasz się na "mozolności", "powolnych efektach" itd. - to tak w istocie będzie.
Sam w to zbyt długo wierzyłem.
Teraz - w tym roku, niestety! - efekty osiągam dużo szybciej, bo zmieniłem w trakcie tej rozmowy (trwającej parę m-cy) dość sporo w swoim myśleniu, nastawieniu, a co za tym idzie - wibracji. I dalej to robię.

62 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-05-29 09:52:13)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Krykers napisał/a:

A jeżeli chodzi o mnie, to się zmieniam. Swoim sposobem, i tak dalej, jak mam czas, to i trenuję, i w ogóle, staram się. Tylko że nie oczekuję fajerwerków od razu. To mozolny proces.

Chodzi o nawyk. Im dłużej coś robisz, tym łatwiej Ci to idzie. To jak z ruszeniem koła młyńskiego, jak je wprawisz w ruch, to później samo się kręci. Ale na początku trzeba energii żeby je rozpędzić.

Antares napisał/a:

3. człowiek jest istotą ziemską (z dużym wpływem pasywnej energii yin, nie mylić z żeńską energią) - taoizm i jego praktyki koncentrują się przede wszystkim na zbalansowaniu jej przy pomocy duchowej, aktywnej yang.

Czlowiek jest równowagą obu energii yin i yang, jeśli dochodzi do nierównowagi tych energii, to się po postu choruje. Te ćwiczenia to przywracanie równowagi obu energii, zarówno w ciele jak i w umyśle, a także w ciałach subtelnych.

Antares napisał/a:

2. ludzie są poddawani masowej "indoktrynacji", oraz "chemioterapii" (od farcmaceutykow po żywność), co ma zapewnić, że ludzie nie będą mieli wystarczająco energii, czasu, i zasobów, by myśleć o czymś innym, niż kwestiach najbardziej podstawowych

Na tym to polega, aby otępić ludzi i zapędzić do roboty. Tak działa kapitalizm i niestety, nie jest on z ludzką twarzą. Współczesna forma niewolnictwa. To, że wszyscy się temu poddają nie znaczy ze my też musimy, mamy wolną wolę i rozum.

Antares napisał/a:

Posługiwanie się swoim doświadczeniem na zasadzie "mam swoje lata i wiem już wszystko, a reszta się myli", to właśnie to, co sama opisałaśh

Ja zawsze czerpałam pełnymi garściami z doświadczeń innych, bo wychodziłam z założenia że nie warto marnować czasu na rzeczy, które zostały przez innych odkryte, tylko trzeba sięgać do źródeł. Ale to indywidualny wybór każdego, jak szybko chce się uczyć i rozwijać.

Antares napisał/a:

Jeśli bardziej skupisz się na intuicji, niż samo-potwierdzeniu (podobne przyciąga podobne), uda Ci się z pewnością znaleźć ludzi, czy też nawet źródła, które przedstawią Ci inny obraz - nawet rzeczywistości.

Nigdy nie nastawiam się na coś, tylko biorę wszystko takim, jakim jest w swojej istocie rzeczy. Nie mam sympatii czy antypatii, ale bez dokonania syntezy Twój obraz rzeczywistości jest tylko oderwanymi od siebie kawałkami. Dopiero jak przetrawisz to co wiesz i to czego doświadczyłeś, wtedy Twoja wiedza staje się użyteczna. Wiedza podręcznikowa niestety jest tylko obrazem, jakim ludzie zachodu widzą orient, a orient jak to słyszy, to się tylko uśmiecha. smile

63 Ostatnio edytowany przez Krykers (2019-05-29 17:55:33)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

"Jeśli ktoś jest święcie przekonany, że coś jest niemożliwe - niemal na pewno dalej będzie przekonywał się, że tak jest."

No tak. Czy nieśmiertelność jest możliwa, czy nie? Nieśmiertelność jest czymś bezkresnym. Po prostu żyjesz wiecznie, tak z definicji. Są rzeczy niemożliwe, ale dlatego że są absurdalne. Np zatrzymaj rozpędzony pociąg gołymi rękami. Możliwe? Raczej nie. Ja nie pisałem że długowieczność jest niemożliwa, a pisałem, że do tego trzeba włożyć w to dużo pracy, a ludziom się nie chce.

I tu jest jak piszesz. Właśnie dokładnie tak, jak napisałeś. Tryb życia, który wyniszcza. U mnie, po pracy, dużo osób idzie na browara. Ja nie. Ja wracam do domu, myję się, i trochę odpocznę. Trochę potrenuję fizycznie, a później pomedytuję. Robię różne ćwiczenia, nawet improwizuję, eksperymentuję. I co dalej? Nic, coś koło domu zrobię, pogrzebię w internecie. Punkt 19:15, znowu coś ćwiczę. Zdarza się, że spontanicznie pójdę sobie na spacer, posłucham śpiewu ptaków, albo wespnę się na drzewo. Nie raz, dzięki temu, chłopy wyższe, łapy jak bochny chleba (ale z brzuszkiem) dziwili się, skąd mam tyle siły. Zawsze mówię, że trenuję. smile A gdybyście widzieli jakie wigibasy umiem robić. big_smile

"Chodzi o nawyk. Im dłużej coś robisz, tym łatwiej Ci to idzie. To jak z ruszeniem koła młyńskiego, jak je wprawisz w ruch, to później samo się kręci. Ale na początku trzeba energii żeby je rozpędzić."

No tak, masz rację Małgosiu. Kiedyś próbowałem pójść na skróty, i zrobiłem sobie trening, na który nie byłem gotowy. Niby robiłem, ale później żałowałem, bo przez kilka dni, nie mogłem się za bardzo ruszać. Wszystko mnie bolało. Dlatego, wpierw jak robię coś nowego, to stopniowo zwiększam poprzeczkę, a nie zaczynam na siłę wyższej szkoły. Tutaj wcześniej napisałaś, że typowy kowalski, nawet 10 minut nie zrobi pewnego treningu. Tylko co się dziwić, jak tego nie trenował nigdy. Ale gdyby trenował, to by wytrzymał i godzinę po jakimś czasie. A jeżeli chodzi o ten trening, o którym wyżej napisałem, to teraz robię go bez większego wysiłku.

64 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-05-30 07:24:03)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

Czlowiek jest równowagą obu energii yin i yang, jeśli dochodzi do nierównowagi tych energii, to się po postu choruje. Te ćwiczenia to przywracanie równowagi obu energii, zarówno w ciele jak i w umyśle, a także w ciałach subtelnych.

Yin-Yang to energie, które powinny być w równowadze, dokładnie tak. Ćwiczenia fizyczne są ważne, ale same z siebie nie wystarczą jeszcze.

Ale yin-yang to nie wszystko. To dopiero początek. Masz także inne elementy, które potrzebują równowagi, zakodowane np. pod postacią wu-xing (5 przemian, często tłumaczonych w j.polskim na żywioły), 8 podstawowych kierunków, itp. Egipcjanie byli obsesyjnie przekonani o świętości osiągnięcia zasady balansu - Maat. To są fundamenty, wokół których zostały stworzone takie systemy, jak tai-chi, qi-gong, i bardziej zaawansowane. Ale ostatecznie chodzi o wyrobienie sobie świadomości tych elementów, by nie powtarzać bezmyślnie ruchów stworzonych przez kogoś innego (jeśli ktoś takie rzeczy praktykuje).

malgosia.wl napisał/a:

bez dokonania syntezy Twój obraz rzeczywistości jest tylko oderwanymi od siebie kawałkami. Dopiero jak przetrawisz to co wiesz i to czego doświadczyłeś, wtedy Twoja wiedza staje się użyteczna.

Rzeczywiście, synteza, integracja i powiedzmy "konsolidacja" nie tylko wiedzy, ale w ogóle całości człowieka, najlepiej sprawdza się w praktyce. I tym od długiego czasu też się zajmuję.

malgosia.wl napisał/a:

Wiedza podręcznikowa niestety jest tylko obrazem, jakim ludzie zachodu widzą orient, a orient jak to słyszy, to się tylko uśmiecha

Tak jak ci mistrzowie tai-chi, do których wcześniej się odnosiłaś? wink

Ale faktycznie, akademickie podejście jest silnie zakorzenione u człowieka. Dlatego ciągle piszą o wiedzy. Tymczasem istotna jest świadomość.

Chciałem jeszcze raz zacytować Małgosię:

malgosia.wl napisał/a:

to dowód na to, że jak się chce to można! To nie jest nic wstydliwego, wręcz przeciwnie, trzeba o tym głośno mówić, bo a nuż znajdą się naśladowcy...

Ludzie nie wierzą w takie rzeczy jak długowieczność, bo nie zadają sobie trudu, aby to sprawdzić, żyjąc w otępieniu i marazmie. Ale to w końcu ich życie i ich decyzje i nam nic do tego, nie możemy ingerować włażąc z butami w życie innych ludzi. Każdy jest kowalem swojego losu i w tym sensie to bardzo życiowa sentencja. To właśnie brak dociekliwości w życiu jest zawsze fatalny w skutkach, dlatego ciągle powtarzam: czas najwyższy zburzyć swoje iluzje i zastąpić je prawdziwą wiedzą!

Dokładnie.... A ja bym powiedział: zastąpić iluzję wiedzy - świadomością! big_smile

65 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-05-30 10:05:12)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Ale yin-yang to nie wszystko. To dopiero początek. Masz także inne elementy, które potrzebują równowagi, zakodowane np. pod postacią wu-xing (5 przemian, często tłumaczonych w j.polskim na żywioły), 8 podstawowych kierunków, itp. Egipcjanie byli obsesyjnie przekonani o świętości osiągnięcia zasady balansu - Maat. To są fundamenty, wokół których zostały stworzone takie systemy, jak tai-chi, qi-gong, i bardziej zaawansowane. Ale ostatecznie chodzi o wyrobienie sobie świadomości tych elementów, by nie powtarzać bezmyślnie ruchów stworzonych przez kogoś innego (jeśli ktoś takie rzeczy praktykuje).

Rozwinęciem tego jest jeszcze osiem trygramów, z których wywodzą się 64 heksagramy, najbardziej widoczne w stylu Pa-Kua:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Osiem_trygram%C3%B3w

TaiChi zostało tak na prawdę opracowane jako odpowiedź na systemy buddyjskie i zmieniona została koncepcja i podejście. Wąż i żuraw to odzwierciedlenie strategii w TaiChi. Jednak bez poznania północnego Shaolinu nie zrozumiesz TaiChi. Trzeba wniknąć w genezę powstania, wtedy wszysko składa się w jedna logiczną całość. I widać, że cele są te same, tylko metody różne. Dlatego się te ruchy studiuje, w celu odnalezienia ich pierwotnego sensu i zastosowań, a nie bezmyślnie powtarza. Dzięki temu nabywa się wiedzę o funkcjonowaniu swojego ciała i eliminuje ze swojego życia czynności zupełnie niepotrzebne, a skupia na tym co istotne. W sztukach walki nie ma ruchów, które nie mają jakiegoś ukrytego sensu.

Antares napisał/a:

Tak jak ci mistrzowie tai-chi, do których wcześniej się odnosiłaś?

Dokładnie tak.

Antares napisał/a:

Dokładnie.... A ja bym powiedział: zastąpić iluzję wiedzy - świadomością!

Jak zwał, tak zwał. Mówimy chyba o tym samym. smile

66 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-05-31 08:21:08)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Krykers napisał/a:

Ja nie pisałem że długowieczność jest niemożliwa, a pisałem, że do tego trzeba włożyć w to dużo pracy, a ludziom się nie chce.

Jest wielu, którzy starają się zatrzymać uciekającą młodość - i płacą za to ogromne sumy. Medycyna estetyczna jest uważana za potężny biznes, dla której inwestorzy widzą świetlaną przyszłość, a ceny mają z czasem spadać...


Krykers napisał/a:

Tryb życia, który wyniszcza. U mnie, po pracy, dużo osób idzie na browara. Ja nie. Ja wracam do domu, myję się, i trochę odpocznę. Trochę potrenuję fizycznie, a później pomedytuję. Robię różne ćwiczenia, nawet improwizuję, eksperymentuję. I co dalej? Nic, coś koło domu zrobię, pogrzebię w internecie. Punkt 19:15, znowu coś ćwiczę. Zdarza się, że spontanicznie pójdę sobie na spacer, posłucham śpiewu ptaków, albo wespnę się na drzewo. Nie raz, dzięki temu, chłopy wyższe, łapy jak bochny chleba (ale z brzuszkiem) dziwili się, skąd mam tyle siły. Zawsze mówię, że trenuję. smile A gdybyście widzieli jakie wigibasy umiem robić. big_smile

Mogę się mylić, ale mam przeczucie, że idąc pod prąd ówczesnym tendencjom, jesteśmy w stanie stworzyć zupełnie nowe podejście do życia, nową mentalność. I tak się właśnie dzieje. Są ludzie, którzy już organizują się w grupy, na razie małe i odizolowane. Problem jest taki, że wiele z nich za bardzo wsiąka w jakąś religię czy inną filozofię i często zwalcza pozostałych. W dodatku zbytnio koncentrują się na samej organizacji, definicjach, naukowości i innych nieistotnych rzeczach.
Po drugiej stronie jesteśmy my: tacy, którzy chcą upraszczać rzeczy i życie, którym nie zależy, by osiągnęli sławę czy uzyskali jakąś - powszechnie pożądaną - pozycję społeczną.
Wydaje mi się, że w tym wszystkim brakuje gdzieś inspiracji, czy prawdziwej wizji.
Ludzie albo nie wierzą, że coś mogą osiągnąć, albo łatwo się poddają.
Tymczasem zmiany dzieją się w zasadzie codziennie w ostatnim wieku na naszych oczach. Tyle, że większość społeczeństwa po prostu odmawia bycia aktywnym uczestnikiem - z powodu ww. braku wiary.
Jeśli ja miałbym wskazać jakiś kierunek dla tego świata, to interesowałoby mnie:
1. życie w zgodzie z naturą (także, może w szczególności, z tą własną, prawdziwą naturą, co właśnie było tym, co nazywano tao) - zacytuję tutaj Chuang Tzu (j. ang. bo tylko takie mam tłumaczenie):

To be in accord with the tao of your own nature is the regular way to preserve your body, to maintain life, to nourish your inner core

2. wiara w możliwości człowieka - my dopiero raczkujemy z naszymi umysłowymi możliwościami, możemy o wiele, wiele więcej; ograniczenia narzucone nam przez współczesny system edukacji i wychowania sprawiły, że podświadomie gdzieś ciągle odrzucamy te możliwości - gdyby było inaczej, nie gadalibyśmy o tym na tym forum
3. bycie aktywnym twórcą, a nie biernym obserwatorem, który uważa, że to dla niego rządy tworzą naszą rzeczywistość, a społeczeństwo tylko czeka na gotowe - wymaga to odpowiedzialności, bo bierne oczekiwanie jest łatwe: nie trzeba nic robić! wink

Wspomniane przeze mnie 8 kierunków to właśnie pa-kua. Jeżeli temat was interesuje - bo jest bardzo szeroki - to chodzi tu o 8 (+9-ty, centralny) energii podtrzymujących - wg. różnych, nie tylko chińskiej - kosmologii wszechświat. Innymi słowy, wszystko, co istnieje, jest rezultatem współdziałania tych 8 energii... Na nich koncentrowała się wspomniana wcześniej alchemia... 4 (5) kierunków jest wyróżnionych, tak jak widać to na starożytnym kalendarzu Majów, Azteków, czy Tolteków (a także na kole Indian).

4(5) energii (dwugram), 8(9) energii w raz z pośrednimi (wspomniane przez Małgosię trygramy), tworzą makrokosmos i mikrokosmos (człowieka). Opanowanie ich prowadzi właśnie do wyższego poziomu człowieka. A nieśmiertelność może być tutaj pewnym skutkiem ubocznym, tak jak wspominałem. Chodzi o pewne osiągnięcie - stanu energetycznego i mentalnego.

Zacytuję jeszcze znaną australijską badaczkę tego tematu (i innych, powiązanych) Jasmuheen:

Od wieków ludzkość zakorzeniona jest w świadomości i wierzeniach na temat ograniczeń do tego stopnia, że (...) [ludzie i ich mózgi] podtrzymują wiarę w śmierć i starzenie niż wypełniają swoje modele naturalnego podtrzymywania życia i regeneracji. (...) zdałam sobie sprawę, że ciało jest cudownym, samoutrzymującym się organizmem, które zużywa się z powodu wysokiego poziomu toksyczności: toksycznego myślenia, toksycznych uczuć oraz toksycznego odżywiania.

Zanim więc zaczniecie szukać kolejnych dziur w całym, kwestionować wszystko, a także udowadniać sobie, że osoby, które coś takiego powiedziały, niekoniecznie są nieśmiertelne, a nawet znajdziecie dowody, że nie są (bo tak właśnie programowane są mózgi w szkołach, by w ten sposób ludzie oceniali rzeczy, o których nic nie wiedzą) - to moim zdaniem warto najpierw podejść do tematu od drugiej strony: przyjąć najpierw założenie pozytywne, a nie negatywne. smile

I propo integracji jeszcze: ważniejsza od integrowania wiedzy jest integrowanie... "siebie". Mam 1 spostrzeżenie, próbując znajdować różnice między osobami starszymi, a dziećmi: te drugie sprawiają wrażenie posiadania silnie zintegrowanej siły życiowej - czyli tzw. "duchowej" (tak to się tłumaczy z orientu na polski, aczkolwiek chyba nie ma w j. chińskim, nie wiem jak w sanskrycie, dokładnego odpowiednika).

Wczoraj nieoczekiwanie rozmawiałem w pracy z ludźmi, którzy w ogóle ignorują takie tematy. Sami z siebie - ku mojemu zaskoczeniu - zaczęli mówić o życiu, śmierci i duchu, tym razem w kontekście zwierząt. Intuicyjnie czuli, że jest duch, który ożywia ciało siłą życiową, i jest wyraźna różnica w momencie, kiedy ten duch opuszcza umierające zwierzę.

Ów "duch" - nie mylić z koncepcjami katolików - właśnie jest odpowiedzialny za integrację sił życiowych, i na nim koncetrowała się uwaga taoistycznych alchemików. Starzenie się organizmu, ale także energii, jest związane z rozpadem - rozpraszaniem tej energii. Zamiast być silnie skoncentrowana we wnętrzu, niejako "przyklejona", człowiek pod względem aury zaczyna przypominać rozpadający się, gasnący układ słoneczny. Układ słoneczny trwa tak długo, jak świeci centralne słońce - jest to właśnie ów centralny "ogień", siła duchowa (czy też jak Chuang Tzy to nazwał "inner core", który musi być podtrzymywany), która integruje istotę ludzką, podtrzymując jej życie. Czym więcej powstaje w życiu blokad, także naturalną drogą, tym bardziej się ona rozprasza, a za mało - jeśli w ogóle - przypływa nowej.

Koncepcja jest taka, by w pierwszej kolejności starać się odczuć tą subtelną siłę, a następnie z nią zintegrować. To jest coś, na co się otwiera (poprzez usuwanie blokad). W ten sposób się podtrzymuje i koncentruje siły życiowe - co jest przeciwne do ich rozpraszania (rozpadu).

W fizyce jest mowa o tzw. entropii: elementy danego układu z czasem dążą do stanu rozproszenia i wyrównania. Są to naturalne siły ciemności lub śmierci, jeśli używać symbolicznego języka starożytnych. Natomiast siłami życia - które w przypadku mitologii egipskiej symbolizował je przede wszystkim "Ra" - włada owy "duch".

Stąd wywodzi się droga do tzw. 3 skarbów, tan t'ien, centr świadomości człowieka, z których najbardziej z ciałem fizycznym jest związany niższy tan t'ien. Koncentracja na owych tan t'ien jest właśnie podstawą praktyk np. tai-chi cz qi-gong.

Znam też koncepcję, według której słońce, posiadające swój duchowy odpowiednik, jest źródłem życia dla człowieka nie tylko w sensie fizycznym. Przywoływanie, albo raczej łączenie się z energią solarną (której część stanowi człowiek) jest właśnie związane z siłami życiowymi. Analogicznie, brak tego połączenia prowadzi również do rozpadu.

Można wyczuć tą różnicę energetyczną między młodymi ludźmi - poniżej 20 roku życia - a tymi powyżej 20 roku życia (mniej-więcej, czasem niektórzy szybko tracą swoje prawdziwe "ja"). Moim zdaniem sprowadza się to właśnie do stopnia połączenia i integracji ducha - "siły sprawczej" życia. Bez ducha pozostaje tylko materia - pozbawiona życia.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b1/1479_Stein_der_f%C3%BCnften_Sonne%2C_sog._Aztekenkalender%2C_Ollin_Tonatiuh_anagoria.JPG/1200px-1479_Stein_der_f%C3%BCnften_Sonne%2C_sog._Aztekenkalender%2C_Ollin_Tonatiuh_anagoria.JPG

67 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-06-04 09:04:24)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Jest wielu, którzy starają się zatrzymać uciekającą młodość - i płacą za to ogromne sumy. Medycyna estetyczna jest uważana za potężny biznes, dla której inwestorzy widzą świetlaną przyszłość, a ceny mają z czasem spadać...

Całkowite niezrozumienie tematu. Starość to suma naszych złych nawyków, to je trzeba zmieniać. Pudrowanie nosa nic nie da, prędzej czy później wyglądać się będzie jak zombie i żadna medycyna tego nie odkręci...

Antares napisał/a:

Mogę się mylić, ale mam przeczucie, że idąc pod prąd ówczesnym tendencjom, jesteśmy w stanie stworzyć zupełnie nowe podejście do życia, nową mentalność. I tak się właśnie dzieje.

Właśnie to teraz robimy. Tworzymy nową mentalność, ale nie da się jej stworzyć bez zburzenia starej.

Antares napisał/a:

Mam 1 spostrzeżenie, próbując znajdować różnice między osobami starszymi, a dziećmi: te drugie sprawiają wrażenie posiadania silnie zintegrowanej siły życiowej - czyli tzw. "duchowej" (tak to się tłumaczy z orientu na polski, aczkolwiek chyba nie ma w j. chińskim, nie wiem jak w sanskrycie, dokładnego odpowiednika).

Jesteś blisko, ale to nie to. To o czym piszesz to skutek, przyczyna jest inna. Przejdż się na onkologię do szpitala dziecięcego, to zrozumiesz.

Antares napisał/a:

Są ludzie, którzy już organizują się w grupy, na razie małe i odizolowane. Problem jest taki, że wiele z nich za bardzo wsiąka w jakąś religię czy inną filozofię i często zwalcza pozostałych. W dodatku zbytnio koncentrują się na samej organizacji, definicjach, naukowości i innych nieistotnych rzeczach.

Bo oni nadal szukają, jeszcze nic nie znaleźli. Ktoś kto znalazł nigdy nie zejdzie już z tej drogi.

Antares napisał/a:

Koncepcja jest taka, by w pierwszej kolejności starać się odczuć tą subtelną siłę, a następnie z nią zintegrować. To jest coś, na co się otwiera (poprzez usuwanie blokad). W ten sposób się podtrzymuje i koncentruje siły życiowe - co jest przeciwne do ich rozpraszania (rozpadu).
W fizyce jest mowa o tzw. entropii: elementy danego układu z czasem dążą do stanu rozproszenia i wyrównania. Są to naturalne siły ciemności lub śmierci, jeśli używać symbolicznego języka starożytnych. Natomiast siłami życia - które w przypadku mitologii egipskiej symbolizował je przede wszystkim "Ra" - włada owy "duch".

Słowo TAO to nic innegi jak ISTOTA. Istota rzeczy, istota bytu, istota stworzenia. Po prostu ISTOTA. To jest o wiele prosztsze niż się wszystkim wydaje. Entropia istnieje tylko dla tych, którzy nic nie robią, a tych którzy cały czas pracują efektywnie nad rozwojem, ich tak na prawdę entropia nie dotyczy, po prostu jej nie ma. Tak to zaplanowała Kreacja. Wcale nie musi to być związane z ruchem, jak pisłaeś, bo w bezruchu też można się efektywnie rozwijać. Hinduska joga jest na to przykładem.

Antares napisał/a:

Stąd wywodzi się droga do tzw. 3 skarbów, tan t'ien, centr świadomości człowieka, z których najbardziej z ciałem fizycznym jest związany niższy tan t'ien. Koncentracja na owych tan t'ien jest właśnie podstawą praktyk np. tai-chi cz qi-gong.

To właśnie jedna z tych bzdur, które masowo się powiela w kręgu ćwiczących sztuki walki. Przy ćwiczeniach koncentrujemy się na czymś zupełnie innym, nie jest to punkt trzy cale poniżej pępka, to tylko paralela, przenośnia. smile TaiChi (ZIEMIA) to jeden z elementów Ośmiu Trygramów PaKua, tak samo jak Shaolin (NIEBO), to jeden z tych elememtów, dla przykładu. Te wszystkie elementy działają na zasadzie pokonywania jednych elememtów lub bycia pokonywanym przez inne elementy. Dlatego ktoś jak to określiłeś świadomy nie jest nigdy żadnym z tych elementów, tylko w zależności od sytuacji, na którą i tak nie ma się wpływu, staje się jednym z nich. Cała sztuka to określenie, z którymi elementami mamy do czynienia i znajomość zależności między nimi. Tak to w dużym skrócie wygląda. smile Wiem to ze źródła...Ćwiczymy stawanie się poszczególnymi elementami i zależności między nimi, nic więcej.

68 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-05-31 12:05:10)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Małgosiu, proszę, byś przeczytała jeszcze raz ze zrozumieniem, zamiast wszystkim wypisywać o bzdurach. smile Powinnaś chyba zostać mistrzem tai chi, jogi i innych dyscyplin nawiasem, a może nawet założyć własną globalną szkołę, zagniesz wszystkich mistrzów, buddystów i taoistów razem wziętych big_smile Tao jako "istotę" tłumaczy się głównie w akademickich podręcznikach. Lao Tzu, taoista, powiedział, że jest to coś, czego nie można nazwać. Nie powiedziałbym więc, że to "nic innego jak", jak piszesz.
wink

Proszę też o wyjaśnienie o co chodzi z onkologia. smile

69 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-06-03 15:32:52)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Tao jako "istotę" tłumaczy się głównie w akademickich podręcznikach. Lao Tzu, taoista, powiedział, że jest to coś, czego nie można nazwać. Nie powiedziałbym więc, że to "nic innego jak", jak piszesz.

Ja nazywam to istotą, bo to słowo najbardziej oddaje to o czym mówimy, ty możesz nazwać to świadomością, a ktoś inny jeszcze inaczej. Natomiast poznanie TAO nie ma końca, bo w trakcie poznawania wyłaniają się kolejne poziomy niewidomych i robotę zaczynamy od początku.Tak wygląda poszerzanie świadomości. Chyba że za koniec przyjmiemy kolejny Wielki Wybuch. Doskonale rozumiem to co napisłałeś, ale nie wszystko, co napisłeś było do końca przemyślane, stąd moje uwagi. Niepotrzebnie się denerwujesz, to nic osobistego. Zamiast tego lepiej zastanów się co jest tak na prawdę ważne/kluczowe w ćwiczeniach, tak aby wpływały na regenerację komórek i przywracaly naturalny przeplyw Chi w organizmie, bo z tego co piszesz nie masz o tym pojęcia (i nie jest to na pewno  koncentracja na punkcie tan-tien, bo to tylko paralela, przenośnia).

Antares napisał/a:

Proszę też o wyjaśnienie o co chodzi z onkologia.

Ależ to badzo proste. Jakbyś zobaczył na prawdę chore dzieci, to wyglądają one i czują się dokładnie jak starzy ludzie. To stan ich ciał fizycznych decyduje o jak to określiłeś stanie ducha. Różnica między 5-latkiem a 80-latkiem polega na stanie jego ciała fizycznego, stąd wynika właśnie stan ducha. Pomyliłeś przyczynę ze skutkiem. Jak ci oderwie rękę to co się dzieje z Twoim stanem ducha? Nadal jesteś radosny i szczęśliwy? Dlatego tak istotnym, a jednocześnie zaniedbywanym elementem jest ciało fizyczne. Dlatego trzeba na nie stale odziaływać, wtedy trwa w niezmienionym stanie. Samą świadomością tego nie dokonasz, to nie ten etap, ani dla Ciebie, ani dla mnie. Możemy się spierać o metody, ale nie o zasadę.

70

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Czyli nieśmiertelność jest możliwa? I mówimy o nieśmiertelności fizycznej? No nie wiem. smile Żeby nie dochodziło do degradacji, nie może być żadnych słabości. I fizycznych, i psychologicznych, i duchowych. Czyli ktoś musi osiągnąć ideał. Tylko że, same z siebie warunki, jakie człowiek stworzył, wpływają dość negatywnie.

Jest wielu, którzy starają się zatrzymać uciekającą młodość - i płacą za to ogromne sumy. Medycyna estetyczna jest uważana za potężny biznes, dla której inwestorzy widzą świetlaną przyszłość, a ceny mają z czasem spadać..."

Cały czas temat jest o nieśmiertelności. Długowieczność, biorąc pod uwagę ludzkie warunki, 100 lat to dużo. Powyżej średniej. Tylko że, nie ważne co się zrobi, można wstrzymywać uciekającą młodość, ale nie można osiągnąć nieśmiertelności. Jak już mówiłem, ktoś musiałby być ideałem.

I teraz. Czy dążąc do nieśmiertelności, dąży się do ideału? Czy ideał w ogóle istnieje, a może ma zaistnieć?

Myślę że nieśmiertelność, czy długowieczność nie jest celem samym w sobie, a jedynie pretekstem, do tego aby się rozwijać. Tak po prostu, bo do tego się wszystko sprowadza. Do rozwoju. smile

71

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Wydaje mi się, że macie bardzo silnie zakorzenione swoje przekonania, stąd piszecie tak, jakbyście wiedzieli, co jest możliwe, a co nie, i w jaki dokładnie sposób można coś osiągnąć. Być może zatem to dobry moment dla was, aby przelać swoje myśli i przekonania na "papier" i je wydać dla szerszego grona.

Z mojego punktu widzenia, nie ma żadnych granic. Sami je sobie stwarzamy. Małgosia pisała o kreacji, która wszystko stworzyła, i w ten sposób podlegamy jej ograniczeniom (parafrazując). Plejadianie (nie ma znaczenia, czy uznajecie ich za wiarygodnych) natomiast stwierdzili, że jest to niejako odrzucanie swojej mocy stwórczej - przyjmowanie specyficznej roli "ofiary" bogów. Oddanie kontroli tworzenia - czemuś poza nami.

Dlatego pisałem, że nie potrafiłbym zawrzeć spójnego systemu w książce; jedyne, co mógłbym zrobić, to przekazać swoje doświadczenia i wiedzę (którą zacząłem kwestionować, patrzcie niżej) - to dlatego, że uznałem, że nadszedł czas na istotne zmiany w moim podejściu do rzeczywistości w ogóle.

I w dużej mierze (ujmując to trochę inaczej) potwierdziłbym to, co Krykers napisał, że nieśmiertelność jest swego rodzaju katalizatorem do dużo potężniejszych tematów.
Innymi słowy nieśmiertelność jest skutkiem - czegoś. Czego?

malgosia.wl napisał/a:

Ależ to badzo proste. Jakbyś zobaczył na prawdę chore dzieci, to wyglądają one i czują się dokładnie jak starzy ludzie. To stan ich ciał fizycznych decyduje o jak to określiłeś stanie ducha. Różnica między 5-latkiem a 80-latkiem polega na stanie jego ciała fizycznego, stąd wynika właśnie stan ducha. Pomyliłeś przyczynę ze skutkiem. Jak ci oderwie rękę to co się dzieje z Twoim stanem ducha? Nadal jesteś radosny i szczęśliwy? Dlatego tak istotnym, a jednocześnie zaniedbywanym elementem jest ciało fizyczne. Dlatego trzeba na nie stale oddziaływać, wtedy trwa w niezmienionym stanie. Samą świadomością tego nie dokonasz, to nie ten etap, ani dla Ciebie, ani dla mnie. Możemy się spierać o metody, ale nie o zasadę.

Dzięki za wyjaśnienie. Wielokrotnie podkreślałem, że ciało fizyczne jest bardzo ważne. Ale zasadą jest energia i świadomość, i z tego wszystko się bierze. W przeciwnym wypadku praktycy koncentrują się na technikach. Nie będę się spierał z Twoją interpretacją "tao", każdy ma prawo do własnych, ale to nadal jest interpretacja - po prostu to taka, która w akademickich kręgach jest już utrwalona. Jeśli dla Ciebie jest wystarczająca, wszystko jest w porządku; podzieliłem się również własną. smile

malgosia.wl napisał/a:

Niepotrzebnie się denerwujesz, to nic osobistego.

Nie denerwuję się i nie widzę takiej potrzeby smile Pisałem to z przyjemnością - bo to temat, o którym lubię pisać - i prawdę mówiąc myślę, że możesz odczuwać własne emocje. smile

Krykers napisał/a:

Czyli nieśmiertelność jest możliwa? I mówimy o nieśmiertelności fizycznej? No nie wiem. smile Żeby nie dochodziło do degradacji, nie może być żadnych słabości. I fizycznych, i psychologicznych, i duchowych. Czyli ktoś musi osiągnąć ideał. Tylko że, same z siebie warunki, jakie człowiek stworzył, wpływają dość negatywnie.

Słowo, czy koncepcja "nieśmiertelności" faktycznie gdzieś jest zablokowana w ludzkiej podświadomości. Ostatecznie osiągnięcie nawet długowieczności może poważnie zaburzyć aktualny system, któremu ludzie podlegają.

Zatem zmieńmy to słowo, lub koncepcję - na taką, by obejść te ograniczenia w ludzkich umysłach. Ale myślę, że aby komórka trwała - należy po prostu sprawiać (czyli wybierać), by ona dalej trwała. Ludzie są przekonani, że ich ciało nie jest ich wytworem, a tymczasem komórki ciągle się odradzają, tyle, że z czasem po tzw. ścieżkach energetycznych (np. meridianach) krąży coraz mniej odżywczej energii, tworzących ostatecznie jeden spójny wzór, matrycę - ciało energetyczne (eteryczne), który z kolei stanowi wzorzec dla ciała fizycznego. To właśnie dzięki energii trwa całe ciało ludzkie, wszystkie organy wewnętrzne, i każda komórka. Usuń energię, a usuniesz życie. Stwórz blokady, a energia nie popłynie.

Nasz globalny system działa tak, by ludzi jak najszybciej wyeksploatować z życiowej energii (skrytykowany przez Małgosię niższy tan t'ien jest wg. taoizmu właśnie głównym centrum sił życiowych związanych z ciałem fizycznym) poprzez niewłaściwy styl życia, błędne przekonania, i strach, że "trzeba się wyszaleć, zanim będzie za późno", o czym już też wspomniałem. Ludzie z góry określają co jest możliwe a co nie, i to właśnie powoduje, że sobie zakreślają zasięg tego, co można osiągnąć. Przyjmują perspektywę strachu i schematu życia "od najlepszego wieku do najgorszego" (czyli bycia nieporadnym starcem). Istnieje na tej planecie silnie zakorzeniony, podświadomy strach przed tymi uwarunkowaniami. Widzę to codziennie w oczach innych ludzi.

Są ludzie (dusze), których zadaniem jest na to wcielenie umrzeć szybko, bądź zmagać się z trudnościami fizycznymi. Dzieci inkarnują w chore ciała, takie jak te z nowotworami, bo nie wybrały innej perspektywy. Są też tacy ludzie (dusze), którzy sobie przyjęli odmienną perspektywę ("zadania", jeśli wolicie) - chcą przekroczyć ramy, które dotychczasowa historia ludzkości wytworzyła. W moim przekonaniu taka decyzja chorych dzieci o niczym nie przesądza i niczego nie dowodzi.

Małgosia ma rację, że nasze przekonania mogą inspirować innych. Często, jak mówię - zupełnie przypadkowo, przy okazji - innym o tym, jak wg. mnie można podejść do życia, widzę nagły błysk inspiracji w oczach innych. Potem, kiedy nie mam dalszego wpływu na ich procesy myślowe, ludzie jednak tracą wiarę w swoje możliwości zmiany i powracają do starych schematów myślowych.

Natomiast ezoterycy wymyślają różne "poziomy", "rozwoje" konieczne do osiągnięcia, patrzą w sposób linearny: że życie powinno się toczyć po ustalonej ścieżce od ucznia do mistrza. Takimi schematami ludzie w ezoteryce się posługują.

Wielu ludzi w ezoteryce ma niewłaściwe wzorce. Dlatego piszecie o mistrzach, którymi się rozczarowaliście, o ścieżce duchowej, którą rzekomo należy przechodzić, i innych sprawach, które mają tysiące lat i już dawno się zdeaktualizowały! tongue Uważam, że aby "stworzyć" nowe społeczeństwo, najpierw warto usunąć stare schematy. Od kiedy zacząłem kwestionować swoją wiedzę i poglądy, jestem "bombardowany" zupełnie nowymi perspektywami, pomysłami, wglądami i wizją. Parę tygodni temu miałem też sen, który symbolicznie przedstawił to, o czym piszę: odejściu od wiedzy i poglądów, które ograniczają.

Inaczej jesteście jak pełna szklanka, która nie przyjmuje nic nowego poza tymi przekonaniami, które posiadacie. Zburzcie je - zburzcie system smile To on was niewoli. Zapomnijcie o nieśmiertelności, jeśli was nie interesuje (czy też nie chcecie się nią zajmować) - z mojego punktu widzenia to po prostu podtrzymywanie życia (energii w komórkach). Możecie też zakwestionować podtrzymywanie życia w ciele astralnym - i również ugrzęznąć w przekonaniu, że musicie astralnie umrzeć, że nie zdobędziecie energii, bo "tak to zostało stworzone", bo to nie wy jesteście w mocy wybierania i tworzenia. wink

Nie ma ograniczeń, nie ma schematów - innych, niż sami sobie w umyśle (ego) wymyślacie (tzn. tworzycie na poziomie mentalnym).

W tej chwili jestem w trakcie dużych zmian, i doszedłem do punktu, w którym te wszystkie myśli i przekonania, o których pisałem tu kiedyś na forum, osiągnęły pewien krytyczny moment. Uznałem, że nadszedł czas, by wejść na "meta-poziom" - z braku lepszych wyrazów w naszym ograniczonym słownictwie - tj. poziom, w którym kwestionuję wszystkie założenia, które ja i ogromna większość ludzi siedzących w ezoteryce (nie mówiąc już o zwykłych ludziach) przyjmuje za pewniki. Ów wyższy poziom (nie mylić z tzw. rozwojem duchowym), czyli meta-poziom, jest dla mnie narzędziem - właśnie tworzenia: nowych poglądów, które następnie zakreślą nowe ramy tego, co można osiągnąć. Nie chodzi tu o przeintelektualizowaną filozofię, ale coś przeciwnego: o uświadomienie sobie tego, gdzie i jak tworzone są przekonania, zwłaszcza nt. rzeczywistości. To narzędzie, które następnie pozwoli je dowolnie kształtować - a tym samym, kształtować wszystko inne w owej tzw. "Maji", w której wg. hindusów żyjemy. wink

Wiele z naszych przyjętych założeń ma już tysiące lat (zmieniła się tylko forma), jak wspomniałem, i czasem warto je "zmyć", by zacząć tworzyć "rzeczywistość" z zupełnie nowych elementów - poczynając właśnie od odmiennych przekonań.

Jeśli natomiast aktualny stan was satysfakcjonuje, aktualna praktyka i przekonania - nie musicie nic zmieniać. smile Czy to przyznajecie, czy nie - czy przekonania wam na to pozwalają czy nie - zawsze tworzycie, także swoje własne ciało fizyczne.

I to już mój wniosek końcowy, podsumowujący tą dyskusję z mojej strony. Dziękuję wszystkim zaangażowanym za rozmowę, i choć wrażenie może być inne - dużo mi ta dyskusja pomogła, właśnie w skrystalizowaniu idei, które gdzieś tam od pewnego czasu mi pojawiały się w umyśle, krążyły i domagały się dokładniejszego określenia. I bynajmniej ten proces się nie zakończył. Dziękuję też za uwagę i że chciało wam się przeczytać ten długi esej. big_smile Dla mnie temat określania i tworzenia przekonań nt. rzeczywistości nigdy się nie kończy - to jest wieczna zmiana, wieczny ruch. Jak wspomniałem, nie chcę, byście odnieśli wrażenie, że znam odpowiedzi - właśnie napisałem, że ich nie znam, dlatego ich nie zakładam z góry; interesują mnie nowe narzędzia. Nawet Lao Tzy, który napisał najważniejszy - powszechnie uważany za taki - tekst taoistyczny (często różnie interpretowany zresztą), stwierdził, że wszechświat jest nieustanną tajemnicą, a taoizm w zasadzie sprowadza się do głębokiego (nie tylko intelektualnego) uznania tego faktu!

Innymi słowy, przy rzeczywistym podejściu taoistycznym (nie mylić z technikami, religią taoistyczną i innymi wynalazkami konceptualno-rytualno-praktycznymi, które obrosły z czasem wokół rdzennej idei przekazanej przez Lao Tzy), stajemy się z czasem jak dzieci, z szeroko otwartymi oczami patrząc na otaczający na świat - tyle, że pojmując go na zupełnie nowym poziomie. Co myślę, że w dzień dziecka (to dzisiaj) jest dobrą puentą. big_smile

72

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares Już wiem o co ci chodzi. smile

Oczywiście chciało mi się czytać. Dla mnie to czysta przyjemność. smile Oczywiście nie uważam Cię za guru, ale jesteś no ten, no, fajny, więc ok.

A na dzień dziecka, to... Czekoladę mi kup. big_smile wink

A poważniej, to nawet nie wiem do czego się odnieść. Pomyślę jeszcze o tym, co napisałeś. smile Również dziękuję za dyskusję Tobie, i Małgosi. smile

73 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-06-04 09:09:00)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Bardzo ładnie i na prawdę wręcz poetycko to ująłeś. To słowa które popłynęły głębnoko z Twojego wnętrza. Ten, który poddaje wszystko w wątpliwość, ale to jest dokładne tłumaczenie słowa MNICH z chińskiego. Tylko wtedy jak osobiście sprawdzimy pewne teorie, założenia, tezy mogą one mieć wartość użytkową, a Ty jesteś na dobrej drodze, nigdy z niej nie schodź! Wokół ezoteryki powstało wiele mitów i legend, nie mających nic wspólnego z rzeczywistym rozwojem. Ja nigdy się na tym nie wzorowałam, bo moje doświadczenia pokazywały zupełnie inny obraz rzeczywisztości. Pamiętaj jednak, że TO CO SIĘ NAPRAWDĘ ZACZYNA, NIGDY SIĘ NIE KOŃCZY.

Antares napisał/a:

To właśnie dzięki energii trwa całe ciało ludzkie, wszystkie organy wewnętrzne, i każda komórka. Usuń energię, a usuniesz życie. Stwórz blokady, a energia nie popłynie.

Właśnie stałe usuwanie blokad (fizycznych i mentalnych -one są ze sobą powiązane, zlikwiduj blokady w ciele, a zmieni się twoje spojrzenie na rzeczywistość) powoduje, że nasze ciało i ciała subtelne się nie starzeją. Zarówno na poziomie komórkowym jak i mentalnym. Ale te  elementy nie są wszystkimi jakie trzeba spełnić. Jest ich grubo więcej, bo i czynników powodujących starzenie jest coraz więcej...

Antares napisał/a:

W tej chwili jestem w trakcie dużych zmian, i doszedłem do punktu, w którym te wszystkie myśli i przekonania, o których pisałem tu kiedyś na forum, osiągnęły pewien krytyczny moment.

Ryby walczą z Wodnikiem i skaczą z jednej energii w drugą i my razem z nimi, ale za około 10 lat Wodnik i tak przejmie kontrolę. smile

Natomiast jeśli chodzi o dyskusję na temat długowieczności, ja jej jeszcze nie zaczęłam, tak na prawdę. smile To co napisałam to tylko preludium, wtęp, bo jak na początku powiedziałam, diabeł tkwi w szczegółach...

74 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-06-04 10:32:04)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Krykers napisał/a:

Czyli nieśmiertelność jest możliwa? I mówimy o nieśmiertelności fizycznej? No nie wiem. Żeby nie dochodziło do degradacji, nie może być żadnych słabości. I fizycznych, i psychologicznych, i duchowych. Czyli ktoś musi osiągnąć ideał. Tylko że, same z siebie warunki, jakie człowiek stworzył, wpływają dość negatywnie.

Tak, jest możliwa, tylko nic nie ma za darmo. Trzeba włożyć swoją energię i poświęcić czas. smile A od przeciwdziałania niekorzystnym warunkom jest głowa na karku, bo zawsze są rzeczy, które je pokonają...

75

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ja wbrew powszechnej opinii (jajcarza, niepoważnego człowieka, czasami ignoranta wink ) mam głowę na karku, i jestem poważny- mówię poważnie.  I rzekomo jestem inteligentny. chociaż nie wiem. Ostatnio coś fajnego robię, ale na razie nie będę się dzielił co robię. Jak mi się uda, to napiszę. smile Może zrobię nowy temat, ale powiem tyle, że dawno takiej satysfakcji nie czułem. smile

Małgosiu, dlaczego usunęłaś kawałek postu? Mimo wszystko, cieszy mnie to jak to widzisz, i że mnie lubisz. Pozdrawiam. smile

76 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-06-27 14:23:48)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Bo jesteś osobą, której nie można nie lubić smile
Wnosisz dużo świerzości do tego Forum...

A tu jeszcze odnośnie ćwiczeń QiGong prosto z Wudang:
https://www.youtube.com/watch?v=uLwLGgcoqQE
Zupełnie inny rodzaj elastyczności niż w ćwiczeniach TaiChi...

Jak to się ma do tego, czego nauczają poza ChRL? Nijak, bo to tylko fragmenty większej całości. BEZ POZNANIA CAŁOŚCI, to tylko DEZINFORMACJA (niepełna informacja to zawsze dezinformacja).

77

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

wręcz przeciwnie, trzeba o tym głośno mówić, bo a nuż znajdą się naśladowcy...

Próbowałem to wprowadzić w życie, i stwierdzam jak zwykle, że społeczeństwo i jego stan nie pozostawia wiele nadziei na poprawę. Zmierza jak zawsze do nikąd, i jeśli ktoś krok po kroku nie pokaże im dokładnie co mają robić, nie poda wszystkeigo na tacy, a na koniec nie weźmie 100% odpowiedzialności za nich za ewentualne konsekwencje, to nawet nie kiwną palcem.

Spotkałem się z kilkoma starymi znajomymi po kilku latach. Jak zwykle mój wygląd budzi w nich (czasem skrywane) zdziwienie, ale przede wszystkim silną zawiść. Ludzie nie chcą się zmieniać, ale chcą tego, co widzą. Ludzie kierują się zmysłami, nie umysłem. Szczególnie kobiety ograniczają się do tego, co postrzegają zmysłami - a potem są bardzo zaskoczone, że może być coś poza tym, co leży w zasięgiem ich (bardzo ograniczonych - kilkanaście do kilkudzesięciu lat to tyle co nic, a ludzie myślą że wiedzą wszystko o świecie!) doświadczeń i przekonań. Inni długo mi się przypatrują z niedowierzaniem (że aż w końcu zrozumiałem czemu piękne laski standardowo ignorują cały świat i nie widzą nawet kogo mijają), że wręcz się to robi deprymujące. Co bardziej odważniejsi bezczelnie mi patrzą w twarz drobiazgowo mnie analizując - co on robi, czemu on tak wygląda, dlaczego ja tak nie mam, niektórzy to mają szczęście ale to przecież niemożliwe ciągle tak wyglądać (zasłyszane telepatycznie i po obserwacji reakcji).

Wniosek ogólny mam taki, że ludzie nie zrozumieją, nie uwierzą i będą tkwili w swoich zaściankowych poglądach. Podświadomie nawet blokują każde potencjalnie zbliżenie się do tematu "można inaczej" - nawet nie powiem słowa a tylko o tym pomyślę, a oni już "uciekają" z tematem i znajdują co innego, byleby chronić siebie przed zmianą. tongue Dlatego myślę, że moje odczucia co do zmiany otoczenia, o których pisałem jakiś czas temu, są słuszne. Przekonywać alkoholików o zgubności ich choroby jest podobne do walki z wiatrakami wink A ja nie jestem misjonarzem big_smile

78 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (Wczoraj 12:25:57)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ciekawy zbieg okoliczności, bo ja właśnie wczoraj miałam spotkanie klasowe, na które nie poszłam - z prostej przyczyny, moi dawni znajomi z klasy nie mają na dzisiaj nic do zaoferowania, poza nudnymi standardami typu, kto ma lepszy samochód, chatę i więcej 'chajsu'. Sentymentalna raczej nie jestem, więc to co było kiedyś nie ma dla mnie większego znaczenia, bardziej istotne jest to co się dzieje teraz. Takie znajomości dawno pozrywałam, bo nie wnoszą one nic konstruktywnego do mojego życia, poza drenowaniem z energii. Przestałam zajmować się problemami innych dawno temu, bo świat jaki stworzyła kreacja lepiej się tym zajmuje ode mnie. Nie czerpię przyjemności z kontaktów z ludźmi, którzy na mnie źle wpływają i na których ja źle wpływam i po prostu unikam takich spotkań. Szukam natomiast ludzi, którzy są otwarci na inne spojrzenie na świat, którzy potrafią zadać sobie pytanie typu 'A może w tym szaleństwie jest metoda?' smile