61 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-05-28 18:44:15)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Nie chcę się spierać o taoizm, definicje i inne takie, ale to nie ja to wymyśliłem co napisałem wink Taoizm nie jest jednorodny, tak jak próbują to przedstawiać akademickie podręczniki. Ale mniejsza o to, to nie temat o filozofiach starożytnych. Posługiwanie się swoim doświadczeniem na zasadzie "mam swoje lata i wiem już wszystko, a reszta się myli", to właśnie to, co sama opisałaś:

malgosia.wl napisał/a:

to już szczyt głupoty i ignoranctwa

Mniejsza już też o tych ludzi, z którymi rozmawiałaś. Jeśli bardziej skupisz się na intuicji, niż samo-potwierdzeniu (podobne przyciąga podobne), uda Ci się z pewnością znaleźć ludzi, czy też nawet źródła, które przedstawią Ci inny obraz - nawet rzeczywistości. smile "Szukajcie a znajdziecie", albo mówiąc bardziej współczesnym językiem: "odnajdujesz (przyciągasz) to, na czym koncentrujesz uwagę". smile
Jeśli ktoś jest święcie przekonany, że coś jest niemożliwe - niemal na pewno dalej będzie przekonywał się, że tak jest.

Jeszcze pewien komentarz nt. "niechcenia się" u ludzi.
Są tu moim zdaniem dwie, a nawet trzy strony tego zagadnienia: 1. czasem jest to kwestia czysto pod/nad-świadoma - jeśli czujemy opory przed czymś, to bywa to sygnałem, że nie jest to odpowiedni kierunek; 2. ludzie są poddawani masowej "indoktrynacji", oraz "chemioterapii" (od farcmaceutykow po żywność), co ma zapewnić, że ludzie nie będą mieli wystarczająco energii, czasu, i zasobów, by myśleć o czymś innym, niż kwestiach najbardziej podstawowych; 3. człowiek jest istotą ziemską (z dużym wpływem pasywnej energii yin, nie mylić z żeńską energią) - taoizm i jego praktyki koncentrują się przede wszystkim na zbalansowaniu jej przy pomocy duchowej, aktywnej yang.

A co do mozolnych procesów: lepsze moim zdaniem nastawienie to takie, które jest zorientowane na efekty. Nastawienie psychiczne jest kluczowe. Jeśli skupiasz się na "mozolności", "powolnych efektach" itd. - to tak w istocie będzie.
Sam w to zbyt długo wierzyłem.
Teraz - w tym roku, niestety! - efekty osiągam dużo szybciej, bo zmieniłem w trakcie tej rozmowy (trwającej parę m-cy) dość sporo w swoim myśleniu, nastawieniu, a co za tym idzie - wibracji. I dalej to robię.

62 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-05-29 09:52:13)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Krykers napisał/a:

A jeżeli chodzi o mnie, to się zmieniam. Swoim sposobem, i tak dalej, jak mam czas, to i trenuję, i w ogóle, staram się. Tylko że nie oczekuję fajerwerków od razu. To mozolny proces.

Chodzi o nawyk. Im dłużej coś robisz, tym łatwiej Ci to idzie. To jak z ruszeniem koła młyńskiego, jak je wprawisz w ruch, to później samo się kręci. Ale na początku trzeba energii żeby je rozpędzić.

Antares napisał/a:

3. człowiek jest istotą ziemską (z dużym wpływem pasywnej energii yin, nie mylić z żeńską energią) - taoizm i jego praktyki koncentrują się przede wszystkim na zbalansowaniu jej przy pomocy duchowej, aktywnej yang.

Czlowiek jest równowagą obu energii yin i yang, jeśli dochodzi do nierównowagi tych energii, to się po postu choruje. Te ćwiczenia to przywracanie równowagi obu energii, zarówno w ciele jak i w umyśle, a także w ciałach subtelnych.

Antares napisał/a:

2. ludzie są poddawani masowej "indoktrynacji", oraz "chemioterapii" (od farcmaceutykow po żywność), co ma zapewnić, że ludzie nie będą mieli wystarczająco energii, czasu, i zasobów, by myśleć o czymś innym, niż kwestiach najbardziej podstawowych

Na tym to polega, aby otępić ludzi i zapędzić do roboty. Tak działa kapitalizm i niestety, nie jest on z ludzką twarzą. Współczesna forma niewolnictwa. To, że wszyscy się temu poddają nie znaczy ze my też musimy, mamy wolną wolę i rozum.

Antares napisał/a:

Posługiwanie się swoim doświadczeniem na zasadzie "mam swoje lata i wiem już wszystko, a reszta się myli", to właśnie to, co sama opisałaśh

Ja zawsze czerpałam pełnymi garściami z doświadczeń innych, bo wychodziłam z założenia że nie warto marnować czasu na rzeczy, które zostały przez innych odkryte, tylko trzeba sięgać do źródeł. Ale to indywidualny wybór każdego, jak szybko chce się uczyć i rozwijać.

Antares napisał/a:

Jeśli bardziej skupisz się na intuicji, niż samo-potwierdzeniu (podobne przyciąga podobne), uda Ci się z pewnością znaleźć ludzi, czy też nawet źródła, które przedstawią Ci inny obraz - nawet rzeczywistości.

Nigdy nie nastawiam się na coś, tylko biorę wszystko takim, jakim jest w swojej istocie rzeczy. Nie mam sympatii czy antypatii, ale bez dokonania syntezy Twój obraz rzeczywistości jest tylko oderwanymi od siebie kawałkami. Dopiero jak przetrawisz to co wiesz i to czego doświadczyłeś, wtedy Twoja wiedza staje się użyteczna. Wiedza podręcznikowa niestety jest tylko obrazem, jakim ludzie zachodu widzą orient, a orient jak to słyszy, to się tylko uśmiecha. smile

63 Ostatnio edytowany przez Krykers (2019-05-29 17:55:33)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

"Jeśli ktoś jest święcie przekonany, że coś jest niemożliwe - niemal na pewno dalej będzie przekonywał się, że tak jest."

No tak. Czy nieśmiertelność jest możliwa, czy nie? Nieśmiertelność jest czymś bezkresnym. Po prostu żyjesz wiecznie, tak z definicji. Są rzeczy niemożliwe, ale dlatego że są absurdalne. Np zatrzymaj rozpędzony pociąg gołymi rękami. Możliwe? Raczej nie. Ja nie pisałem że długowieczność jest niemożliwa, a pisałem, że do tego trzeba włożyć w to dużo pracy, a ludziom się nie chce.

I tu jest jak piszesz. Właśnie dokładnie tak, jak napisałeś. Tryb życia, który wyniszcza. U mnie, po pracy, dużo osób idzie na browara. Ja nie. Ja wracam do domu, myję się, i trochę odpocznę. Trochę potrenuję fizycznie, a później pomedytuję. Robię różne ćwiczenia, nawet improwizuję, eksperymentuję. I co dalej? Nic, coś koło domu zrobię, pogrzebię w internecie. Punkt 19:15, znowu coś ćwiczę. Zdarza się, że spontanicznie pójdę sobie na spacer, posłucham śpiewu ptaków, albo wespnę się na drzewo. Nie raz, dzięki temu, chłopy wyższe, łapy jak bochny chleba (ale z brzuszkiem) dziwili się, skąd mam tyle siły. Zawsze mówię, że trenuję. smile A gdybyście widzieli jakie wigibasy umiem robić. big_smile

"Chodzi o nawyk. Im dłużej coś robisz, tym łatwiej Ci to idzie. To jak z ruszeniem koła młyńskiego, jak je wprawisz w ruch, to później samo się kręci. Ale na początku trzeba energii żeby je rozpędzić."

No tak, masz rację Małgosiu. Kiedyś próbowałem pójść na skróty, i zrobiłem sobie trening, na który nie byłem gotowy. Niby robiłem, ale później żałowałem, bo przez kilka dni, nie mogłem się za bardzo ruszać. Wszystko mnie bolało. Dlatego, wpierw jak robię coś nowego, to stopniowo zwiększam poprzeczkę, a nie zaczynam na siłę wyższej szkoły. Tutaj wcześniej napisałaś, że typowy kowalski, nawet 10 minut nie zrobi pewnego treningu. Tylko co się dziwić, jak tego nie trenował nigdy. Ale gdyby trenował, to by wytrzymał i godzinę po jakimś czasie. A jeżeli chodzi o ten trening, o którym wyżej napisałem, to teraz robię go bez większego wysiłku.

64 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-05-30 07:24:03)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

Czlowiek jest równowagą obu energii yin i yang, jeśli dochodzi do nierównowagi tych energii, to się po postu choruje. Te ćwiczenia to przywracanie równowagi obu energii, zarówno w ciele jak i w umyśle, a także w ciałach subtelnych.

Yin-Yang to energie, które powinny być w równowadze, dokładnie tak. Ćwiczenia fizyczne są ważne, ale same z siebie nie wystarczą jeszcze.

Ale yin-yang to nie wszystko. To dopiero początek. Masz także inne elementy, które potrzebują równowagi, zakodowane np. pod postacią wu-xing (5 przemian, często tłumaczonych w j.polskim na żywioły), 8 podstawowych kierunków, itp. Egipcjanie byli obsesyjnie przekonani o świętości osiągnięcia zasady balansu - Maat. To są fundamenty, wokół których zostały stworzone takie systemy, jak tai-chi, qi-gong, i bardziej zaawansowane. Ale ostatecznie chodzi o wyrobienie sobie świadomości tych elementów, by nie powtarzać bezmyślnie ruchów stworzonych przez kogoś innego (jeśli ktoś takie rzeczy praktykuje).

malgosia.wl napisał/a:

bez dokonania syntezy Twój obraz rzeczywistości jest tylko oderwanymi od siebie kawałkami. Dopiero jak przetrawisz to co wiesz i to czego doświadczyłeś, wtedy Twoja wiedza staje się użyteczna.

Rzeczywiście, synteza, integracja i powiedzmy "konsolidacja" nie tylko wiedzy, ale w ogóle całości człowieka, najlepiej sprawdza się w praktyce. I tym od długiego czasu też się zajmuję.

malgosia.wl napisał/a:

Wiedza podręcznikowa niestety jest tylko obrazem, jakim ludzie zachodu widzą orient, a orient jak to słyszy, to się tylko uśmiecha

Tak jak ci mistrzowie tai-chi, do których wcześniej się odnosiłaś? wink

Ale faktycznie, akademickie podejście jest silnie zakorzenione u człowieka. Dlatego ciągle piszą o wiedzy. Tymczasem istotna jest świadomość.

Chciałem jeszcze raz zacytować Małgosię:

malgosia.wl napisał/a:

to dowód na to, że jak się chce to można! To nie jest nic wstydliwego, wręcz przeciwnie, trzeba o tym głośno mówić, bo a nuż znajdą się naśladowcy...

Ludzie nie wierzą w takie rzeczy jak długowieczność, bo nie zadają sobie trudu, aby to sprawdzić, żyjąc w otępieniu i marazmie. Ale to w końcu ich życie i ich decyzje i nam nic do tego, nie możemy ingerować włażąc z butami w życie innych ludzi. Każdy jest kowalem swojego losu i w tym sensie to bardzo życiowa sentencja. To właśnie brak dociekliwości w życiu jest zawsze fatalny w skutkach, dlatego ciągle powtarzam: czas najwyższy zburzyć swoje iluzje i zastąpić je prawdziwą wiedzą!

Dokładnie.... A ja bym powiedział: zastąpić iluzję wiedzy - świadomością! big_smile

65 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-05-30 10:05:12)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Ale yin-yang to nie wszystko. To dopiero początek. Masz także inne elementy, które potrzebują równowagi, zakodowane np. pod postacią wu-xing (5 przemian, często tłumaczonych w j.polskim na żywioły), 8 podstawowych kierunków, itp. Egipcjanie byli obsesyjnie przekonani o świętości osiągnięcia zasady balansu - Maat. To są fundamenty, wokół których zostały stworzone takie systemy, jak tai-chi, qi-gong, i bardziej zaawansowane. Ale ostatecznie chodzi o wyrobienie sobie świadomości tych elementów, by nie powtarzać bezmyślnie ruchów stworzonych przez kogoś innego (jeśli ktoś takie rzeczy praktykuje).

Rozwinęciem tego jest jeszcze osiem trygramów, z których wywodzą się 64 heksagramy, najbardziej widoczne w stylu Pa-Kua:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Osiem_trygram%C3%B3w

TaiChi zostało tak na prawdę opracowane jako odpowiedź na systemy buddyjskie i zmieniona została koncepcja i podejście. Wąż i żuraw to odzwierciedlenie strategii w TaiChi. Jednak bez poznania północnego Shaolinu nie zrozumiesz TaiChi. Trzeba wniknąć w genezę powstania, wtedy wszysko składa się w jedna logiczną całość. I widać, że cele są te same, tylko metody różne. Dlatego się te ruchy studiuje, w celu odnalezienia ich pierwotnego sensu i zastosowań, a nie bezmyślnie powtarza. Dzięki temu nabywa się wiedzę o funkcjonowaniu swojego ciała i eliminuje ze swojego życia czynności zupełnie niepotrzebne, a skupia na tym co istotne. W sztukach walki nie ma ruchów, które nie mają jakiegoś ukrytego sensu.

Antares napisał/a:

Tak jak ci mistrzowie tai-chi, do których wcześniej się odnosiłaś?

Dokładnie tak.

Antares napisał/a:

Dokładnie.... A ja bym powiedział: zastąpić iluzję wiedzy - świadomością!

Jak zwał, tak zwał. Mówimy chyba o tym samym. smile

66 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-05-31 08:21:08)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Krykers napisał/a:

Ja nie pisałem że długowieczność jest niemożliwa, a pisałem, że do tego trzeba włożyć w to dużo pracy, a ludziom się nie chce.

Jest wielu, którzy starają się zatrzymać uciekającą młodość - i płacą za to ogromne sumy. Medycyna estetyczna jest uważana za potężny biznes, dla której inwestorzy widzą świetlaną przyszłość, a ceny mają z czasem spadać...


Krykers napisał/a:

Tryb życia, który wyniszcza. U mnie, po pracy, dużo osób idzie na browara. Ja nie. Ja wracam do domu, myję się, i trochę odpocznę. Trochę potrenuję fizycznie, a później pomedytuję. Robię różne ćwiczenia, nawet improwizuję, eksperymentuję. I co dalej? Nic, coś koło domu zrobię, pogrzebię w internecie. Punkt 19:15, znowu coś ćwiczę. Zdarza się, że spontanicznie pójdę sobie na spacer, posłucham śpiewu ptaków, albo wespnę się na drzewo. Nie raz, dzięki temu, chłopy wyższe, łapy jak bochny chleba (ale z brzuszkiem) dziwili się, skąd mam tyle siły. Zawsze mówię, że trenuję. smile A gdybyście widzieli jakie wigibasy umiem robić. big_smile

Mogę się mylić, ale mam przeczucie, że idąc pod prąd ówczesnym tendencjom, jesteśmy w stanie stworzyć zupełnie nowe podejście do życia, nową mentalność. I tak się właśnie dzieje. Są ludzie, którzy już organizują się w grupy, na razie małe i odizolowane. Problem jest taki, że wiele z nich za bardzo wsiąka w jakąś religię czy inną filozofię i często zwalcza pozostałych. W dodatku zbytnio koncentrują się na samej organizacji, definicjach, naukowości i innych nieistotnych rzeczach.
Po drugiej stronie jesteśmy my: tacy, którzy chcą upraszczać rzeczy i życie, którym nie zależy, by osiągnęli sławę czy uzyskali jakąś - powszechnie pożądaną - pozycję społeczną.
Wydaje mi się, że w tym wszystkim brakuje gdzieś inspiracji, czy prawdziwej wizji.
Ludzie albo nie wierzą, że coś mogą osiągnąć, albo łatwo się poddają.
Tymczasem zmiany dzieją się w zasadzie codziennie w ostatnim wieku na naszych oczach. Tyle, że większość społeczeństwa po prostu odmawia bycia aktywnym uczestnikiem - z powodu ww. braku wiary.
Jeśli ja miałbym wskazać jakiś kierunek dla tego świata, to interesowałoby mnie:
1. życie w zgodzie z naturą (także, może w szczególności, z tą własną, prawdziwą naturą, co właśnie było tym, co nazywano tao) - zacytuję tutaj Chuang Tzu (j. ang. bo tylko takie mam tłumaczenie):

To be in accord with the tao of your own nature is the regular way to preserve your body, to maintain life, to nourish your inner core

2. wiara w możliwości człowieka - my dopiero raczkujemy z naszymi umysłowymi możliwościami, możemy o wiele, wiele więcej; ograniczenia narzucone nam przez współczesny system edukacji i wychowania sprawiły, że podświadomie gdzieś ciągle odrzucamy te możliwości - gdyby było inaczej, nie gadalibyśmy o tym na tym forum
3. bycie aktywnym twórcą, a nie biernym obserwatorem, który uważa, że to dla niego rządy tworzą naszą rzeczywistość, a społeczeństwo tylko czeka na gotowe - wymaga to odpowiedzialności, bo bierne oczekiwanie jest łatwe: nie trzeba nic robić! wink

Wspomniane przeze mnie 8 kierunków to właśnie pa-kua. Jeżeli temat was interesuje - bo jest bardzo szeroki - to chodzi tu o 8 (+9-ty, centralny) energii podtrzymujących - wg. różnych, nie tylko chińskiej - kosmologii wszechświat. Innymi słowy, wszystko, co istnieje, jest rezultatem współdziałania tych 8 energii... Na nich koncentrowała się wspomniana wcześniej alchemia... 4 (5) kierunków jest wyróżnionych, tak jak widać to na starożytnym kalendarzu Majów, Azteków, czy Tolteków (a także na kole Indian).

4(5) energii (dwugram), 8(9) energii w raz z pośrednimi (wspomniane przez Małgosię trygramy), tworzą makrokosmos i mikrokosmos (człowieka). Opanowanie ich prowadzi właśnie do wyższego poziomu człowieka. A nieśmiertelność może być tutaj pewnym skutkiem ubocznym, tak jak wspominałem. Chodzi o pewne osiągnięcie - stanu energetycznego i mentalnego.

Zacytuję jeszcze znaną australijską badaczkę tego tematu (i innych, powiązanych) Jasmuheen:

Od wieków ludzkość zakorzeniona jest w świadomości i wierzeniach na temat ograniczeń do tego stopnia, że (...) [ludzie i ich mózgi] podtrzymują wiarę w śmierć i starzenie niż wypełniają swoje modele naturalnego podtrzymywania życia i regeneracji. (...) zdałam sobie sprawę, że ciało jest cudownym, samoutrzymującym się organizmem, które zużywa się z powodu wysokiego poziomu toksyczności: toksycznego myślenia, toksycznych uczuć oraz toksycznego odżywiania.

Zanim więc zaczniecie szukać kolejnych dziur w całym, kwestionować wszystko, a także udowadniać sobie, że osoby, które coś takiego powiedziały, niekoniecznie są nieśmiertelne, a nawet znajdziecie dowody, że nie są (bo tak właśnie programowane są mózgi w szkołach, by w ten sposób ludzie oceniali rzeczy, o których nic nie wiedzą) - to moim zdaniem warto najpierw podejść do tematu od drugiej strony: przyjąć najpierw założenie pozytywne, a nie negatywne. smile

I propo integracji jeszcze: ważniejsza od integrowania wiedzy jest integrowanie... "siebie". Mam 1 spostrzeżenie, próbując znajdować różnice między osobami starszymi, a dziećmi: te drugie sprawiają wrażenie posiadania silnie zintegrowanej siły życiowej - czyli tzw. "duchowej" (tak to się tłumaczy z orientu na polski, aczkolwiek chyba nie ma w j. chińskim, nie wiem jak w sanskrycie, dokładnego odpowiednika).

Wczoraj nieoczekiwanie rozmawiałem w pracy z ludźmi, którzy w ogóle ignorują takie tematy. Sami z siebie - ku mojemu zaskoczeniu - zaczęli mówić o życiu, śmierci i duchu, tym razem w kontekście zwierząt. Intuicyjnie czuli, że jest duch, który ożywia ciało siłą życiową, i jest wyraźna różnica w momencie, kiedy ten duch opuszcza umierające zwierzę.

Ów "duch" - nie mylić z koncepcjami katolików - właśnie jest odpowiedzialny za integrację sił życiowych, i na nim koncetrowała się uwaga taoistycznych alchemików. Starzenie się organizmu, ale także energii, jest związane z rozpadem - rozpraszaniem tej energii. Zamiast być silnie skoncentrowana we wnętrzu, niejako "przyklejona", człowiek pod względem aury zaczyna przypominać rozpadający się, gasnący układ słoneczny. Układ słoneczny trwa tak długo, jak świeci centralne słońce - jest to właśnie ów centralny "ogień", siła duchowa (czy też jak Chuang Tzy to nazwał "inner core", który musi być podtrzymywany), która integruje istotę ludzką, podtrzymując jej życie. Czym więcej powstaje w życiu blokad, także naturalną drogą, tym bardziej się ona rozprasza, a za mało - jeśli w ogóle - przypływa nowej.

Koncepcja jest taka, by w pierwszej kolejności starać się odczuć tą subtelną siłę, a następnie z nią zintegrować. To jest coś, na co się otwiera (poprzez usuwanie blokad). W ten sposób się podtrzymuje i koncentruje siły życiowe - co jest przeciwne do ich rozpraszania (rozpadu).

W fizyce jest mowa o tzw. entropii: elementy danego układu z czasem dążą do stanu rozproszenia i wyrównania. Są to naturalne siły ciemności lub śmierci, jeśli używać symbolicznego języka starożytnych. Natomiast siłami życia - które w przypadku mitologii egipskiej symbolizował je przede wszystkim "Ra" - włada owy "duch".

Stąd wywodzi się droga do tzw. 3 skarbów, tan t'ien, centr świadomości człowieka, z których najbardziej z ciałem fizycznym jest związany niższy tan t'ien. Koncentracja na owych tan t'ien jest właśnie podstawą praktyk np. tai-chi cz qi-gong.

Znam też koncepcję, według której słońce, posiadające swój duchowy odpowiednik, jest źródłem życia dla człowieka nie tylko w sensie fizycznym. Przywoływanie, albo raczej łączenie się z energią solarną (której część stanowi człowiek) jest właśnie związane z siłami życiowymi. Analogicznie, brak tego połączenia prowadzi również do rozpadu.

Można wyczuć tą różnicę energetyczną między młodymi ludźmi - poniżej 20 roku życia - a tymi powyżej 20 roku życia (mniej-więcej, czasem niektórzy szybko tracą swoje prawdziwe "ja"). Moim zdaniem sprowadza się to właśnie do stopnia połączenia i integracji ducha - "siły sprawczej" życia. Bez ducha pozostaje tylko materia - pozbawiona życia.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b1/1479_Stein_der_f%C3%BCnften_Sonne%2C_sog._Aztekenkalender%2C_Ollin_Tonatiuh_anagoria.JPG/1200px-1479_Stein_der_f%C3%BCnften_Sonne%2C_sog._Aztekenkalender%2C_Ollin_Tonatiuh_anagoria.JPG

67 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-06-04 09:04:24)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Jest wielu, którzy starają się zatrzymać uciekającą młodość - i płacą za to ogromne sumy. Medycyna estetyczna jest uważana za potężny biznes, dla której inwestorzy widzą świetlaną przyszłość, a ceny mają z czasem spadać...

Całkowite niezrozumienie tematu. Starość to suma naszych złych nawyków, to je trzeba zmieniać. Pudrowanie nosa nic nie da, prędzej czy później wyglądać się będzie jak zombie i żadna medycyna tego nie odkręci...

Antares napisał/a:

Mogę się mylić, ale mam przeczucie, że idąc pod prąd ówczesnym tendencjom, jesteśmy w stanie stworzyć zupełnie nowe podejście do życia, nową mentalność. I tak się właśnie dzieje.

Właśnie to teraz robimy. Tworzymy nową mentalność, ale nie da się jej stworzyć bez zburzenia starej.

Antares napisał/a:

Mam 1 spostrzeżenie, próbując znajdować różnice między osobami starszymi, a dziećmi: te drugie sprawiają wrażenie posiadania silnie zintegrowanej siły życiowej - czyli tzw. "duchowej" (tak to się tłumaczy z orientu na polski, aczkolwiek chyba nie ma w j. chińskim, nie wiem jak w sanskrycie, dokładnego odpowiednika).

Jesteś blisko, ale to nie to. To o czym piszesz to skutek, przyczyna jest inna. Przejdż się na onkologię do szpitala dziecięcego, to zrozumiesz.

Antares napisał/a:

Są ludzie, którzy już organizują się w grupy, na razie małe i odizolowane. Problem jest taki, że wiele z nich za bardzo wsiąka w jakąś religię czy inną filozofię i często zwalcza pozostałych. W dodatku zbytnio koncentrują się na samej organizacji, definicjach, naukowości i innych nieistotnych rzeczach.

Bo oni nadal szukają, jeszcze nic nie znaleźli. Ktoś kto znalazł nigdy nie zejdzie już z tej drogi.

Antares napisał/a:

Koncepcja jest taka, by w pierwszej kolejności starać się odczuć tą subtelną siłę, a następnie z nią zintegrować. To jest coś, na co się otwiera (poprzez usuwanie blokad). W ten sposób się podtrzymuje i koncentruje siły życiowe - co jest przeciwne do ich rozpraszania (rozpadu).
W fizyce jest mowa o tzw. entropii: elementy danego układu z czasem dążą do stanu rozproszenia i wyrównania. Są to naturalne siły ciemności lub śmierci, jeśli używać symbolicznego języka starożytnych. Natomiast siłami życia - które w przypadku mitologii egipskiej symbolizował je przede wszystkim "Ra" - włada owy "duch".

Słowo TAO to nic innegi jak ISTOTA. Istota rzeczy, istota bytu, istota stworzenia. Po prostu ISTOTA. To jest o wiele prosztsze niż się wszystkim wydaje. Entropia istnieje tylko dla tych, którzy nic nie robią, a tych którzy cały czas pracują efektywnie nad rozwojem, ich tak na prawdę entropia nie dotyczy, po prostu jej nie ma. Tak to zaplanowała Kreacja. Wcale nie musi to być związane z ruchem, jak pisłaeś, bo w bezruchu też można się efektywnie rozwijać. Hinduska joga jest na to przykładem.

Antares napisał/a:

Stąd wywodzi się droga do tzw. 3 skarbów, tan t'ien, centr świadomości człowieka, z których najbardziej z ciałem fizycznym jest związany niższy tan t'ien. Koncentracja na owych tan t'ien jest właśnie podstawą praktyk np. tai-chi cz qi-gong.

To właśnie jedna z tych bzdur, które masowo się powiela w kręgu ćwiczących sztuki walki. Przy ćwiczeniach koncentrujemy się na czymś zupełnie innym, nie jest to punkt trzy cale poniżej pępka, to tylko paralela, przenośnia. smile TaiChi (ZIEMIA) to jeden z elementów Ośmiu Trygramów PaKua, tak samo jak Shaolin (NIEBO), to jeden z tych elememtów, dla przykładu. Te wszystkie elementy działają na zasadzie pokonywania jednych elememtów lub bycia pokonywanym przez inne elementy. Dlatego ktoś jak to określiłeś świadomy nie jest nigdy żadnym z tych elementów, tylko w zależności od sytuacji, na którą i tak nie ma się wpływu, staje się jednym z nich. Cała sztuka to określenie, z którymi elementami mamy do czynienia i znajomość zależności między nimi. Tak to w dużym skrócie wygląda. smile Wiem to ze źródła...Ćwiczymy stawanie się poszczególnymi elementami i zależności między nimi, nic więcej.

68 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-05-31 12:05:10)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Małgosiu, proszę, byś przeczytała jeszcze raz ze zrozumieniem, zamiast wszystkim wypisywać o bzdurach. smile Powinnaś chyba zostać mistrzem tai chi, jogi i innych dyscyplin nawiasem, a może nawet założyć własną globalną szkołę, zagniesz wszystkich mistrzów, buddystów i taoistów razem wziętych big_smile Tao jako "istotę" tłumaczy się głównie w akademickich podręcznikach. Lao Tzu, taoista, powiedział, że jest to coś, czego nie można nazwać. Nie powiedziałbym więc, że to "nic innego jak", jak piszesz.
wink

Proszę też o wyjaśnienie o co chodzi z onkologia. smile

69 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-06-03 15:32:52)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Tao jako "istotę" tłumaczy się głównie w akademickich podręcznikach. Lao Tzu, taoista, powiedział, że jest to coś, czego nie można nazwać. Nie powiedziałbym więc, że to "nic innego jak", jak piszesz.

Ja nazywam to istotą, bo to słowo najbardziej oddaje to o czym mówimy, ty możesz nazwać to świadomością, a ktoś inny jeszcze inaczej. Natomiast poznanie TAO nie ma końca, bo w trakcie poznawania wyłaniają się kolejne poziomy niewidomych i robotę zaczynamy od początku.Tak wygląda poszerzanie świadomości. Chyba że za koniec przyjmiemy kolejny Wielki Wybuch. Doskonale rozumiem to co napisłałeś, ale nie wszystko, co napisłeś było do końca przemyślane, stąd moje uwagi. Niepotrzebnie się denerwujesz, to nic osobistego. Zamiast tego lepiej zastanów się co jest tak na prawdę ważne/kluczowe w ćwiczeniach, tak aby wpływały na regenerację komórek i przywracaly naturalny przeplyw Chi w organizmie, bo z tego co piszesz nie masz o tym pojęcia (i nie jest to na pewno  koncentracja na punkcie tan-tien, bo to tylko paralela, przenośnia).

Antares napisał/a:

Proszę też o wyjaśnienie o co chodzi z onkologia.

Ależ to badzo proste. Jakbyś zobaczył na prawdę chore dzieci, to wyglądają one i czują się dokładnie jak starzy ludzie. To stan ich ciał fizycznych decyduje o jak to określiłeś stanie ducha. Różnica między 5-latkiem a 80-latkiem polega na stanie jego ciała fizycznego, stąd wynika właśnie stan ducha. Pomyliłeś przyczynę ze skutkiem. Jak ci oderwie rękę to co się dzieje z Twoim stanem ducha? Nadal jesteś radosny i szczęśliwy? Dlatego tak istotnym, a jednocześnie zaniedbywanym elementem jest ciało fizyczne. Dlatego trzeba na nie stale odziaływać, wtedy trwa w niezmienionym stanie. Samą świadomością tego nie dokonasz, to nie ten etap, ani dla Ciebie, ani dla mnie. Możemy się spierać o metody, ale nie o zasadę.

70

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Czyli nieśmiertelność jest możliwa? I mówimy o nieśmiertelności fizycznej? No nie wiem. smile Żeby nie dochodziło do degradacji, nie może być żadnych słabości. I fizycznych, i psychologicznych, i duchowych. Czyli ktoś musi osiągnąć ideał. Tylko że, same z siebie warunki, jakie człowiek stworzył, wpływają dość negatywnie.

Jest wielu, którzy starają się zatrzymać uciekającą młodość - i płacą za to ogromne sumy. Medycyna estetyczna jest uważana za potężny biznes, dla której inwestorzy widzą świetlaną przyszłość, a ceny mają z czasem spadać..."

Cały czas temat jest o nieśmiertelności. Długowieczność, biorąc pod uwagę ludzkie warunki, 100 lat to dużo. Powyżej średniej. Tylko że, nie ważne co się zrobi, można wstrzymywać uciekającą młodość, ale nie można osiągnąć nieśmiertelności. Jak już mówiłem, ktoś musiałby być ideałem.

I teraz. Czy dążąc do nieśmiertelności, dąży się do ideału? Czy ideał w ogóle istnieje, a może ma zaistnieć?

Myślę że nieśmiertelność, czy długowieczność nie jest celem samym w sobie, a jedynie pretekstem, do tego aby się rozwijać. Tak po prostu, bo do tego się wszystko sprowadza. Do rozwoju. smile

71

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Wydaje mi się, że macie bardzo silnie zakorzenione swoje przekonania, stąd piszecie tak, jakbyście wiedzieli, co jest możliwe, a co nie, i w jaki dokładnie sposób można coś osiągnąć. Być może zatem to dobry moment dla was, aby przelać swoje myśli i przekonania na "papier" i je wydać dla szerszego grona.

Z mojego punktu widzenia, nie ma żadnych granic. Sami je sobie stwarzamy. Małgosia pisała o kreacji, która wszystko stworzyła, i w ten sposób podlegamy jej ograniczeniom (parafrazując). Plejadianie (nie ma znaczenia, czy uznajecie ich za wiarygodnych) natomiast stwierdzili, że jest to niejako odrzucanie swojej mocy stwórczej - przyjmowanie specyficznej roli "ofiary" bogów. Oddanie kontroli tworzenia - czemuś poza nami.

Dlatego pisałem, że nie potrafiłbym zawrzeć spójnego systemu w książce; jedyne, co mógłbym zrobić, to przekazać swoje doświadczenia i wiedzę (którą zacząłem kwestionować, patrzcie niżej) - to dlatego, że uznałem, że nadszedł czas na istotne zmiany w moim podejściu do rzeczywistości w ogóle.

I w dużej mierze (ujmując to trochę inaczej) potwierdziłbym to, co Krykers napisał, że nieśmiertelność jest swego rodzaju katalizatorem do dużo potężniejszych tematów.
Innymi słowy nieśmiertelność jest skutkiem - czegoś. Czego?

malgosia.wl napisał/a:

Ależ to badzo proste. Jakbyś zobaczył na prawdę chore dzieci, to wyglądają one i czują się dokładnie jak starzy ludzie. To stan ich ciał fizycznych decyduje o jak to określiłeś stanie ducha. Różnica między 5-latkiem a 80-latkiem polega na stanie jego ciała fizycznego, stąd wynika właśnie stan ducha. Pomyliłeś przyczynę ze skutkiem. Jak ci oderwie rękę to co się dzieje z Twoim stanem ducha? Nadal jesteś radosny i szczęśliwy? Dlatego tak istotnym, a jednocześnie zaniedbywanym elementem jest ciało fizyczne. Dlatego trzeba na nie stale oddziaływać, wtedy trwa w niezmienionym stanie. Samą świadomością tego nie dokonasz, to nie ten etap, ani dla Ciebie, ani dla mnie. Możemy się spierać o metody, ale nie o zasadę.

Dzięki za wyjaśnienie. Wielokrotnie podkreślałem, że ciało fizyczne jest bardzo ważne. Ale zasadą jest energia i świadomość, i z tego wszystko się bierze. W przeciwnym wypadku praktycy koncentrują się na technikach. Nie będę się spierał z Twoją interpretacją "tao", każdy ma prawo do własnych, ale to nadal jest interpretacja - po prostu to taka, która w akademickich kręgach jest już utrwalona. Jeśli dla Ciebie jest wystarczająca, wszystko jest w porządku; podzieliłem się również własną. smile

malgosia.wl napisał/a:

Niepotrzebnie się denerwujesz, to nic osobistego.

Nie denerwuję się i nie widzę takiej potrzeby smile Pisałem to z przyjemnością - bo to temat, o którym lubię pisać - i prawdę mówiąc myślę, że możesz odczuwać własne emocje. smile

Krykers napisał/a:

Czyli nieśmiertelność jest możliwa? I mówimy o nieśmiertelności fizycznej? No nie wiem. smile Żeby nie dochodziło do degradacji, nie może być żadnych słabości. I fizycznych, i psychologicznych, i duchowych. Czyli ktoś musi osiągnąć ideał. Tylko że, same z siebie warunki, jakie człowiek stworzył, wpływają dość negatywnie.

Słowo, czy koncepcja "nieśmiertelności" faktycznie gdzieś jest zablokowana w ludzkiej podświadomości. Ostatecznie osiągnięcie nawet długowieczności może poważnie zaburzyć aktualny system, któremu ludzie podlegają.

Zatem zmieńmy to słowo, lub koncepcję - na taką, by obejść te ograniczenia w ludzkich umysłach. Ale myślę, że aby komórka trwała - należy po prostu sprawiać (czyli wybierać), by ona dalej trwała. Ludzie są przekonani, że ich ciało nie jest ich wytworem, a tymczasem komórki ciągle się odradzają, tyle, że z czasem po tzw. ścieżkach energetycznych (np. meridianach) krąży coraz mniej odżywczej energii, tworzących ostatecznie jeden spójny wzór, matrycę - ciało energetyczne (eteryczne), który z kolei stanowi wzorzec dla ciała fizycznego. To właśnie dzięki energii trwa całe ciało ludzkie, wszystkie organy wewnętrzne, i każda komórka. Usuń energię, a usuniesz życie. Stwórz blokady, a energia nie popłynie.

Nasz globalny system działa tak, by ludzi jak najszybciej wyeksploatować z życiowej energii (skrytykowany przez Małgosię niższy tan t'ien jest wg. taoizmu właśnie głównym centrum sił życiowych związanych z ciałem fizycznym) poprzez niewłaściwy styl życia, błędne przekonania, i strach, że "trzeba się wyszaleć, zanim będzie za późno", o czym już też wspomniałem. Ludzie z góry określają co jest możliwe a co nie, i to właśnie powoduje, że sobie zakreślają zasięg tego, co można osiągnąć. Przyjmują perspektywę strachu i schematu życia "od najlepszego wieku do najgorszego" (czyli bycia nieporadnym starcem). Istnieje na tej planecie silnie zakorzeniony, podświadomy strach przed tymi uwarunkowaniami. Widzę to codziennie w oczach innych ludzi.

Są ludzie (dusze), których zadaniem jest na to wcielenie umrzeć szybko, bądź zmagać się z trudnościami fizycznymi. Dzieci inkarnują w chore ciała, takie jak te z nowotworami, bo nie wybrały innej perspektywy. Są też tacy ludzie (dusze), którzy sobie przyjęli odmienną perspektywę ("zadania", jeśli wolicie) - chcą przekroczyć ramy, które dotychczasowa historia ludzkości wytworzyła. W moim przekonaniu taka decyzja chorych dzieci o niczym nie przesądza i niczego nie dowodzi.

Małgosia ma rację, że nasze przekonania mogą inspirować innych. Często, jak mówię - zupełnie przypadkowo, przy okazji - innym o tym, jak wg. mnie można podejść do życia, widzę nagły błysk inspiracji w oczach innych. Potem, kiedy nie mam dalszego wpływu na ich procesy myślowe, ludzie jednak tracą wiarę w swoje możliwości zmiany i powracają do starych schematów myślowych.

Natomiast ezoterycy wymyślają różne "poziomy", "rozwoje" konieczne do osiągnięcia, patrzą w sposób linearny: że życie powinno się toczyć po ustalonej ścieżce od ucznia do mistrza. Takimi schematami ludzie w ezoteryce się posługują.

Wielu ludzi w ezoteryce ma niewłaściwe wzorce. Dlatego piszecie o mistrzach, którymi się rozczarowaliście, o ścieżce duchowej, którą rzekomo należy przechodzić, i innych sprawach, które mają tysiące lat i już dawno się zdeaktualizowały! tongue Uważam, że aby "stworzyć" nowe społeczeństwo, najpierw warto usunąć stare schematy. Od kiedy zacząłem kwestionować swoją wiedzę i poglądy, jestem "bombardowany" zupełnie nowymi perspektywami, pomysłami, wglądami i wizją. Parę tygodni temu miałem też sen, który symbolicznie przedstawił to, o czym piszę: odejściu od wiedzy i poglądów, które ograniczają.

Inaczej jesteście jak pełna szklanka, która nie przyjmuje nic nowego poza tymi przekonaniami, które posiadacie. Zburzcie je - zburzcie system smile To on was niewoli. Zapomnijcie o nieśmiertelności, jeśli was nie interesuje (czy też nie chcecie się nią zajmować) - z mojego punktu widzenia to po prostu podtrzymywanie życia (energii w komórkach). Możecie też zakwestionować podtrzymywanie życia w ciele astralnym - i również ugrzęznąć w przekonaniu, że musicie astralnie umrzeć, że nie zdobędziecie energii, bo "tak to zostało stworzone", bo to nie wy jesteście w mocy wybierania i tworzenia. wink

Nie ma ograniczeń, nie ma schematów - innych, niż sami sobie w umyśle (ego) wymyślacie (tzn. tworzycie na poziomie mentalnym).

W tej chwili jestem w trakcie dużych zmian, i doszedłem do punktu, w którym te wszystkie myśli i przekonania, o których pisałem tu kiedyś na forum, osiągnęły pewien krytyczny moment. Uznałem, że nadszedł czas, by wejść na "meta-poziom" - z braku lepszych wyrazów w naszym ograniczonym słownictwie - tj. poziom, w którym kwestionuję wszystkie założenia, które ja i ogromna większość ludzi siedzących w ezoteryce (nie mówiąc już o zwykłych ludziach) przyjmuje za pewniki. Ów wyższy poziom (nie mylić z tzw. rozwojem duchowym), czyli meta-poziom, jest dla mnie narzędziem - właśnie tworzenia: nowych poglądów, które następnie zakreślą nowe ramy tego, co można osiągnąć. Nie chodzi tu o przeintelektualizowaną filozofię, ale coś przeciwnego: o uświadomienie sobie tego, gdzie i jak tworzone są przekonania, zwłaszcza nt. rzeczywistości. To narzędzie, które następnie pozwoli je dowolnie kształtować - a tym samym, kształtować wszystko inne w owej tzw. "Maji", w której wg. hindusów żyjemy. wink

Wiele z naszych przyjętych założeń ma już tysiące lat (zmieniła się tylko forma), jak wspomniałem, i czasem warto je "zmyć", by zacząć tworzyć "rzeczywistość" z zupełnie nowych elementów - poczynając właśnie od odmiennych przekonań.

Jeśli natomiast aktualny stan was satysfakcjonuje, aktualna praktyka i przekonania - nie musicie nic zmieniać. smile Czy to przyznajecie, czy nie - czy przekonania wam na to pozwalają czy nie - zawsze tworzycie, także swoje własne ciało fizyczne.

I to już mój wniosek końcowy, podsumowujący tą dyskusję z mojej strony. Dziękuję wszystkim zaangażowanym za rozmowę, i choć wrażenie może być inne - dużo mi ta dyskusja pomogła, właśnie w skrystalizowaniu idei, które gdzieś tam od pewnego czasu mi pojawiały się w umyśle, krążyły i domagały się dokładniejszego określenia. I bynajmniej ten proces się nie zakończył. Dziękuję też za uwagę i że chciało wam się przeczytać ten długi esej. big_smile Dla mnie temat określania i tworzenia przekonań nt. rzeczywistości nigdy się nie kończy - to jest wieczna zmiana, wieczny ruch. Jak wspomniałem, nie chcę, byście odnieśli wrażenie, że znam odpowiedzi - właśnie napisałem, że ich nie znam, dlatego ich nie zakładam z góry; interesują mnie nowe narzędzia. Nawet Lao Tzy, który napisał najważniejszy - powszechnie uważany za taki - tekst taoistyczny (często różnie interpretowany zresztą), stwierdził, że wszechświat jest nieustanną tajemnicą, a taoizm w zasadzie sprowadza się do głębokiego (nie tylko intelektualnego) uznania tego faktu!

Innymi słowy, przy rzeczywistym podejściu taoistycznym (nie mylić z technikami, religią taoistyczną i innymi wynalazkami konceptualno-rytualno-praktycznymi, które obrosły z czasem wokół rdzennej idei przekazanej przez Lao Tzy), stajemy się z czasem jak dzieci, z szeroko otwartymi oczami patrząc na otaczający na świat - tyle, że pojmując go na zupełnie nowym poziomie. Co myślę, że w dzień dziecka (to dzisiaj) jest dobrą puentą. big_smile

72

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares Już wiem o co ci chodzi. smile

Oczywiście chciało mi się czytać. Dla mnie to czysta przyjemność. smile Oczywiście nie uważam Cię za guru, ale jesteś no ten, no, fajny, więc ok.

A na dzień dziecka, to... Czekoladę mi kup. big_smile wink

A poważniej, to nawet nie wiem do czego się odnieść. Pomyślę jeszcze o tym, co napisałeś. smile Również dziękuję za dyskusję Tobie, i Małgosi. smile

73 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-06-04 09:09:00)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Bardzo ładnie i na prawdę wręcz poetycko to ująłeś. To słowa które popłynęły głębnoko z Twojego wnętrza. Ten, który poddaje wszystko w wątpliwość, ale to jest dokładne tłumaczenie słowa MNICH z chińskiego. Tylko wtedy jak osobiście sprawdzimy pewne teorie, założenia, tezy mogą one mieć wartość użytkową, a Ty jesteś na dobrej drodze, nigdy z niej nie schodź! Wokół ezoteryki powstało wiele mitów i legend, nie mających nic wspólnego z rzeczywistym rozwojem. Ja nigdy się na tym nie wzorowałam, bo moje doświadczenia pokazywały zupełnie inny obraz rzeczywisztości. Pamiętaj jednak, że TO CO SIĘ NAPRAWDĘ ZACZYNA, NIGDY SIĘ NIE KOŃCZY.

Antares napisał/a:

To właśnie dzięki energii trwa całe ciało ludzkie, wszystkie organy wewnętrzne, i każda komórka. Usuń energię, a usuniesz życie. Stwórz blokady, a energia nie popłynie.

Właśnie stałe usuwanie blokad (fizycznych i mentalnych -one są ze sobą powiązane, zlikwiduj blokady w ciele, a zmieni się twoje spojrzenie na rzeczywistość) powoduje, że nasze ciało i ciała subtelne się nie starzeją. Zarówno na poziomie komórkowym jak i mentalnym. Ale te  elementy nie są wszystkimi jakie trzeba spełnić. Jest ich grubo więcej, bo i czynników powodujących starzenie jest coraz więcej...

Antares napisał/a:

W tej chwili jestem w trakcie dużych zmian, i doszedłem do punktu, w którym te wszystkie myśli i przekonania, o których pisałem tu kiedyś na forum, osiągnęły pewien krytyczny moment.

Ryby walczą z Wodnikiem i skaczą z jednej energii w drugą i my razem z nimi, ale za około 10 lat Wodnik i tak przejmie kontrolę. smile

Natomiast jeśli chodzi o dyskusję na temat długowieczności, ja jej jeszcze nie zaczęłam, tak na prawdę. smile To co napisałam to tylko preludium, wtęp, bo jak na początku powiedziałam, diabeł tkwi w szczegółach...

74 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-06-04 10:32:04)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Krykers napisał/a:

Czyli nieśmiertelność jest możliwa? I mówimy o nieśmiertelności fizycznej? No nie wiem. Żeby nie dochodziło do degradacji, nie może być żadnych słabości. I fizycznych, i psychologicznych, i duchowych. Czyli ktoś musi osiągnąć ideał. Tylko że, same z siebie warunki, jakie człowiek stworzył, wpływają dość negatywnie.

Tak, jest możliwa, tylko nic nie ma za darmo. Trzeba włożyć swoją energię i poświęcić czas. smile A od przeciwdziałania niekorzystnym warunkom jest głowa na karku, bo zawsze są rzeczy, które je pokonają...

75

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ja wbrew powszechnej opinii (jajcarza, niepoważnego człowieka, czasami ignoranta wink ) mam głowę na karku, i jestem poważny- mówię poważnie.  I rzekomo jestem inteligentny. chociaż nie wiem. Ostatnio coś fajnego robię, ale na razie nie będę się dzielił co robię. Jak mi się uda, to napiszę. smile Może zrobię nowy temat, ale powiem tyle, że dawno takiej satysfakcji nie czułem. smile

Małgosiu, dlaczego usunęłaś kawałek postu? Mimo wszystko, cieszy mnie to jak to widzisz, i że mnie lubisz. Pozdrawiam. smile

76 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-06-27 14:23:48)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Bo jesteś osobą, której nie można nie lubić smile
Wnosisz dużo świerzości do tego Forum...

A tu jeszcze odnośnie ćwiczeń QiGong prosto z Wudang:
https://www.youtube.com/watch?v=uLwLGgcoqQE
Zupełnie inny rodzaj elastyczności niż w ćwiczeniach TaiChi...

Jak to się ma do tego, czego nauczają poza ChRL? Nijak, bo to tylko fragmenty większej całości. BEZ POZNANIA CAŁOŚCI, to tylko DEZINFORMACJA (niepełna informacja to zawsze dezinformacja).

77

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

wręcz przeciwnie, trzeba o tym głośno mówić, bo a nuż znajdą się naśladowcy...

Próbowałem to wprowadzić w życie, i stwierdzam jak zwykle, że społeczeństwo i jego stan nie pozostawia wiele nadziei na poprawę. Zmierza jak zawsze do nikąd, i jeśli ktoś krok po kroku nie pokaże im dokładnie co mają robić, nie poda wszystkeigo na tacy, a na koniec nie weźmie 100% odpowiedzialności za nich za ewentualne konsekwencje, to nawet nie kiwną palcem.

Spotkałem się z kilkoma starymi znajomymi po kilku latach. Jak zwykle mój wygląd budzi w nich (czasem skrywane) zdziwienie, ale przede wszystkim silną zawiść. Ludzie nie chcą się zmieniać, ale chcą tego, co widzą. Ludzie kierują się zmysłami, nie umysłem. Szczególnie kobiety ograniczają się do tego, co postrzegają zmysłami - a potem są bardzo zaskoczone, że może być coś poza tym, co leży w zasięgiem ich (bardzo ograniczonych - kilkanaście do kilkudzesięciu lat to tyle co nic, a ludzie myślą że wiedzą wszystko o świecie!) doświadczeń i przekonań. Inni długo mi się przypatrują z niedowierzaniem (że aż w końcu zrozumiałem czemu piękne laski standardowo ignorują cały świat i nie widzą nawet kogo mijają), że wręcz się to robi deprymujące. Co bardziej odważniejsi bezczelnie mi patrzą w twarz drobiazgowo mnie analizując - co on robi, czemu on tak wygląda, dlaczego ja tak nie mam, niektórzy to mają szczęście ale to przecież niemożliwe ciągle tak wyglądać (zasłyszane telepatycznie i po obserwacji reakcji).

Wniosek ogólny mam taki, że ludzie nie zrozumieją, nie uwierzą i będą tkwili w swoich zaściankowych poglądach. Podświadomie nawet blokują każde potencjalnie zbliżenie się do tematu "można inaczej" - nawet nie powiem słowa a tylko o tym pomyślę, a oni już "uciekają" z tematem i znajdują co innego, byleby chronić siebie przed zmianą. tongue Dlatego myślę, że moje odczucia co do zmiany otoczenia, o których pisałem jakiś czas temu, są słuszne. Przekonywać alkoholików o zgubności ich choroby jest podobne do walki z wiatrakami wink A ja nie jestem misjonarzem big_smile

78 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-09-01 11:26:11)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ostatnio przejrzałem książkę nt. najdłużej żyjących ludzi na świecie. Dla osób, których interesuje długowieczność, może zainteresować że to, co doradzają nt. długiego życia, pokrywa się z starożytnymi zaleceniami nt. długiego życia, od medycznej księgi Żółtego Cesarza począwszy. O tak ezoterycznych kwestiach, które poruszali starożytni kapłani egipscy na powiązane tematy, nawet nie wspominam.

Co ciekawe, to, co uważali za najważniejsze, to umysł - choć do ciała także przywiązują dużą wagę.

Z mojego punktu widzenia, nieśmiertelność ma związek z trzema podstawowymi aspektami rzeczywistości:
- światłem (Słońcem na Ziemi - czyli stwórcą i podtrzymującym życie Ra) -> w taoizmie to odpowiednik shen, czyli wyższego tan t'ien
- umysłem (w szczególności świadomą telepatią - nie piszę tu o przesyłaniu myśli do innego człowieka) -> w taoizmie to odpowiednik qi osobowościowego, czyli średniego tan t'ien
- energią (która w zasadzie jest również światłem, ale na Ziemi mamy takie rozróżnienie) -> w taoizmie to odpowiednik jing i qi eterycznego, czyli niższego tan t'ien

Wszystkie razem, jeśli są wspólnie ustrukturyzowane (za pomocą prawideł sekretnej geometrii), tak jak w ww. krzyżu Ankh, współtworzą samo-utrzymujący się i samo-regulujący się energetyczny mechanizm wiecznego "podtrzymywania" życia.

Jest taka stara nauka, cybernetyka, mówiąca o systemach, mających wejścia i wyjścia. Człowiek właśnie jest takim systemem - z tym, że tzw. "sprzężenie zwrotne" energii i życia słabo u niego funkcjonuje. Aktywacja centr świadomości / energii, z których ludzie ledwo (jeśli w ogóle) zdają sobie sprawę (czyt. nie są świadomi ich tak samo jak np. swojej ręki), ma rewolucyjne skutki w ich myśleniu, energii, oraz ciele fizycznym. Zamiast tego doświadczać, ludzie wolą wdawać się w przydługie, intelektualne, nie prowadzące do nikąd dyskusje.

79 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-09-03 13:22:48)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Zamiast tego doświadczać, ludzie wolą wdawać się w przydługie, intelektualne, nie prowadzące do nikąd dyskusje.

Jeśli komuś nie pasuje dyskusja z kimś innym, to ją po prostu kończy. Jeśli natomias temat ciągnie, to chyba wie co robi. Jesteś miłą osobą, dlatego dyskusja z Tobą to przyjemność, ja w odróznieniu od Ciebie tylko bywam miła, czasami.

Przydługie intelektualne dyskusje mają to do siebie, że poszerzają horyzonty, nie wszystkim oczywiście, ale niektórym a i owszem. Ale każdy ma wolną wolę i sam decyduje co wybiera, z późniejszymi konsekwencjami swoich wyborów. smile

Z mojego punktu widzenia szukasz recepty na długowieczność tam, gdzie jej po prostu nie ma. Księga Żóltego Cesarza i egipskie manuskrypty to nie te miejsca, bo żaden cesarz ani kapłan egipski nie był długowieczny, bo nie mógł być z prostej przyczyny -wszyscy za niego wszystko robili, on sam się w nic nie angażował. Średnia życia w Egipcie w tamtych czasach to jakieś 40-45 lat, kapłani dożywali do 60 lat, bo stosowali diętę tzw. optymalna, ale to też nie żadna rewelacja. Natomiast recepta na długowieczność leży tuż pod Twoim nosem, ale schematy w jakich tkwisz powodują, że jej po prostu nie widzisz i jeszcze długo nie zobaczysz, chyba że poza nie wyjdziesz, ale to wymaga wysiłku (ezoteryka to też jeden ze schematów, w którym się tkwi). Dlatego długowieczność to najlepiej strzeżony sekret na świecie, trzeba tylko zmienić optykę i zagęścić dioptrie. smile

To przede wszystkim stan ciała decyduje o długości jednej inkarnacji na zasadzie zdrowe ciało -długa inkarnacja, chore ciało -krótka inkarnacja. Dlatego trzeba mieć świadomość jak ono funkcjonuje, ale aby się tego dowiedzieć trzeba tak jak taoiści, poddać je odpowiedniemu treningowi. Psychika ma takie znaczenie, że podejmowane przez nią codziennie decyzje mogą dodatnio lub ujemnie wpływać na stan ciała. Datego jedni żyją 60 lat, inni 160, a jeszce inni 500.

Wyeliminowanie wszystkich destrukcyjnych oddziaływań powoduje zatrzymanie starzenia. Cała zabawa polega na określeniu co jest szkodliwe, a co nie. Ponadto ciało, jak się stworzy odpowiednie warunki, potrafi się samo regenerować, dzięki czemu można odwracać procesy starzenia. Jeśli Cię nie zabije jakiś czynnik zewnętrzny, możesz w takim stanie trwać i trwać, jak długo -TY decydujesz. Kreacja stworzyła nas po to, abyśmy się rozwijali, ci którzy tego nie rozumieją kończą żywot przedwcześnie i tu się z Tobą zgodzę, że przyczyną jest poziom ich świadomości -a nazywając rzecz po imieniu -wrodzony opór przed zmianami...

80 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-09-04 20:55:54)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

No dobrze. A od czego zależy stan (fizycznych) komórek, DNA itd.? smile

malgosia.wl napisał/a:

żaden cesarz ani kapłan egipski nie był długowieczny

Czy możesz powiedzieć, skąd wiesz, że nie byli? smile (dorzuć do tej listy jeszcze kapłanów tolteckich, mezopotamskich, hinduskich, atlantydzkich, i w zasadzie z każdej starożytnej cywilizacji wink )

malgosia.wl napisał/a:

Wyeliminowanie wszystkich destrukcyjnych oddziaływań powoduje zatrzymanie starzenia.

Czy osiągnęłaś ten stan? smile

PS Dzięki za nazwanie mnie miłym wink Staram się, aczkolwiek nie jest to w mojej naturze, musiałem się tego nauczyć, tak jak całej tej dyskusyjnej dyplomacji, jesteśmy bardziej podobni niż pewnie Ci się wydaje, sądząc po pozorach big_smile

81

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Wyjaśnię natomiast w osobnym poście swój punkt widzenia.

Skupię się na energii.

Ludzie postrzegają świat fizyczny jako stały. Ja natomiast wolę myśleć o nim jako o procesie: energia nieustannie przepływa przez każdy element, mały czy duży, tej fizycznej rzeczywistości. Jest to proces nieustannego samo-stwarzania, według zadanych wzorców.

Wynika z tego, że ciało - wszystkie organy, wszystkie komórki, oraz DNA - są związane z wiecznie przepływającą energią. Komórki ciągle są odnawiane i odbudowywane. Życie to ruch i energia. Brak życia to zablokowanie tych procesów.

Każdy organ ma świadomość - każdy inną, unikalną dla siebie.

Twoja świadomość może połączyć się ze świadomością ciała, organizmu - wszystkich organów, które współtworzą cały system "fizyczno"-energetyczny. Możesz wyczuć, że każdy z organów ma odrębną "osobowość" - które łącznie składają się ostatecznie na twój złożony obraz.

Co więcej, możesz nawiązać stałą, świadomą komunikację z ciałem czy komórkami. Nie musisz brnąć w płaskie, naukowe teorie, które tylko oddalają cię od istoty rzeczy.

To właśnie jest droga do długowieczności - czyli j.w.: świadomość.

82 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-09-05 14:22:20)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

No dobrze. A od czego zależy stan (fizycznych) komórek, DNA itd.?

To źle postawione pytanie. Jakie czynniki wpływają dodatnio, a jakie ujemnie na komórki organizmu, DNA. Od czego zależy witalność komórki -na to pytanie odpowie ci biologia -zobacz jak wygląda stosunek cytoplazmy do jądra młodej i starej komórki. Co to procesy anaboliczne i kataboliczne? Jak na nie wpływać i je kontrolować? Jak na DNA wpływa temperatura? Nie musisz sięgać do starożytnych manuskryptów, aby to wiedzieć.

Antares napisał/a:

Czy możesz powiedzieć, skąd wiesz, że nie byli? (dorzuć do tej listy jeszcze kapłanów tolteckich, mezopotamskich, hinduskich, atlantydzkich, i w zasadzie z każdej starożytnej cywilizacji).

Bo interesowałam się starożytną archeologią i wykopaliskami. Z punktu widzenia tego, co wiem obecnie, nie mieli pojęcia do czego przypiąć długowieczność, szukali, ale nie znaleźli. Jedynie Hindusi (jogini) i Chińczycy (taoiści), rozpracowali problem matodą prób i błędów i są na to namacalne dowody. Teorie powstały dopiero później. Cesarze chińscy nie mieli z tym nic wspólnego. Spędzali czas na wojnach, podbojach i gromadzeniu bogactw, więc nie mogli rozwijać się duchowo, a tym bardziej nie odkryli sekretów długowieczności.

Antares napisał/a:

Czy osiągnęłaś ten stan?

Mam nad tym kontrolę, sądząc po tym jak wyglądam i czuję się obecnie i jak wyglądałam i czułam się 30 lat temu. Moja witalność jest o wiele wyższa niż 30 lat temu, jestem bardziej wydolna i lepiej się czuję. Długotrwały wysiłek fizyczny to dla mnie bułka z masłem. Wiem od czego zależy przeplyw energii w organizmie i jak go przyspieszać i spowalniać. To prostsze niż Ci się wydaje. Masz rację że to jest związane z przepływem energii, ale nie tak, jak to opisujesz. Wpływanie na procesy metaboliczne siłą woli to droga naokoło (ta energia powinna być gromadzona i wykorzystywana w sytuacjach wyjątkowych), można to zrobić prościej, choćby przy pomocy ćwiczeń fizycznych przywracających równowagę w przepływie energii lub innych technik. Ja postawiłam na ćwiczenia, bo efekt jest natychmiastowy. To na koniec jeszcze zagadka:
Dziewczyna na filmie -Malwina, gdzie ma zaburzony przeplyw energii?
https://www.youtube.com/watch?v=dHUAvnkpCsQ&t=399s

Masz rację, że mamy wiele wspólnego, dlatego nadal prowadzimy dyskusję. smile

83

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

Mam nad tym kontrolę, sądząc po tym jak wyglądam i czuję się obecnie i jak wyglądałam i czułam się 30 lat temu. Moja witalność jest o wiele wyższa niż 30 lat temu, jestem bardziej wydolna i lepiej się czuję. Długotrwały wysiłek fizyczny to dla mnie bułka z masłem. Wiem od czego zależy przeplyw energii w organizmie i jak go przyspieszać i spowalniać. To prostsze niż Ci się wydaje. Masz rację że to jest związane z przepływem energii, ale nie tak, jak to opisujesz. Wpływanie na procesy metaboliczne siłą woli to droga naokoło (ta energia powinna być gromadzona i wykorzystywana w sytuacjach wyjątkowych), można to zrobić prościej, choćby przy pomocy ćwiczeń fizycznych przywracających równowagę w przepływie energii lub innych technik.

Gratuluję. smile

To jednak właśnie droga na około. smile Drogą bezpośrednią do energii jest energia. Oraz jej świadomość.

malgosia.wl napisał/a:

(...) jak wygląda stosunek cytoplazmy do jądra młodej i starej komórki

I to też droga na około.

Nie warto pokładać wiary w naukę, nie zaprowadzi Cię dalej niż do czegoś takiego jak chirurgia plastyczna, lub jej przyszłych ekwiwalentów, które dopiero powstają.

...warto zastanowić się nad naturą rzeczywistości, a tym samym ciała. Według np. filozofii staro-chińskiej (nawet przed-taoistycznej, a tym bardziej taoistycznej), człowiek składa się dokładnie z tych samych elementów - i aspektów (konceptów - patrz np. mitologia hinduska lub egipska) - które współtworzą wszechświat.

Nasza rzeczywistość ma naturę niematerialną: bez względu na to, jak bardzo naukowcy będą się upierali przy materializmie, bez względu na to, jak wielkie encyklopedie biologiczne będą tworzyli, jak kolorowe atlasy ciała (fizycznego) zrobią, lub ile nowych terminów będą mnożyli przez następne dekady.

Organizm jest napędzany... czymś.

Tym czymś jest właśnie energia. smile

Z dwojga Twoich wypowiedzi w tym temacie:

malgosia.wl napisał/a:

To o wiele bardziej skomplikowane

malgosia.wl napisał/a:

To prostsze niż Ci się wydaje

Wydaje mi się, że ta druga właśnie powinna być wzięta do serca. smile Nie trzeba komplikować.

malgosia.wl napisał/a:

Po co szukać gdzieś indziej, jak w panteonie sztuk walki masz udokumentowane przypadki długowieczności

Bo..... cytując Ciebie, to nie wystarczy. ;D

Wiecznie szukam, bo jestem sceptykiem z natury. Manuskryptów nie trzeba rzeczywiście w cale czytać! Też tak uważam. Tak samo nie trzeba się wczytywać w to, co myślą naukowcy - to ludzie jak inni, którym do głów wepchnięto mnóstwo materiału "na zaliczenie". Celem tych ludzi nie jest nieśmiertelność, a ich umysły krążą wokół abstrakcyjnych terminów, a nie konkretnych rezultatów.

Ale może warto czasem zastanowić się, czy gdzieś w tym ferworze ostatnich kilkudziesięciu dekad człowiek nie zgubił czegoś, co starożytni traktowali z dużo większym szacunkiem, nie musząc się bawić w cytoplazmę itp.

Zamiast kontrolować ruch palca lewej nogi, czy inne odizolowane procesy, typowe dla redukcjonizmu, należy koncentrować się na ostatecznym celu. Umysł ma o wiele potężniejszy wpływ, niż ludziom się wydaje smile Dlatego polecam jednak zajrzeć do mitologii starożytnego Egiptu, czasem można zostać zaskoczonym i zainspirowanym przez starożytną naukę wywodzącą się z mitycznych czasów atlantydzkich. smile

84 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-09-13 15:52:48)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Nie warto pokładać wiary w naukę, nie zaprowadzi Cię dalej niż do czegoś takiego jak chirurgia plastyczna, lub jej przyszłych ekwiwalentów, które dopiero powstają.

Mnie zaprowadziła i dała odpowiedzi na kilka stawianych przeze mnie kluczowych pytań, dlaczego inni tego nie widzą, tego nie wiem. A ty znowu z tym chirurgiem -operacje plastyczne to całkowite niezrozumienie istoty rzeczy, dla tych, którzy nie chcą się rozwijać. To ślepy zaułek. Nigdy nie skorzystam, bo nie muszę, chyba że mi ktoś zdeformuje twarz. Mam kontrolę nad swoim wyglądem, właśnie dlatego że wiem, od czego zależą procesy metaboliczne i jak na nie wpływać. Starość to pochodna stanu umysłu, wywołana przez lenistwo. A tu jeszcze jedna Małgosia, którą mogę polecić:
https://www.youtube.com/watch?v=FUgT_-bDWmk

Antares napisał/a:

Organizm jest napędzany... czymś.

Tym czymś jest właśnie energia.

Z tego stwierdzenia nic tak na prawdę nie wynika. Telewizor też działa na energię elektryczną, ale jeśli nie wiesz do czego słuzą i jak funkconują poszczególne układy scalone i elementy, to go nie naprawisz, jak się popsuje. Analogicznie jak będziesz wiedział, jak ta energia funkcjonuje w Twoim organizmie i w organizmach innych ludzi, wtedy masz kontrolę nad swoim życiem, a nawet życiem innych. Z twoich wypowiedzi wcale nie wynika, że masz świadomość energii. Mieć świadomość to wiedzieć jak ona krąży i co z tego wynika. Twój sceptycyzm jest hamulcem rozwoju, czasami potrzeba trochę zaufania do rzeczywistości w której przyszło nam żyć. Szukasz, ale jeszcze nie znalazłeś i jeszcze długa droga przed Tobą.

Antares napisał/a:

Wiecznie szukam, bo jestem sceptykiem z natury.

A ja pewne rzeczy już znalazłam. Nie chcę żyć, aby szukać, tylko żyję aby znaleźć, a to subtelna różnica. Szukać można całe życie i nic nie znaleźć.

Antares napisał/a:

Zamiast kontrolować ruch palca lewej nogi, czy inne odizolowane procesy, typowe dla redukcjonizmu, należy koncentrować się na ostatecznym celu.

A jaki jest ostateczny cel, bo ja jeszcze nie wiem i prawdę powiedziawszy niewiele mnie to obchodzi, natomiast wiem jakie mam cele na najbliższą przyszłość i to konsekwentnie realizuję. Jeśli ty nie zaczniesz kontrolować swego życia, to ono zacznie kontrolować Ciebie i zrobi z Tobą to, co robi ze wszyskimi wokoło.

Apropo świadomości energii -nie rozwiązałeś jeszcze zagadki, którą Ci zadałam.  Gadać o energii możemy w nieskończoność, ale takie praktyczne aspekty weryfikują to, co wiemy i umiemy robić. Ponawiam pytanie o dziweczynę z linku -gdzie ma zaburzony przepływ energii? To proste pytanie, nie ma w nim żadnych haków. smile

85

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:
Antares napisał/a:

Wiecznie szukam, bo jestem sceptykiem z natury.

A ja pewne rzeczy już znalazłam. Nie chcę żyć, aby szukać, tylko żyję aby znaleźć, a to subtelna różnica. Szukać można całe życie i nic nie znaleźć.

Tak więc jeszcze raz: napisz książkę. Jest szansa, że znajdą się osoby, które nazwą Cię mistrzem. wink Ciągle dopytujesz się podświadomie o przyznanie Ci racji - widocznie masz gdzieś kompleks, któremu zresztą zaraz zaprzeczysz, bo ciągle to robisz tutaj czy w innych wątkach - więc to właśnie zrobię dla Twojej przyjemności, bo też Cię lubię wink

malgosia.wl napisał/a:

Starość to pochodna stanu umysłu

I w zasadzie nic nie trzeba dodawać.

Ponieważ wątek już się mocno rozdrabnia, a chyba nikogo poza nami nie interesuje, to jedynie wspomnę jeszcze o energii: chodzi o ostateczne połączenie biegunów: yin i yang, poprzez energię kosmosu, gwiazd, po ziemską. Zainteresowanych odsyłam do kosmologii taoistycznej. smile

Taoiści nie bez powodu nazywali swój "ruch" - "drogą", bo to nieskończoność. Poszukiwanie się nigdy nie kończy, ale można koncentrować się na pomniejszych celach na tej drodze. Ci, którzy uważają, że znaleźli, i przestają szukać, przestają też rozwijać się i żyć. To właśnie stan umysłu, który prowadzi do śmierci. W naszym wszechświecie o życiu decyduje ruch - między ww. biegunami.

Energią jest wszystko, od fizyczności po duchowość, używając języka ezoterycznego.

86 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-10-03 10:41:53)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Tak więc jeszcze raz: napisz książkę. Jest szansa, że znajdą się osoby, które nazwą Cię mistrzem. Ciągle dopytujesz się podświadomie o przyznanie Ci racji - widocznie masz gdzieś kompleks, któremu zresztą zaraz zaprzeczysz, bo ciągle to robisz tutaj czy w innych wątkach - więc to właśnie zrobię dla Twojej przyjemności, bo też Cię lubię.

Mam to gdzieś jak ktoś mnie nazwie, bardziej istotne jest ile przyswoi z tego co napisałam. Wiedzy nie rozdaje się na lewo i prawo, tylko trzeba spełnić pewne warunki, aby ją dostać. Trzeba do niej po prostu dorosnąć, a nie chować głowę w piasek i udawać strusia. Znalezienie rozwiązań pewnych spraw nie oznacza końca drogi, bo w trakcie odkrywania pojawiają się kolejne dna i potem znowu kolejne i kolejne. Ale jeśli nie wyznaczysz sobie celów cząstkowych, nie będziesz wiedział czy idziesz do przodu, czy cofasz się w tył, czy robisz naprzemian raz jedno raz drugie (czyli de facto stoisz w miejscu, a wydaje ci się że jesteś cały czas w ruchu -tak postępuje chomik zamknięty w klatce). smile  Bez swego rodzaju GPS-a w dzisieszym świecie umrzesz w butach.

Antares napisał/a:

Energią jest wszystko, od fizyczności po duchowość, używając języka ezoterycznego.

Nic twórczego nie napisałeś, ktoś przed tobą już postawił tezę, że WSZYSTKO JEST WIBRACJĄ. Dopóki nie będziesz wiedział jak te wibracje funkconują wewnątrz ciebie i na zewnątrz ciebie, dopóty Twoja wiedza będzie tylko teorią, z której nic  tak na prawdę nie wynika. A droga tak jak to tutaj opisałeś, czyli po japońsku DO, to termin z buddyzmu japońskiego, Taoiści używali pojęcia DAO.

Taoizm filozoficzny (道家, daojia) to jeden z głównych (obok konfucjanizmu i buddyzmu) kierunków klasycznej filozofii chińskiej. Związany jest nierozerwalnie z pojęciem dao. Dao jest esencją wszechświata, stanowiącą podłoże wszelkich zmian. Nie może być opisane słowami (a jeżeli – jak głosił Zhuangzi – to tylko za pomocą paradoksów), gdyż ciągle się zmienia, ponadto każdy opis jest jedynie przybliżeniem rzeczywistości. Można jednak poprzez rozwój duchowy osiągnąć stan mędrca taoistycznego i tym samym harmonię z dao.

Ale to tylko teoria, z której niewiele wynika, nie poparta praktyką nie ma przaktycznego zastosowania. Rozwój duchowy wiąże się niestety z praktyką, i to czynną praktyką. Nie wystarczy tylko siedzieć w fotelu i medytować, bo to tylko jeden z elementów -każdy Taoista ci to powie. A tu jeszcze informacje o nieśmiertelności w Taoizmie:

Nieśmiertelni – w religijnej odmianie taoizmu święci, mężczyźni i kobiety, którzy za życia posiedli nadprzyrodzone zdolności (zazwyczaj alchemicy), a po śmierci stali się bogami. O nieśmiertelnych, jako istotach wolnych i pozbawionych trosk, w kulturze taoistycznej pisał jako pierwszy Zhuangzi, prawdopodobnie w znaczeniu alegorycznym, dla zilustrowania proponowanych przez siebie ideałów; jednak późniejsi taoiści uznali ich za istoty realne.

Nieśmiertelni dzielili się na trzy klasy:

najwyższą byli sheng ren, zamieszkujący najwyższe niebiosa; trudno ich odróżnić od bóstw, zwłaszcza że określane były tym samym terminem;
cheng ren mieszkający w drugim niebie; są to dusze bohaterów i świętych taoistycznych;
xian ren, najliczniejsi, żyjący w najniższych niebiosach, to filozofowie i mędrcy taoistyczni, którzy osiągnęli nadprzyrodzone możliwości dzięki swym praktykom.
Ci z nieśmiertelnych, którzy wybrali życie na ziemi, byli w zasadzie nieodróżnialni od "zwykłych" mistrzów taoistycznych.

Dążenie do nieśmiertelności (lub przynajmniej – długowieczności) stało się jednym z podstawowych elementów taoizmu religijnego. Nieśmiertelność usiłowano osiągnąć poprzez zażywanie eliksirów, lub przez praktyki ascetyczne, dietetyczne, oddechowe i seksualne. Wiara w eliksir była bardzo silna i łączony był on z potężnymi i popularnymi bóstwami jak Xiwangmu, Yi i jego żona Chang’e. Jedna z najbardziej znanych opowieści mówi o Yi, który otrzymał eliksir od Xiwangmu, ale Chang’e mu go skradła, osiągnęła nieśmiertelność i została boginią księżyca. Yi nie udało się uzyskać drugiej porcji eliksiru i zmarł na ziemi.

Jako źródła eliksiru wymieniano specjalne drzewa, brzoskwinie (zwłaszcza te rosnące w ogrodzie Xiwangmu; do dziś brzoskwinia w Chinach jest symbolem nieśmiertelności), zioła, wodę ze specjalnych źródeł itp. Starożytny traktat geograficzny Księga gór i mórz mówi o drzewie nieśmiertelności i przynoszącym wieczną młodość źródle chi (czyli czerwonym, cynobrowym). Niestety eliksiry sporządzane na bazie cynobru (siarczku rtęci), który w rodzimej postaci zawiera wolną rtęć, skracały raczej niż przedłużały życie zażywającym. Choć ostatecznie nieudane, poszukiwania alchemików taoistycznych znacznie przyczyniły się do rozwoju chińskiej farmakopei, a w połączeniu z innymi praktykami – całości chińskiej medycyny tradycyjnej.

Wielu cesarzy podejmowało wysiłki, by zdobyć eliksir nieśmiertelności, np. Qin Shi Huang zorganizował wyprawy poszukujące położonych rzekomo na wschodnim oceanie Wysp Nieśmiertelnych, by od żyjących tam istot uzyskać eliksir. Późniejsi władcy, np. Han Wudi, zatrudniali taoistycznych alchemików i magów. Jedna opowieść mówi o dworzaninie, który połknął przeznaczony dla cesarza eliksir, a gdy rozwścieczony władca nakazał go stracić, uratował głowę, twierdząc, że jeśli lek był fałszywy, jego połknięcie i tak nie miało znaczenia, a jeśli prawdziwy, to rozkaz będzie niewykonalny.

Do najbardziej znanych nieśmiertelnych należy grupa OŚMIU NIEŚMIERTELNYCH - a tych znamy ze sztuk walki.

A tu jeszcze postrzeganie sfery seksualnej człowieka i kobiecości przez Taoizm:
http://www.taoizm.biz/informacje_ogolne … ex,pl.html
http://www.taoizm.biz/informacje_ogolne … ex,pl.html

Ogólnie można powiedzieć, że część tej wiedzy przetrwała do czasów dzisiejszych, część zwłaszcza związana z eliksirami to wierutna bzdura, a część dotycząca ćwiczeń fizycznych, praktyk ascetycznych, dietetycznych, oddechowych, a nawet seksualnych to użyteczna wiedza, stosowana do dzisiaj. To właśnie jest ta alchemia taoistyczna, czyli połaczenie wielu elementów w jedną spójną całość, czyli swego rodzaju unifikacja wiedzy, prowadząca do harmonii z Dao.

Dla równowagi jeszcze buddyjskie spojrzenie na problem długowieczności, w niektórych punktach zbieżne, w niektórych nieco inne:
https://www.youtube.com/watch?v=H4qcPhOXey8
https://www.youtube.com/watch?v=Zt3cbKFwEkY

A prawda leży gdzieś między jednym a drugim, gdzie, niech każdy sam odpowie sobie na to pytanie... smile
A to na podsumowanie:
https://www.youtube.com/watch?v=pX728y5YyCw

87

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Tu jeszcze ciekawostka:
https://www.nautilus.org.pl/news24,593, … -lata.html

88

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Zatem... skupmy się na praktyce. smile

Starość to pochodna stanu umysłu

89 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-10-14 15:49:26)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

"Czy zauważyliście, że ludzie się coraz szybciej starzeją? Myślę, że łatwo się domyślić, dlaczego. Co z tego, że wasza medycyna wydłuża życie ciałom, skoro są to w rzeczywistości wraki tych ciał?

Pożywienie, które większość ludzi pochłania, tak naprawdę ma odwrotny skutek: niszczy organizm, a nie podtrzymuje go. Jeśli zbadalibyście ich wpływ od strony energetycznej oraz w jaki sposób angażują siły całego organizmu do ich przetrawienia, nie mielibyście wątpliwości, że tak jest. Spróbujcie. Energia z całego ciała jest zabierana, by utworzyć takie substancje, dzięki którym organizm może pozbyć się tego balastu. A co się stanie, jeśli będziecie dalej obciążać swój układ pokarmowy kolejnymi balastami, kolejną chemią, która w żaden sposób nie jest neutralizowana potrzebnymi substancjami...?

To jest jednak wasz wybór. Sami skazujecie się na banicję."

(Nie jestem pewien, czy dobrze zrozumiałem telepatyczne wyjaśnienie słowa "banicja" - w każdym razie ujrzałem ludzi jako cywilizację traktowaną jako odseparowaną do czasu, kiedy spełni jakieś warunki, być może chodzi o dojrzałość, jednak nie chciałbym zgadywać.)

Dokładnie chodzi o dojrzałość, która wynika z o wiele dłuższej niż przeciętna perspektywy. Ja co prawda nie miewam proroczych snów z istotami z odległych światów, ale ten cyctat jest zgodny z prawdą. Tak jak harmonia z energią Ziemi, ale nie wszystcy wiedza, co to naprawdę oznacza. Można całe życie chodzić po Ziemi i nie być z nią w harmonii.

Pojęcie wody jest kwintesencją długowieczności, zarówno w Buddyźmie jak i w Taoizmie, bo tłumaczy czym jest starość. Tłumaczy również jak jej przeciwdziałać.

Nie ma nic bardziej delikatnego i słabego od wody, jednakże
działając przeciw temu co stałe i silne, jej płynna delikatność,
czyni ją niezwyciężoną. Nic bowiem nie może zmienić na
stałe natury wody.
Powszechnie wiadomo, że delikatność pokonuje twardość,
słabość zwycięża siłę. Niestety niewielu jest zdolnych
zastosować tę wiedzę w swoim życiu.

Człowiek rodzi się delikatny i miękki. W chwili śmierci jego
ciało jest sztywne i twarde.
Tak samo jest ze wszystkim, z trawą dla przykładu i
drzewami, które w okresie wzrostu są wrażliwe i delikatne, a
gdy umierają są twarde i suche.
A zatem twardość i sztywność należą do domeny śmierci,
podczas gdy delikatność i miękkość towarzyszą życiu.
Dlatego wojownik, który chce być niepokonany nigdy nie
będzie atakował. Drzewo, które nie chce się złamać musi
naginać się stosownie do podmuchów wiatru.
Dlatego w hierarchii bytu to, co twarde i silne stawiamy niżej
od tego, co delikatne i słabe.

90

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Odnośnie pożywienia: to prawda... Ostatnio miałem sugestię, by kompletnie unikać cukru. Woda pomaga przy oczyszczaniu - jakiegokolwiek typu. Bardzo ważne przy utrzymywaniu odpowiednich energii w ciele, by zachowywać jego stan w idealny sposób.

Nie warto wierzyć we wszystko co jest opatrzone etykietką jakiejś filozofii. Historia Chin i tamtejszych religii jest długa, zawiła i pełna zmian. To przekonanie o ważności jednego żywioły nad innymi wypłynęło później, i nie jest w zgodzie z oryginalną, wcześniejszą filozofią taoizmu, mimo, że obecnie mocno rozpowszechnione.

A odnośnie sztuk walki: większość adeptów popełnia ten błąd, że za bardzo koncentruje się na fizyce i ciele, a prawie w ogóle na energii. Tymczasem mój praktyczny wniosek i obserwacja jest taka, że energia powinna przeważać nad fizyką - wtedy rezultaty są o wiele lepsze i szybsze. To energia rządzi ostatecznie sztukami walki i jakimkolwiek ruchem, a nie - masa wink