31 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2019-03-16 17:21:19)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Można oczywiście teoretyzować o nauce, inżynierii, operacjach, i możliwościach "fizycznych" itp. Udawać, że wie się kiedy coś się stanie a kiedy nie.

...

Wszystko jest energią (wibracją), także ciało ludzkie, komórki i DNA. Zależą one od energii. W książkach B. Marciniak jest trochę sugestii na ten temat - jak na przykład to, w jaki sposób światło (energia) reaguje z DNA, umożliwiając osiąganie rzeczy, które wydają ludziom się nieprawdopodobne.

Tak, coś takiego jest możliwe, ale potrzebujesz  wielu tysięcy inkarnacji, by osiągnąć taki poziom, by móc się regenerować siłą woli. Nie wystarczy sobie troszku pomedytować big_smile

Inżynieria genetyczna jest koniecznością. Zresztą to się już dzieje, czy ci się to podoba, czy nie. Tu nie tylko chodzi o wydłużenie sobie życia, ale także pozbycie się różnych paskudnych chorób determinowanych przez geny.

Ziemianie żyją zdecydowanie za krótko i takie wydłużenie wyjdzie tylko na dobre.

32 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-03-19 12:34:25)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Myślę, że masz Małgosiu silną energię wojownika, przekonanie o walce, konieczności doskonalenia swojego "fachu", pociągają Cię sztuki walki (ciągle o nich piszesz; też zresztą je praktykowałem, teraz je zamieniłem na bardziej "lajtowe" ćwiczenia) i "praktyka, praktyka, praktyka", cokolwiek przez to rozumiesz. Ale jak napisałem, to jedna z dróg - cel jest istotny. Cokolwiek Cię pociąga, jest właściwe dla Ciebie, niekoniecznie dla innych.

Praktyka, praktyka, praktyka to właśnie ta Taoistyczna zmiana, o której tyle piszesz. Jeśli tkwisz w schematach i kultywujesz rzeczy, do których się przyzwyczaiłeś i bezmyślnie je powtarzasz, to nie ma to nic wspólnego z rozwojem (tak właśnie jest w większości sekcji sztuk walki). Dobrym przykładem jest tu też religia -bezmyślne powtarzanie czynności, które niczemu nie służą, bo taka jest tradycja i z założenia ma być to OK. To co ja robię podlega cały czas zmianom, dzisiaj coś robię, ale nie znaczy, że za rok będę robiła to samo. Prawie na pewno będzie to cały czas się zmieniać i ewoluować. To jest właśnie ta droga, droga ciągłej zmiany, bo jedyna pewna rzecz w tym życiu to właśnie zmiana.

Jedyny przeciwnik z jakim powinieneś się zmagać to ty sam, a właściwie Twoje rozdmuchane EGO. Tu sytuacja jest prosta, albo ty zapanujesz nad nim, albo ono zapanuje nad Tobą i będziesz realizował jego zachcianki. Ideologie typu "róbta co chceta" zawsze się kończą źle, a pobłażanie sobie i mówienie o różnych drogach rozwoju to tak na prawdę oszukiwanie samego siebie i uciekanie od problemu. Najprostszą tezą na poparcie jest to, co dzisiejszy człowiek robi ze swoją planetą. To jest właśnie efekt pobłażania sobie i innym, zamiast zakazać ustawowo pewnych rzeczy, które z oczywistych względów są szkodliwe, takich jak np. zabijanie zwierząt, zatruwanie atmosfery i oceanów, niszczenia roślin. Bez wytyczenia drogi rozwoju opartej na dobrych fundamentach budowla prędzej czy później się zawali, nasza ludzka już się chwieje w posadach, to tylko kwestia czasu kiedy runie. Nie stać nas jako cywilizacji na głaskanie się po główkach, bo nie przetrwamy tego co nam los szykuje...

Jak zwykle demonizujesz moją postawę, nie jestem żadnym Terminatorem z dnia sądu, tylko zwykłą kobietą. Sztuki walki mnie nie pociągają (zbyt długo się tym zajmuję, więc fascynacja dawno zanikła) tylko są narzędziem do dochodzenia do celów, które sobie stawiam, niczym więcej. Jeśli jutro znajdę lepsze narzędzia, to sztuki walki pójdą w odstawkę. Cenię sztuki walki i tych którzy je wymyślili, bo nie raz uratowały moją DU..ę, dosłownie i w przenośni.

33 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-03-19 12:31:40)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Don Pedro napisał/a:

Tak, coś takiego jest możliwe, ale potrzebujesz  wielu tysięcy inkarnacji, by osiągnąć taki poziom, by móc się regenerować siłą woli. Nie wystarczy sobie troszku pomedytować.

Troszku na pewno nie, ale np. Japończycy spędzają pół życia w pozycji ZA-ZEN, jedzą, siedzą , rozmawiają, obsługują laptopy itd.

http://zazen.pl/zen/pozycja-zazen/

To jest właśnie ćwiczenie samo w sobie, rozciąga ścięgna podkolanowe i eliminuje artretyzm w kolanach. Trzeba mieć prosty jak struna kręgosłup, jak się siedzi w tej pozycji. smile
Ćwiczenie powinno trwać przynajmniej godzinę, jeśli ma przynieść efekt leczniczy. Przeciętnemu Kowalskiemu nogi drętwieją już po 10 minutach tak, że nie może wstać bez pomocy rąk. I oczywiscie nie siadamy na żadnych poduszkach, tylko na własnych stopach. smile

34

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

Troszku na pewno nie, ale np. Japończycy spędzają pół życia w pozycji ZA-ZEN, jedzą, siedzą , rozmawiają, obsługują laptopy itd.


Ach te Japonki roll

https://i.pinimg.com/736x/8e/88/a2/8e88a21eb8452b7bb928c746260a58ec--asian-aging-aging-process.jpg

35

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Postaram się maksymalnie zabrzmieć neutralnie, bo widzę, że wzięłaś sobie mocno subiektywnie moje - bądź co bądź - obiektywne stwierdzenie. "Wojownik" to jedna z "ról", które sobie obieramy. To nie było pojeratywne określenie, jak piszesz (w dodatku uczepiłaś się tych sztuk walki):

malgosia.wl napisał/a:

Jak zwykle demonizujesz moją postawę, nie jestem żadnym Terminatorem z dnia sądu (...) Cenię sztuki walki i tych którzy je wymyślili, bo nie raz uratowały moją DU..ę, dosłownie i w przenośni.

smile

Absolutnie się zgadzam z tym co piszesz na temat środowiska i tak dalej. Myślę, że nie potrzebnie walczysz (czy też postrzegasz tą sytuacją jako potrzebującą walki i zaprzeczania), bo prawie ze wszystkim się zgadzam co piszesz. smile Dlatego po raz kolejny ze zdumieniem przeczytałem Twoją odpowiedź.

W skrócie więc podsumuję, wracając do merytoryki tego tematu:
- wszystko jest wibracją
- to świadomość rządzi wibracją
- "życie" to tylko koncepcja, głęboko zakorzeniona jednak w umyśle człowieka
- istniejemy (jako świadomość) w rzeczywistości, która daje nam wrażenie istnienia w czasie i przestrzeni
- ciało ludzkie jest niezwykłym systemem, którego nie rozumiemy (jeszcze)
- miliardy komórek i składających się na nie atomów, elektronów i jeszcze innych cząsteczek kwantowych, pracujących dzień w dzień, by ZAMANIFESTOWAĆ naszą fizyczną obecność
- to, co jest manifestacją, to energia - w formie tzw. "fizycznej"
- wieczność, czy też tytułowa nieśmiertelność, to wieczne podtrzymywanie tego samego schematu
- wszystko zależy od świadomości - skok w świadomości pozwala oszczędzić lat walenia w mur z naiwnym przekonaniem, że "pracujemy nad własnym rozwojem"
- życie jest zawsze związane z ruchem: fizycznym, emocjonalnym, umysłowym, energetycznym, astralnym, mentalnym, duchowym... (życie to inaczej koncepcja ruchu - czyli inaczej nie-inercji)
- wieczne życie to wieczny ruch - na wszystkich poziomach

To podstawy. Praktyka dla mnie to życie tymi ideami - jeśli je "czujesz", to automatycznie je wprowadzasz w życie. Staje się czymś równie naturalnym, jak np. potrzeba ćwiczeń fizycznych - np. w postaci sztuk walki. smile

36 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-04-24 11:27:43)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Wojownik do złe określenie. Wojownik przede wszystkim dąży do znalezienia sposobu jak smoka pokonać. Ja wolę określenie mnich, bo mnich próbuje wyczuć tętno smoka i co z tego wynika. Tak ja to postrzegam, to różnica między postawą zamknięcia się w sobie (typowa dla japońskich sztuk walki) a altruizmem w klarownej postaci (typowym dla chińskich sztuk walki). Dlatego upieram się przy sztukach walki, bo tam ukryta jest wiedza o nieśmiertelności, trzeba ją tylko odkryć. A odnośnie walenia głową w mur i cytowania praw kreacji to punkty osiem-dziesięć związane z nakazami Kreacji mówią:
8. Im więcej istota żywa chce się nauczyć, tym większy musi wykonać wysiłek fizyczny.
9. Każda istota, która pragnie szybciej się rozwijać, powinna przestrzegać praw i nakazów Kreacji.
10. Każdy sam decyduje, czy chce postępować zgodnie z prawami i nakazami Kreacji. smile To właśnie dlatego jestem tak głupio uparta, bo przetestowałam to na sobie i nie tylko na sobie i to działa. Pomijam fakt, że wykorzystywałam te prawa i nakazy w praktyce grubo wcześniej, zanim Hejal napisał i opublikował swoją książeczkę.

A tak na marginesie,jak myślisz dlaczego Kreacja daje wolną rękę istotom w stosowaniu się do jej praw i nakazów?

Jeśli większość społeczeństwa egzystuje na niskich wibracjach, to nie zrobią oni skoku świadomości i żeby nie doprowadzić do katastrofy planety systemy zakazów i nakazów są koniecznością. Dopiero jak system karmiczny wymusi rozwój tych ludzi (w sposób najczęściej drastyczny-punkt praw kreacji 5. Wszystko co hamuje rozwój i zniewala umysł ulega eliminacji, a zmiany prowadzące do zwyrodnienia ulegają zniszczeniu) wtedy zakazy i nakazy stają się naturalne bo wynikają właśnie z rozwoju świadomości. Prosty przykład -jak wytłumaczysz neofaszyście konieczność ochrony przyrody i poszanowanie dla drugiego człowieka?(punkt 19 praw kreacji. Kto postępuje wbrew prawom i nakazom Kreacji, ten wywołuje katastrofę.)

Ruch dla samego ruchu to sztuka dla sztuki. Tancerz całe życie się rusza a jeszcze żaden nie został nieśmiertelny. Na starość ma całą gamę chorób związanych z zwyrodnieniami układu kostnego. To są skutki bezmyślnego ruszania się. Celowość działania jest bardziej istotna niż ruch sam w sobie. Musisz wiedzieć po co i dlaczego się ruszasz, bo wtedy dopiero odkryjesz jak funkcjonuje twoje ciało, bo to ono jest pochodną długości Twojego życia. To Twoje EGO stoi na przeszkodzie i wymyśla ci różne głupawki, w rezultacie czego zajmujesz się nie tym czym powinieneś się zająć, czyli samym sobą, tylko bawisz się w rozwój duchowy i szukasz dróg na skróty, bo jest tak fajnie. Też tak kiedyś robiłam i efekt był taki że zaczęłam się cofać, więc to porzuciłam.

Jeśli wiesz jak funkcjonuje Twój organizm to dobrze, ale jeśli nie znasz podstawowych zależności nim rządzących to daleko nie zajedziesz. Ja ostatnie trzydzieści parę lat spędziłam właśnie na analizowaniu tego tematu, więc na tym polu możemy sobie podyskutować. Życie dostarczyło mi takiego materiału badawczego, że mogłabym nim obdzielić kilku profesorów Akademii Medycznej, chociaż wcale o to nie zbiegałam.

Jak odwracać procesy starzenia, da się czy nie? Jeśli się da to jak? Z czego one wynikają? Bo lakoniczne stwierdzenie o wibracjach niestety nie wyczerpuje tematu, mało tego jeszcze bardziej go gmatwa, odwracając uwagę od istoty rzeczy. Co powoduje że nasze komórki się starzeją? Jak na długość życia wpływa świadomość (jak wpływa i czy w ogóle wpływa, bo mogę Ci podać przykłady, kiedy jest dokładnie na odwrót), a jak nawyki odziedziczone po rodzicach? Które przedłużają, a które skracają długość życia? Jak działają poszczególne układy naszego ciała, na co trzeba zwracać uwagę, co jest istotne a co nie? Czy jest jedna metoda na wydłużenie życia, czy jest ich więcej?

Liczyłam po cichu że ktoś zacznie zadawać tego typu pytania, ale ludzkie EGO to wyjątkowo głupi twór i jest silniejszy nawet od zwykłej ciekawości. Jeszcze dużo wody upłynie w Wiśle zanim to się zmieni...

Wiem że czasami jestem dość ostra w wypowiedziach, ale nie traktuj tego personalnie, ja tak po prostu mam, nie jestem i nigdy nie byłam grzeczną dziewczynką. W tej dyskusji nie chodzi o udowodnienie swojej racji, a o konkluzje związane z tematem długowieczności. Tu nie obowiązuje dowolność, tylko ściśle określone zależności. Jeśli mówisz o dowolności to nie wiesz z czym tak na prawdę związana jest długowieczność (punkt 18 praw kreacji. Im wyżej rozwinięta istota, tym bardziej jest precyzyjna). I jeszcze na koniec punkt 16 . Wszelkie formy życia osiągają wiek odpowiedni do stopnia rozwoju umysłowego. To najprostsza odpowiedź na pytanie, dlaczego Salenjiczycy dożywają tysiąca lat, a Ziemianie tylko stu. To również odpowiedź na pytanie, dlaczego do tej pory nie podjęli z nami kontaktu.

A na koniec to dla tych, którzy są dociekliwi:
https://www.youtube.com/watch?v=HZbF5fo2jf0

37 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-04-30 19:43:12)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

W tej dyskusji nie chodzi o udowodnienie swojej racji, a o konkluzje związane z tematem długowieczności. Tu nie obowiązuje dowolność, tylko ściśle określone zależności. Jeśli mówisz o dowolności to nie wiesz z czym tak na prawdę związana jest długowieczność

Tak - nie chodzi o udowodnienie racji. Nie wiesz też, co wiem a czego nie wiem, i rzeczywiście znowu się zgodzę, że wyrażasz się czasem ostro big_smile Wszystko napisałaś już sama dla siebie, nie będę rozwijał tego tematu smile

Skupię się natomiast na tym:

malgosia.wl napisał/a:

Jak odwracać procesy starzenia, da się czy nie? Jeśli się da to jak? Z czego one wynikają? Bo lakoniczne stwierdzenie o wibracjach niestety nie wyczerpuje tematu, mało tego jeszcze bardziej go gmatwa, odwracając uwagę od istoty rzeczy. Co powoduje że nasze komórki się starzeją? Jak na długość życia wpływa świadomość (jak wpływa i czy w ogóle wpływa, bo mogę Ci podać przykłady, kiedy jest dokładnie na odwrót), a jak nawyki odziedziczone po rodzicach? Które przedłużają, a które skracają długość życia? Jak działają poszczególne układy naszego ciała, na co trzeba zwracać uwagę, co jest istotne a co nie? Czy jest jedna metoda na wydłużenie życia, czy jest ich więcej?

To nie tylko wibracja. Choć oczywiście "wszystko jest wibracją", skoro już koniecznie chcemy cytować Hejala. smile
Jak pisałem, źródło wszelkiego stworzenia (także wibracje) poprzedza myśl. Zmień myślenie (nawyki, emocje, wibracja, i wszystko pozostałe), zmienisz siebie, swoją rzeczywistość, swój organizm.

Pomyśl o ciele fizycznym i DNA jako "Yin". Pomyśl o energii (qi, prana...), która zasila organizm i wchodzi w interakcję z DNA oraz komórkami jako "Yang". Wolą możesz - przy odpowiednim treningu (poszerzeniu) świadomości wpływać na oba. Stąd już masz drogę do nieśmiertelności.

Nie trzeba się wgłębiać w teorie akademickie, które zresztą w pewnym momencie napotkają swoje własne ograniczenia intelektualne - wystarczy empiryczne doświadczenie. Świadomość przekracza każde przekonanie, intelektualną wiedzę, a nawet... ciało fizyczne. smile

malgosia.wl napisał/a:

Liczyłam po cichu że ktoś zacznie zadawać tego typu pytania

Nie musisz liczyć, wystarczy je samemu zadawać. Ale weź pod uwagę, że każdy podchodzi do tematu od innej strony - i jak w taoizmie, jest tu dowolność, podobnie jak z tzw. "oświeceniem" - ścieżek jest nieskończona liczba, istotny jest cel.

38 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-05-06 01:47:48)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Nie wiesz też, co wiem a czego nie wiem

Po tym jak odniosłeś się do tego co napisałam, sam mi powiedziałeś co wiesz, a czego nie wiesz smile W zasadzie nie muszę Cię dalej pytać, mam taki brzydki zwyczaj testowania wiedzy swoich rozmówców, liczę na to że mi wspaniałomyślnie wybaczysz.

Antares napisał/a:

Ale weź pod uwagę, że każdy podchodzi do tematu od innej strony - i jak w taoizmie, jest tu dowolność, podobnie jak z tzw. "oświeceniem" - ścieżek jest nieskończona liczba, istotny jest cel.

Ścieżek jest nieskończenie wiele, tylko niestety większość z nich prowadzi na manowce, a wspaniałe i ambitnie postawione cele to niestety ale mrzonki, wystarczy rozejrzeć się wokół i popatrzeć na otaczających nas ludzi, jak szybko się starzeją. Mnie interesują tak na prawdę Ci, którzy stworzyli w tym temacie jakąś wartość dodaną i którzy potrafią przełożyć swoje teorie na język praktyki.

To co napisałeś to teoria (poszerzanie świadomości), a mnie interesuje praktyczny aspekt Twoich teorii, czyli jak realizujesz w praktyce to o czym piszesz. Jeśli to nie tajemnica to rozwiń proszę temat szerzej.

39 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-05-07 17:55:33)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Nie widzę w testowaniu wiedzy nic brzydkiego wink Ale nie wiem w jaki sposób jesteś w stanie po tej krótkiej wymianie głównie opinii zaopiniować mój zasób wiedzy big_smile

Dobrze, że ujęłaś to w ten sposób. Bo choć jestem nieco zorientowany w temacie, to kwestia głównie polega u mnie na świadomości.
Dla Ciebie to teoria, dla mnie nie-intelektualna (empiryczna, trudna jednak do wyjaśnienia przez zwykłą intelektualną dyskusję) praktyka, która może stać się w pewnym momencie nawet automatyczna - tzn. przebiegać nawet bez wielkiego udziału świadomej woli. Wszystko jest kwestią energii...

I z tego powodu (ww. różnicy) chyba nie możemy znaleźć wspólnego języka smile

Mogę wyjaśnić Ci co odczuwam, jak to odbieram, swoje obserwacje,  co wg. mnie wpływa na zachowanie energii. Generalnie, sprowadza się to do długoletniej obserwacji ludzi, tego, jak myślą - i wyciągania wniosków na temat tego, gdzie ich sposób myślenia (odczuwania, wyborów świadomych i nieświadomych, rodzaju świadomości - tzn. na co kierują świadomość) ich zaprowadził.

Wszystkie myśli można sprowadzić do "ciemnych" i "jasnych" ("złych" / "dobrych", "negatywnych" / "pozytywnych" itd.). Większość ludzi ma negatywne myśli na temat starzenia - podświadomie taki program sobie "wgrywają". Potem kolejne "dodatki" myślowe, a zwłaszcza przekonaniowe, sobie dorzucają. Typowym przekonaniem kobiet jest to, że: jej uroda zewnętrzna jest bardzo ważna (nawet najważniejsza, i dlatego jej poświęcają tyle czasu - świadome ego kobiety może zaprzeczać, ale zachowania wskazują na co innego); zaczyna bać się, że ją w pewnym momencie straci; że musi wykorzystać najlepszy okres w życiu... itd. (A tym samym następuje tu swego rodzaju supozycja: najlepszy okres jest teraz, ale minie... tzn. z jakiegoś powodu będzie tylko gorzej - a dlaczego? oczywiście ze strachu z powodu utraty tego, co jest takie ważne... a dlaczego je utraci? itd.).
To typowy sposób myślenia przeciętnej kobiety w każdych czasach. Te myśli są często słabo uświadamiane, a wychodzą na jaw przy wyrażaniu swoich przekonań np. "trzeba się wyszaleć, póki mogę". tongue

Tyle mała, choć związana z tematem, dygresja.

Więc żeby się nie rozpisywać, zacznę od ogólnych rzeczy:
- ruch jest istotny, kluczowy - energia, umysł, świadomość itd muszą być w ruchu - sztuki walki i inne powiązane metody jak zauważyłaś są tu bardzo pomocne - fakt że je praktykujesz działa na plus
- czy praktykowanie sztuk walki, czy nawet qi gong, wystarczy? moim zdaniem wszystko dzieje się na poziomie komórkowym. np. podświadomość i jej przekonania decydują o wielu aspektach ciała, energii i życia!
- energia, a także procesy, w szczególności te nieświadome, z reguły są zablokowane - głównie przez podświadome wybory (a tym samym, przekonania)

Jeśli obserwujesz procesy umysłowe - najlepiej w stanie gdy umysł jest głęboko zrelaksowany - i koncentrujesz się na celu (np jak działa mój umysł, jak blokuje procesy życiowe, jak odczuwam własna energię, jak kreuję własne ciało itd) możesz dokonać wielu odkrywczych obserwacji, o których próżno szukać we współczesnej literaturze, nie istnieje nawet słownik takich pojęć w powszechnej mowie, możesz natomiast odkryć, że różni mędrcy, z Egiptu, Chin, Bliskiego Wschodu, Ameryki (np Cayce), i reszty świata posiłkowali się alegoriami i przybliżeniami - te odkrycia (powiedzmy - wiedza) nie maja charakteru intelektualnego, teoria dopiero później jest tworzona.Ponieważ doświadczasz tego bezpośrednio, te obserwacje dzieją się w twojej własnej świadomości, która jest bardziej niejasna i przepastna niż wszechświat (ostatecznie musi się on - konceptualnie - tam cały pomieścić), zaczynasz szukać sposobów by nazwać to, czego doświadczasz i obserwujesz.

Jeśli tego nie rejestrujesz od samego początku, trudno ci potem wskazać, gdzie inni powinni zacząć, bo nie masz też pewności w którym momencie się znajdują. Dlatego, podejrzewam, tacy ludzi jak Jezus, Lao Tzy czy inni wydaja się teoretykami lub że mówią o czysto abstrakcyjnych kwestiach. (np czy moralność może mieć wpływ na wskrzeszenie ciała fizycznego?)

Sam odbieram przepływ energii (qi / prana) od w zasadzie dziecka, i zauważyłem, że to, na co skieruję uwagę, rozwija się - tzn rozwijam świadomość w tym kierunku (świadomość tego czegoś). Może to dotyczyć wszystkiego: od odbioru innych osób, po uczenie się technik usuwania bólu fizycznego, a nawet uodparniania ciała na ciosy w sztukach walki, dzięki swojej własnej woli. Innymi słowy, kierowanie świadomością = kierowanie energia = kierowanie otoczeniem i procesami wewnętrznymi.

Na razie tyle teoretycznej praktyki. Jak chcesz dalej testować co wiem a czego nie to zadaj (ty lub każdy inny) pytania smile

Jeśli miałbym wskazać kluczową kwestię, jest nią kierowanie uwagi, a co za tym idzie - zwłaszcza - nasze głębokie, w szczególności niemal niewerbalizowane i niedyskutowane - nieświadome - przekonania.

Te przekonania istnieją na wielu poziomach: od komórkowych, po gruczoły, i energię (wibrację). Można odczuć wibrację małego dziecka, nastolatka, lub osoby, która wkrótce wyraźnie zacznie się starzeć. Zauważ tą różnicę, a następnie podejmij wybór energetyczny - o tym, że chcesz, by ciało (komórki) wybierało wibrację młodą. Początki mogą być trudne, ale jak to napisałaś, praktyka czyni mistrza. Przy czym ta praktyka w cale nie musi być ciężką pracą - jest to zabawa w odkrywanie świadomości, siebie oraz wszechświata. smile

40 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-05-08 12:52:04)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Dziękuję że rozwinąłeś temat. To co opisałeś nazywane jest potocznie treningiem autogennym. Czasami synchronizuje się też trening autogenny ze świadomym zwolnieniem oddechu, aby wejść w pewnego rodzaju trans -to też są praktyki taoistyczne, dzisiaj na nowo odkrywane.

Teraz jestem zawalona pracą po długim weekendzie, jak znajdę chwilkę to napiszę Ci bardziej szczegółowo. Ja lubię  swoje ciało, dbam o swój wygląd, masz rację buddyści i taoiści podchodzą różnie do tych kwestii, ale od ładnego wyglądu ważniejsze jest dobre samopoczucie (moja babcie na trzy dni przed śmiercią też ładnie wyglądała, i co z tego? smile ) Większość kobiet niestety tego nie rozumie i gdy pojawiają się pierwsze oznaki starzenia chwytają się brzytwy w postaci chirurga plastycznego, ale nie tu leży przyczyna problemu. Ja poszłam w innym kierunku i skoncentrowałam się na energii krążącej w organizmie i procesach metabolicznych (https://www.bryk.pl/wypracowania/biolog … ywych.html)
Na podstawie tego wypracowałam swój własny, oparty oczywiście na wiedzy orientalnej, system zachowania energii -przestałam robić rzeczy, które obniżają poziom energii i zaczęłam robić rzeczy, które podnoszą poziom energii. Tylko tyle i aż tyle. Wiem jak usuwać w prosty sposób stare komórki i zregenerować te, które uległy uszkodzeniu. Są na to proste metody. Proste nie znaczy, że łatwe miłe i przyjemne. Ale coś za coś. Na razie tyle, bo muszę wracać do pracy...

41 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-05-10 19:08:46)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Zawsze mnie to zastanawiało kiedy ludzie za wszelka cenę próbuja coś zaszufladkować tak, by pasowało to do ich schematów i posiadanych pojęć. smile

Cytat Edgara Cayce'yego nt. starzenia się:

W normalnym ciele zawsze istnieje tendencja do samoodbudowy. A jeśli uzyska się taką świadomość to nie zawsze będzie zachodzić konieczność fizycznego starzenia się organizmu

To świadomość rządzi wibracją, a wibracja - ciałami.

42 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-05-15 10:55:46)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Tak ludzie operują schematami, ale to nic złego. Łatwiej jest się porozumieć. Chcąc osiągnąć nieśmiertelność Twoją metodą musiałbyś medytować tak jak Budda -trzy lata twarzą do ściany, aby nauczyć się siłą woli oddziaływać na swoje ciało fizyczne, nic przy tym nie jedząc i nie pijąc i nie żyjąc praktycznie przez ten okres. Posiedzenie godzinę czy dwie dziennie bez zmiany nawyków to zdecydowanie za mało. Jeśli nie wierzysz to zrób proste ćwiczenie, spróbuj poprzez koncentrację podnieść temperaturę palca wskazującego swojej ręki o 1 stopień celsjusza. Jeśli Ci się to uda to jesteś na dobrej drodze. smile

Edgar Cayce to raczej słaby przykład w temacie długowieczności (ur. 18 marca 1877 na farmie w Hopkinsville w Kentucky; zm. 3 stycznia 1945 w Virginia Beach w Wirginii -68 lat) Tak samo jak Albert Einstein (ur. 14 marca 1879 w Ulm, zm. 18 kwietnia 1955 w Princeton -76 lat :zabił go tętniak). Do czego zmierzam? Można mieć inteligentny umysł, ale z długowiecznością nie ma to nic wspólnego. Jeśli nie znasz zasad funkcjonowania swojego ciała fizycznego nie staniesz się długowieczny. Ci długowieczni to zwykle prości ludzie, którzy nie wiem nawet czy słyszeli o Ceyce czy Einsteinie, ale ich tryb życia odbiegał od przeciętnej -pewnych rzeczy nie robili, a pewne robili konsekwentnie i tyle. Umieli zarządzać swoją energią wewnętrzną po prostu i rozumieli metabolizm na poziomie komórkowym.  Nie wiem czy byli rozwinięci duchowo, ale na pewno byli dociekliwi i konsekwentni w tym co robią. Stąd takie, a nie inne rezultaty. Na zaprzeczenie Twojej tezy powiem tylko tyle, można wziąć jakieś zwierzę (psa, kota, małpę) nakazać mu robienie pewnych rzeczy, zakazać robienie innych i też stanie się długowieczny (przeżyje np. dwa lub trzy razy dłużej niż średnia życia swojego gatunku).

To tak naprawdę fałszywe przekonania i złe nawyki skracają życie i to dosyć mocno. Przekonania kształtowane przez współczesną cywilizację i spuściznę kulturową. Dopóki nie zostaną zburzone i zastąpione rzetelna wiedzą nie ma mowy o długowieczności i jakimkolwiek rozwoju.

43

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

1. Poczytaj o Cayce'm więcej - dowiesz się, że jego readingi pochodziły spoza jego normalnej świadomości. Jego wiek nie ma nic tu do rzeczy. To propo zaprzeczania tezom, co zresztą dla mnie zwykle ma mały sens smile

2. Spróbuj, a potem krytykuj i baw się w czysto akademickie pustosłowie. wink

3.

malgosia.wl napisał/a:

Chcąc osiągnąć nieśmiertelność Twoją metodą musiałbyś medytować tak jak Budda -trzy lata twarzą do ściany, aby nauczyć się siłą woli oddziaływać na swoje ciało fizyczne, nic przy tym nie jedząc i nie pijąc i nie żyjąc praktycznie przez ten okres.

A jaka jest ta moja metoda, Twoim zdaniem? tongue smile

4.

malgosia.wl napisał/a:

Tak ludzie operują schematami, ale to nic złego. Łatwiej jest się porozumieć.

I skończyć w takich pustych dyskusjach, które do nikąd nie prowadzą. smile

44 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-05-20 10:01:04)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Nie musisz podejmować dyskusji jeśli Ci to nie pasuje. Przedstawiłam Ci bardzo dużo tez dotyczących tematu długowieczności, ale Ty do żadnej tak na prawdę się nie odniosłeś, jakby one nie istniały. Może nie widzisz związku, zresztą nie ważne.

Trochę to infantylne, najłatwiej negować wszystko jak leci, Panie nieomylny guru. Ja nie krytykuję tego co robisz, bo to Twoja prywatna sprawa, nie neguję równiesz tego co sam wypracowałeś (bo gołym okiem widać, że wypracowałeś, uważam że to jednak zdecydowanie za mało, aby osiągnąć cel), ale długowieczność to nie zabawa, tylko bardzo poważna sprawa i nie wystarczy się w to bawić i tym bawić, trzeba to konsekwentnie robić i rozwijać. Spoczęcie na laurach i przekonanie o swojej nieomylności nie podparte niczym więcej oprócz swoich wewnętrznych przekonań po przeczytaniu kilku książek to jest porażka już na samym początku. Życie zawsze powie Ci prędzej czy później 'SPRAWDZAM'! Sam się o tym przekonasz, kiedyś...

45

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Cieszę się że udało ci się znaleźć informacje których szukasz Piotrze. To forum to rzeczywiście olbrzymia skarbnica wiedzy. Jestem na tym forum już chyba z dwa lata i przyznam że czasami zdarza mi się poruszać kwestię które już wcześniej były poruszane i są już na nie gotowe odpowiedzi. Na pewno znajdziesz tu jeszcze wiele interesujących tematów i wątków Piotrze.

Co do wibracji, zgadzam się po części z zdaniem Antaresa. Wibracja ma olbrzymi wpływ ale wejście na wyższy poziom wymaga dyscypliny, prezycji oraz koncentracji. Rok temu kiedy byłem w górach na tygodniowym wyjeździe narzuciłem sobie rygorystyczny tryb życia oparty na tym że:
- każdego dnia wchodziłem na inny szczyt
- poświęcałem minimum dziennie pół godziny na medytację
- starałem się bardzo pozytywnie myśleć
- odciąłem się od wszelkich negatywnych wiadomości

Wtedy z zdziwieniem odkryłem że stan mojego zdrowia zaczął się poprawiać, zupełnie jakby moje ciało zaczęło samoistnie się regenerować. Czułem też wtedy przez cały czas dziwne ale przyjemne drgania w całym ciele. Uważam że z pewnością można w taki sposób wydłużyć sobie życie oraz dożyć sędziwego wieku będąc o wiele zdrowszym. Budda sam wszędzie podróżował na piechotę i dożył 80 lat żyjąc jeśli się nie mylę 500 lat przed erą Chrystusa. Twierdził że właśnie to chodzenie utrzymuje w takiej dobrej kondycji jego ciało. Myślę że odpowiednie ćwiczenia mogą wydłużyć życie ale bez odpowiedniego treningu też można dłużej pożyć. Problem polega na tym że wszystko w obecnym świecie ciągnie nas w dół: telewizja, szczepionki, GMO oraz trujące jedzenie.
Wacław kiedyś napisał że gdyby nie te wszystkie ściągacze człowiek mógłby dożyć 250 lat. Myślę że coś w tym jest. Słyszałem ostatnio że znaleziono mnicha w stanie medytacji który miałby mieć 200 lat.

Najlepszy sposób na poznanie odpowiedzi na to pytanie to zajrzenie do pamięci wrzechświata. Spróbuję się połączyć i wtedy przy okazji wam przekaże co się dowiedziałem. Inny sposób to znalezienie tak zwanej super istoty na planecie lecz to jest niesamowicie trudne ponieważ w jednym okresie czasu żyje tylko jedna albo kilka do kilkunastu takich istot które w bardzo wysokim stopniu przeważają pod względem duchowym przeciętnych ludzi.

46

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Piotrze, ka-nu, Małgosiu.

Po pierwsze, nie traktujcie mnie jak guru. Nie gwarantuję efektów, ale po prostu je widzę.

Po drugie, to co piszę, to nie teoria tylko praktyka. Jeśli ktoś ma problemy z wyczuwaniem energii, to od rozwoju świadomości w tym kierunku bym zaczął. Nie chcę przekonywać nikogo, że jeśli nie widzi kolorów, to one istnieją, albo jeśli nie słyszy dźwięków, to że one powodują rezonans. Wibracja / energia to podstawa istnienia wszechświata - choć fizyka (i inne przedmioty) ze szkoły może sugerować coś nieco odmiennego...

Po trzecie, jak macie pytania, mogę polecić ze swojej strony - piszcie na priv, czasem taka dyskusja jest bardziej owocna (zresztą z niektórymi osobami z forum już ją prowadzę).

I po czwarte, przekonanie o tym, że starzenie jest konieczne, jest silnie zakorzenione w ludzkiej świadomości, czego dowodzi moja nieumiejętność dyskusji w tym temacie.

Więc aby podsumować i zredukować ten temat ze swojej strony do 3 najistotniejszych punktów, to moim zdaniem:

- większość tutaj na forum tak naprawdę, podświadomie, nie wierzy, że jest możliwe uzyskanie ciała wiecznie młodego - warto sięgnąć do swojej świadomości i nieświadomości, by te przekonanie odszukać w odmętach swojego umysłu, swoich emocji, a nawet ciała fizycznego, aż do komórek

- wibracja, czyli także aura, zmienia ciało fizyczne. trzeba zacząć od małych rzeczy, potem dojdziecie do punktu, w którym możecie modyfikować ciało i system nerwowy na poziomie komórkowym. ale prawdę mówiąc, choć pomocne, nie jest to moim zdaniem niezbędne do osiągnięcia wiecznej młodości

- świadomość moim zdaniem jest niezbędna, ale jej rozwój "dzieje się" w życiu - nie trzeba siedzieć jak Budda w jakskinii przez ileśtam lat big_smile Rozwój świadomości polega na podejmowaniu mentalnych decyzji - o poszerzeniu swoich granic umysłowych. Kwestionujcie swoje przekonania, w ten sposób będziecie oczyszczali przepływ świadomości z blokad i dzięki temu będzie mogła ona (a także tzw. "siły ducha", zwane także "siłami życia") podążać w waszych umysłach po nowych torach.

Starożytni Egipcjanie o tym wszystkim wiedzieli - jestem o tym przekonany. Symbol (wiecznego) życia Ankh właśnie to symbolizuje:

https://i.ebayimg.com/images/i/152657010706-0-1/s-l1000.jpg

47 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-05-18 10:42:42)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

I jeszcze jedno: temat jest naprawdę szeroki i trudno mi cokolwiek wskazać. Nie potrafiłbym napisać żadnego przewodnika na ten temat, bo sam jestem dopiero na "ścieżce" i ciągle ja odkrywam. Nie mam jeszcze dystansu, by spojrzeć na wszystko tak, by odkryć jakieś reguły - ciągle coś odkrywam na bieżąco.

Starożytna sztuka alchemii była jednocześnie wiedzą o życiu. Indyjska ajurweda stanowi jedynie jej cień, czasem mało zrozumiały - bo po co w medycynie mówić o tak kosmicznych sprawach, jak boski umysł, kosmologia, kosmogonia, astrologia i manifestacja rzeczywistości? Oczywiście w szerszym kontekście - naprawdę zrozumienia życia - ma to sens.

Życie, wieczne czy nie, to tajemnica. Do tego sprowadza się cały wszechświat - do manifestacji. W tym kontekście, każdy ma indywidualną scieżkę życiową, bo każdy jest unikalny. Nigdy nie będzie to "ujednoliconych" rozwiązań. Mistrzowie tai-chi czy sztuk walki często dostosowywali i zmieniali praktykę, której uczyli się od swoich mistrzów. I tak powinno być.

Nie podam nikomu na talerzu co ma zrobić, jaki guzik wcisnąć czy jaką pigułkę zażyć, by stać się nagle nieśmiertelnym - sam jestem dopeiro na tej drodze, ale wiem na pewno, że taka pigułka nie istnieje.

Medycyna jest silnie związana z alchemią i z życiem (także wiecznym) - ale nie mówimy tu o medycynie współczesnej, tylko prawdziwej wiedzy o życiu.

Wiedza o życiu to podstawa wiedzy o długowieczności. Ale - moim zdaniem - świadomość życia to podstawa życia wiecznego.

Przepraszam nieszczerze za ostre wypowiedzi, ale pozwolę sobie zacytować Małgosię:

Wiem że czasami jestem dość ostra w wypowiedziach, ale nie traktuj tego personalnie, ja tak po prostu mam, nie jestem i nigdy nie byłam grzeczną dziewczynką.

Zmieńcie sobie płeć tylko big_smile

Myślę, że główny i nieprawdziwy pogląd polega na tym, że osiągnięcie czegokolwiek w swoim organizmie polega na robieniu, a nie byciu. W rzeczywistości chodzi o osiągnięcie stanu - w szczególności umysłowego/duchowego. Wynika tak zresztą nie tylko z tysięcy lat wiedzy i doświadczenia taoistów, indyjskich mędrców czy starożytnych Egipcjan, ale również z obserwacji. Efektem rozwoju jest zawsze stan, a nie wydłużona lista "koniecznych rzeczy do zrobienia".
Mylne moim zdaniem jest też założenie, że to super-poważny temat, i trzeba do niego podchodzić również super-poważnie. Myślę, że to dokładnie odwrotne do tego, co chce się osiągnąć.
Była tu mowa o wewnętrznym dziecku - główna różnica między dorosłymi a dziećmi polega na tym, że ci pierwsi właśnie tworzą sobie myśli i wibracje "troski" o wszystko, są zwykle zbyt poważni. Nie tędy droga do młodości, moim skromnym zdaniem big_smile

Jeszcze wracając do ajurwedy, są tam trzy główne życiowe elementy, tożsame moim zdaniem z zachodnią alchemią, a także pokrywającym się z trzema skarbami w taoizmie: są to pierwiastki sattva (oświecający, inspirujący, radosny), radżas (energetyczny, siłowy), tamas (obciążający - dzięki niemu możemy "się manifestować" fizycznie). Sattva to coś w rodzaju sił duchowych i życiowych - podwyższających naszą wibrację - to ten pierwiastek jest kluczowy dla zachowania młodości. Zacytuję prawdopodobnie najlepszego obecnie na świecie znawcę ajurwedy na Zachodzie, D. Frawley'a:

Ajurweda zaleca różne metody wzmacniania sattvy, zmniejszania radżasu i amasu oraz przywracania równowagi umysłowej. (...) [obejmuje] także ważne elementy terapii odmładzającej i związanego z nią leczenia ciała subtelnego.

48 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-05-20 12:50:32)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

ka-nu napisał/a:

  Rok temu kiedy byłem w górach na tygodniowym wyjeździe narzuciłem sobie rygorystyczny tryb życia oparty na tym że:
- każdego dnia wchodziłem na inny szczyt
- poświęcałem minimum dziennie pół godziny na medytację
- starałem się bardzo pozytywnie myśleć
- odciąłem się od wszelkich negatywnych wiadomości

Wtedy z zdziwieniem odkryłem że stan mojego zdrowia zaczął się poprawiać, zupełnie jakby moje ciało zaczęło samoistnie się regenerować. Czułem też wtedy przez cały czas dziwne ale przyjemne drgania w całym ciele....Problem polega na tym że wszystko w obecnym świecie ciągnie nas w dół: telewizja, szczepionki, GMO oraz trujące jedzenie.

Dlaczego uważasz że to jest rygorystyczne? Niektórzy mają tak codziennie, np. taternicy górscy. A teraz zadaj sobie pytanie, czy gdyby nie było punktu pierwszego (każdego dnia wchodziłem na inny szczyt) osiągnąłbyś takie same rezultaty? Który z tych punktów był kluczowy w podniesieniu wibracji?

Do rzeczy które wymieniłeś jako szkodliwe na pierwszym miejscy postawiłabym telefonię komórkową, która napromieniowuje struktury naszego ciała powodując blokady w przepływie energii. Jeśli nie masz sposobu na pozbycie się promieniowania, za jakiś czas zafundujesz sobie nowotwora.

Antares napisał/a:

Po zastanowieniu, trochę pod wpływem wątku o nieśmiertelności, doszedłem do wniosku, że nawet sama nieśmiertelność - paradoksalnie - nie jest ani celem samym w sobie, ani czymś, na czym należy usilnie koncentrować uwagę.

Tu się z Tobą zagdzam. Nieśmiertelność to nie cel sam w sobie. Ważne jest jak zagospodarujemy czas, który sobie wypracowaliśmy. Nie trwamy po to żeby trwać tylko żeby zrealizować to co zaplanowalismy, co zostało do zrobienia. Ktoś kto nie ma nic do zrobienia może już dzisiaj położyć się w trumnie i czekać na zamknięcie wieka.

Cytowanie mnie to lekka przesada, ale ja też lubię, jak ktoś czasami jest niegrzeczny i przełamuje rutynę. Tak trzymać! smile

Antares napisał/a:

I jeszcze jedno: temat jest naprawdę szeroki i trudno mi cokolwiek wskazać. Nie potrafiłbym napisać żadnego przewodnika na ten temat, bo sam jestem dopiero na "ścieżce" i ciągle ja odkrywam. Nie mam jeszcze dystansu, by spojrzeć na wszystko tak, by odkryć jakieś reguły - ciągle coś odkrywam na bieżąco.

Ja natomiast mogę napisać przewodnik, bo wiele aspektów sprawdziłam osobiście i wszystko układa się w logiczną całość, nie chciałabym jednak podawać na tacy pod nos, tylko trzeba wykazać się odrąbiną kreatywności i do pewnych rzeczy dojść samodzielnie. Takie podejście powoduje że nie jest się zależnym od nikogo i od niczego i gwarantuje samodzielny rozwój. Z drugiej jednak strony nie ma sensu odkrywać rzeczy dawno odkrytych, bo to strata czasu, tylko opierając się na tej wiedzy iść dalej.

Nasz świat charakteryzuje bezwładność, nic się nie dzieje samo z siebie, tylko aby się zadziało potrzebna jest wibracja/energia, którą trzeba włożyć. Można medytować dziesięć lat poszerzając świadomość, aby gwóźdź wszedł w deskę lub można go w ciągu sekundy wbić młotkiem. Od nas zależy jak szybko chcemy osiągnąć efekt końcowy. Nie warto stosować narzędzi nieodpowiednich do uzyskania odpowiedniego rezultatu, komplikując sobie niepotrzebnie życie.

Pojawił się nowy załogant na naszym pokładzie, ale wykasował wpis. Chyba się przestraszył, szkoda...

49

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

Nieśmiertelność to nie cel sam w sobie. Ważne jest jak zagospodarujemy czas, który sobie wypracowaliśmy

Wiedziałem, że tak to odbierzesz, i zresztą tak to po części ująłem wink
Ale chodziło mi też o coś innego: nieustanna regeneracja organizmu jest efektem ubocznym. Czego? O tym pisałem.

malgosia.wl napisał/a:

Ja natomiast mogę napisać przewodnik, bo wiele aspektów sprawdziłam osobiście i wszystko układa się w logiczną całość, nie chciałabym jednak podawać na tacy pod nos, tylko trzeba wykazać się odrąbiną kreatywności i do pewnych rzeczy dojść samodzielnie.

I obawiam się, że właśnie taka droga nie zaprowadzi nikogo daleko. Jestem przekonany, że trzeba niejako "przekroczyć siebie", by uzyskać rezultaty "powyżej siebie".

Chodzi o to, by mieć otwarty, elastyczny umysł. Zamień "umysł" teraz na "świadomość". O to właśnie chodzi w tym poszerzaniu świadomości. Widzę, że masz wyrobione zdanie na ten temat i ciągle Ci się to kojarzy z buddystami albo innymi mnichami. tongue

Pomyśl więc o tym, że ta dyskusja poszerza świadomość każdego z nas wink

To bardzo indywidualna ścieżka. Każdy zawsze będzie miał własną.
Jeśli masz potrzebę jak piszesz korzystania z rozwiązań sprawdzonych - to do pewnego stopnia jest w tym sens. O tym pisałem zresztą: starożytni rozwinęli pewne praktyki.
Ale jeśli za bardzo uprzesz się przy owym "niewynajdowaniu koła", to po drodze zgubisz swoją unikalność. A w takiej sytuacji nici będą z jakichkolwiek rezultatów, już abstrahując od nieśmiertelności.

Skąd pochodzi nasz "rdzeń"?

Czy materia stworzyła świadomość, czy odwrotnie?

Czym jest życie?

wink

50 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-05-21 09:17:01)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Chodzi o to, by mieć otwarty, elastyczny umysł. Zamień "umysł" teraz na "świadomość". O to właśnie chodzi w tym poszerzaniu świadomości. Widzę, że masz wyrobione zdanie na ten temat i ciągle Ci się to kojarzy z buddystami albo innymi mnichami.

O Einsteinie i Edgarze Cayce'ie już pisalismy -jako przykładach poszerzonej świadomości - 68 lat i 76 lat i do piachu. W przypadku Cayce'a chanellingi które prowadził raczej pozbawiały go energii, stąd tak krótki żywot. Co z tego, że obaj mieli poszerzoną świadomość, jak nie mieli pojęcia o funkcjonowaniu swoich ciał. Tak życie weryfikuje błędne teorie. Dlatego jest tak ważna praca nad swoim ciałem fizycznym i ciałami subtelnymi, bo to samoistnie poszerza świadomość, likwidując nałożone na nas blokady. Zburz wszystkie iluzje, a twoja świadomość poszerzy się samoistnie. Aż tyle i tylko tyle. Jeszcze raz na przypomnienie:

8. Im więcej istota żywa chce się nauczyć, tym większy musi wykonać WYSIŁEK FIZYCZNY.

Tak to zaplanowała kreacja i nie obejdziesz tego, choćbyś pękł. Chyba, ze negujesz to co napisał Hejal i prawa i nakazy kreacji. Wtedy nasza dyskusja staje się naprawdę bezprzedmiotowa.

51 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-05-23 06:51:51)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Nie chcę walczyć z tymi przekonaniami, ale od pewnego czasu w kółko piszesz to samo. wink Resztę już pomijam, bo znowu dostosowałaś ją do swoich przekonań. To samo, tylko różnymi słowami, które mniej więcej sprowadzają się do:

Tak to zaplanowała kreacja i nie obejdziesz tego

Dobrze, myślę, że najlepsze co mogę zrobić, to pozwolić Ci wierzyć, że jesteś ofiarą owej kreacji. smile

Zacząłem po namyśle szerzej się nad tym zastanawiać, i chyba wiem, skąd te różnice. Możliwe, że jesteś Małgosia ode mnie bardziej duchowo nastawioną osobę, podczas gdy ja - mam od dziecka dość fizyczną orientację. Możliwe, że gdzieś na poziomie podświadomym odrzucasz taką możliwość, bo nie jest zgodna albo z Twoją ścieżką, albo z przekonaniami. A możliwe też, że po prostu niektóre nowe idee są jeszcze dla wielu ludzi zbyt śmiałe i wprowadzają nadmierną rewolucję w ich styl życia, co wywołuje nieświadome lęki (co jest zresztą prawdziwe w przypadku ogromnej większości populacji tej planety na razie).

Kiedy myślę o przyszłości Ziemi, widzę wszędzie technologię (systemy, drony, nanotechnologię, chipy, karty, itd.) kontrolującą życia tych, którzy pozwolili, by "system" im kreował życie. Po drugiej stronie jest garstka tych, którzy mają siłę, świadomość i odwagę, by żyć zgodnie z własną kreacją. Takie przynajmniej miałem sny już parę lat temu. I co roku widzę, że w coraz większym stopniu staje się to faktem.

Ma to wszystko bezpośredni związek z - nazwijmy to - długowiecznością, bo tak wolicie to nazywać, i wieloma innymi "zdolnościami", które głęboko drzemią w człowieku, by zostały uwolnione. Przy czym nie chcę, by powyższe zabrzmiało zero-jedynkowo: albo-albo. Zawsze będzie jakaś skala - stopnie pośrednie - w każdym obszarze. Jednak ostatecznie myślę, że żyjemy w przełomowych czasach, i od nas zależy, po jak wiele sięgniemy i na co odważymy, zależy od nas - bo myślę, że to my ostatecznie jesteśmy "kreacją" (przyczyną, nie skutkiem).

52 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-05-23 09:50:57)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Dobrze, myślę, że najlepsze co mogę zrobić, to pozwolić Ci wierzyć, że jesteś ofiarą owej kreacji.

Czy można być ofiarą samej/samego siebie? Można przez nałożone ograniczenia. Ja myślę że jesteśmy jedocześnie i przyczyną i skutkiem, bo percepcja czasu to złudzenie/iluzja. Dzięki temu nie jest nudno i coś się dzieje, a chyba o to chodzi.

Antares napisał/a:

Zacząłem po namyśle szerzej się nad tym zastanawiać, i chyba wiem, skąd te różnice. Możliwe, że jesteś Małgosia ode mnie bardziej duchowo nastawioną osobę, podczas gdy ja - mam od dziecka dość fizyczną orientację.

Po prostu widziałam w swoim życiu bardzo dużo cierpienia ludzkiego wynikającego właśnie z ograniczonej percepcji. Być może wpadłam w rutynę, ale dzieki temu wypracowałam sobie pewne spojrzenie na rzeczywistość, która w moim przypadku  działa. Ale masz rację co do tego, że ludzie boją się zmian i podświadomie od nich uciekają. Dopiero ci zdesperowani poszukują wiedzy jak lekarstwa.

O technologii powiem tak, ułatwia życie, ale każe płacić sobie za to słona cenę. Można się bez niej obejść, ponieważ jesteśmy doskonale zaprojektowani do życia na naszej planecie. Dzisiejsze młode pokolenie to niewolnicy technologii, ja wychowałam się w innej epoce, ale cenię sobie nieograniczony dostęp do informacji, bo to jest w pewnym sensie motorem rozwoju.

53

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Twój racjonalizm niestety daleko Cię nie zaprowadzi.
Racjonalizm był potrzebny tej cywilizacji, by wyciągnąć ją z okowów "szownistycznej religii", jak to opisujecie w innym wątku.

Teraz racjonalizm jest tym, co owe okowy stwarza. Czas na zmiany.

Schematy i rutyna jest tym, co zabija świadomość, umysł, emocje, energię (i ciało). Życie zawsze jest związane z ruchem.

Pozwolę powtórzyć się z początku tej dyskusji:

Antares napisał/a:

Nieśmiertelność to jednak prawdopodobnie dobre określenie.

Ludzie kierują się współczesnymi (mającymi ok. kilka tysięcy lat) dogmatami, że komórki ciała zawsze muszą z "wiekiem" zmieniać swoje działanie - na "gorsze". Można nie tylko poprawiać ich działanie - można je utrzymywać w prawidłowym (witalnym, życiowym, czyli niestarzejącym się) stanie w rzeczywistości w nieskończoność. Sprawa rozbija się o odpowiednią świadomość (główne siły życiowe / witalne pochodzą z wyższych planów naszego Słońca) oraz energię dostarczaną organizmowi i systemowi energetycznemu.

Koncepcyjnie można to przedstawić wg. wzoru:

Życie = Energia (i ruch)
i analogicznie:
Śmierć = brak Energii (i brak ruchu, czyli blokady)

Uświadom to sobie. Pomyśl o czymś innym. Znajdź coś ekscytującego nawet w małych rzeczach, których dawno nie robiłaś. Jeśli będziesz to odczucie odtwarzać i podtrzymywać, Twoja świadomość (i aura, i energia, a także ich wpływ na ciało) się zmieni.

Świadomość > Technologia.

Technologia jest jak DNA: to program dla tych, którzy nie chcą kreować. Wówczas mają głęboko ukrytą nadzieję, że ktoś zdejmie od nich odpowiedzialność za własne życie. Wybiorą szybciej śmierć, niż odpowiedzialność.

jesteśmy jedocześnie i przyczyną i skutkiem, bo percepcja czasu to złudzenie/iluzja

Przestrzeń i czas - czasoprzestrzeń - a także energia pomiędzy nimi są kreacją. I świadomością. smile

54 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-05-24 11:32:27)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Twój racjonalizm niestety daleko Cię nie zaprowadzi.
Racjonalizm był potrzebny tej cywilizacji, by wyciągnąć ją z okowów "szownistycznej religii", jak to opisujecie w innym wątku.

Pożyjemy, zobaczymy. smile Uważam że trzeba umiejętnie łaczyć metody racjonalne z tymi intuicyjnymi. Opowiadanie się za jednymi lub drugimi zubaża istotę ludzką. To tylko narzędzia poznawcze. To tak jakbyś powiedział lubię młotek a nie lubię piły, bo ma ostre zęby. To zależy co chcesz zrobić, bo jak chcesz ściać drzewo to lepiej polubić piłę, bo młotkiem będzie tak torchę niezręcznie. smile

55 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-05-26 07:18:01)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Nie neguję racjonalizmu. Ale proponuję jednak odnieść ową wypowiedź do siebie - bo to raczej wygląda tak, że odrzucasz świadomość, bo ma za ostre zęby? smile

Co do praktyki, to powiedziałbym, że ktoś, kto pyta o podanie dokładnie zestawu czynności, jakie trzeba wykonać, by coś osiągnąć - choćby w swoim mniemaniu był poważnie nastawiony smile - w rzeczywistości idzie na łatwiznę.
Chodzi tu mniej o rzeczy do zrobienia, a raczej stworzenie stanu - nawyków, zwłaszcza myślenia / odczuwania / ..... czyli również świadomości. big_smile
Jeśli ktoś oczekuje, że przez 15 minut dziennie będzie zajmował się odmładzaniem organizmu, a przez resztę doby - 1425 minut - będzie postarzał się dalej (odjąć godziny na sen, które regenerują organizm), to jaki może być efekt?
Nie sądzę też, by medytacja sama w sobie, jak u Buddy, wiele zmieniła.

Jeśli ktoś nie chce zmieniać swojego myślenia ani stylu życia, wokół rad, które podaje medycyna chińska (są bardziej pragmatyczne, odmładzają, ale same w sobie nie wystarczą na więcej niż ponad 100 lat życia - przynajmniej tak mówią oficjalne dane) miałbym 1 radę: więcej uwagi poświęcać snowi, 8h dziennie to podstawa, ale to nie wszystko: jakość, wczesne chodzenie spać, pory, długość czasu przed posiłkiem. Sen to czas, gdy organizm właśnie się regeneruje.

56 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-05-27 13:36:05)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Nadal namawiasz mnie na ścinanie drzewa młotkiem. Trzydzieści lat temu pewnie by Ci się udało, ale nie teraz. Zmiana nawyków to przede wszystkim zmiana tego co się na codzień robi i robienie tego inaczej, efektywniej, nie wystarczy tylko MYŚŁEĆ trzeba też ROOBIĆ INACZEJ. Wtedy uzyska się dopiero INNE (OCZEKIWANE) REZULTATY. Robienie całe życie tego samego i oczekiwanie, że coś się zmieni to głupota.

Ja praktykuję odmładzanie przez 23 godziny na dobę, a przez godzinę się starzeję, używając Twojej narracji. Podczas snu energia też pracuje dla mnie, ale trzeba zadbać o istotne elementy, inaczej efektywność spada o połowę. Swoje nawyki zmieniłam tak bardzo drastycznie, że ktoś patrząc na mnie z boku powiedziałby że to niemożliwe. To nie prawda, że organizm regeneruje się tylko podczas snu, w stanie świadomym też, jak się sworzy odpowiednie warunki. Długość snu to też bzdura, jedni potrzebują 12 godzin na regenerację, innym wystarczy w zupełności 6 godzin, tak samo chodzenie spać z kurami, regularne spożywanie posiłów. Ma to raczej niewielki wpływ na długowieczność, bo jakoś nie widziałam długowiecznych rolników na wsi. Decydują zupełnie inne czynniki, jakie o tym możemy podyskutować.

Antares napisał/a:

Nie sądzę też, by medytacja sama w sobie, jak u Buddy, wiele zmieniła.

Pomedytuj tak jak Budda tylko trzy dni, ale zadbaj o wszystkie szczegóły, a zrozumiesz o czym mówię. Aha jeszcze jedno, medytacja to jest tylko rytuał, jeśli znasz mechanizm możesz się bez tego obejść, bo osiągniesz cel innymi prostszymi metodami.

57 Ostatnio edytowany przez Krykers (2019-05-27 19:06:29)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

A ja tak na chłopski rozum powiem. Jak ludzie będą szczęśliwsi, to i dłużej pożyją. Do tego trzeba zmienić środowisko, a żeby zmienić środowisko, trzeba zmienić siebie. Aby siebie zmienić, trzeba pracować. A komu się chce? Mało komu, bo my, ludzie, to bestije zaiste leniwe. smile Często nawet śmieci się komuś nie chce wynieść, to będzie medytował, zmieniał dietę, czy ćwiczył kung-fu? No weźcie. smile

A poza tym, to każdy sam powinien znaleźć sposób, jak chce już pracować. To wszystko co piszecie, może być pomocne, ale lepiej aby sposób był dostosowany do ciebie, niż żeby się samemu dostosowywać do sposobu.

58 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-05-28 06:43:28)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Piotr zdecydował się już usunąć swoją wiadomość, niemniej jednak wnioski na podstawie dotychczasowych wypowiedzi mam następujące.

Po pierwsze zacząłem zastanawiać się, czy abyśmy się z Małgosią nie spotkali kiedyś w poprzednim wcieleniu, być może w erze "wojen" między buddystami, taoistami i konfucjanistami. Ciągłe (na)wracanie do Buddy daje do myślenia.
smile

Po drugie, taoizm, jako najstarszy istniejący, aktywny obecnie system, jest mało popularny. Buddyzm jest zdecydowanie popularniejszy. Wydaje mi się, że wynika to trochę z faktu, że ludzie muszą mieć podane dokładnie co robić, podczas gdy istota taoizmu sprowadza się do uznania, że jest to proces, a nie robienie czegoś. I odbywa się on w szczególności umyśle / duchu, a ciało jest rezultatem. Ćwiczenia nie są istotą, choć są bardzo przydatne, co potwierdza fakt, jak wielu taoistów jest jednocześnie praktykami sztuk walki. Zapytaj jednak jakiegoś (rzeczywistego) mistrza o tai chi, to będzie ci mówił o energii "chi". Kiedy zaczniesz pytać o mistrzostwo w sztukach walki tai chi, zacznie ci mówić o wpływie shen (energii ducha) i o kluczowym aspekcie umysłu. Jak to możliwe?
Tymczasem większość ludzi gdzieś podświadomie ma silnie zakorzenione przekonanie, że ciało podlega fizyce, a duch nie, i między oboma nie ma zbytniego związku. To bardzo typowa dla zachodniej (chrześcijańskiej) kultury myśl, bo właśnie z biblii usunięto wszelkie zapisy o ścisłym związku z obu. Na szczęście na wschodzie tak nie jest.
Dodam, że nic mi nie wiadomo o tym, by buddyści interesowali się specjalnie nieśmiertelnością. Dla Egipcjan i taoistów była to natomiast myśl centralna.

Po trzecie, tutaj właśnie dominują wypowiedzi, które są na opak z tym, co twierdził taoizm. Może stąd wynika ta niska wiara w możliwości człowieka. smile

Krykers napisał/a:

lepiej aby sposób był dostosowany do ciebie, niż żeby się samemu dostosowywać do sposobu.

Tak twierdzi właśnie taoizm.

59 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-05-28 15:41:51)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Po pierwsze zacząłem zastanawiać się, czy abyśmy się z Małgosią nie spotkali kiedyś w poprzednim wcieleniu, być może w erze "wojen" między buddystami, taoistami i konfucjanistami. Ciągłe (na)wracanie do Buddy daje do myślenia.

Nie ma żadnych wojen tylko spór merytoryczny o metody. Cel jest taki sam, przedłużenie swojej egzystencji i wypełnienie jej sensownie. Spór nigdy nie rozstrzygnięty, bo za każdą techniką/strategią stoi człowiek. Shaolin i Wudang to nie jedyne ośrodki, jest jeszcze ośrodek z Emei, który jest kombinacją dwóch pierwszych. Ponadto sam Shaolin jest podzielony na szkołę połnocną i południową, gdzie założenia też są odmienne, szkoła północna jest bardziej dynamiczna, oparta na szybkich zmianach, a południowa bardziej statyczna, oparta na trwałych postawach. Jak myślisz, po co jest tyle zakazów i nakazów w Buddyźmie?

Znam historię jednego z mistrzów TAI-CHI, który przez kilka godzin dziennie i przez kilka lat ćwiczył formy stylu w niskim przysiadzie pod stołem. Naturalność i prostota? Nie sądzę. Masz mylne pojęcie o Taoistach, bo ci z Chin ciężko pracują, mają tylko inne metody, ale cel ten sam co Buddyści. Dla mnie to jedno i to samo. Dopiero takie podejście poszerza tak na prawdę świadomość...

https://blackbeltrx.com/pl/kung-fu/

Antares napisał/a:

Zapytaj jednak jakiegoś (rzeczywistego) mistrza o tai chi, to będzie ci mówił o energii "chi".Kiedy zaczniesz pytać o mistrzostwo w sztukach walki tai chi, zacznie ci mówić o wpływie shen (energii ducha) i o kluczowym aspekcie umysłu. Jak to możliwe?

A którego pytałeś, bo w Polsce ich nie ma (ci z polskich sekcji z mistrzowstwem mają niewiele wspólnego), a ci z Chin nawet nie chcą z Tobą rozmawiać, albo opowiadają Ci celowo standardowe głupoty o energii CHI, a robią na treningu zupełnie coś innego.

Krykers napisał/a:

Aby siebie zmienić, trzeba pracować. A komu się chce? Mało komu, bo my, ludzie, to bestije zaiste leniwe....  A poza tym, to każdy sam powinien znaleźć sposób, jak chce już pracować. To wszystko co piszecie, może być pomocne, ale lepiej aby sposób był dostosowany do ciebie, niż żeby się samemu dostosowywać do sposobu.

A to co napisał Krykers to już szczyt głupoty i ignoranctwa i podejście na zasadzie 'róbta co chceta'. Nie chcesz, to nie musisz nic robić, przymusu nie ma, tylko później nie jęcz, że masz w życiu pod górkę i to co dla innych jest pstryknięciem palcami dla Ciebie jest szczytem możliwości. Każdy jest kowalem swojego kowadełka, jak zrobisz, tak będziesz miał.

60

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ajjj się Małgosiu przejmujesz tym co napisałem. smile Ludzie o których piszecie to zdecydowana mniejszość, na skalę światową. Może i ludzie by się doskonalili, ale przez nowinki techniczne, które ułatwiają, i tworzą życie wygodniejszym, gasi takie potrzeby, jak praca nad sobą. Pozostają tylko pasjonaci. Bardziej ludziom by się chciało, gdyby zobaczyli efekty, ale to i tak nie bardzo, bo chcieliby już, teraz, i do tego bez wysiłku.

A jeżeli chodzi o mnie, to się zmieniam. Swoim sposobem, i tak dalej, jak mam czas, to i trenuję, i w ogóle, staram się. Tylko że nie oczekuję fajerwerków od razu. To mozolny proces.