1

Temat: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Jakie jest wasze zdanie na ten temat. Słyszałem plotki o ludziach którzy ponoć żyją więcej niż 400 lat. Ciekawi mnie czy ich długość życia wynosi tyle dzięki różnym medytacjom i "modłom" do istot wyższych czy po prostu osiągneli taki stopień rozwoju że mogą tyle żyć? Czy rzeczywiście można być nieśmiertelnym? Czy tu raczej chodzi o wydłużone życie? A może ci ludzie wyzbyli się prawa karmy i dlatego żyją w porównaniu do nas tak długo? Czy to ludzie czy może przybysze z kosmosu?
.
.
Jakie jest wasze zdanie na ten temat?

2

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

To że komuś udało się dożyć 400 lat, nie znaczy że jest nieśmiertelny.

3

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Też fakt. Tyle że w jaki sposób udało im się dożyć 400 lat?
Ja obstawiam na zdrowe jedzenie, medytację a przede wszystkim na bycie szczęśliwym.

4

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Chińczycy mają całą plejadę nieśmiertelnych. Zwłaszcza obfitują w nie sztuki walki np. Ośmiu Pijanych Nieśmiertelnych, wśród nich jedna kobieta. Nieśmiertelny to złe określenie, po prostu przeżyli oni więcej niż inni -200-300 lat? Także ćwiczenia tai-chi i  chi-gong wydłużają życie, ogólnie aktywność ruchowa. W chinach o piątej rano parki zaludniają się starszymi ludźmi uprawiającymi różne formy aktywności fizycznej. Organizm ludzki jest tak na prawdę organizmem zwierzęcym i ruch jest jak lekarstwo na większość chorób.

5 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-02-17 21:34:49)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Nieśmiertelność to jednak prawdopodobnie dobre określenie.

Ludzie kierują się współczesnymi (mającymi ok. kilka tysięcy lat) dogmatami, że komórki ciała zawsze muszą z "wiekiem" zmieniać swoje działanie - na "gorsze". Można nie tylko poprawiać ich działanie - można je utrzymywać w prawidłowym (witalnym, życiowym, czyli niestarzejącym się) stanie w rzeczywistości w nieskończoność. Sprawa rozbija się o odpowiednią świadomość (główne siły życiowe / witalne pochodzą z wyższych planów naszego Słońca) oraz energię dostarczaną organizmowi i systemowi energetycznemu.

Koncepcyjnie można to przedstawić wg. wzoru:

Życie = Energia (i ruch)
i analogicznie:
Śmierć = brak Energii (i brak ruchu, czyli blokady)

Innymi słowy, przedstawiając zagadnienie matematycznie, śmierć jest przeciwnie proporcjonalna do stanu energii (czyli życia).

To ta sama zasada, która mówi, że ciemność jest przeciw proporcjonalna do ilości światła. Wszechświat działa w bardzo prosty sposób.

Dodatkowo ważna kwestia dotyczy utrzymywania balansu między energiami - Małgosia wyżej podała odpowiednie sugestie do poszukiwań z kręgu taoizmu, który zachował dzisiaj najwięcej źródeł tego typu. Lepsze i dokładniejsze źródła nt. nieśmiertelności są w starożytnych bibliotekach Sumeru czy Egiptu - oczywiście dzisiaj niedostępnych dla zwykłego "śmiertelnika" smile a także w przekazach channelingowych.

Poniżej zamieszczam link do snu, czy może spotkania we śnie, który kiedyś tu zapisałem:

http://kosmita.ofp.pl/forum/viewtopic.p … 5519#p5519

Zauważyłem, że bezpośredni kontakt z ziemią, tak jak mówił ów Arkturianin ze snu, rzeczywiście działa tak, jak to opisał. Dostarcza prawdziwej energii ciału, zmniejsza zapotrzebowanie na fizyczny pokarm, zmienia nawyki żywnościowe itd. Siedzenie w zamknięciu dla odmiany odizolowuje od naturalnych energii.

Naturalne energie z kosmosu, w tym z gwiazd i ze słońca, połączone z ziemską energią, mogą potencjalnie uczynić człowieka nieśmiertelnym - jeśli tego chce i tak długo jak chce.

Starożytny egipski symbol życia Ankh właśnie dotyczył życia wiecznego, czyli tzw. nieśmiertelności w dowolnej postaci.

Większość chińskich taoistycznych nieśmiertelnych, jak czytałem, po prostu zmieniała w pewnym momencie stan swojego ciała - na energetyczny. Wydaje mi się, że dojście do tego etapu zajmowało im tyle lat, ile opisała Małgosia.

6 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-02-18 13:30:47)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

To o wiele bardziej skomplikowane niż opisałeś. Ci, którzy nazywani byli nieśmiertelnymi w Chinach to ludzie światli, którzy zburzyli cały system wartości i zbudowali go od początku w oparciu o inne założenia. Dlatego osiągnęli tak imponujące rezultaty. Jeśli przeciętny Polak powiela schematy swoich rodziców i dziadków, to nie osiągnie innych rezultatów niż te, prezentowane przez wyżej wymienionych. To samo zrobił Hejal swoją książeczką, próbował zachwiać systemem ludzkich wartości, po to aby ludzie zaczęli poszukiwać innych, lepszych rozwiązań. Ja nie jestem taka subtelna -uważam że im szybciej się zburzy stare i jak to określił Hejal przegniłe fundamenty, tym szybciej można będzie zbudować coś nowego, o wiele bardziej trwalszego.

Ci wszyscy długowieczni uprawiali SZTUKI WALKI. Ruch to tylko jeden z elementów tego systemu. I tu tez są różne podejścia, ogólnie można je podzielić na zewnętrzne (związane z ruchem dynamicznym) i wewnętrzne (oparte na pracy statycznej). Wszystkie systemy sztuk walki mają te elementy w różnej proporcji. Tai-Chi to system wewnętrzny, Shaolin Chang Chuan to system oparty na pracy zewnętrznej. Szkoda tylko, że poumierały wraz ze swoimi twórcami. Ci którzy je obecnie propagują uprawiają swego rodzaju religię, robi się coś czego się kompletnie nie rozumie -ładnie wygląda, ale nie ma praktycznych zastosowań, bo brakuje podstaw na których zostały stworzone.

Drugi ważny czynnik to odżywianie. Chińczycy mówią- in szybciej zjesz przeznaczony dla Ciebie zapas jedzenia, tym szybciej umrzesz. Ci którzy dożyli tych kilkuset lat prawie nic nie jedli. Pod koniec życia nie wyglądali na zgrzybiałych staruszków, tylko na pełnych sił witalnych ludzi. Ich wiek biologiczny stawał w miejscu dzięki zupełnie innemu trybowi życia jaki prowadzili, to cała tajemnica. A to z kolei wynikało z wiedzy i bogatego doświadczenia jakie zgromadzili.

Trzeci kluczowy czynnik to oddychanie. Chińczycy mówią- in szybciej zużyjesz przeznaczony dla Ciebie zapas powietrza, tym szybciej umrzesz. Dlatego ćwiczenia połączone są z głębokim brzusznym oddechem. Chodzi o to aby oddech był wolny i długi. Dlatego mieszkanie w dużej aglomeracji typu Warszawa ze smogiem na dzień dobry skraca długość życia.

Jest jeszcze cała gama pozostałych czynników warunkujących długość życia, ja ich naliczyłam około 150, ale jest ich na pewno więcej. Ktoś tego nieświadomy powiela utarte schematy i żyje w nieświadomości, ze wieko trumny już się nad nim zamknęło. Dlatego rzetelna i empirycznie sprawdzona wiedza jest taka ważna.

Próżno jednak szukać wiedzy na temat nieśmiertelności u mistrzów Tai-Chi czy Chi Gong. Oni nie uczą niczego konkretnego, raczej pokazują drogę i samemu trzeba ją pokonać. Ale zacząć trzeba od ćwiczeń formalnych i próbować zrozumieć ich sens, bo tam jest zaszyta cała wiedza. Stare teksty na pewno pomagają w zrozumieniu tematu, ale nie zastąpią wiedzy związanej z fizjologią ludzkiego organizmu przełożoną na język praktyki.

Bo diabeł tkwi w szczegółach...

7

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

To o wiele bardziej skomplikowane niż opisałeś.

To prawda, że nauka jest bardziej skomplikowana - także bardziej, niż Ty to opisałaś. smile
Moim celem było przedstawienie istoty i wskazówek na najbardziej ogólnym poziomie - o czym dalej.

malgosia.wl napisał/a:

Ci, którzy nazywani byli nieśmiertelnymi w Chinach to ludzie światli, którzy zburzyli cały system wartości i zbudowali go od początku w oparciu o inne założenia.

To byli taoiści. Natomiast oni nie burzyli systemu! Jeśli dobrze zapoznasz się z założeniami taoizmu, to wyrastają one ze znacznie starszej (nazywanej przez Lao Tzy wiedzą starożytnych) nauki - których taoizm uważał za zaledwie cień dawnej, pełnej chwały przeszłości; oczywiście nie tylko on. Znam dobrze założenia tego systemu, i jest mi zresztą bliski. Dobrze, że wspomniałaś o kilku podstawowych założeniach praktycznych taoistycznego podejścia do życia:


malgosia.wl napisał/a:

Ci wszyscy długowieczni uprawiali SZTUKI WALKI. Ruch to tylko jeden z elementów tego systemu.

Rzeczywiście ruch to centrum idei taoistycznej, ale nie wszyscy uprawiali sztuki walki. Co więcej, jest on łączony z bardziej współczesnymi taoistami (tj. na przestrzeni kilkuset ostatnich lat).

malgosia.wl napisał/a:

Drugi ważny czynnik to odżywianie.

malgosia.wl napisał/a:

Trzeci kluczowy czynnik to oddychanie.

Tak, a jest ich więcej, w tym Qi (Chi), czyli energia, odpowiedni stan umysłu, odpowiedni stan emocji, balans energetyczno-życiowy itd. To, o czym piszesz (ruch fizyczny, odżywianie, oddychanie i jeszcze inne elementy) to przede wszystkim podstawy TCM (tradycyjnej medycyny chińskiej), mającej to samo źródło, co filizofia taoizmu.

malgosia.wl napisał/a:

Jest jeszcze cała gama pozostałych czynników warunkujących długość życia, ja ich naliczyłam około 150, ale jest ich na pewno więcej. Ktoś tego nieświadomy powiela utarte schematy i żyje w nieświadomości, ze wieko trumny już się nad nim zamknęło. Dlatego rzetelna i empirycznie sprawdzona wiedza jest taka ważna.

Można mnożyć oczywiście listę zaleceń "koniecznych" do przestrzegania, i jest to ważny krok w odpowiednim kierunku. Jednak...

malgosia.wl napisał/a:

Próżno jednak szukać wiedzy na temat nieśmiertelności u mistrzów Tai-Chi czy Chi Gong. Oni nie uczą niczego konkretnego, raczej pokazują drogę i samemu trzeba ją pokonać. Ale zacząć trzeba od ćwiczeń formalnych i próbować zrozumieć ich sens, bo tam jest zaszyta cała wiedza. Stare teksty na pewno pomagają w zrozumieniu tematu, ale nie zastąpią wiedzy związanej z fizjologią ludzkiego organizmu przełożoną na język praktyki.

malgosia.wl napisał/a:

Bo diabeł tkwi w szczegółach...

Kluczem jest zrozumienie istoty tematu (świadomość), która owe szczegóły układa w odpowiednim kontekście. A te zaginęły niestety - co sama napisałaś - w bogatej historii dziejów starożytnych i nowożytnych Chin, włączając to wielokrotne niszczenie (palenie) niemal wszystkich dzieł taoistów, włączając w to m.in. dzieła z alchemii nieśmiertelności.

Co nie znaczy, że te dzieła musiały być bardzo cenne. Raczej szukałbym bardziej u źródeł, także metodami niekonwecjonalnymi. Zainteresowałbym się także innymi cywilizacjami (ich mistycznymi zainteresowaniami), jeśli już koniecznie szukać w przeszłości.

Natomiast nie powiedziałbym, że próżno szukać. Ta wiedza oczywiście zaginęła, a większość mistrzów tai-chi czy nawet qi-gong nie wychodzi poza pierwszy "poziom" ścieżki nieśmiertelności nakreślonej przez taoistów, który zapewnia jedynie zdrowie i dłuższe życie. Ale nie obstawiałbym, że nie ma już żadnych, którzy zachowali część z dawnych sekretów smile

8 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-02-19 15:34:13)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ja celowo skróciłam temat, aby uwypuklić rzeczy najbardziej istotne z mojego punktu widzenia. Bez tych trzech kluczowych aspektów długowieczność praktycznie nie istnieje. Np. Robert Lewandowski uprawia czynnie ruch grając w piłkę nożną, ale to co robi z długowiecznością nie ma nic wspólnego, a z niszczeniem zdrowia jak najbardziej. W taoistycznych sztukach walki ćwiczy się w statycznych pozycjach z koncentracją na oddechu, ruchy są na początku wolne, ale z czasem zwiększa się ich szybkość. Nie da się od razu wskoczyć na wysoki poziom, bo to proces który wymaga czasu. Trzeba zaliczyć poszczególne szczeble drabiny, aby dojść na szczyt. Nie ma drogi na skróty, która od razu Cię tam doprowadzi.

Z tymi którzy mają wiedzę mam niestety złe doświadczenia. Nie uczą istoty rzeczy, celowo wprowadzają w błąd, traktują z góry nieChińczyków, robią z tego biznes i kasują mnóstwo pieniędzy za tą namiastkę wiedzy jaką sprzedają. Dlatego jeśli chce się odkryć sens tych ćwiczeń trzeba włożyć dużo własnej pracy, a nie opierać się na wątpliwych autorytetach. Wtedy wszystko jawi się w zupełnie innym kontekście, ale bez stworzenia swego rodzaju laboratorium nie odkryjesz istoty rzeczy. Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka.

Co do tzw. mistrzów to masz rację, ale o poziomie ich mistrzostwa świadczy właśnie długość życia, same ćwiczenia to jeden z elementów, ale niestety bardzo istotny i ważny. Siedząc w fotelu i kontemplując raczej nie zostaje się długowiecznym. smile Można ogólnie powiedzieć, że mistrz nie uczy, ale oducza i w tym sensie to jest zburzenie starego stanu rzeczy i zastąpienie go nowym. Buddyści mają swoją przypowieść o umyśle, który jest jak szklanka wody. Nie da się do niej wlać więcej niż pomieści, więc aby posiąść nową wiedzę trzeba najpierw szklankę opróżnić.

Czym jest tak na prawdę system energetyczny człowieka i tajemnicza energia Qi? Dopiero po przełożeniu tych pojęć na nasz system pojmowania będziemy wiedzieli z czym mamy do czynienia i jak się za to zabrać. Taoiści operują raczej pojęciem miękkości i twardości, a nie ruchu (dla nich miękkie pokonuje zawsze twarde). W bezruchu też można podnosić wibracje napinając statycznie mięśnie. QiGong-i to w większości statyczne pozycje z kontrolowanym oddechem. Przez tego typu trening osiąga się o wiele lepsze rezultaty niż np. na siłowni. Mówią raczej, że to co miękkie i słabe dąży do życia, a co sztywne i twarde dąży do śmierci. Mówią także o spontaniczności i zasadzie działania przez niedziałanie, ale w praktyce wygląda to zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażamy. Nie oznacza to wcale ustępliwości tylko perfekcyjme dostosowanie się do panujących warunków, z zachowaniem równowagi i pełnej kontroli sytuacji. smile

9 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-02-20 11:39:59)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

W porządku. Jest to Twoja prawda: widocznie te czynniki są aktualnie dla Ciebie najistotniejsze.

malgosia.wl napisał/a:

Z tymi którzy mają wiedzę mam niestety złe doświadczenia.

Warto szukać poza autorytetami. Zresztą dotyczy to wszystkiego. Trzeba sięgnąć do własnego rdzenia, wnętrza - centrum. To właśnie jest tym, o czym taoiści tacy jak wspomniany Lao Tzy mówili, kiedy mieli na myśli Tao. smile

malgosia.wl napisał/a:

Co do tzw. mistrzów to masz rację, ale o poziomie ich mistrzostwa świadczy właśnie długość życia, same ćwiczenia to jeden z elementów, ale niestety bardzo istotny i ważny. Siedząc w fotelu i kontemplując raczej nie zostaje się długowiecznym. smile

Nie. Kontemplacja dla kontemplacji rzeczywiście jest pułapką.

Główną praktyką faktycznych taoistów (tych, którzy dążyli do czegoś więcej, niż dbanie wyłącznie o sprawy zdrowotne i ruch), jednak nie były sztuki walki, a alchemia.

Rzeczy, o których piszesz wyżej, dla mnie też są aktualnie bardzo istotne.

Natomiast uważam, że nie warto się ograniczać, to po pierwsze. Ta sama wiedza, czy może raczej wskazówki jej poszukiwania (bo tym w istocie jest taoizm), jest dostępna także gdzie indziej. Jeśli znasz książki Castanedy, to z pewnością dostrzeżesz liczne podobieństwa między nauką Don Juana a wieloma innymi, łącznie z taoizmem.

Jeśli ktoś chce być mistrzem w przedłużaniu życia dla samego fizycznego przedłużania życia, to faktycznie po tym rezultacie można go tak oceniać. smile Natomiast dla tych adeptów taoizmu, wśród których byli także władcy Chin, kiedy był to cel (nieśmiertelność) sam w sobie "na skróty", bez realnego udziału świadomości, to zawsze ponosili porażkę (zgodnie ze znanymi źródłami). Zwykle próbowali go osiągnąć koncentrując się właśnie na zewnętrznych aspektach (w tym tzw. eliksirze nieśmiertelności); metody kontemplacyjne zdobyły większą popularność dopiero z nadejściem nowych prądów filozoficznych z zachodu (zwłaszcza indyjskiego buddyzmu). Mocno to wpłynęło na taoizm i konfucjanizm.

Myślę, że koncentrując się jedynie na pierwszym etapie, czyli fizycznych, zewnętrznych aspektach, rzeczywiście tak jak piszesz nie osiągnie się nigdy nieśmiertelności.

malgosia.wl napisał/a:

Czym jest tak na prawdę system energetyczny człowieka i tajemnicza energia Qi?

Powiedziałbym, że tak samo jak wspomniana kontemplacja musi czemuś służyć, również analiza ("Dopiero po przełożeniu tych pojęć na nasz system pojmowania ") musi być umieszczona w odpowiednim kontekście.
Kontekst natomiast może być rozszerzany wyłącznie poprzez poszerzenie świadomości.

Dlatego zamiast dokonywać żmudnej, akademickiej pracy, zastanawiając się, czym jest a czym nie jest Qi, czy jakikolwiek element obcej, zwłaszcza starożytnej kultury - co robią filozofowie i akademicy właśnie - uważam, że należy właśnie skupić się na świadomości.

I dlatego też jestem przekonany, także powołując się na taoistów, że istota nieśmiertelności jest ukryta przede wszystkim w naszym wnętrzu, w świadomości - w rdzeniu naszego "bytu", czyli czymś, co właśnie oni określali mianem "tao" (stąd nazwa: taoiści, a nie np. mistrzowie sztuk walki) smile.

"Trzymając się odwiecznego Tao i opanowując teraźniejszy byt można poznać
odwieczny początek. Nazywa się nicią Tao."

"Tao, które można wyrazić słowami nie jest prawdziwym
Tao. Imię, które może być nadane, nie jest stałym imieniem."

Chodzi tu o rdzeń, z którego wyłania się (manifestuje) cała rzeczywistość. Na sięgnięciu tego nie-zamanifestowanego rdzenia - mocy stwórczej - polegało mistrzostwo taoistów, do których drogą ("tao") była oczywiście odpowiednia praktyka.

W ten sposób, będąc u źródeł mocy stwórczej wszechświata (w tym nas samych), można osiągnąć np. nieśmiertelność.

10 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-02-20 16:20:39)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Po co szukać gdzieś indziej, jak w panteonie sztuk walki masz udokumentowane przypadki długowieczności, a gdzie indziej to już niekoniecznie. Wystarczy przeanalizować to co robili długowieczni, to czego nie robili i jak robili to co robili. Kopiuj wklej na początek. Potem w trakcie praktyki własnej dopracowujesz wszystkie elementy, bo zawsze można coś zrobić lepiej i efektywniej. I z biegiem czasu to co robisz obecnie wcale nie przypomina tego co robiłeś wcześniej. Ale masz wiedzę po co i dlaczego.

Nawiasem mówiąc Hejal to też udokumentowany przypadek długowieczności (efekt końcowy 1000 lat???), niestety nie podał gotowej recepty na długie i przyjemne życie. big_smile Bo oczyszczarka jedzenia to chyba nie jedyny element...

Szukać można całe życie i nie znaleźć, dlatego lepiej skoncentrować się na tym co mierzalne i namacalne niż gonić za nieskończonością. Jeśli nie czujesz swojego systemu energetycznego i nie znasz jego możliwości, to trudno Ci będzie znaleźć receptę na nieśmiertelność. To ekstrema twojego organizmu będą decydowały o długości życia. Psychika jest również bardzo istotna, bo trzeba sobie jasno powiedzieć po co i dla kogo się żyje.

Te ćwiczenia QiGong, TaiChi zostały stworzone pierwotnie dla zachowania zdrowia i podniesienia energetyki, umiejętność samoobrony to tylko produkt uboczny. Demonizowanie tego to nieporozumienie. Poszerzenie świadomości następuje właśnie dzięki pracy nad sobą i swoim ciałem. Sama z siebie świadomość nie poszerza się, albo poszerza się, ale o wiele wolniej. Partner przy treningu to bardzo dobre lustro, unika się zbaczania z drogi. Efekty końcowe zahaczają nawet o zjawiska paranormalne, ale na pytanie jak do tego się dochodzi wszyscy mistrzowie jednym chórem odpowiadają PRACTICE, PRACTICE, PRACTICE. smile

11

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ok, to Twoja ścieżka. Napisałem już własną opinię na jej temat wyżej - jest to pierwszy etap taoistycznych osiągnięć.

malgosia.wl napisał/a:

Po co szukać gdzieś indziej

Na to pytanie też odpowiadałem. Nawiasem, całe życie to ruch, zmiany i poszukiwanie - gdyby nie to, stalibyśmy w miejscu. Jeśli nie wychodzisz poza własne schematy i ograniczenia świadomościowe, przekonaniowe i umysłowe, tak właśnie się dzieje.

Czasem wystarczy zmiana (przeskok) w świadomości, by pominąć całe lata zbędnych, jak się okazuje potem, praktyk.

malgosia.wl napisał/a:

w panteonie sztuk walki masz udokumentowane przypadki długowieczności, a gdzie indziej to już niekoniecznie. [...]Nawiasem mówiąc Hejal to też udokumentowany przypadek długowieczności (efekt końcowy 1000 lat???)

1. Udokumentowanie nie świadczy o wartości. wink
2. No i udokumentowanie Hejala (przez samego siebie?) nie przekonuje mnie. smile

12 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-02-22 11:53:11)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Większość nie zalicza nawet pierwszego etapu, nie mówiąc o pozostałych (a jest to niestety warunek konieczny). Twoja szklanka jest cały czas pełna. Ale to twój wybór. Jestem w stanie go uszanować. Za dekadę spójrz w lustro, przypomnij sobie naszą dyskusję i odpowiedz szczerze na pytanie, czy zatrzymałem siłą swojego umysłu swój zegar biologiczny i wyglądam i czuję się tak samo jak 25 lat temu? Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, to gratuluję!

Hejal udokumentował się przez swoją książkę i tezy które w niej zawarł. Gołym okiem widać, że to istota żyjąca dłużej niż przeciętny zjadacz chleba. Tym bardziej, że spojrzenie, które prezentuje jest dziwnym trafem bardzo zbieżne z tym, czego do tej pory się nauczyłam. Nawet wybiega poza to czego się nauczyłam. Ale trzeba umieć czytać między wierszami. To że operuje świetną polszczyzną nic tak na prawdę nie znaczy.

Świadomość tak po prostu nie przeskakuje na wyższy poziom, bo to nie gra komputerowa. Ten kto tak sądzi jest bardzo infantylny. A prawdy tego świata są niestety, ale proste, żeby nie powiedzieć banalne. Bez włożenia energii i poświecenia czasu nic w tym świecie nie dzieje się samo z siebie.

A ja znam mnóstwo takich, co cały czas szukają, ale tak na prawdę nic jeszcze nie znaleźli.. smile Dlatego cenię tych, którzy już coś znaleźli, bo przetarli ścieżki, po których ja przeszłam suchą stopą. smile Według mnie ignorowanie oczywistych faktów prowadzi zawsze do tego, że musimy się narobić podwójnie, pytanie tylko po co ???

13

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ostatnio czytałem zwiastunów świtu i tam było napisane że ponoć uprawianie seksu z kobietą podczas menstruacji jest elementem rytuału który ma na celu przedłużenie życia.

14

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Tak, to jedna z drog, znana takze taoistom i hindusom.
Ta kwalifikuje się pod energetyczne podejście, alchemię przez świadomy i kontrolowany stosunek.

Jednak gdyby uszeregować ważność podejścia, wyglada to tak:
świadomość > energia > ciało (ćwiczenia fizyczne)

Też ostatnio poniwnie przegladam pozycje B. Marciniak w kontekścue moich nowych odkryć. Ta lektura ostatnio została mi wskazana, ale generalnie jeśli nie zna się “kluczy” - nie ma się przygotowania merytorycznego, to ta lektura to bardziej kosmiczna abstrakcja, daje zreszta tylko plejadiański punkt widzenia. Tak samo jak kazdy channeling.

15 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-02-25 13:34:22)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Na podsumowanie:

http://www.najbogatsi.pl/index.php?dz=nowosci&id=69

Bardzo dobry artykuł Wacławm!

http://www.national-geographic.pl/natio … ylko-po-co

16

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

Nawiasem mówiąc Hejal to też udokumentowany przypadek długowieczności (efekt końcowy 1000 lat???), niestety nie podał gotowej recepty na długie i przyjemne życie. big_smile Bo oczyszczarka jedzenia to chyba nie jedyny element...

Bez inżynierii genetycznej się nie obejdzie. Trzeba jakoś pozbyć się śmieci, które nabierały się przez te tysiące lat ewolucji. Tai Chi i lepsze papu trochę pomoże, ale więcej niż te 120 lat nie wyciągniesz.

ka-nu napisał/a:

Ostatnio czytałem zwiastunów świtu i tam było napisane że ponoć uprawianie seksu z kobietą podczas menstruacji jest elementem rytuału który ma na celu przedłużenie życia.

Łokur... - aż mi się jedna piosenka przypomniała big_smile

17 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-02-26 19:44:29)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Można oczywiście teoretyzować o nauce, inżynierii, operacjach, i możliwościach "fizycznych" itp. Udawać, że wie się kiedy coś się stanie a kiedy nie.

Ale szczerze mówiąc, myślę, że te ograniczenia i przekonania, które na siebie nakładacie - co można a czego nie - są wyłącznie "ochroną" z podświadomości. Tak zwykle się dzieje, gdy ludzie za wszelką cenę próbują "udowodnić", że coś nie jest możliwe.

Są jednak ludzie na tej planecie, także w obecnych czasach, które takie efekty osiągają. Ponieważ sam działam w tym kierunku, dzielę się obserwacjami i spostrzeżeniami, a także wiedzą i doświadczeniem, które przez lata zdobyłem. Piszę to nie tylko dla dyskusji, ale przede wszystkim, by osoby, które wyłącznie czytają (lub będą to czytać), mogły mieć lepsze pojęcie, z czym się to wiąże.

Wszystko jest energią (wibracją), także ciało ludzkie, komórki i DNA. Zależą one od energii. W książkach B. Marciniak jest trochę sugestii na ten temat - jak na przykład to, w jaki sposób światło (energia) reaguje z DNA, umożliwiając osiąganie rzeczy, które wydają ludziom się nieprawdopodobne.

Ale to tylko jeszcze jedna iluzja tej rzeczywistości, oraz nieświadomości obecnego rodzaju ludzkiego.

A propo cytatów Lao-Tzy, jeszcze parę z jego monumentalnego dzieła (bo losowe cytaty nie mają sensu, jeśli nie ma kontekstu):

Pustka jest nieśmiertelna i nazywam ją najgłębszym początkiem. Wejście w najgłębszy początek nazywam korzeniem
nieba i ziemi. Nieskończone jest jako istnienie i działa
bez wysiłku.

Niebo i ziemia są długowieczne. Niebo i ziemia są długowieczne
dlatego, że istnieją one nie dla siebie. Oto dlaczego mogą być długowieczne. Dlatego mądry człowiek stawia siebie
za innymi, dzięki czemu okazuje się on przed ludźmi. Lekceważy on swoje życie i tym samym życie jego jest zachowane.

Znajomość stałości nazywa się oświeceniem,
a nieznajomość stałości czyni zło. Znajaąy stałość staje się
mądrym, mądry staje się sprawiedliwym, a kto jest sprawiedliwy
– staje się panującym. Panujący podąża za niebem,
niebo podąża za Tao, a Tao jest wieczne. Do końca życia nie
zazna niebezpieczeństwa.

18 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-02-27 14:26:45)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Są jednak ludzie na tej planecie, także w obecnych czasach, które takie efekty osiągają. Ponieważ sam działam w tym kierunku, dzielę się obserwacjami i spostrzeżeniami, a także wiedzą i doświadczeniem, które przez lata zdobyłem. Piszę to nie tylko dla dyskusji, ale przede wszystkim, by osoby, które wyłącznie czytają (lub będą to czytać), mogły mieć lepsze pojęcie, z czym się to wiąże.

Tu masz oczywiście rację. To nie kwestia wiary. Są na to niezaprzeczalne dowody w postaci tych, którzy to osiągają. I wcale nie potrzeba do tego zaawansowanej inżynierii, tylko anielskiej cierpliwości i konsekwencji w dążeniu do celu. Bo ta taoistyczna alchemia to właśnie swego rodzaju inżynieria, tylko nie taka jak się pozornie wydaje. Problem polega na tym, że ludzie chcą nieśmiertelności, ale nie biorą pod uwagę ceny jaką trzeba za to zapłacić. Bo nic nie jest za darmo. A ludzie chcieliby nie zmieniając nic w swoim życiu stać się nieśmiertelnymi. Tak to niestety nie działa i nie zadziała. Dlatego nieśmiertelność to jedna z lepiej strzeżonych tajemnic tego świata, dostępna nielicznym...

Nie prześcigajmy się w cytowaniu taoistycznych mędrców, bo nie o to chodzi. Bardziej interesuje mnie, co z tych sentencji tak na prawdę wynika i jak to zastosować praktycznie w swoim życiu. Ten język jest trochę archaiczny i tłumaczenie tych pojęć bez szerszej znajomości kontekstu mija się z celem. Zwłaszcza w zetknięciu ze współczesną nauką o makro- i mikroświecie i zależnościach tam panujących. Osobiście uważam, że powinno się dążyć do unifikacji starej i nowej wiedzy, wtedy dopiero następuję postęp, poprzez praktyczne sprawdzenie i odrzucenie tego co się nie potwierdza w praktyce.

https://www.rp.pl/artykul/794126-Li-Czi … torii.html

A to jeszcze cytaty z Li Czing Yun-a:

"Długowieczność wynika z faktu, że ćwiczenia wykonywałem codziennie – regularne, sumiennie, cierpliwie – przed ponad 120 lat".
"Zachowaj spokój serca. Siedź jak żółw. Chodź żwawo niczym gołąb. Śpij jak pies"

Facet nie umarł tak po prostu ze starości, tylko uznał że zrobił już wszystko, co miał do zrobienia i postanowił odejść. Prze śmiercią wyglądał na góra 50-latka. Wino ryżowe i zioła -nieźle!

O ile pierwszy z jego cytatów można jeszcze przełożyć na język praktyki, to ten drugi już niekoniecznie. smile Chińska poezja.

Ja też nie piszę tylko po to, aby popisać, bo temat długości życia jest chyba bardzo ważną kwestią w życiu każdego człowieka na Ziemi, niestety większość ludzi zachowuje się jakby ich to nie dotyczyło. A ja mam dość bogate i długie doświadczenia z tym związane, więc wyrobiłam sobie zdanie i potrafię obalić większość obiegowych opinii i mitów. Nie oznacza to wcale, że wiem wszystko i jestem otwarta na doświadczenia innych ludzi. Ostatnio jeden człowiek zmienił moje podejście do bardzo ważnych kwestii i jestem mu za to bardzo wdzięczna. To co wiemy podlega cały czas ewolucji i nigdy się tak na prawdę nie kończy...

19

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

Problem polega na tym, że ludzie chcą nieśmiertelności, ale nie biorą pod uwagę ceny jaką trzeba za to zapłacić. Bo nic nie jest za darmo. A ludzie chcieliby nie zmieniając nic w swoim życiu stać się nieśmiertelnymi. Tak to niestety nie działa i nie zadziała. Dlatego nieśmiertelność to jedna z lepiej strzeżonych tajemnic tego świata, dostępna nielicznym...

Dotyczy to także chińskich taoistów. Nie wszystkie "dzieła" były równie wartościowe, a wielu przypłaciło życiem próby stworzenia eliksiru nieśmiertelności - co za ironia nawiasem. wink

Obawiam się, że jest tak, jak piszesz: to praca nad sobą.

Technologia jest często drogą na skróty (oraz pułapką): udostępnianiem możliwości, których człowiek bez niej nie posiada. Zaś zaawansowana technologia bez świadomości to prosta droga do samo-destrukcji.

Dlatego pisanie o tym, że człowiek jest uzależniony od technologii (inżynierii we współczesnej naukowej postaci), uważam za nieuzasadnioną wiarę - taką samą, jak to, że wygląd można poprawiać (i usuwać efekty starzenia) wyłącznie operacjami plastycznymi (pomijam makijaż etc. tongue ). Ale tak większość ludzi uważa.

Można pracować nad poziomem fizycznym.

Można pracować nad poziomem energetycznym - który nazwałaś rodzajem inżynierii. Nie jestem pewien co do definicji, ale ok, można by nazwać alchemię energetyczną jakimś rodzajem technologii energii. smile

No i można też pracować nad poziomem świadomościowym - sięgając bardziej w głąb istoty człowieka.

Praktyka taoistyczna oczywiście obejmuje wszystkie trzy, i jeszcze inne, powiązane metody - tak jak wyżej o tym pisaliśmy. smile

malgosia.wl napisał/a:

Nie prześcigajmy się w cytowaniu taoistycznych mędrców, bo nie o to chodzi. Bardziej interesuje mnie, co z tych sentencji tak na prawdę wynika i jak to zastosować praktycznie w swoim życiu.

Świetnie, że o to pytasz. Najpierw więc zinterpretuję cytaty, które sama napisałaś, następnie przejdę do własnych.

malgosia.wl napisał/a:

Ten język jest trochę archaiczny i tłumaczenie tych pojęć bez szerszej znajomości kontekstu mija się z celem.

Zgadzam się. To samo dotyczy wszelkich dzieł starożytnych.

Jak historycy mogą twierdzić, że je rozumieją, skoro kontekst ciągle jest zagadką???

malgosia.wl napisał/a:

Osobiście uważam, że powinno się dążyć do unifikacji starej i nowej wiedzy

Też tak myślę. Są tacy, którzy to robią - także w temacie, o którym piszemy. Tzw. medycyna energetyczna jest dla mnie bardzo obiecująca i interesująca, i robi coraz większe postępy. Jedynie mało jest liderów na tym polu, póki co.

malgosia.wl napisał/a:

"Długowieczność wynika z faktu, że ćwiczenia wykonywałem codziennie – regularne, sumiennie, cierpliwie – przed ponad 120 lat".
"Zachowaj spokój serca. Siedź jak żółw. Chodź żwawo niczym gołąb. Śpij jak pies"

O ile pierwszy z jego cytatów można jeszcze przełożyć na język praktyki, to ten drugi już niekoniecznie. smile Chińska poezja.

Można oba. Jest o tym sporo w tekstach alchemicznych taoistów.

Spokój serca wydaje się w naszym języku (i kulturze) mało istotny. Starożytni (w tym Chińczycy) przypisywali sercu kluczową rolę, i przypisywali mu dużą część umysłu. Brak spokoju prowadzi do ekscesów i chaosu w energiach człowieka.

Energetycznie, by osiągnąć nieśmiertelność, człowiek musi kontrolować własne "prądy" (myślowe oraz energii). Dzięki temu energia może płynąć tak jak powinna.

Chińczycy robili dużo porównań do zwierząt i przyrody w ogóle. Na tym ostatecznie opierały się korzenie taoizmu. Dlatego wydaje mi się, że te odniesienia nie są w cale takie enigmatyczne, są to proste prawdy, których pełne są chińskie teksty medyczne (i taoistyczne). Chodzi o utrzymanie ciała w ruchu (żwawym), właściwym śnie; co do żółwia można mieć większe wątpliwości, ale prawdopodobnie chodzi o właściwą postawę podczas siedzenia - tak, by Qi / Prana, która jest dostarczana przede wszystkim przez powietrze, dopływała we właściwy sposób i ilości.

W chińskiej "poezji" jest sporo poukrywanych prawd.

Teraz cytaty, które sam zamieściłem - oględnie:

Tam są zamieszczone sugestie m.in. co do tego, w jaki sposób można osiągnąć wieczne trwanie. Wszystko oczywiście w naszym świecie ostatecznie sprowadza się do energii (a energia jest kierowana przez świadomość).

Energia jest w ciągłym ruchu.

W naszym świecie energia przepływa między przeciwstawnymi biegunami (których pra-korzeniami są rzeczywiste bieguny "pra-kosmiczne" nazwane yang i yin).

Np. biegunem yin jest wnętrze Ziemi, a yang - Słońce i kosmos ("niebo").

Ponieważ za życie odpowiada przepływ energii, stąd jest w tekście (odnośników w dziele Lao Tzy do nieba i ziemi jest bardzo dużo, tu z konieczności muszę wybierać cytaty) mowa o nich.

Cały kosmos to wiecznie przepływająca energia. Taoizm przede wszystkim polega na naturalnym "włączeniu" się w ten przepływ - a jest to dlatego ważne, bo ludzie mają wyłączone (deaktywowane) ośrodki, które pozwoliłyby mu korzystać z głębszych, kosmicznych poziomów energii (w tym odmładzającej energii Słońca - zwłaszcza na wyższych poziomach energetycznych). To oczywiście prowadzi do powstania alchemii energii.

By tego dokonać, istotne są pewne decyzje na najbardziej fundamentalnych poziomach - czyli na poziomie czystej świadomości. Stąd Lao Tzy poświeca tyle umysłowi - a mówiąc dokładniej, jego fundamentalnych paradygmatom.

"Działanie bez wysiłku" (tłumaczone na różne sposoby - nie ma prawidłowego tłumaczenia tego chińskiego zwrotu na języki zachodu) to tak zwany stan wu-wei. Oznacza on, że ktoś osiągnął (sięgnął w głąb swojej świadomości) poziom, z którego może osiągać wszystko (w tym regulować swoje ciało, emocje, umysł, energię, a także otoczenie) przy użyciu samej woli - poprzez decyzję. Działanie następuje na poziomie woli, albo rdzenia.

Ów rdzeń - najgłębszy poziom człowieka, zwany Tao - wg. kosmologii taoistycznej jest "pusty", coś jak czarna dziura. Jest to poziom poprzedzający jakąkolwiek manifestację - w tym manifestację energii podtrzymującej życie (fizyczne, eteryczne, astralne, mentalne, duchowe...) człowieka.

Co do stałości: taoizm mówi o wiecznej zmianie. Jedyne, co się nie zmienia, to Tao - ów wewnętrzny "przed-duchowy" rdzeń człowieka. To sięgnięcie świadomością tego rdzenia (najgłębszego "ja") było celem adeptów taoizmu.

Energia się zmienia. Jedynie wewnętrzny "rdzeń", coś jak "nasza boska wola", czy jakkolwiek to nazwiemy, jest stały. To właśnie na nim taoiści mieli ambicję się opierać.

Ale nie trzeba opierać się wyłącznie na dziełach starożytnych. Chodzi o połączenie ze swoimi najgłębszymi "kosmicznymi" poziomami, które opierają się na energii, lub czystej świadomości. Były one różnie nazywane przez różne tradycje - mniejsza o nazwy.

Wykraczają one daleko poza ciało fizyczne - a człowiek istnieje na bardzo wielu poziomach, nie tylko na Ziemi. Jego cząstki świadomości istnieją także w kosmosie, i poza nim.

malgosia.wl napisał/a:

niestety większość ludzi zachowuje się jakby ich to nie dotyczyło. (...) To co wiemy podlega cały czas ewolucji i nigdy się tak na prawdę nie kończy...

Niestety, ja tak samo się zachowywałem. Dlatego musiała nastąpić jakaś zmiana, i stąd zainteresowałem się tematem.

20 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-02-28 14:12:06)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Dlatego pisanie o tym, że człowiek jest uzależniony od technologii (inżynierii we współczesnej naukowej postaci), uważam za nieuzasadnioną wiarę - taką samą, jak to, że wygląd można poprawiać (i usuwać efekty starzenia) wyłącznie operacjami plastycznymi (pomijam makijaż etc. tongue ). Ale tak większość ludzi uważa.

Ja do usuwania efektów starzenia używam głodówek. W ogóle ograniczenie spożycia kalorii powoduje zahamowanie procesów starzenia. Wynika to z prostej zasady, że nasze DNA ulega uszkodzeniom, gdy temperatura ciała jest w granicach 36,6 stopni Celsjusza, dlatego obniżenie jej do 36,0 stopni przy głodówce powoduje regenerację struktur. Pozostaje jeszcze usunięcie zbędnego balastu (w postaci złogów lub nadmiaru wody) i odciążenie narządów wewnętrznych. Ćwiczenia fizyczne przyspieszają te procesy i doładowują energetycznie, dzięki czemu głodówki lepiej się znosi i procesy regeneracji przebiegają szybciej. Ot i cała tajemnica. Żarcie w McDonalds definitywnie odpada smile.

Ciało i umysł to niestety naczynia połączone i nie można ich od siebie oddzielić. Ćwiczenie ciała wpływa pozytywnie na umysł i odwrotnie. Tutaj są różne podejścia, ale generalnie po metryce i wyglądzie zewnętrznym oraz witalności można oszacować, czy ktoś ma pojęcie o długowieczności, czy niestety nie. Jest cała plejada mistrzów, którzy maja wspaniałe umiejętności, ale nie mają pojęcia o prawach rządzących ich zegarem biologicznym. I na odwrót są i tacy, którzy nie są mistrzami, a podświadomie wykorzystują wiedzę o długowieczności. Bo to wiedza jak każda inna.

Moja wiedza opiera się na moich doświadczeniach. Większość teorii trzeba sprawdzić osobiście, aby się przekonać czy mają racjonalne podstawy i aby wyeliminować to, co zbędne. Z ćwiczeniami fizycznymi jest tak, że nie każdy rodzaj aktywności jest związany z poprawą zdrowia, niektóre potrafią niszczyć zdrowie. Te ćwiczenia są bardzo specyficzne, trzeba je wykonywać w ściśle określony sposób, aby przyniosły efekt. W przeciwnym razie to tylko balet, ładnie wygląda, ale nic z tego nie wynika.

System energetyczny działa na zasadzie strumieni energii, najpierw trzeba nauczyć się je wyczuwać, a potem nimi sterować. A to z kolei prowadzi do świadomego oddziaływania najpierw na siebie i swoje zdrowie, potem na otoczenie. Ale bez silnej energetyki własnej i przebudowania struktur swojego ciała jest to niestety niemożliwe. Wierz mi, że aby działać przez niedziałanie, trzeba wykonać tytaniczną pracę, głównie nad sobą. Tu nie ma niestety dróg na skróty. I nieważne czy jest to ścieżka Taoistyczna, Buddyjska czy jakakolwiek inna, różnią się one tylko metodami dochodzenia do celu, ale Głowna Zasada jest taka sama dla wszystkich wymienionych.

To co napisałam to tylko wierzchołek góry lodowej, bo temat jest tak obszerny i zawiera tyle niuansów, że trzeba by go podzielić na kawałki i omawiać każdy osobno.

21

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

Żarcie w McDonalds definitywnie odpada smile.

Żeby to można było jeszcze w ogóle nazwać jedzeniem...

malgosia.wl napisał/a:

I na odwrót są i tacy, którzy nie są mistrzami, a podświadomie wykorzystują wiedzę o długowieczności. Bo to wiedza jak każda inna.

Też tak było ze mną. Od urodzenia miałem to zakodowane w umyśle. Dlatego ciągle piszę, że świadomość i przekonania są - jednak - kluczowe.

Ale podobnie jak ty, twierdzę, że ćwiczenia fizyczne są bardzo ważne. I też, że są takie, które tylko eksploatują, a nie pomagają.

Dodałbym do tego, co napisałaś, że przede wszystkim należy postawić na swoje własne odczucia. Nie ma idealnych ćwiczeń dla każdego, bo każdy jest inny. Każdy powinien sam wyczuć, które ćwiczenia (z ich ewentualnymi modyfikacjami) najlepiej się dla niego sprawdzają.
Chińczycy - każdy mistrz kung fu, tai chi, qi gong - właśnie dokładnie to robili: zmieniali i dostosowywali styl, którego nauczyli się od swojego mistrza.

malgosia.wl napisał/a:

System energetyczny działa na zasadzie strumieni energii, najpierw trzeba nauczyć się je wyczuwać, a potem nimi sterować. A to z kolei prowadzi do świadomego oddziaływania najpierw na siebie i swoje zdrowie, potem na otoczenie.

Albo raczej: jednocześnie na wszystko. Postęp nie jest linearny tak, jakby chciał to widzieć ludzki, linearny umysł.

To jedna z dróg. Niektórzy taoiści nią właśnie podążali. Są też inne drogi.

Mam wrażenie, że nasze drogi są dokładnie odwrotne. Zaczynam z drugiej strony: od umysłu, a następnie poszukuję rozwiązań fizycznych (raczej niż na odwrót).

Każda droga jest właściwa - jeśli jest świadoma i prowadzi we właściwym (pożądanym) kierunku.

malgosia.wl napisał/a:

Ale bez silnej energetyki własnej i przebudowania struktur swojego ciała jest to niestety niemożliwe. Wierz mi, że aby działać przez niedziałanie, trzeba wykonać tytaniczną pracę, głównie nad sobą. Tu nie ma niestety dróg na skróty.

Z jednej strony, tak właśnie jest jak piszesz. Wtedy jest to droga przez "walkę" i powolny postęp. Też tego doświadczyłem.

Z drugiej strony wiem, że czasem bywa jednak inaczej. Ostatecznie to, o co chodzi, to zmiana.

Jeśli zmiana następuje na wystarczająco wysokim poziomie (do którego odnosił się wspomniany Lao Tzy i inni jego następcy) - tzn. bardziej u źródła - to robisz to tak, jakbyś zmieniała cały bieg rzeki u jego źródełka: i to nie jest już tytaniczna praca, a okazuje się zaskakująco prosta, naturalna i intuicyjna. Jaka jest tu różnica w porównaniu do pracy, którą trzeba wykonać, by zmienić choć o trochę bieg rzeki u samego "dołu".

A tym źródłem w umyśle są właśnie wyższe poziomy świadomości, do których można sięgnąć. To od nich zaczyna się wszystko. I tego (owej szybkiej zmiany w świadomości) też doświadczyłem.

Życie na stałe w taki sposób to właśnie ów taoistyczny "mityczny" stan "działania przez niedziałanie", wu-wei.

malgosia.wl napisał/a:

To co napisałam to tylko wierzchołek góry lodowej, bo temat jest tak obszerny i zawiera tyle niuansów, że trzeba by go podzielić na kawałki i omawiać każdy osobno.

Dokładnie. Dlatego wybieramy sobie z niego to, co akurat nas interesuje tutaj. smile

22 Ostatnio edytowany przez ka-nu (2019-03-02 21:40:46)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:
malgosia.wl napisał/a:

Żarcie w McDonalds definitywnie odpada smile.

Żeby to można było jeszcze w ogóle nazwać jedzeniem...

Słyszeliście o tym incydencie z filetem z ryby? Jak jakaś osoba pozwała McDonalds o zakrztuszenie się ością kiedy jadła filet a firma wygrała sprawę sądową udowadniając że nie ma tam ryby... big_smile

Ale wracając do tematu nieśmiertelności, w zwiastunach świtu jest wiele technik które mają ponoć pobudzić nasze DNA albo przyśpieszyć jego "rekonstrukcję". Uważam że to też może mieć wpływ na długowieczność.

23

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Plejadianie podają wiele technik szybkiej nad-ewolucji, a DNA oczywiście jest kluczem do zmian w ciele fizycznym oraz jego możliwości.

Ale DNA to taki komponent zależny od energii (lub światła, jeśli trzymać się termingologii plejadiańskiej). Dlatego zamiast skupiać się na pośredniku, lepiej sięgać do źródła: którą jest energia oraz świadomość. smile

24

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

ka-nu napisał/a:

w zwiastunach świtu jest wiele technik które mają ponoć pobudzić nasze DNA albo przyśpieszyć jego "rekonstrukcję". Uważam że to też może mieć wpływ na długowieczność.

W kolejnym tomie, "Ziemia zwiastunów świtu", znalazłem w 6. rozdziale sporo informacji na ten temat (pogrubiłem istotne zdania):

Plejadianie napisał/a:

Zmiany, zachodzące w waszych ciałach, będą dla was wyraźnie dostrzegalne. Ciało stanie się bardziej żywotne, piękniejsze, silniejsze i zdolne do działania. Przeistoczy się w procesor, przetwarzający ogromną ilość informacji.

Musicie nauczyć się kierować wyższymi prądami elektrycznymi wewnątrz swojego ciała. Dzięki temu odnajdziecie w końcu rozwiązania dla wszystkich spiętrzonych przed wami problemów. Narastająca w waszym wnętrzu energia obudzi ukryte talenty i przyczyni się do odrodzenia zdolności medialnych – jasnowidzenia, jasnosłyszenia, telepatii i zmysłowej świadomości – związanych z “wiedzą" dalece przekraczającą to, co obecnie jesteście w stanie pojąć. Kiedy prąd elektryczny stopi się z waszym ciałem, wytworzy się zewnętrzny obieg wokół tradycyjnych struktur, które kształtowały was w taki sposób, byście mogli komunikować się i wymieniać dane tylko w pewnych granicach. Wdrapiecie się wyżej i spojrzycie z innego punktu, z którego można interpretować rzeczywistość.

W ciągu następnych kilku lat ów prąd elektryczny oddziaływać będzie na wszystkich, włączając w to niemowlęta, dzieci i ludzi starszych. Jedną z korzyści tego oddziaływania jest to, że może ono spowodować odmłodzenie waszych ciał fizycznych, pomagając wam w uleczeniu podziałów, jakie nadal w sobie nosicie. Im głębiej pojmiecie i przeżyjecie ideę tworzenia życia za pomocą myśli, tym swobodniejsi się staniecie, ponieważ wyeliminowany zostanie stres spowodowany bezsilnością. Trwajcie przy swojej wizji i pozwólcie, aby wasze świetlne ciało do wszystkiego co robicie dołączyło ważny cel.

Aby przygotować się na napływ tej energii, usiądźcie cicho, zamknijcie oczy, zobaczcie swoje ciało napełnione światłem i wyobraźcie sobie, że rozświetla ono i oczyszcza wasze komórki. Następnie poproście wszystkie części swojego ciała, żeby pracowały razem, w swoich najdoskonalszych formach. Kiedy współpracują wszystkie narządy wewnątrz waszego ciała, łatwiej wam, jako jednostkom, pracować z innymi, którzy są poza wami. Ludzie, których wnętrze jest chore, częstokroć nie najlepiej pracują na zewnątrz. Pokierujcie wewnętrznymi mechanizmami swojego ciała, wizualizując to, czego od niego chcecie.

Wasze ciało fizyczne to urządzenie wytwarzające częstotliwości. Myślicie, że składacie się z ciała i kości, ale w rzeczywistości jesteście zbiorem obdarzonych inteligencją, elektromagnetycznych sygnałów. Tłumaczycie owe sygnały jako celowe istnienie za pomocą fizycznego ciała, przez jedzenie, doświadczanie, wykorzystywanie zmysłów, uprawianie seksu – wszystkie rzeczy tego rodzaju. W taki właśnie sposób interpretujecie znaczenie swoich sygnałów elektromagnetycznych, których w rzeczywistości doświadczacie pod postacią impulsów. Spoza waszego systemu można was postrzegać na wiele sposobów. Niektóre istoty interpretują was wyłącznie jako pewną częstotliwość, zbiór inteligencji emitujący dane i pewne zakresy fal oparte na emocjach. Inni wykorzystują dla wielu celów emitowane przez was częstotliwości psychiczne i emocjonalne. Podobnie jak częstotliwość złota wykorzystywana jest celem przekształcania waszej świadomości, zaś częstotliwość wody używana ;jest celem mycia i zaspokajania pragnienia, częstotliwość istot ludzkich, czego się obecnie dowiadujecie, ma niezliczone cele.

Jak już wspomnieliśmy, w waszych ciałach spoczywa siła o nazwie kundalini; energia podobna do węża, zamieszkująca u podstawy kręgosłupa. Uznanie istnienia tej siły i przywołanie jej, ułatwia scalenie i umocnienie waszego świetlnego ciała. Siła ta pomaga wam także zachować stabilność i oparcie pośród nasilających się przemian pola elektromagnetycznego. Kundalini zazwyczaj rozwija swoje sploty i elektryzuje wasze ciało, gdy zbliżacie się do wieku około czterdziestu lat. Do tego czasu jesteście już wystarczająco dojrzali, aby mogła w was zamieszkać energia takiego rodzaju. W przypadku większości ludzi kundalini jest tak potężna, że od tego momentu zaczynają oni się starzeć zamiast odzyskiwać młodość i wykorzystywać tę wielką, twórczą, elektryczną siłę.

(...)

Stale powracacie do przeszłości, przywołując jej nostalgiczne szczegóły i osadzając je w teraźniejszości. Komórki waszych ciał mogą dowolnie przychodzić i odchodzić; nieustannie się powielają. Skąd czerpią swoje instrukcje? Dostarcza ich wasz wzorzec i system wierzeń, a także wasze wzory energii dotyczące rzeczywistości. Kiedy zmieniacie te wzory, poszerzając swoje poglądy, w następstwie zachodzą zmiany w waszej strukturze molekularnej. Każdy z was potencjalnie może posiadać takie ciało, jakiego zapragnie. Możecie regenerować komórki waszego ciała układając dla nich nową mapę – wyznaczając im inny plan, lub inną drogę. Gdy to zrobicie, wasze ciała i doświadczenia dostosują się do nowej mapy.

Ciało każdego z was obdarzone jest naturalną żywotnością. (...)

Do tej pory musieliście latami uczyć się wielu dyscyplin i przygotowywać swoje ciało, zanim udało się wam doświadczyć energii kundalini. Dostęp do kundalini uzyskiwali naprawdę nieliczni ludzie. Było po temu wiele powodów. Ziemię otaczał mur kontroli częstotliwości. Kiedy kundalini narasta w ciele, napotyka kosmiczne siły pochodzące z zewnątrz, a ciało zostaje ożywione i napełnione energią. Przypomina to wciąganie w głąb ciała kolumny światła. Granice stworzone przez tych, którzy pragnęli utrzymać was w niewiedzy, zostały jednak przebite, a mur kontroli częstotliwości otaczający planetę przypomina szwajcarski ser. Innymi słowy, są w nim dziury, dzięki czemu obecnie mogą przez niego przenikać inne formy światła.

Kosmiczna energia pojawia się na powierzchni Ziemi, a przed milionami z was rosną szansę możliwości kundalini. Jest ona siłą waszego życia. Pulsujecie tą energią. Jeśli wykorzystujecie ją we właściwy sposób, dostarczy wam niesłychanej ilości rozwiązań. Energia kundalini łączy was z kosmicznym źródłem i jednoczy z wyższym celem, oraz pozwala wam zrozumieć, co możecie osiągnąć dzięki jej pomocy.

25

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Wydaje mi się że wiele rzeczy które opisano w zwiastunach już się dzieje. Choćby młodszy wygląd, wydaje mi się że dzisiejsza młodzież wygląda o wiele młodziej od poprzednich pokoleń.

26

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ka-nu, myślę, że nie do końca sam w to wierzysz. wink

Ja wiem, że to się dzieje, bo widzę te zmiany u siebie. Każdego roku wszystkie moje zmysły się coraz bardziej poprawiają, wbrew wszystkim "propagandom" o starzeniu etc.; to samo z umysłem, to samo z całym organizmem, energią itd. Obserwuję jak ludzie się starzeją z roku na rok, a ja wiecznie jestem taki sam. Do tego stopnia, że zaczyna to dziwnie wyglądać, ludzie patrzą na mnie podejrzliwie i zaskoczeniem (ostatnio spotkałem dawną znajomą, której nie poznałem, ale ona mnie poznała i zapytała jak to możliwe że ciągle wyglądam tak samo), i myślę o przeprowadzce do miejsca, gdzie nikt mnie nie pozna. Na powiedzmy następne 10 lat, by potem to miejsce także opuścić...

Ludzie nie wierzą w te rzeczy, bo głęboko w ich podświadomości siedzi lęk i przekonanie, że to jednak niemożliwe. A ludzie nie mają tendencji do badania swojej podświadomości.

Plejadianie napisał/a:

Zachowujcie się tak, jakby spotkało was najwyższe szczęście, jakbyście otrzymali najwspanialszą z możliwych rzeczy – wasze ciało.

To jest o wiele ważniejsze zagadnienie, niż większość sądzi. Jak ktoś chce osiągnąć cokolwiek na polu tzw. ezoteryki, jeśli nie zna siebie - naprawdę, na wszystkich poziomach?

To, czym człowiek jest obecnie świadomie, to jedynie mały ułamek tego, kim jest naprawdę.

Plejadianie napisał/a:

Wykorzystując wyobraźnię, możecie przesłać do swojego mózgu wiadomość i zapragnąć, by neurony w okolicy odpowiedzialnej za wyobraźnię połączyły się w bardziej harmonijny sposób. Musicie jednak wiedzieć, że palce u waszych stóp mają identyczną zdolność przenoszenia sygnałów wyobraźni jak wasz mózg, ponieważ każda komórka w waszym ciele, niezależnie od jej umiejscowienia, składa się dokładnie z takich samych substancji. Każda komórka posiada taki sam potencjał wytwarzania wiedzy, a wszystkie czekają, abyście nimi pokierowali. Kiedy pozwalacie, by waszymi przekonaniami dyrygowało społeczeństwo, rodzina i wykształcenie, kiedy godzicie się na to, by przepełniło was poczucie winy i powinności, wasze ciało podporządkowuje się tym właśnie programom.

Plejadianie napisał/a:

Wasze ciało wypełniają wspomnienia innych światów, oraz ram czasowych odmiennych od postrzeganej przez was teraźniejszości. W miarę ewolucji Ziemi, zdołacie doścignąć owe koncepcje i wzorce, odkryjecie, że ich celem jest nauczanie, a także, w oparciu o swoją obecną wiedzę, dowiecie się, co oznaczają dla was w teraźniejszości.

Napisałem to już tutaj, ale powtórzę: trzeba sięgnąć najgłębszych poziomów swojego umysłu. Tam się kryje źródło wszystkiego, co może się zdarzyć. Nie warto się ograniczać masowymi przekonaniami na temat tego, co jest możliwe.

Plejadianie napisał/a:

Odkryjecie absolutnie cudowne właściwości swoich ciał. Wasza wrażliwość wzrośnie do tego stopnia, że zapachy i aromaty będą miały większy wpływ na wasze nastroje, uczucia i ogólne dobre samopoczucie. “Odkryłem, że kiedy posypię jedzenie tymi ziołami, albo kiedy czuję w domu ten zapach, mam więcej energii" – stwierdzicie. – “A kiedy używam tego zioła, jestem spokojniejszy." Nauczcie się używać otaczających was roślin, darów Żyjącej Biblioteki.
Wewnątrz waszych fizycznych ciał zachodzi ogromna i radykalna przemiana, której wagi nie wolno nam nie docenić. Nikt z was nie jest pozbawiony przewodnictwa, więc aby uniknąć wypalenia, słuchajcie tego, co znajduje się w waszym wnętrzu. Zbyt duża ilość informacji w zbyt krótkim czasie, bez chwili przeznaczonej na to, by przyswoić sobie wiedzę, może doprowadzić do przeładowania waszej dostosowującej się psychiki.

Plejadianie napisał/a:

Seks w trzech wymiarach może dostarczyć energii, dzięki której osiągniecie wyższy poziom świadomości. Może stać się zasadniczą częścią waszego wielowymiarowego rozwoju. Czasami jest wam trudno słuchać o seksie, ponieważ osądzacie traumatyczne wydarzenia, których się wstydzicie, albo czujecie się źle ze wszystkim, co dotyczy płciowości. Każdy z was ma jakąś ukrytą tajemnicę dotyczącą swojej seksualnej cząstki. Wpływ, który sprawia, że wstydzicie się swojej płciowości i swojego ciała, jest w znacznej mierze wynikiem planowego działania; w ten sposób nie pozwalano wam odkryć swojej mocy, celu, szczęścia i wolności.

Plejadianie napisał/a:

Pamięć przypomina staw, albo lustro we wnętrzu waszego ciała, które musi być na nowo napełniane i odświeżane odbijającą zdolnością wody. To woda poprawia pamięć w ciele fizycznym. Kundalini łamie szyfry, aktywując zakodowane przy pomocy światła włókna i wyciągając je na światło dzienne. Te maleńkie włókienka wypełnione są informacją, zaś kundalini poruszająca się w waszym ciele umożliwia wam przejęcie wspomnień.

Plejadianie napisał/a:

Pewnego dnia zrozumiecie, w jaki sposób to się dzieje, i pojmiecie, że kiedy śpicie, ktoś nad wami pracuje. Często czujecie w swoim ciele gwałtowne przypływy – albo ogniskowanie – pulsacji elektrycznej.

Plejadianie napisał/a:

Zdolność dokonywania podobnych rzeczy posiądą ci, którzy pragną uwierzyć. Kiedy uwierzycie, będziecie ćwiczyć i poszukiwać, zostaniecie nagrodzeni. Potem przekażecie innym swoją wiedzę. Uzdolnienia te są darem, który w znacznym stopniu przyczyni się do masowej współpracy na skalę planetarną. Dlatego też będziecie zespołowo pracować nad rozwijaniem tych zdolności. Ludzie chorzy i wymagający uzdrowienia także mogą nauczyć się pobudzać tę energię w swoim wnętrzu i kierować nią we własnych ciałach. Najistotniejsza rzecz, jaką każdy musi stworzyć, jest własna wartość. Musicie powiedzieć: “Hej, jeśli moje ciało objawiało chorobę, równie dobrze może objawiać zdrowie. Czyje ograniczenia mam przyjąć i kto kazał mi chorować?"

Polecam też lekturę przełomowej uzdrowicielki, fizyka i byłego pracownika NASA - cytat ze "Światło życia" dobrze moim zdaniem odnosi się do tego tematu, jako że taoiści dużą wagę przypisywali "staniu się jak dziecko":

Brennan napisał/a:

Poznawanie swojego wewnętrznego dziecka.
(...) Poprzez zabawę przekonujemy się (...) że nasze potrzeby są dobre, a my sami jesteśmy wartościową i niepowtarzalną osobą. (...) Energetyzuje ona drugi poziom pola aurycznego i czyni go płynnym.

Radzę zatem, byś każdego dnia wydzielił nieco czasu - godzinę czy półtorej - na robienie tylko tego, na co masz ochotę. (...) Rezultaty będą zaskakujące.

Gdy przyzwyczaisz się już do regularnego spełniania swoich zachcianek, odkryjesz związek pomiędzy potrzebami wewnętrznego dziecka i dorosłego. Dziecięca zabawa wyraża głębsze teologiczne pragnienia człowieka. Pragnienia te dojrzewają wraz z rozwojem psychiki. Czynności dziecięce mogą przekształcić się w czynności dojrzałe. Ale nie muszą. Pozwól więc im na to. Nie ograniczaj swoich zabaw.

(...) kiedy zapewnimy już naszej jaźni dziecka odpowiednią przestrzeń życiową, powinniśmy również umożliwić jej osiągnięcie dojrzałości i pełną integrację z resztą naszej istoty.

27 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-03-08 09:29:00)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ka-nu napisał/a:

Choćby młodszy wygląd, wydaje mi się że dzisiejsza młodzież wygląda o wiele młodziej od poprzednich pokoleń.

Tak dobrego dowcipu dawno nie słyszałam, brawo Ka-nu!!! big_smile Aż się popłakałam (oczywiście ze śmiechu)!

Nie chodzi o to, jak dzisiaj wyglądasz tylko jak będziesz WYGLĄDAŁ I SIĘ CZUŁ za 40 lat. Jeśli robisz to samo co Twoi rodzice, to nie oczekuj innych rezultatów (średnia życia mężczyzn w Polsce 70,4 lat). Chcąc mieć inne rezultaty musisz robić zupełnie coś innego, co przedłuży znacząco Twoją egzystencję i zatrzyma procesy starzenia. Tutaj sugeruję skorzystać z wiedzy tych, którym się już udało, bo tych 70,4 lat minus Twój wiek może być za mało, aby do tego dojść samodzielnie. Zacznij pracę nad sobą, bo dzisiaj mija kolejny dzień Twojego życia...

Antares napisał/a:

Ja wiem, że to się dzieje, bo widzę te zmiany u siebie. Każdego roku wszystkie moje zmysły się coraz bardziej poprawiają, wbrew wszystkim "propagandom" o starzeniu etc.; to samo z umysłem, to samo z całym organizmem, energią itd. Obserwuję jak ludzie się starzeją z roku na rok, a ja wiecznie jestem taki sam. Do tego stopnia, że zaczyna to dziwnie wyglądać, ludzie patrzą na mnie podejrzliwie i zaskoczeniem (ostatnio spotkałem dawną znajomą, której nie poznałem, ale ona mnie poznała i zapytała jak to możliwe że ciągle wyglądam tak samo), i myślę o przeprowadzce do miejsca, gdzie nikt mnie nie pozna. Na powiedzmy następne 10 lat, by potem to miejsce także opuścić...

Ludzie nie wierzą w te rzeczy, bo głęboko w ich podświadomości siedzi lęk i przekonanie, że to jednak niemożliwe. A ludzie nie mają tendencji do badania swojej podświadomości.

To nie powód żeby uciekać gdzieś na odludzie tylko dlatego że dobrze wyglądamy i się czujemy. Wręcz przeciwnie, to dowód na to, że jak się chce to można! To nie jest nic wstydliwego, wręcz przeciwnie, trzeba o tym głośno mówić, bo a nuż znajdą się naśladowcy...

Ludzie nie wierzą w takie rzeczy jak długowieczność, bo nie zadają sobie trudu, aby to sprawdzić, żyjąc w otępieniu i marazmie. Ale to w końcu ich życie i ich decyzje i nam nic do tego, nie możemy ingerować włażąc z butami w życie innych ludzi. Każdy jest kowalem swojego losu i w tym sensie to bardzo życiowa sentencja. To właśnie brak dociekliwości w życiu jest zawsze fatalny w skutkach, dlatego ciągle powtarzam: czas najwyższy zburzyć swoje iluzje i zastąpić je prawdziwą wiedzą!

28

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Małgosiu wszystkiego najlepszego w dniu kobiet. wink Jak zawsze masz wiele rad dla mnie co powinienem lub nie powinienem zrobić - ok, taką już masz naturę. wink To są jednak przemyślane decyzje.

Propo energii żeńskiej, Lao Tzy wyrażał się o niej z głębokim szacunkiem. Podobnie robili to Egipcjanie.

Planeta Wenus (w Rzymie, łączona z Afrodytą w Grecji, oraz z Izydą w Egipcie) ma symbol właściwie identyczny z egipskim symbolem (wiecznego) życia Ankh. Nie sądzę, by był to przypadek.

Moim zdaniem ma to kluczowe znaczenie w temacie nieśmiertelności: późniejsi alchemicy taoistyczni podkreślali znaczenie energii Yang w całym procesie transformacji, która zresztą (w postaci żywiołu ognia) jest elementem, który przekształca "substancję" (systemu energetycznego, organizmu) w pożądaną. Okazuje się jednak, że idąc dalej / głębiej, uświadomimy sobie, że oba pierwiastki - Yin i Yang (w postaci wcześniej wymienionych przeze mnie biegunów energii) - są kluczem do takiego osiągnięcia.

W taoistycznej alchemii najczęściej występują pod postacią już konkretnych żywiołów (w organizmie - systemie energetycznym człowieka): ognia oraz wody. Oba nie mogą być połączone ze sobą bezpośrednio: albo ogień zgaśnie, albo woda wyparuje. Sztuka alchemików polegała jednak umiejętnym ich stopieniu, by wytworzyć zarodek "niemowlęcy" - energię, która odmładza cały system energetyczny i organizm fizyczny.

To apropo dociekliwości co i jak.

Nawiasem, albo to ja mam stępione wyczucie, albo Ka-nu w cale nie napisał tego jako żartu. wink

Co do zmiany miejsca zamieszkania, jest więcej powodów, i nikt tu nie mówi o odludziu. wink

Są lepsze sposoby na pokazywanie tego, że można na zawsze zachować młode ciało i żyć bardzo długo na tej planecie - w jednej inkarnacji (a nie kilku). I to właśnie się dzieje. smile

29 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-03-09 11:52:22)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Dziękuję za miłe życzenia, nie wiem czy(m) na nie zasłużyłam. smile To nie rady tylko spojrzenie z innej perspektywy. Moim zamiarem nie jest narzucanie czegokolwiek komukolwiek, co to to nie. Twoje wyczucie co do tego, co napisał Ka-nu nie jest stępione, napisał to z taką powagą, że nie mogłam się powstrzymać. Wiem, jestem okropna, ale nic na to nie poradzę. smile Przepraszam Ka-nu jeśli poczułeś się dotknięty...

Apropo żeńskich energii, to ci praktykujący sztuki walki przywiązują bardzo dużą wagę do żywiołu wody, twierdzą że woda jest żywiołem niepokonanym i należy brać ją za wzór. Jest bezkształtna i przybiera taką formę jaką w danej chwili powinna przybrać. Wlana do szklanki jest szklanką, wlana do dzbanka staje się dzbankiem, z nikim nie walczy a zawsze wygrywa. Gasi ogień, spadając kropla po kropli drąży skałę, pokonuje metal zamieniając go w rdzę, parując w atmosferze powoduje, że wiatr zanika, jej brak powoduje że drzewo usycha. Daje życie i odbiera życie. Gdy ogień się z nią zetknie zamienia się w parę, aby potem z jeszcze większą siłą spaść w postaci deszczu. Te zalecenia Taoiści przekształcili w bardzo konkretne zalecenia praktyczne i stworzyli systemy, które przetrwały do dzisiaj w takiej lub innej formie.

Energię, która odmładza cały system energetyczny i organizm fizyczny każdy nosi w sobie, tylko nie ma pojęcia w jaki sposób ona funkcjonuje. Jeśli jesteś w stanie postarzeć się a później poodwracać procesy starzenia i z powrotem cofnąć zegar biologiczny to znaczy że posiadłeś wiedzę w temacie długowieczności. Takie praktyki stosowali właśnie ci długowieczni. Potrafili odwracać procesy w swoim organizmie, dożywając tylu lat. Dlaczego łączyli to ze sztukami walki? Bo Chiny w tamtym okresie to był istny dziki zachód, jeśli można tak rzec. Nie było policji broniącej obywateli przed przestępcami. Co z tego że byłeś długowieczny jak mogłeś stracić życie z byle powodu w zwykłej bójce? Dlatego ci ludzie dożywali sędziwych lat bo potrafili bronić swojego życia i robili to perfekcyjnie, stosując w praktyce wymyślone przez siebie zasady.

Tyle apropo Taoistów. Są jeszcze inne podejścia do tematu: buddyjskie, hinduistyczne (joga), japońskie (zen). Kierunek ewolucji był od hinduizmu do taoizmu i buddyzmu. Zen powstał na bazie buddyzmu. Dzisiaj sam diabeł nie dojdzie ładu w tym wszystkim. Jedni pożyczali teorie od innych po to, by później je odrzucić, bo w międzyczasie odkrywali coś nowego. Dlatego ja nie przywiązuję aż takiej wagi do założeń teoretycznych (mających dzisiaj nieco archaiczny charakter), tylko interesuje mnie praktyczny aspekt wynikający z tych teorii i tu zawsze przeżywałam szok i zaskoczenie. W zasadzie na bazie współczesnej wiedzy medycznej możesz już sobie odpowiedzieć na kluczowe pytania dotyczące długowieczności, tylko trzeba postawić prawidłowo pytania i prawidłowo na nie odpowiedzieć. smile Nie musisz sięgać aż do Taoistów.

30

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

Dziękuję za miłe życzenia, nie wiem czy(m) na nie zasłużyłam. smile

To nie kwestia zasługiwania, tylko bycia. Nie ma czegoś takiego jak zasługiwanie - w innej formie niż w Twoim umyśle, Małgosiu wink

malgosia.wl napisał/a:

Nie musisz sięgać aż do Taoistów.

Zgadza się. Nie trzeba, ale można. Nie ma znaczenia, którą drogę sobie obierzesz tak długo, jak masz na oku swój cel i do niego zmierzasz swoją własną drogą.
"Tao" znaczy właśnie droga, i tyle. Medycyna (i wszystko inne, co jest zgodne z tą filozofią) to też taoizm. wink

Myślę, że masz Małgosiu silną energię wojownika, przekonanie o walce, konieczności doskonalenia swojego "fachu", pociągają Cię sztuki walki (ciągle o nich piszesz; też zresztą je praktykowałem, teraz je zamieniłem na bardziej "lajtowe" ćwiczenia) i "praktyka, praktyka, praktyka", cokolwiek przez to rozumiesz smile Ale jak napisałem, to jedna z dróg - cel jest istotny. Cokolwiek Cię pociąga, jest właściwe dla Ciebie, niekoniecznie dla innych. smile