1

Temat: Chrześcijaństwo

Czy religia chrześcijańska wpływa pozytywnie na rozwój człowieka?Dlaczego tyle słyszy się o egzorcyzmach uwalniających od złego ducha?Nie wydaje się wam że ta religia pomaga w jakimś stopniu ludziom w rozwoju? Oczywiście jeżeli nie zamykają się na jej pozytywne oddziaływanie które posiada.Podobają mi się pewne rzeczy w tej religii takie jak np. rekolekcje które są fajnym,wesołym przeżyciem we wspólnocie(To coś co zbliża ludzi) albo modlitwy które dodają sił i otuchy a i przynoszą inne pozytywne,dobre,ciekawe skutki.
Myślę że ta religia bardzo wielu ludziom pomaga w dzisiejszych czasach,pokrzepia bo życie to trudna i ciężka sztuka tu na ziemi a chrześcijaństwo w którym się dany człowiek wychował jest dla niego czymś znanym i przyjaznym.
Jak dla mnie ta religia jest obecnie na plus mimo że wiele rzeczy można by w niej pomieniać aby była jeszcze piękniejsza.

2 Ostatnio edytowany przez Krykers (2017-07-31 18:58:59)

Odp: Chrześcijaństwo

Znaczy się. To wygląda mniej więcej tak. Każdy bierze to co mu smakuje. Mi nie smakuje religia chrześcijańska, ani żadna inna. Ja wolę sam eksperymentować z prepitetami, i ustanowić jakąś wyjątkową formułę, która tylko mi będzie smakować. Religie, jakiekolwiek by nie były, są gotowymi daniami, za które trzeba płacić. Po prostu idziesz do restauracji, i jesz. Jesteś najedzony. Sam ugotujesz, i pomimo że to cię będzie kosztowało więcej czasu, i wysiłku, też się najesz. Czasami można coś nie tak doprawić, czy przegotować, to wiesz przynajmniej, czego nie robić w przyszłości, aby się udało. Religie dają ludziom, którzy chcą, to czego potrzebują obecnie do rozwoju, chociaż wydawać by się nam mogło, że to zły kierunek, jest to nasza ocena. Każdy ma inny gust, inną osobowość.

3 Ostatnio edytowany przez Antares14 (2017-10-01 01:45:46)

Odp: Chrześcijaństwo

Religie a wiara to dwie różne rzeczy,
Szczera wiara wzmacnia jest budująca, religia to bardzo dalekie odbicie wiary, w dodatku w krzywym zwierciadle.
Nie może być dobre to, co bazuje na strachu, chrześcijaństwo na tym właśnie bazuje. Rekolekcje, wspólnota, wszystko fajne i piękne, tyko fundamenty zgniłe. Coś co powinno opierać się na miłości a ma miliony ofiar na swoim sumieniu, nie może i nie jest dobre.
Od wieków, w różnych kulturach kasty kapłańskie, wykorzystywały strach jako oręż przeciwko prostemu ludowi. Chrześcijaństwo nie jest w tym lepsze, a można powiedzieć ,że w sztuce manipulacji osiągnęło wyżyny wyżyn . Papierz który błogosławii oprawcy, który w bestalski sposób zabił wcześniej dla zabawy i chorej ideologii kilkaset osób, podcinając im gardła nożem. Jakim musiał być zdeprawowanym, zepsutym człowiekiem ?
http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/krwawe- … witz/5pdgh
https://www.sadistic.pl/jasenovac-balka … 130255.htm
Fakty mówią same za siebie, a ludzie powinni się wreszcie obudzić, wstać z kolan i powiedzieć " NIE " . Wszystkie wojny, krzywdy i niesprawiedliwości powstają dzięki religii i pieniądzom i dopóki bedziemy myśleć, że jest w tym coś dobrego, to nigdy nic się nie zmieni. Trzeba dostrzegać w ludziach dobro i wyciągać je na wierzch, religia chrześcijańska a zwłaszcza KK, tego nie robi. Nie ma tam dla mnie miejsca, a nawet pokuszę  się  o stwierdzenie, że się tym brzydzę.
O tych wszystkich zbrodniach trzeba mówić jasno i wyraźnie i nie pozwolić, by pod płaszczykiem wiary w jakikolwiek wyższy byt dokonywały się podobne zbrodnie. Ludzie z sercem po prawidłowej stronie powinni zawsze o tym pamiętać i zapobiegać zatarciom tej przykrej i strasznej zarazem historii.

4 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2017-10-02 10:28:30)

Odp: Chrześcijaństwo

Brzydzę się to właściwe słowo na określenie relacji z KK -mnie po prostu odrzuca. Ja nie znoszę jak ktoś z buciorami próbuje wejść w moją podświadomość i wmawia mi ze jestem zła. I te naiwne argumenty pozbawione logiki. Zdecydowanie jestem przeciwna religiom pod taką postacią jaką znamy. I jeśli ode mnie by to zależało, to zakazałabym funkcjonowania tego typu instytucji jako szkodliwych społecznie. Najwyższy czas, żeby ludzie przestali dążyć do "cudzej" doskonałości, a zaczęli pracować na swoją własną. Pośrednicy w relacji człowiek-bóg są raczej zbędni -nie potrzeba wypasionej budowli, i udającego uduchowienie kapłana.

5

Odp: Chrześcijaństwo

Z tym zakazem to bym była ostrożna, zakazy rodzą bunt i patologię. Ludziom trzeba pokazywać, tłumaczyć, dostarczać dowody i czekać. Trzeba głośno mówić o tym co się działo i nadal dzieje, nie można się godzić na fałszownie historii.

6

Odp: Chrześcijaństwo

Patologia zawsze pozostanie patologią i powinno się raczej od niej odciąć zdrowe organy, a nie czekać aż nowotwór sam zniknie. A zawsze znajdą się obrońcy "prawdziwej wiary", którzy będą bronić jej do upadłego. Tak własnie działa zaprogramowany wyznawca -będzie zabijał wszystko, co zagraża jego religii bez zastanowienia i autorefleksji. Jedyne lekarstwo na ten typ uzależnienia to odstawienie narkotyku jakim jest religia. Bo religia działa jak opium dla ludu. I nie ja wymyśliłam takie określenie, tylko ktoś wcześniej.

7

Odp: Chrześcijaństwo

Niestety nikogo nie przekona się na siłę, jak słusznie zauważyłaś zawsze znajdą się obrońcy.Ale też warto mówić głośno i wyraźnie o tym co się widzi złego. Nie przyniesie to natychmiastowych skutków, ale może zasiać ziarenko niepewności, które po pewnym czasie być może wykiełkuje.
Cierpliwość jest jak kropla, która drąży skałę, nadal wierzę i będę wierzyć, że są ludzie którzy pragną słuchać.

8

Odp: Chrześcijaństwo

"I jeśli ode mnie by to zależało, to zakazałabym funkcjonowania tego typu instytucji jako szkodliwych społecznie."

Małgosiu. I czym byś się różniła, od tych religijnych systemów. Przecież te systemy bazują właśnie na zakazywaniu. Oczywiście że religie są szkodliwe, ale bardziej szkodliwe byłoby nagłe ich usunięcie.

9 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2017-10-03 11:55:30)

Odp: Chrześcijaństwo

Miałbyś rację, gdyby religia nie ingerowała bezpośrednio w twoje życie, a tak nie jest. Włazi ci bezczelnie z butami do twojego życia i próbuje ci mówić co dobre, a co nie w imię jakichś chorych ideologii. Nie jesteś kobietą Krykers, więc pewne tematy po prostu Cię bezpośrednio nie dotyczą.

Jeśli jej nie utniesz łba, to ona Ciebie pogrąży prędzej czy później. To nie zabawa w tolerancję, tylko wojna o Twoje być albo nie być. Popatrz jak działa państwo wyznaniowe -eliminuje tych co próbują się wychylić, gdzie tu tolerancja dla tych którzy mają inne zdanie? Chcesz być zepchnięty na margines społeczny tylko dlatego, że używasz w życiu komórek mózgowych, a nie powtarzasz bezmyślnie to co ci ksiądz włożył do głowy?

Ponadto użyłam określenia "gdyby ode mnie to zależało", ale nie zależy. Większość ludzi pogrążonych jest w marazmie i wcale nie dostrzega tego co się dzieje. Żyją dniem dzisiejszym -dla nich 500+ to szczyt możliwości. Nie znaczy to jednak, że ja mam się do nich dostosowywać i tolerować ich zachowania. Ich prawa powinny kończyć się tam gdzie zaczynają się moje, a tak nie jest. Dlatego uważam że terapia szokowa jest jak najbardziej na miejscu, bo ludzie się nigdy nie obudzą z tego otępienia. Bo to jest otępienie, tak to należy nazywać. I prędzej czy później ktoś albo coś nam ją zafunduje...

10

Odp: Chrześcijaństwo

Małgosiu mamy ten sam pogląd na dany problem, tylko każdy z nas patrzy pod innym kątem .Różnice wynikają z różnego zestawu doświadczeń, które zebrały się poprzez życie. Jestem kobietą z dużego miasta, pod wieloma względami było mi łatwiej podjąć decyzję o apostazji. Przez część mojego otoczenia, moja decyzja została zaakceptowana, przez część nie.
Jak ktoś ma z tym problem, to jest jego problem, nie mój. Zaprzestalam walki z ludźmi na rzecz spokojnego tłumaczenia swoich decyzji. Kiedy widzę nikłe szanse na pokojowe porozumienie zaprzestaję prób i ucinam rozmowę. Na tą chwilę mamy szansę jedynie na częściowe zniwelowanie skutków szkodliwych religii. To dzieje się już w innych krajach, gdzie kościoły utrzymywane są z podatków kościelnych. Indoktrynacja i masowe programowanie trwa wiele wieków, nie da się przeskoczyć tego czasu w sposób nagły, może to przynieść skutki odwrotne do zamierzonych.  Zrozumiała jest chęć podzielenia się z innymi swoją wiedzą, pragniemy akceptacji i zrozumienia, na tej płaszczyźnie należy budować.  Ci co nie chcą słuchać nie będą tego robić i nie warto ich do tego nakłaniać. Każdy musi dążyć do samo rozwoju  na własną rękę, jak wiadomo jest to ciężki proces, który zależy od stopnia indoktrynacji. Mam te same marzenie, też pragnę by religia zniknęła, pragnę też by zniknęła panstwowość , pieniądz, święte prawo własności itp. Teoretycznie wszystko jest możliwe, ludzi o podobnych poglądach jest dużo, zrzeszajmy się, bądźmy dla siebie wsparciem, nie bójmy się o tym mówić. Jesteśmy ciągle w drodze, ciągle odkrywamy nowe drogowskazy, razem na pewno będzie nam łatwiej.  Trzeba pamiętać, że prawda zawsze zwycięża nie ważne ile przeszkód znajdzie po drodze. Walka często bywa ciszą, nie wszystkie sukcesy są spektakularne, trzeba się cieszyć że dane nam było się spotkać i wymienić doswiadczeniami. Żeby coś zmienić, trzeba pokochać człowieka w sobie. Pozdrawiam wszystkich którzy czytają.

11

Odp: Chrześcijaństwo

Ja wychowałam się daleko od religii, a zawdzięczam to swojej Mamie. Dlatego patrzę na to trochę inaczej niż inni. Niestety ostatnio religia zrobiła się bardzo bezczelna i zaczyna decydować o aspektach życia ludzi do których nie powinna mieć w ogóle dostępu. Nasze podatki idą na indoktrynację dzieci w szkołach zamiast na inne celowe działania. W służbie zdrowia zaczynają decydować doktryny religijne rodem ze średniowiecza, a nie zdrowy rozsądek. Jak tak dalej pójdzie to cofniemy się w rozwoju, a ja nie zamierzam emigrować nigdzie, bo tu jest moje miejsce i mój czas. Jeśli nic z tym nie zrobimy to czarno to widzę.

Ładnie to ujęłaś i też cieszę się że nasze energie się przyciągnęły i się poznałyśmy. Jednak bez konstruktywnego działania ten stan rzeczy będzie trwał w najlepsze, i nic się nie zmieni. Dlatego jestem zwolenniczką radykalnych zmian nawet jeśli są one na początku bolesna, niż biernego oczekiwania. Wiele razy w życiu musiałam przedefiniować pewne wartości i było to bardzo bolesne, ale z perspektywy czasu widzę że gdybym tego nie zrobiła bolałoby jeszcze bardziej.

12

Odp: Chrześcijaństwo

malgosia.wl napisał/a:

Miałbyś rację, gdyby religia nie ingerowała bezpośrednio w twoje życie, a tak nie jest. Włazi ci bezczelnie z butami do twojego życia i próbuje ci mówić co dobre, a co nie w imię jakichś chorych ideologii. Nie jesteś kobietą Krykers, więc pewne tematy po prostu Cię bezpośrednio nie dotyczą.

To co w domu robię, to moja sprawa. Niestety, ale ustalone normy, własnie takie są. W Polsce prawnie nie musisz iść do kościoła, nie masz takiego obowiązku, chociaż istnieje presja społeczna. Bo ludzie są zindoktrynowani. Wiesz jak ciężko wyjść z tego, ze strachu, że pójdzie się do piekła? Ten temat też się mnie tyczy, ponieważ miałem nieprzyjemne doświadczenia, więc nie mów że jest inaczej. Ja żyję sobie swoim życiem, i mam gdzieś co niektórzy gadają, i myślą.     

Jeśli jej nie utniesz łba, to ona Ciebie pogrąży prędzej czy później. To nie zabawa w tolerancję, tylko wojna o Twoje być albo nie być. Popatrz jak działa państwo wyznaniowe -eliminuje tych co próbują się wychylić, gdzie tu tolerancja dla tych którzy mają inne zdanie? Chcesz być zepchnięty na margines społeczny tylko dlatego, że używasz w życiu komórek mózgowych, a nie powtarzasz bezmyślnie to co ci ksiądz włożył do głowy?

Proszę, nie manipuluj. Nie próbuj robić ze mnie żołnierza. Ja nie jestem taki jak oni, i nie zniżę się do ich poziomu, dlatego załatwiam ich inaczej. Rozmową. Żaden świadek Jehowy, i żaden kapłan katolicki nie chce ze mną rozmawiać. Nikt nie chce ze mną rozmawiać, na tematy religijne, no chyba że to osoba niewierząca, i ma równie gdzieś te religię, jak ja. smile 

Ponadto użyłam określenia "gdyby ode mnie to zależało", ale nie zależy. Większość ludzi pogrążonych jest w marazmie i wcale nie dostrzega tego co się dzieje. Żyją dniem dzisiejszym -dla nich 500+ to szczyt możliwości. Nie znaczy to jednak, że ja mam się do nich dostosowywać i tolerować ich zachowania. Ich prawa powinny kończyć się tam gdzie zaczynają się moje, a tak nie jest. Dlatego uważam że terapia szokowa jest jak najbardziej na miejscu, bo ludzie się nigdy nie obudzą z tego otępienia. Bo to jest otępienie, tak to należy nazywać. I prędzej czy później ktoś albo coś nam ją zafunduje...

Nie jesteśmy bogami, i oczywiście że pewne rzeczy nas ograniczają, które nie powinny, bez naszej zgody. Można jednak żyć jak najbardziej wbrew wszystkiemu, w granicach ogólnie przyjętego prawa (żeby nie wpaść w tarapaty), i zrozum że mamy wiele możliwości, tylko trzeba trochę inaczej spojrzeć.

13

Odp: Chrześcijaństwo

Ale to nie prawda, że nic z tym nie robimy, nie siedzisz biernie inaczej by Cię tutaj nie było. Wszyscy jesteśmy poszukiwaczami i takich ludzi jest wielu. Kłopot jest w porozumieniu, dlatego trzeba nam zbliżać się do siebie i pomagać wzrastać każdej jednostce chcącej słuchać i odkrywać prawdę.
Jestem przykładem, że mimo indoktrynacji od dziecka, na własną rękę odkryłam oszustwo i się od niego odcięłam. Są jednak ludzie którzy nie potrafią, zaszczuci, zastraszeni, bezwolni, jest mi ich żal. Nie można im zabierać nagle gruntu na którym się opierają , raczej skłonić do opuszczenia go z własnej woli. Dlatego tak ważne jest by nie prowadzić tej walki w pojedynkę, razem jesteśmy silniejsi. Rewolucje przyniosły na ten świat dużo szkody, rewolucja w myśleniu powinna być inna.

14

Odp: Chrześcijaństwo

Antares14 napisał/a:

Ale to nie prawda, że nic z tym nie robimy, nie siedzisz biernie inaczej by Cię tutaj nie było. Wszyscy jesteśmy poszukiwaczami i takich ludzi jest wielu. Kłopot jest w porozumieniu, dlatego trzeba nam zbliżać się do siebie i pomagać wzrastać każdej jednostce chcącej słuchać i odkrywać prawdę.
Jestem przykładem, że mimo indoktrynacji od dziecka, na własną rękę odkryłam oszustwo i się od niego odcięłam. Są jednak ludzie którzy nie potrafią, zaszczuci, zastraszeni, bezwolni, jest mi ich żal. Nie można im zabierać nagle gruntu na którym się opierają , raczej skłonić do opuszczenia go z własnej woli. Dlatego tak ważne jest by nie prowadzić tej walki w pojedynkę, razem jesteśmy silniejsi. Rewolucje przyniosły na ten świat dużo szkody, rewolucja w myśleniu powinna być inna.

Właśnie. Zwalczając ogień ogniem, tylko się go podsyci. Czasami potrzeba więcej delikatności, cierpliwości. I teraz przypomniały mi się Erranie, o których pisał Hejal. Chcieli razem z ludźmi przyśpieszyć rozwój, i wprowadziliśmy niszczące prawo karmy. I jak się to skończyło dla nas? Efektem tego są właśnie religie.

15 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2017-10-04 09:42:24)

Odp: Chrześcijaństwo

Każdy ma oczywiście swoje tempo wzrastania i sam o tym decyduje i później sam ponosi tego konsekwencje. Moje zmiany odbywały się zawsze skokowo i z perspektywy czasu tego nie żałuję. Nie byłabym tu gdzie jestem.

Teraz o zmianach jakie szykuje nam PiS. Zakaz handlu w hipermarketach w niedzielę, usunięcie in vitro, wymuszanie rodzenia chorych dzieci, albo dzieci pochodzących z gwałtów to początek polityki PiS związanej z państwem wyznaniowym. Jeszcze trochę i religia oraz chodzenie do kościoła będzie obowiązkowe. Już robi się czystki w polskiej armii i usuwa się wykwalifikowanych dowódców zgodnie z zasadą bierny mierny ale wierny i zastępuje się ich Misiewiczami. Jeśli ktoś uważa ze się na tym skończy to jest naiwny.

Można oczywiście biernie się przyglądać. ale do niczego dobrego to nie doprowadzi. Tak uważam. Hitlerowi też się wszyscy przyglądali zamiast zrobić z nim porządek na samym początku. Efektem tego była II wojna światowa która pochłonęła 100 mln istnień ludzkich. 90% z tej liczby to była ludność cywilna. Dlaczego analogia do Hitlera? Bo Kaczyński przejawia cechy paranoi odkąd jego brat i bratowa zginęli w Smoleńsku. Ponadto ma układ z Rydzykiem odnośnie poparcia w wyborach i chcąc nie chcąc będzie realizował politykę kościoła.To samo Maciarewicz ma silne poparcie kleru. Dla Polski to mieszanka piorunująca, która prędzej czy później eksploduje.

Nie robienie niczego, to milcząca zgoda na to co się wydarza obecnie w życiu publicznym. Na szczęście w Polsce jest grupa,która nie siedzi biernie i nie czeka. To są właśnie kobiety, a czarny protest pokazuje, kto tak na prawdę ma jaja i potrafi walczyć o swoje prawa w sposób godny.

Co do prawa karmy wprowadzonego przez Erran to nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko trzeba znaleźć skuteczny sposób aby to odkręcić, czyli pozbyć się oprogramowania które utrudnia nam codzienne życie. Takie techniki zostały już opracowane, trzeba tylko do nich dotrzeć. W ogóle uważam że na tym Forum powinniśmy bardziej wymieniać się doświadczeniami związanymi z podnoszeniem swoich wibracji i poprawy stanu zdrowia niż przepychać się tematami mało związanymi z rozwojem. A tego typu opisów jest jak kot napłakał.

Podsumowują nasze wywody, jeśli chcemy coś w życiu zmienić to musimy w tym czynnie uczestniczyć, inaczej życie napisze nam scenariusz daleki od naszych oczekiwań. Czy Bóg nie pomaga w pierwszej kolejności tym, którzy sami sobie najpierw próbują pomóc, a innych zostawia na później?

16 Ostatnio edytowany przez Antares14 (2017-10-04 11:40:33)

Odp: Chrześcijaństwo

Działanie w organizacjach antyfaszystowskich i anarchistycznych to mój chleb powszedni, uświadamianie ludzi, dużo rozmów, uczestniczenie w pokojowych demonstracjach. Jest nas wielu myślących podobnie, teraz taka działalność jest nam bardzo utrudniania, ale trzeba walczyć. W sobotę o 20 będziemy miały okazję połączyć się na wspólnej medytacji, trzeba nam robić częściej takie akcje.

http://www.przeglad-anarchistyczny.org/

17

Odp: Chrześcijaństwo

"Nie robienie niczego, to milcząca zgoda na to co się wydarza obecnie w życiu publicznym. Na szczęście w Polsce jest grupa,która nie siedzi biernie i nie czeka. To są właśnie kobiety, a czarny protest pokazuje, kto tak na prawdę ma jaja i potrafi walczyć o swoje prawa w sposób godny"

A kto powiedział ze nie robię nic? Może robię coś, ale na swój sposób. Nie mam jaj. Ok, i takie opinie mi latają. Tak samo jak ktoś mi mówi, że potrafię odejść, zamiast się bić, bo ktoś mnie prowokuje. Nie masz jaj, tak mówią. Jesteś pizd... nie mężczyzną. Tylko że, właśnie na tym polega moja siła, na opanowaniu. Protesty, to nie mój styl, ja działam bardziej po cichu, subtelnie.

"Podsumowują nasze wywody, jeśli chcemy coś w życiu zmienić to musimy w tym czynnie uczestniczyć, inaczej życie napisze nam scenariusz daleki od naszych oczekiwań. Czy Bóg nie pomaga w pierwszej kolejności tym, którzy sami sobie najpierw próbują pomóc, a innych zostawia na później?"

Tylko w czyim życiu. Swoim, czy innych. Ja dokonałem w swoim życiu wiele zmian, na lepsze. Racja, nie zawsze wszystko toczy się po naszej myśli, ale można to zmienić. Albo zaakceptować. To już decyduje o tym decyzja, wynikająca z wolnej woli.

18 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2017-10-05 13:04:54)

Odp: Chrześcijaństwo

Drogi Krykersie, zaszło tu chyba jakieś nieporozumienie, bo stwierdzenie którego użyłam nie dotyczyło bezpośrednio Ciebie, pisałam ogólnie o ludziach, którzy nie popierają niczego tylko i wyłącznie z własnej wygody i nie potrafią wyobrazić sobie, że kiedyś może ich dotknąć problem z tym związany i nic nie robią. Samo stwierdzenie lub wyrażenie poparcia jest już poparciem, udzielenie pomocy osobie, która jest w potrzebie to też pomoc. Takie małe gesty decydują o naszym człowieczeństwie, a przechodzenie obok bez reakcji niestety nie.

Ja też organicznie brzydzę się przemocy, ale życie czasami stawia nas w sytuacjach kiedy walka jest nieunikniona. Wtedy sytuacja wygląda tak, że albo podejmiesz się obrony, albo zostaniesz skopany do nieprzytomności. I wtedy masz moralne prawo bronić się, nawet za cenę zdrowia tej drugiej osoby, albo tych innych osób, bo zwykle jest ich kilku. Ja niestety mam takie doświadczenia, ale to zupełnie inna kwestia, o której wolę nie mówić na tym Forum. Waleczność sama w sobie nie jest cnotą, a służy jedynie do obrony pewnych wartości, głównie zdrowia swojego i innych.

Nigdy nie nazwałabym Cię tak jak to sam określiłaś, bo właśnie trzeba mieć jaja, żeby przebudować swoje życie pod presją środowiska. I zmienić je o 180 stopni wbrew tzw. opinii publicznej. Za to Cię cenię i chcę żebyś o tym wiedział.

A jeśli chodzi o działanie po cichu i subtelnie to jest takie pojęcie w terminologii chińskiej:
Wu wei  – podstawowa zasada taoizmu, mówiąca o tym, że należy pozwolić rzeczom istnieć zgodnie z naturą, a zdarzenia mają biec tak, jak biec mają, bez wszelkiej ingerencji i narzucania czegokolwiek. Po chińsku wu wei znaczy "niedziałanie". Odnosząc się do życia jednostki, wuwei przeciwstawia się wszelkiemu formalizmowi dotyczącemu moralności, wszelkim przykazaniom, czy zaleceniom, które są sztuczne i maskują prawdziwe uczucia. Człowiek nie powinien być dobry dlatego, że takie ma rozkazy, czy zalecenia, tylko powinno to być dla człowieka w pełni naturalne, nie powinno wymagać od niego jakiegokolwiek wysiłku. Duchowy stan całkowitej naturalności, pozwalający, w myśl zasady wuwei, czynić dobro bez wysiłku/starania się, nazywa się w taoizmie Mocą lub Cnotą (chin. de). W taoizmie politycznym zasada wu wei głosi, że najlepszy władca to taki, który powstrzymuje się od ingerencji. Polityczna zasada wu wei jest najbliższa anarchizmowi.

Pozdrawiam Cię serdecznie!

19

Odp: Chrześcijaństwo

No cóż, myślę że osiągnęliśmy konsensus. smile

20 Ostatnio edytowany przez ka-nu (2017-10-06 21:07:21)

Odp: Chrześcijaństwo

Zdaniem pewnego mędrca, które sobie zapożyczyłem i zmieniłem obydwa wybory są właściwe. Na Ziemi istnieją ludzie czynu i bierni. Ludzie czynu są wojownikami, którzy eliminują zagrożenie. Walczą w obronie słusznych spraw. Do takich ludzi zaliczał się choćby Aleksander Wielki. Lecz istnieją też ludzie bierni. Oni są obserwatorami. Przyjmują z reguły rolę nauczycieli.

21 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2017-10-07 00:38:17)

Odp: Chrześcijaństwo

Dla tych co nie poszli spać kawałek na dobranoc.
Jeśli oczywiście ktoś lubi takie starocie:

https://www.youtube.com/watch?v=99a0hHDIiM8

https://www.youtube.com/watch?v=Pe_e7x5SBOc

https://www.youtube.com/watch?v=_2lI3vMxU84

https://www.youtube.com/watch?v=bYUbbtCij_8

Przyjemnych snów...

22

Odp: Chrześcijaństwo

Założyłem ten temat w chwilach emocjonalnych załamań i "nawrócenia" religijnego widząc w chrześcijaństwie przez jakiś czas tę jedyną prawdę. Najwidoczniej musialem wrócić do bagna i poczuć że to faktycznie jest bagno. Na szczęście już wyszedlem. Ale muszę przyznać że umysł mi sie w tamtym roku przegrzewał od emocjonalnych hushustawek i częstych zmian poglądów.