1 Ostatnio edytowany przez scr90210 (2016-09-03 07:27:01)

Temat: Miałem bliskie spotkanie drugiego stopnia

Witam serdecznie, dokładnie 5 godzin temu miało miejsce wydarzenie które opiszę.

Wszystko co tu opiszę wydarzyło się naprawdę.

Oczywiście nie spodziewam się, że ktoś mi uwierzy na słowo, ale jako, że jest to forum ludzi otwartych, mam obowiązek podzielenia się tym z wami.

Jestem ze średniego miasta (70tys ludzi), otoczonego polami. Wczorajsza noc była bardzo piękna, niebo było nieskazitelnie czyste, więc około 1:00 w nocy wybrałem się za miasto na jedno z pól aby popatrzeć w gwiazdy.

Dotarłem tam ok. 2:00, usiadłem na środku pola, słuchając muzyki spoglądałem w niebo. Nie minęło nawet kilka minut jak wolno lecący obiekt wielkości i jasności małej gwiazdy zwrócił moją uwagę. Leciał przez nieboskłon powoli, był na wysokości na jakiej latają samoloty, także wziąłem go właśnie za samolot bądź satelitę.

Wtedy obiekt ten zrobił pętlę, zmienił kierunek i zwolnił, by zatrzymać się w miejscu. Byłem zdumiony. Obiekt zaczął poruszać się do przodu i do tyłu, wykonał także manewr litery S na niebie.

Już wtedy wiedziałem z czym mam do czynienia. To byli oni - nasi gwiezdni bracia.
Parę miesięcy temu widziałem podobny obiekt, który lecąc wolno na niebie nagle stanął w miejscu - wtedy jednak wziąłem go za satelite i zignorowałem.

Tym razem było inaczej.

W myślach "poprosiłem" obiekt aby zrobił kilka manewrów, jakieś pętle, eSki i Zetki - wszystko wykonywał zgodnie z moimi myślami. Ucieszyłem się - w końcu potwierdziły się moje przekonania, że nie jesteśmy sami.
Obiekt zawisł dokładnie nade mną.

Zacząłem w myślach wysyłać ku niemu uczucie miłości i wdzięczności. Nie byłem wtedy na 100 procent pewny, że to co widzę jest realne. Pomyślałem, że fajnie by było zobaczyć jakiś błysk światła: i w tej sekundzie z "burty" (z boku, nie od spodu) błysnęło krótkie światło, promieniując na pobliski obłok.

Nawet nie wiecie jakie to uczucie... Coś transcendentalnego...

Cały czas byłem w połowie sceptyczny a w połowie przekonany, że właśnie mam kontakt z "obcymi".

Skupiłem się na okazaniu im wdzięczności, nazwałem ich naszymi braćmi. Wtedy zrozumiałem, że obserwują nas z ukrycia, gdyż Ziemia przechodzi transformacje, bardzo ważny etap w ewolucji. Zrozumiałem, że jesteśmy tu na Ziemi by doświadczyć tego niesamowitego zjawiska, zbiorowej ewolucji na wyższy stopień świadomości.

Odebrałem jasny przekaz, że oni kochają nas, że miłość jest potężną siłą wszechświata.

Pomyślałem "do nich": pokażcie mi coś więcej - i w tej sekundzie gdy kończyłem myśl, meteoryt przeciął nieboskłon, blisko ich statku, dokładnie tam gdzie patrzyłem.

Uśmiechnąłem się.

Obserwowałem ich statek jak kołysze się i robi kółka w powietrzu,wtedy zapytałem czy jest tu tylko jeden obiekt. Natychmiast na lewo od nich pojawił się drugi taki sam obiekt, wolno lecący do przodu i do tyłu, błysnął światłem (z burty) jak poprzednik i zawisł.

Poprosiłem o kolejny meteoryt i ZNOWU (zarzekam się iż jest to prawda) w sekundzie gdy kończyłem myśl, meteor przeciął niebo, tam gdzie patrzyłem.

Byłem szczęśliwy.

Położyłem się na ziemi słuchając Mozarta i Vivaldiego, i wiedziałem, że słuchają  ze mną.

Leżałem tak jakiś czas.

Drugi obiekt zawisł nieruchomo, skupiłem się na pierwszym najbardziej aktywnym. Wiedziałem wtedy na 100 procent w czym uczestniczę, nie potrzebowałem więcej dowodów, poprosiłem o kolejny meteoryt dla zabawy i po raz trzeci przeciął niebo błysk  spadającej gwiazdy.

To było niesamowite.

Kiedy zaczęło robić się zimno, wstałem i pożegnałem się z nimi. Obiekt zaczął wykazywać większą aktywność, robił eski. Pomachałem im, a on przesunął się w lewo i prawo jak gdyby odmachując.

Kiedy opuszczałem pole, cały czas odwracałem się by popatrzeć co robią - lecieli wolno za mną.

Wychodząc z pola na drogę, spojrzałem raz jeszcze, i poraz czwarty meteoryt przeciął niebo, tam gdzie patrzyłem, niedaleko ich statku.

Kiedy wszedłem na ulice, blask lamp zasłonił mi ich widok.

To był mój kontakt z "obcymi".

Nie liczę, że ktokolwiek mi uwierzy. Dzielę się z wami tym doświadczeniem wierząc, że zaszczepi w was nadzieję i wiarę. Nie jesteśmy sami, mamy cel, istniejemy by kochać, uczyć się i rosnąć

Pokój z wami!

2 Ostatnio edytowany przez Ento (2016-09-05 12:09:40)

Odp: Miałem bliskie spotkanie drugiego stopnia

Bardzo ciesze sie ze podzieliles sie swoja historia.Ja niestety nigdy nie mialem przyjemnosci zaobserwowac naszych braci na niebie czy w innym miejscu.Jednak mam nadzieje ze kiedys sie to zmieni smile

3

Odp: Miałem bliskie spotkanie drugiego stopnia

Te ufole w niczym nie pomagają tylko szkodzą a miałem trochę więcej obcowania z ich możliwościami i wiem!