1 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-04-02 16:45:13)

Temat: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Jeśli chodzi o zdrowie, to z reguły zakłada się tylko dwa warianty: albo się je ma, albo przeciwnie - się choruje.

Analiza zasad dot. medycyny z czasów starożytnych sugeruje jednak inny obraz: można nie tylko obniżać swój poziom zdrowotny, można go również podwyższać!

Zdrowie jest przede wszystkim czymś, co z matematycznego pkt. widzenia można opisać jako funkcję energii / qi:

z = f(qi)

Innymi słowy, poziom zdrowia zależy w głównej mierze od energii i tego w jaki sposób przepływa (bądź nie - jest blokowana) przez ciało i, przede wszystkim system energetyczny.

Zwiększanie zasobów energii to jedna sprawa; osobną sprawą jest jej świadomość, która jest wg. mnie ważniejsza. W przypadku, gdy mamy wysoki zasób energii, jednak bez świadomości pozwalającej na zarządzanie nim, energia może działać nawet przeciwko nam, a prawdopodobnie ze wzg. na zachowanie równowagi, po prostu się rozproszy w ten czy inny sposób.

Nie znaczy to jednak, że nie możemy osiągnąć jeszcze wyższego poziomu zdrowia - które w rzeczywistości jest czymś o wiele więcej niż "stanem bez choroby". Warto poświęcić uwagę temu zagadnieniu...

Był czas, kiedy moim normalnym stanem był stan "nierównowagi". Nawet kiedy po chorobie odzyskiwałem zdrowie, a nawet mogłem mieć dużo energii (np. z powodu wpływów astrologicznych), po jakimś czasie szybko wracałem do mojego standardowego wzorca istniejącego w psychice - "nierównowagi" właśnie.
Po kilku latach praktyki nad świadomością i siłą woli (użyciem woli), aktualnie obserwuję odwrotne zjawisko: nawet, gdy z jakiegoś powodu zdarzy się sytuacja (typu "atak poltergeistów" nazwijmy to, co jest dość częstym przypadkiem) osłabiająca siły, teraz mam jakby "zakotwiczony" zupełnie inny wzorzec: równowagi. Zależy on od połączenia z tzw. własnym duchem (taoiści mogli je nazywać tao). Temat jest bardzo blisko powiązany z innym tematem nt. nieśmiertelności.

Stany psychiczne bezpośrednio oddziałują na cały system (którego zdrowie jest częścią). Warto zatem zagłębić temat wzorców psychicznych (byle nie była to psychologia czy psychiatria wink ).

2

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Ludziom się wydaje, że to, jak w jakiej kondycji, jak wysportowane itp. jest ciało, zależy wyłącznie od ilości treningu, który poświęcą nań. Dlatego wszelkie siłownie, kluby fitness etc. są głównie oblegane w tym celu.

Z moich obserwacji, to tak nie działa. Wszystko zależy od energii - także budowa komórek, mięśni, przepływ, krążenie, asymilacja (żywność, powietrze, woda, a nawet energia słoneczna). Dostarczanie wysokiej jakości energii (głównie z naturalnych obszarów, a nie zamkniętych pomieszczeń jak siłownie), ruch na świeżym powietrzu itd. "magicznie" powoduje, że ciało nawet bez forsownego treningu uzyskuje bardzo dobrą kondycję i kształt. Oczywiście, ponieważ są to darmowe "środki", w niczyim interesie jest o tym informować.

3 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-07-06 10:27:24)

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

https://www.youtube.com/watch?v=6AklbYpQqzw
https://www.youtube.com/watch?v=Cc-HLm_8mIk
https://www.youtube.com/watch?v=08akhqwjBwc&t=758s
https://www.youtube.com/watch?v=uGNSK1yA0yk&t=23s
https://www.youtube.com/watch?v=-AJ_7uWkFMM
https://www.youtube.com/watch?v=DFNNjuw38f0
https://www.youtube.com/watch?v=eW-eI34k2fA
https://www.youtube.com/watch?v=RJh_-s3jNEQ
Chyba najgłupsza parodia jaką oglądałam big_smile
https://www.youtube.com/watch?v=W5biEyfN7IY

To tylko mała próbka tego, co można osiągnąć. Tak w praktyce wygląda zmiana swojego DNA (film czwarty od końca). Siedząc w fotelu i dumając raczej trudno uzyskać mierzalne rezultaty jeśli chodzi o poprawę zdrowia. Wiem że raczej i tak nikt z tego nie skorzysta, bo jesteśmy społeczeństwem gnuśnym i zadufanym w sobie. Ale gdyby kogoś przypadkiem życie przycisnęło, to tu ma gotowe wzorce na utrzymanie swego ciała w idealnej kondycji. To już dawno zostało wymyślone, nie trzeba wyważać otwartych drzwi. Aha jeszcze jedno -umysł zawsze podąża za ciałem... smile

Ciało jest twoja ziemią, jesteś w nim zakorzeniony. Świadomość jest drzewem twojego ciała. Myśli są jak owoce. Medytacja jest jak kwiaty. Twoje ciało wspiera ciebie i wszystko, co robisz: kiedy kochasz, nienawidzisz, współczujesz czy przeżywasz złość – wspiera cię za każdym razem. Kiedy zaczniesz rozumieć, kim jesteś, ciało także cię wesprze.
Mądrość ciała jest dużo głębsza niż mądrość umysłu, który nie jest równie dojrzały. Ciało funkcjonowało bez umysłu przez całe tysiąclecia.
Zatem nie szukaj powodów, aby coś zrobić, po prostu daj upust swoim potrzebom. Dziel się z innymi, rozdawaj swoje dobra – niebo jest dla tych, którzy umieją delektować się życiem i ofiarować je innym.

4

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Dobre wink Może nie jest to efektywne sprzątanie itd., ale przynajmniej efektowne big_smile

Nawiasem, dość dziwnie dla mnie brzmią Chińczycy posługujący się amerykańskim akcentem. smile

5

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Na świecie istnieją różne punkty widzenia na to, czym jest zdrowie - te bardziej oficjalne, i te mniej oficjalne.

Zdrowie zawsze jest jakimś synonimem życia; choroba - przeciwnie, śmierci. Można więc powiedzieć, że zdrowie i choroba to tylko koncepcje i nic więcej. Mówiąc nie po polski, można powiedzieć, że jest możliwe osiągnięcie wyższego, lub niższego poziom "życia" (energii życiowej).

Co znaczy "wyższy poziom energii życiowej"?

Cóż... biologia widzi człowieka powierzchownie: widzi skórę, krew, płyny, przeciwciała itp. Zakłada, że jak czegoś jest mało, to tylko dlatego, że "z jakiegoś (tajemncizego) powodu" tego czegoś brakuje, i sugeruje zewnętrzną aplikację tego czegoś (suplementy, farmaceutyki, przeciwciała...).

Inaczej widzi to naturalna, starożytna medycyna: stawia nacisk na samo-obronę organizmu, a nie - zależność od zewnętrznych "dostawców". Jeśli czegoś brakuje, to dlatego, że organizm z jakiejś przyczyny ma trudności w asymilacji czy produkcji. Stara się dociec przyczyny dlaczego tak jest, i sugeruje rozwiązania. Często jest tam mowa o braku zbalansowania energii, lub nieroboru / nadmiaru energii danego typu - które z kolei są odpowiedzialne za tworzenie tego wszystkiego, o czym mówi biologia.

Innymi słowy, dwie różne osoby, z tą  samą dietą, różnie będą reagowały np. na tego samego wirusa. Biologia stwierdzi, bo nie ma np. wystarczająco czegoś, lub że nie wiadomo do końca dlaczego, widocznie jeden organizm sobie nie radzi. Tymczasem włączenie koncepcji energii do organizmu żywego wszystko upraszcza i wyjaśnia.

6

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Ostatnio narzucane ograniczenia spowodują, że większość ludzi straci "formę" - nie tylko tą fizyczną, ale także energetyczną i mentalną.

Sugeruję utrzymanie b. dobrej sprawności fizycznej, ostrości umysłu, dynamiki przepływu energii, oraz siły ducha. smile To ostatnie z wszystkich jest najważniejsze.

7 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-04-25 10:21:57)

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Można zauważyć, że społeczeństwo znajduje się w jakiegoś rodzaju nieświadomym, mentalnym zniewoleniu. Wierzą głównie w to, na co zostali od dziecka zaprogramowani, a przez resztę życia podważają swoją własną istotę, wierząc w powszechne paradygmaty. Oznacza to, że większość ludzi tkwi w iluzji własnej rzekomej "niezależności", i nie ma ochoty zmieniać tego statusu. wink

W rezultacie, jeśli ktoś przeciętnemu człowiekowi powie, że coś jest możliwe do osiągnięcia, z reguły odrzuca taką możliwość natychmiast - jeśli tylko nie wpasowuje się ono w ww. powszechnie przyjęte paradygmaty. Natomiast nawet jeśli ktoś pokaże takiemu człowiekowi swoim własnym przykładem, że jest to możliwe do osiągnięcia, przeciętny człowiek przyjmuje postawę obronną, zakładając, że jest to możliwe, ale tylko dla wielkich mistrzów, którym na pewno on / ona nie będzie.

Mamy tu do czynienia z głęboko zakorzenionymi, podświadomymi lękami, które trzymają jednostki w więzieniu: światopoglądowym, społecznym, energetycznym, a w konsekwencji - życiowym.

Dlatego nie warto oglądać się na społeczeństwo. Jeśli nie chcesz "skończyć" jak grupy ludzi wokół, proponuję zacząć od uczciwości względem siebie oraz identyfikacji własnych - zwykle słabo uświadamianych - powiązań, które uzależniają Cię, a także Twoje zdrowie, od zewnętrznych okoliczności.

Jedną z takich zewnętrznych okoliczności są psychologiczne powiązania między ludźmi; innym - są wirusy.

Alternatywą jest wyzwolenie z ograniczeń. Może te 2 cytaty niektórych zainspirują:

"Otwieranie ciała świetlnego, czyli duchowe uzdrawianie ciała subtelnego...":

Podstawowa wiedza o systemie energetycznym (...) powinna wchodzić do programu podstawowego wykształcenia, ponieważ dotyczy naszej natury. Energii tych nie można dzisiaj zmierzyć, ale daje się je odczuć - tym pełniej, im bardziej zwiększa się nasza sensytywność.

"Natychmiastowe uzdrawianie":

(...) działanie błyskawicznego uzdrawiania oraz prowadzące do niego metody (...) są tak proste, że absolutnie każdy może je zastosować (...) będą od ciebie wymagać innego spojrzenia na relacje pomiędzy umysłem i ciałem, ale potencjalne rezultaty są warte tego, aby poszerzyć nieco swój system przekonań. (...) Może się wydawać, że niektóre z rezultatów graniczą z cudem w świetle obecnych poglądów (...) ale ja nie piszę o cudach, tylko o praktycznych i działających technikach.

8 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-04-26 17:35:15)

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Czym jest profilaktyka i w jaki sposób ją zapewnić?

Tzw. profilaktyka wiąże się z utrzymaniem właściwego stanu organizmu - tzw. homeostazy. Właściwa profilaktyka oznacza zupełne uniknięcie potrzeby przyjmowania jakichkolwiek farmaceutyków, nie mówiąc już o wizycie w szpitalu.

Równowaga organizmu, zwana potocznie "zdrowiem", wynika z wielu aspektów, ale wszystkie ostatecznie sprowadzają się do jednego: utrzymania właściwego energetyczno-chemiczno-psychicznego stanu organizmu. Istotne jest zatem podejście tzw. psycho-somatyczne. Warto zwrócić uwagę, że stare systemy medyczne podkreślały wagę psychiki i jej bezpośredni wpływ na zdrowie. Nadmierna koncentracja na fizyce ciała i niezwracanie uwagi na stan psychiczny, typowe dla dzisiejszych materialistycznych czasów, łamią podstawową zasadę profilaktyki.

Na profilaktykę, czyli ww. stan równowagi / zdrowia, wpływają (uogólniając, podaję za zaleceniami lekarzy medycyny naturalnej, ajurwedy i TCM):
- właściwa aktywność fizyczna
- balans między życiem a pracą
- odpowiedni sen
- odpowiedni stan psychiczny
- pozytywny stan emocji i myśli powinien przeważać; oznacza to unikanie myśli o strachu i napięciu - warto o tym pamiętać w aktualnej sytuacji globalnej
- unikanie stresu / nadmiernego pośpiechu
- nie-eksploatowanie organizmu
- właściwe pożywienie; unikanie produktów przetworzonych, w tym cukru i soli rafinowanych
- odpowiedni balans energetyczny

Ponadto, Japończycy za najważniejszy aspekt zdrowia i profilaktyki jako efektu ubocznego uznali tzw. ikigai, co można by przetłumaczyć jako "cel wyższy" - patrz np. tu: https://www.polityka.pl/galerie/1721246 … znosc.read

9

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Ostatnie problemy spowodowane wirusem - i ograniczona dostępność przychodni i szpitalów - może paradoksalnie spowodować silny ruch u ludzi, by zainteresować się problematyką swojego zdrowia w zupełnie inny, niż dotychczas sposób, poszukując alternatywnych metod uzdrawiania (nie tylko leczenia).

10

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

W ciągu całego życia poczynając w zasadzie od dnia narodzin, intuicyjnie rozwinąłem swoje własne techniki 'natychmiastowego uzdrawiania', i dalej je rozwijam. Każdy człowiek ma takie możliwości, ale ludzie wolą wierzyć, że potrzebują zewnętrznej diagnozy, farmaceutyków i zespołu ekspertów by ci powiedzieć jak się czujesz i czego Ci potrzeba... tak jakbyś sam nie mógł(-a) stwierdzić tego.

Moim zdaniem najważniejsze techniki uzdrawiania to:
- niska: używanie energii (coś jak akupunktura, tylko używasz własnego umysłu do tego celu i bezpośrednio kierujesz energią / qi przepływającą przez meridiany - jak to się wypraktykuje, efekty mogą przejść wszelkie oczekiwania)
- wysoka: ukierunkowanie na wyobraźnię i ducha - przywracanie właściwej wibracji umysłowi.

Stan zdrowia jest synonimem oryginalnych, właściwych sobie wibracji. Stan choroby - jest synonimem niskich wibracji.

Teraz porównaj tą intuicyjną wiedzę to encyklopedii szczegółów, w które każą ludziom wierzyć na temat organizmu.

11 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-12-02 18:28:50)

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Jak śmieciowa dieta spowodowała, że Inuici (eskimosi) stali się z jednego z najzdrowszych społeczeństw - jednym z najbardziej chorych, nie wyłączająć wpływu na ich zachowania i patologie społeczne?

https://pl.quora.com/Jak-to-mo%C5%BCliw … i%C4%99sie

Dieta przeciętnej rodziny inuickiej obecnie opiera się na gotowych hamburgerach i frytkach, mrożonej pizzy popijanych dużymi ilościami coca coli i innych przesłodzonych napojów. Do tego alkoholizm

12

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

To bardzo ciekawe. Prawdę mówiąc zaskoczył mnie ten post o Eskimosach... Zawsze kojarzyłem ich z zdrowiem, dyscypliną i świetnie wysportowanym ciałem.
Myślę że można to uznać za niezły przykład pokazujący jak ważna jest odpowiednia dieta i to nie tylko na skalę jednej jednostki ale i całego społeczeństwa. Daję to wiele do myślenia. Zwłaszcza biorąc pod uwagę że telewizja notorycznie zachęca nas do kupna takich właśnie towarów jak cola, hamburger, frytki, alkohol itp...

13

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

produkt w sklepie nie różni się aż tak mocno od tego przygotowanego samodzielnie, nieprzemysłowo. Jaskiniowcy jedli niepryskane warzywa i owoce, mięso prosto z ognia, a żyli 30 lat i umierali od zadrapania.

14

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Mój 30000x-pra dziadek mamuty pasał, a miał już 90 lat. Z niedźwiedziami walczył na gołe pięści, jeździł na tygrysach szablo-zębnych, i latał na pterodaktylach. A teraz tej młodzieży się nie chce śmieci wynieść, jedzą żelki i umierają na raka. smile

15

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Te informacje o "jaskiniowcach" i ich stylu życia mogą nie być całkiem prawdą. Ludzie traktują takie rzeczy jak prawdę ostateczną, ale nauka ciągle aktualizuje swoje informacje. Czy umierali od zadrapania, to też kwestia sporna. Jest dużo rzeczy, których nie wiemy o naszej przeszłości jeszcze.

https://www.money.pl/gospodarka/szczepi … 0624a.html

Osoby, które są zaszczepione i są bezpieczne, nie podlegałyby pewnym reżimom sanitarnym - zapowiedział.

Na pytanie, czy to w takim razie nie jest pośrednie zmuszanie Polaków do szczepień, Dworczyk zaprzeczył. - Jeżeli jest pewne, że osoba nie transmituje wirusa, wtedy można ją z pewnych obostrzeń zwolnić - wyjaśnił.

16

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Generalnie, jeśli miałbym na najbliższe lata coś doradzić komukolwiek, to skupić się na odporności. Wyjść poza standardową tzw. "profilaktykę" i naprawdę zagłębić się w naturalne sposoby oraz starożytne systemy medyczne, które moim zdaniem są najbardziej właściwym podejściem do uczenia się nt. zdrowia.

17

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Antares napisał/a:

Generalnie, jeśli miałbym na najbliższe lata coś doradzić komukolwiek, to skupić się na odporności. Wyjść poza standardową tzw. "profilaktykę" i naprawdę zagłębić się w naturalne sposoby oraz starożytne systemy medyczne, które moim zdaniem są najbardziej właściwym podejściem do uczenia się nt. zdrowia.

naturalne, znaczy co? jeszcze trzysta lat temu za naturalne wspomożenie odporności uważano nacieranie się kałem. O.

18 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-12-17 09:45:05)

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Naturalne znaczy nieszkodliwe dla zdrowia, w odróżnieniu od produktów farmaceutycznych, mających tyle skutków ubocznych i działań synergicznych, że można je porównać z suplementem (a raczej ekskrementem), który tak nieopatrznie wymieniłeś.

Nie ma co, błysnąłeś intelektem zygmunt, ale pamiętaj, że pierwsze wrażenie robi się niestety tylko raz...

Antares napisał/a:

Wyjść poza standardową tzw. "profilaktykę" i naprawdę zagłębić się w naturalne sposoby oraz starożytne systemy medyczne, które moim zdaniem są najbardziej właściwym podejściem do uczenia się nt. zdrowia.

Ja tak robię już od bardzo dawna. Dlatego jestem praktycznie niezależna od tzw. służby zdrowia. Ale innych (tych nieprzygotowanych) czeka w najbliższych latach prawdziwy SURVIVAL, bo służba zdrowia będzie powoli redukowana do minimum i jest to celowa polityka niestety.

19 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-12-17 09:55:05)

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

zygmunt napisał/a:

naturalne, znaczy co? jeszcze trzysta lat temu za naturalne wspomożenie odporności uważano nacieranie się kałem. O.

A skąd przekonanie, że to nie działa? wink

Naturalne to takie, które wykorzystuje środki... naturalne właśnie. Metod jest naprawdę od groma. W dzisiejszych czasach masz na wyciągnięcie ręki (myszki) dostęp do wiedzy zgromadzonej przez tysiące (a nie ok. 150, jak w przypadku farmaceutyki) lat, poparte doświadczeniem, obserwacjami, skutecznością oraz zdolnościami - także tymi, które określa się mianem "para-psychicznych". Tak wygląda(-ła) rzeczywistość. Reszta - czyli to, co się dzieje od mniej więcej końca XIX wieku (pomijam inne szczegóły i upraszczam historię świata w tym momencie, dla przejrzystości) - to sukcesywne zastępowanie naturalnego życia - sztucznym. Poczytaj np. o forsowaniu kanalizacji, centralizacji i np. "nowych, modnych" toaletach w domach, które wtedy wielkie koncerny próbowały ludziom wcisnąć. Takich rzeczy jest masa.

To był właśnie moment, kiedy odeszliśmy od natury. Nie tak dawno temu, jak widać.

Jak widać też, plan udał się w 100% - do tego stopnia, że teraz tacy jak Zygmunt kręcą nosem na wszystko, co ma związek z naturą wink I potem powstają sztuczni, plastikowi ludzie, tacy, jacy się mnożą zwłaszcza w obu Amerykach.
Plastikowi w sensie metaforycznym - od dawna; w sensie dosłownym - też już od jakiegoś czasu. Zastępują swoje naturalne organy - sztucznymi odpowiednikami. Wiesz, co robi np. technologia druku 3D, tworząc z plastiku - mówiąc wprost - kawałki ciała?

Teraz jest szał na nową polską grę, Cyberpunk. Niestety, obawiam się, że ta gra idealnie wpasowuje się w symbolikę kierunku, w którym zmierzamy. Ludzie zastępują wszystko, co naturalne i świetliste - mrokiem, ukryciem przed słońcem, ukryciem przed naturą, a co gorsza, używaniem sztucznych środków (np. farmaceutyków), czy też zastępowaniem właśnie ciała - wszczepami.

Żeby nie było, że to moje wymysły. Podam Ci dwie książki, z których możesz się więcej dowiedzieć - może poszerzysz swoją perspektywę:

- Naturalne leczenie - Nina Grella, już dość stara, ale w skrócie podsumowuje co to znaczy korzystać z naturalnych metod
- Leczenie siłami natury - Andreas Michalsen, świeża książka napisana przez wybitnego lekarza i profesora medycyny z Berlina, który prowadzi zaawansowane i szeroko zakrojone badania nad porównaniem sztucznych i naturalnych środków, dziwiąc się bardzo, że te pierwsze zdominowały świat medyczny, a te drugie - pomimo zaskakującej skuteczności - zostały w zasadzie całkowicie odrzucone i zignorowane wink

Przyjemnego poszerzania wiedzy o świecie i życiu (dosłownie: "ajur-weda" z sanskrytu). wink

20 Ostatnio edytowany przez zygmunt (2020-12-18 16:17:37)

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Antares napisał/a:

Jak widać też, plan udał się w 100% - do tego stopnia, że teraz tacy jak Zygmunt kręcą nosem na wszystko, co ma związek z naturą wink I potem powstają sztuczni, plastikowi ludzie, tacy, jacy się mnożą zwłaszcza w obu Amerykach.
Plastikowi w sensie metaforycznym - od dawna; w sensie dosłownym - też już od jakiegoś czasu. Zastępują swoje naturalne organy - sztucznymi odpowiednikami. Wiesz, co robi np. technologia druku 3D, tworząc z plastiku - mówiąc wprost - kawałki ciała?

Co robi? A już ci odpowiadam - Ratuje życie. Dla ptaka z urwanym dziobem, czy nogą, taki plastikowy syntetyk pozwoli się poruszać i żyć jak inni. Ale malkontent będzie kręcił nosem bo plastik zły. O uldze w bólu przy dopasowanej anatomicznie protezie nie wspominając. Co do zaoferowania ma altmed i szuryzm w analogicznej sytuacji - "uwierz to odrośnie". Naturalnie i bez wspomagania to umarłbyś od zadrapania.

Weźmy chociażby taki wrotycz, który w UE został zakazany - koszta leczenia ludzi, którzy oczytali się banialuków i zaczęli się nim leczyć już dawno przewyższyły opłacalność i potencjalną korzyść, którą by dał. Naturalne nie znaczy lepsze - barszcz sosnowskiego też jest naturalny, a mimo to nielubiany, a soda oczyszczona, mimo iż otrzymywana sztucznie i chemicznie, cieszy się niesłusznie statusem naturalnego środku do czyszczenia. Zwierzęta w naturze nie dożywają 1/10 tego co w zoo, stale drząc ze strachu o własne życie, ale to w zoo mają "nieludzkie warunki". Hipokryzja środowisk eko i altmedu, którzy pierwsi krzyczą o naturalności, podczas gdy sami mieszkają w domach, które z naturą nie mają nic wspólnego jest tak wielka, że nie chcę w tym uczestniczyć. Witaminami i dobrym nastawieniem, czy wywarem z orzecha nie uleczysz raka. Ilość dezinformacji i bredni jest tak wielka, że obecna big-pharma w skali globalnej jest jedynym co jako-tako działa, a przypominam, że problemem jest skala.

I serio, wolę już technokrację niż naiwną wiarę w zbawczą moc natury, dobrej myśli i bambinizm. Gdyby którakowlwiek z podanych w ksiązkach terapii byłaby skuteczna na dużej grupie, byłaby stosowana powszechnie, smutna prawda jest jednak taka, że po prostu się to nie sprawdza.  Mogę jedynie pozazdrościć alt-medowcom niesamowitej wiary w pseudoteorie, które są głoszone przez te grupy. Brak krytycznego myślenia, elementarnej dywersyfikacji źródeł, refleksji – to naprawdę irytuje w trakcie dyskusji. Końcem końców po jednostronnie merytorycznej dyskusji i tak wychodzi na to że liczy się tylko to, że lekarze to konowały, szczepionki zabijają, a Zięba naprawdę leczy i powiększa biust hipnozą.  Nie miałbym nic do zwolenników alt-med, gdyby byli to ludzie szkodzący ewentualnie samym sobie, ale tak nie jest. Wiara w srebra koloidalne, etc itd - uwierz mi, że gdyby coś było na rzeczy, byłoby w powszechnym użytku - niczym to nie różni się od medalikarstwa tak przez was pogardzanego.

Serio - zbyt długo żyję i zbyt wiele widziałem i za dużo się męczyłem by wierzyć w uzdrowicielską moc dobrej myśli, dobrego nastawienia czy wywaru, by nie ufać klasycznej big pharmie.   Przepraszam wszystkich wyznawców boskiej natury i czcicieli jej nieomylnych proroków, ale z drugiej strony może najwyższy czas dorosnąć i przestać wierzyć w bajkę, że wszystko i zawsze się zrośnie, że wyleczymy wszystko naturalnie i bez antybiotyków. Wszyscy chcielibyśmy uśmierzać ból przepływem energii i niszczyć raka ziołami, ale tak się nie da.

21 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-12-21 10:13:30)

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Nie wiem do kogo kierujesz swoje żale, ale tu nie ma wyznawców boskiej natury, natomiast są tacy co sprawdzili alternatywne metudy leczenia przez wystarczająco długi okres, aby się wypowiadać na ten temat. To że czegoś się nie stosuje, to nie znaczy że nie jest skuteczne. Akupunktury też się nie stosuje w Polsce, co nie znaczy że jest nieskuteczna. Ogólnie pojęta farmakologia zabija, nie od razu, ale w dłuższym okresie na pewno, tak samo jak zabija leczenie ziołami źle dobranymi do rodzaju choroby. Diabeł tkwi w szczegółach, jeśli ich nie znasz i nie masz zamiaru poznać to pozostaje ci naiwna wiara w technokrację, zresztą dla mnie wiara zawsze jest naiwna bez względu w co się wierzy. Ja nie wierzę tylko sprawdzam, czy mi kotoś kitów nie wciska przypadkiem. Tobie też doradzam takie podejscie do tematu, unikniesz wielu rozczarowań w życiu...
O alternatywnych metodach leczenia możemy podyskutować , jeśli jesteś otwarty na to, bo podejście typu zbyt dlugo żyję i zbyt wiele widziałem to złe podejście, kończy się zawsze banalnym stwierdzeniem "i niczego się nie nauczyłem".  Nie jesteśmy tu po to żeby dużo widzieć, tylko żeby wyciągać prawidłowe wnioski z tego czego się doświadczyło.

22

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Osobiście to myślę, że różnica między typowym wielbicielem powszechnie propagowanej medycyny koncernów farmaceutycznych, a praktykiem naturalnych środków leczenia (które, przypomnę, mają tysiące lat), sięga dużo głębiej: do podstawowego zrozumienia tego, "czym" właściwie jest człowiek. Czym, lub kim, jest?

Ciałem fizycznym, "oczywiście". wink Tak przecież sugerują nam w szkole, więc jak możemy myśleć inaczej wink Niech ktoś tylko pomyśli, że człowiek może mieć swój aspekt energetyczny, a umysł być niezależny od materii! Takiego heretyka to trzeba od razu poddać inkwizycji, a przynajmniej publicznemu prześladowani, by zachować spokój i zamknąć się w swojej medialnie propagowanej "religii". wink

Co do implantów, medycyny sztucznej (przepraszam, moje określenie) i robienia z ludzi lalek barbi, to są jedynie moje obserwacje tego, co się od pewnego czasu dzieje. smile

23 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-12-21 10:19:30)

Odp: Jak wysoki poziom "zdrowia" można osiągnąć?

Tu jeszcze ciekawy artykuł:

Fabrykowanie chorób: Wielka Farmacja (BIG PHARMA) i podżeganie chorobowe
Na świecie istnieje wiele chorób, nikt nie chciałby, żeby ich było więcej. Niemniej, w naszym kraju istnieje potężny przemysł, który pracuje nad wymyślaniem nowych chorób i stara się nas przekonać, że na nie cierpimy.

To działanie jest znane pod nazwą „podżegania chorobowego” (ang. disease mongering). Termin ten wymyśliła pisarka Lynn Payer w książce pt. “Disease-Mongers: How Doctors, Drug Companies, and Insurers Are Making You Feel Sick”, wydanej w 1992 roku.

Payer zdefiniowała podżeganie chorobowe jako „próbę przekonania zasadniczo zdrowych ludzi, że są chorzy, oraz lekko chorych – że są ciężko chorzy”.  Ta strategia została nazwana również „korporacyjnym konstruowaniem choroby” przez Raya Moynihana, Ionę Heath oraz Davida Henry’ego w „British Medical Journal”. Napisali, że „można zarobić masę pieniędzy na wmawianiu ludziom, że są chorzy”. „Firmy farmaceutyczne najpierw biorą udział w procesie definiowania chorób, a potem głośno o nich mówią pacjentom i konsumentom”.

Podżeganie chorobowe rozpoczęło się w 1879 roku wraz z wynalezieniem Listerine, która pierwotnie była stosowano jako chirurgiczny środek odkażający. Swoją nazwę otrzymała od nazwiska słynnego angielskiego chirurga, Josepha Listera, który jako pierwszy wprowadził procedurę odkażania w chirurgii. Jednakże, niedługo po tym wynalazcy Listerine, dr Joseph Lawrence oraz Jordan W. Lambert, zaczęli sprzedawać ją w stężonej formie jako środek czyszczący do podłóg oraz lek przeciwko rzeżączce. W 1895 zaczęli zalecać ją dentystom jako płyn do ust, i już w 1914 stała się pierwszym produktem sprzedawanym w tym charakterze bez recepty. W latach 20. XX wieku, władze producenta Listerine, Lambert Pharmacal Company, były przekonane, że znalazły lek – teraz potrzebowały jedynie choroby. Wymyślili ją więc: halitozę (cuchnący oddech – przyp tłum.). Przedtem halitoza była jedynie niejasnym, nikomu nie znanym medycznym terminem. Reklamodawcy zaczęli promować Listerine jako lekarstwo na tę dolegliwość, która, jak mówili, mogła zniweczyć szanse każdej osoby w miłości, małżeństwie i pracy. Wkrótce ludzie w całej Ameryce zaczęli chorować na halitozę.

Sztuczka polegała na rozdęciu zwykłej, nieszkodliwej przypadłości do poziomu patologii, którą należało zwalczyć, aby móc odnosić sukcesy w życiu i nie utracić osobistego szczęścia. Reklamy nakręcone przez twórców Listerine były minitelenowelami, w których ludzie narażali się na wstyd w towarzystwie i porażkę, jeśli nie używali tego produktu.

Sprzedawcy Listerine udoskonalili techniki marketingowe, które zostały opracowane przez XIX-wiecznych znachorów mających „cudowne” leki na wszystko. Pisarz Henry James nazywał ich oszustami. Również William James, jego brat, harvardzki psycholog uznawany za twórcę amerykańskiej psychologii, krytycznie się o nich wyrażał. Stwierdził: „Twórcy tych reklam powinni być traktowani jak wrogowie publiczni i nie powinno się okazywać im litości”.

Payer rozpoznała kilka taktyk podżegania chorobowego. Między innymi:

Wskazywanie na normalną czynność organizmu i sugerowanie, że coś jest z nią nie w porządku i że należy ją leczyć
Opisywanie dolegliwości, które niekoniecznie ludziom doskwierają
Wskazywanie, że duży odsetek populacji cierpi na daną „chorobę”
Określanie choroby jako niedobór czegoś lub brak równowagi hormonalnej
Zatrudnianie doktorów, którzy potwierdzą przekaz
Wybiórcze wykorzystywanie statystyki w celu wyolbrzymienia pozytywnych stron zażywania leku
Promowanie leku jako całkowicie bezpiecznego
Branie powszechnie występującego objawu, który może oznaczać cokolwiek i mówienie, że jest oznaką poważnej choroby
Organy nadzorcze opieki zdrowotnej obecnie ogłaszają, które spośród przedsiębiorstw farmaceutycznych angażują się w taką działalność, a także wskazują na kilka „chorób”, które mogą służyć za przykład podżegania chorobowego. Nie mówią, że taka czy inna dolegliwość nie istnieje – dla niektórych są istotnie kłopotliwe – ale że pogoni za zyskiem wyolbrzymia się ich występowanie i znaczenie. Do takich „chorób” należy impotencja, kobieca oziębłość, zaburzenie afektywne-dwubiegunowe, zespół nadaktywności psychoruchowej (ADHD), zespół niespokojnych nóg, osteoporoza, fobia społeczna, zespół jelita drażliwego, czy też łysienie.

Dlaczego powinniśmy zwrócić uwagę na podżeganie chorobowe? Zdrowy człowiek myśląc, że jest chory, nakłada na siebie wielki psychologiczny ciężar. Poza kosztami psychologicznymi, są finansowe, personalne i społeczne. Leczenie tych „chorób” nie jest tanie. Żaden finansowany z podatków system opieki zdrowotnej nie byłby w stanie ponieść kosztów leczenia środkami, które przedsiębiorstwa farmaceutycznie chciałyby zaserwować  społeczeństwu.

Powstrzymanie podżegania chorobowego nie będzie proste. Ilość pieniędzy, które można zarobić na sprzedawaniu leków farmaceutycznych dla chorób, które istnieją głównie w wyobraźni, jest niemal nieograniczona. Co więcej, istnieją potężne ekonomiczne, polityczne i branżowe interesy, które zdecydowanie chcą kontynuować ten proceder.

Krokiem naprzód może być psychologiczne uodpornienie się na przekaz ze strony Wielkiej Farmacji, która próbuje wtrącać się do naszego życia na wiele sposobów. Musimy oduczyć się naiwności.

Jak? Heath sądzi, że nasz lęk przed cierpieniem i śmiercią czyni nas bardziej podatnymi na podżeganie chorobowe. Dzisiaj, ponieważ otucha płynąca z religii jest istotna dla coraz mniejszej rzeszy ludzi, śmierć wydaje się być rzeczą ostateczną, co skutkuje panicznym pędem ku wszystkiemu, co da nam obietnicę lepszego zdrowia i dłuższego życia. Być może więc najlepszym wyjściem nie będzie bicie głową w mur fortecy Wielkiej Farmaceutyki, lecz rozwinięcie psychologicznej i duchowej dojrzałości, która uczyni nas odpornymi na ich wysiłki wsączania w nasze życia lęku i strachu.

Mówi się, że jedną z głównych właściwości różniących człowieka od innych istot jest jego gotowość do połykania pigułek. Firmy farmaceutyczne wiedzą to. Jednak nasze zdrowie wyznaczają nie pigułki, które połykamy – ale sposób, w jaki żyjemy. Jak jemy, ćwiczymy, pracujemy, bawimy się, kochamy i odnosimy się do innych. Gdy zdamy sobie z tego sprawę, będziemy mogli przechytrzyć podżegaczy chorobowych, którzy starają się doszukać patologii w każdym aspekcie naszego istnienia.

„Huffington Post”, 18 czerwca 2010, autor: Larry Dossey