1

Temat: Zwiększam swój poziom rozwoju

Dzisiaj wstałem rano, i tak sobie pomyślałem, który mam już level. Zobaczyłem do dziennika (który prowadzę), i mam 28 poziom rozwoju. Musiałem coś koło domu zrobić, a do tego potrzebny był mi młotek. Poszedłem do gospodarczego, i kupiłem młotek. Poziom sugerowany młotka, to 29. Potrzebowałem jeszcze 400 punktów ikspeków, aby osiągnąć ten poziom. No i co robić- pomyślałem zrezygnowany. Musiałem po prostu wstać, i nabić level. Miałem parę zadań, do wykonania.

1.Uzbieraj szczaw- 100 ikspeków
2. Pójdź do sąsiada, i napraw mu kran- 150 ikspeków
3. Zrób (brrrr) pranie- 50 ikspeków
4. Napraw rower synowi sąsiadki- 130 ikspeków

Musiałem to zrobić, więc. Wpierw zrobiłem (brrr smile )  pranie, aby go nie brudzić. Później uzbierałem szczaw, i zaniosłem go do sąsiada. Naprawiłem mu kran, a przy okazji opłukałem szczaw. Poszedłem do sąsiadki, dałem jej szczaw, aby mi ugotowała zupę szczawiową, w zamian za naprawę roweru. Nagle zabłysnąłem, i obok mnie latał napis "masz 29 poziom rozwoju". smile

No i mogłem w końcu użyć młotka, aby naprawić coś u siebie.

Ktoś się może zastanowić, po co to napisałem. Mianowicie napisałem to dla osób, co zastanawiają się "co to jest poziom rozwoju". Tak samo jest w rozwojem osobistym, duchowym. Nie da się od tak przeskoczyć z najniższego, do np wysokiego. Czyli przeskoczyć jakieś doświadczenia. smile Pozdrawiam.

2

Odp: Zwiększam swój poziom rozwoju

Ja też zwiększam, i każdy inny.

Gry komputerowe są tworem ludzkiego, linearnego umysłu. Koncepcja K. Darwina nakłada bardzo ograniczony, nieprawdziwy obraz rozwoju. Jedynym celem życia... jest przetrwanie.

Można jednak przedstawić rozwój nie-linearny, tak:

https://cdn.vectorstock.com/i/1000x1000/11/25/circle-with-arrows-coming-out-icon-vector-9621125.jpg

Tak to widzę. W ten sposób każdy jest równy: i mistrz, i początkujący; i stały bywalec monopolowego, i magister filozofii.

Porównania i sztuczne podziały, wynikające z prostych zestawień "mniej vs. więcej", nauczone podświadomie w szkole, oddziałują na o wiele więcej różnych aspektów życia i człowieka, niż się większości wydaje:

https://www.mathematics-monster.com/images2/number_line_explained.jpg

Rozmowy ezoteryków potwierdzają taki jedno-wymiarowy obraz świata. W przeciwnym wypadku nie byłoby mistrzów ani guru tongue

Fizycy twierdzą, że energia nigdy nie jest niszczona - zawsze zmienia tylko formę.

Może celem życia jest eksploracja energii i jej nieskończonej ilości form? A nie "przetrwanie"? Skąd się wzięła koncepcja przetrwania?

Myśląc konwencjonalnie, mógłbym powiedzieć, że ostatnio osiągam szybko kolejne poziomy (wbrew konwencji gier komputerowych, które również programują umysły: że pierwsze poziomy osiąga się szybko, a następnie coraz wolniej)!
Co więcej, nie zbieram szczawia, nie chodzę po sąsiadach naprawiać krany (założyłem, że są od tego specjaliści), w zasadzie prawie nic nie robię. A czym mniej robię, tym szybciej osiągam kolejne poziomy.
Jak to się ma do konwencjonalnej logiki hiper-aktywności i ciągłego pośpiechu (czym więcej robisz, tym więcej osiągasz)? tongue
Nawet cały system pracy został pomyślany jako jedna wielka gra. Ludzie żyją w ciągłej konsumpcji. Ile zarabiasz? Więcej czy mniej ode mnie? (często zadawane pytanie, w mniej lub bardziej zaowalowanej formie). Jeśli więcej, w ich oczach poziom samozadowolenia spada. Muszą zarabiać więcej, bo sąsiad / szwagier / kolega z pracy ma wyższą pensję. Ale spróbuj im powiedzieć, że uczestniczą w wyścigu szczurów, który właśnie został dla ich niskich motywacji stworzony, łącznie z silną presją społeczną na porównania zarobków (spróbuj przeglądać wiadomości na portalach infromacyjnych - te o pensjach są jednymi z naczęściej czytanych!). Na pewno się wyprą - że problem dotyczy innych, a nie ich samych!

Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak poziom, nigdy nie rozumiałem koncepcji rozwoju duchowego (od początkującego do mistrza), wszystko jest kwestią "kalibracji" - wyboru kierunku (jak na tym kole ze strzałkami) i wyborów, oraz podążania w tym kierunku. A potem możesz wybrać jeszcze inny kierunek. Co ciekawe, możesz też podążać we wszystkich kierunkach jednocześnie. Możesz też się zatrzymać - i czasem tak jest najlepiej!

Ktoś się może zastanowić, dlaczego to napisałem. Zauważyłem, że im mniej robię porównań, tym mniej tworzę blokad. A im mniej myślę o poziomach, następuje w coraz silniejszym stopniu rozwój różnych umiejętności, u których podstawy leży świadomość. Nie chodzi tu o jakąś nie-wiadomo-jaką świadomość, co jest często blokadą u różnego rodzaju buddystów czy innych wyznawców zapatrzonych w swojego guru, takich jak Jezus. Chodzi o świadomość wszystkiego, co nas otacza, a także jest wewnątrz nas.
Np. choć nad tym nie pracowałem (inaczej niż przez regularne wykonywanie ćwiczeń - i to wbrew wyobrażeniom np. mistrzów tai-chi - nie trzymałem się sztywnych reguł, wszystko robię "po swojemu", tak długo jak mam na to ochotę), bardzo silnie już odczuwam energię. Stała się częścią mojego normalnego myślenia, tak jak dźwięki, kolory, czy dotyk.
Podkreślę jeszcze raz: nic nie robiłem w kierunku ich rozwoju.

Wg. fizyków ruch trwa tak długo, aż napotka opór. Moim zdaniem rozwój to właśnie ruch.

Nie trzeba tworzyć koncepcji poziomu - bo takie koncepcje właśnie ograniczają, zawężają rozwój (czyli zmianę) do jakiegoś schematu. Myślę, że czasy mistrzów już minęły wraz z Rybami. Powiedziałbym, że teraz nastały czasy intuicji: albo zaufasz swojemu przewodnictwu wewnętrznemu, albo zginiesz z powodu choroby spowodowanej blokadami, które zostały utworzone w wyniku błędnych koncepcji nt. życia i rozwoju. W tym kontekście przetrwanie (bo to kwestia przetrwania), i poziomy (chodzi o poziom wolności osobistej - tej prawdziwej, mentalnej), mają sens tongue

3

Odp: Zwiększam swój poziom rozwoju

Czyli, życie to taka gra. tongue Poziomy są, jeśli tak chcesz. Śmierć (i przetrwanie) istnieją, jeśli tak wolisz.

Ale czasem warto zmieniać reguły gry. big_smile

4 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2019-06-07 13:06:29)

Odp: Zwiększam swój poziom rozwoju

Odwieczny dylemat być, albo mieć.
Drapieżna konsumpcja czy ascetyczne ograniczenie swoich potrzeb? To są dwie skrajności, a współczesny człowiek jest gdzieś pośrodku i nie wie co wybrać. Ale to indywidualna decyzja każdego, w jakich proporcjach będzie korzystał z obu opcji. Bo później sam będzie ponosił konsekwencje swoich wyborów.
Aby zmienić reguły gry trzeba być programistą wysokiego poziomu (a droga do tego jest długa, nie wystarczy tylko mieć dobre chęci), a nie statystycznym Ferdynandem Kiepskim big_smile Sny o potędze, kolejne sezony...

Antares napisał/a:

Myśląc konwencjonalnie, mógłbym powiedzieć, że ostatnio osiągam szybko kolejne poziomy (wbrew konwencji gier komputerowych, które również programują umysły: że pierwsze poziomy osiąga się szybko, a następnie coraz wolniej)!Co więcej, nie zbieram szczawia, nie chodzę po sąsiadach naprawiać krany (założyłem, że są od tego specjaliści), w zasadzie prawie nic nie robię. A czym mniej robię, tym szybciej osiągam kolejne poziomy.

Jeśli chodzi o podejście do robienia różnych rzeczy, to ja raczej nie lubię wyręczać się innymi i to co mogę zrobić robię sama. Bo co będżie jak zabraknie wszystkich wokół Ciebie i zostaniesz sam z cieknącym kranem i bez szczawiu na zupę? Los bywa bardzo przewrotny i lubi czasami sobie z kogoś zadrwić w taki sposób. Oczywiście można zrezygnować z zupy i wody do mycia się, to indywidualny wybór każdego, szanuję ale nie popieram...

Abstrachując od wszystkiego, po co w ogóle grać w coś, co jest idiotyczne z definicji (osiąganie poziomów)? Kluczowe pytanie to po co mamy coś osiągać? Co nam to da? Dlatego trzeba tak żyć, aby mieć wpływ na swoje życie i to co się w nim dzieje. I tu się zgadzan z Krykersem, ze bez zebrania doświadczeń jest to mało realne, samo życie jest jednym wielkim doświadczeniem. I wtedy można samemu decydować, kiedy będzie GAME OVER...

5 Ostatnio edytowany przez Antares (2019-06-07 14:04:35)

Odp: Zwiększam swój poziom rozwoju

Do ascetyzmu mi daleko big_smile
Konsumpcjonizm nie oznacza braku samo-ograniczania się, a tylko tyle, że kupujemy mnóstwo rzeczy - choć ich nie potrzebujemy.
Generalnie myślimy tak samo. wink

Co do specjalistów i specjalizacji, wydaje mi się, że są tu 2 rzeczy.

Po pierwsze, rzeczywiście można znać się na wszystkim. Ale mam wrażenie, że to ograniczone, staroświeckie podejście - powiedziałbym rodem z XVII, XIX i XX wieku. Od średniowiecza postępowała specjalizacja (widoczna zwłaszcza w tzw. cechach, czy gildiach), choć wtedy jeszcze nie było prawdziwych ekonomistów, którzy by to zauważyli.

Specjalizacja nie jest żadnym panaceum, oczywiście - jest po prostu narzędziem, z którego należy prawidłowo korzystać, tak jak wszystko inne.

Po drugie, nie trzeba znać się na wszystkim. Przechodziłem tą drogę totalnej "niezależności" od wszystkich i wszystkiego. Próbowałem znać się na wszystkim. Teraz zatrudniłem do pewnych rzeczy ludzi. Niektórzy się sprawdzają, inni nie bardzo. Nie ma znaczenia - ci co się sprawdzają są warci pieniędzy, które im płacę. Uwalniają mój czas, a zwraca mi się to wielokrotnie, bo raz, że nie muszę myśleć o wielu szczegółach, dwa, że nie muszę poznawać każdej dziedziny. Kiedy sam coś robiłem, zawsze widziałem wady. Teraz wystarczy kilka wskazówek dla specjalisty, i efekt jest zdecydowanie lepszy.

Zauważyłem jednak, że nie we wszystkim się to faktycznie sprawdza. Są rzeczy, których rzeczywiście nie należy zlecać. Generalnie, są to te dziedziny, które są kluczowe dla celów. Pewnych rzeczy nikt nie widzi tak jasno, jak my - bo sami określamy cel.

Są też oczywiście sprawy, których nikt za nas nie zrobi (choć technologia dąży do tego, by wręcz wyręczyć człowieka ze wstawania z łóżka!). Sami powinniśmy: dbać o nasze zdrowie, jedzenie, higienę ciała, a w szczególności higienę umysłową.
I wydaje mi się, że tutaj jest szerokie pole do popisu dla systemu edukacji: zamiast biologii uczyć medycyny praktycznej (naturalnej), a pogłębione studia akademickie zostawić dla najbardziej zaciętych; uczyć zarządzania finansami osobistymi zamiast np. ekonomii; zasad pisania np. maili zamiast czytania lektur sprzed 200 i więcej lat, których nikt nie cierpi; filozofię zmienić na praktyczną socjo-filozofię; a socjologię powiązać np. z marketingiem i globalną gospodarką tongue

Gdyby w szkołach uczono podstaw Ajurwedy i Medycyny Chińskiej - w prawidłowy sposób - mogę się założyć, że wszystko wyglądałoby inaczej wokół nas. A to tylko 1 przedmiot...
Można wprowadzić oczywiście dużo innych zmian: matematyka, fizyka, chemia - wszystko można zupełnie inaczej przedstawić.

Oczywiście trzeba by też zmienić system oceniania - tak, by nie było tytułowych poziomów i porównywania "lepszy - gorszy". tongue

O tym, kiedy jest "game over", rzeczywiście decydujemy sami. smile W każdej sekundzie życia smile A potem włączamy grę na nowo. big_smile

Większość uważa, że te reguły są niezmienne. Niektórym natomiast te reguły nie odpowiadają. Dlatego zostają twórcami (nowej) gry. smile Co zresztą Małgosia napisałaś:

malgosia.wl napisał/a:

Abstrachując od wszystkiego, po co w ogóle grać w coś, co jest idiotyczne z definicji (osiąganie poziomów)? Kluczowe pytanie to po co mamy coś osiągać? Co nam to da? Dlatego trzeba tak żyć, aby mieć wpływ na swoje życie i to co się w nim dzieje.

Mogę sobie wyobrazić, że w przyszłości świat będzie wyglądał zupełnie inaczej. Możliwe, że znowu powrócimy do wszechstronności - tak jak to było z uczonymi w starożytności. Jednak wydaje mi się, że w przeciągu najbliższego tysiąclecia jakaś specjalizacja zostanie jednak podstawowym kierunkiem.
Ostatecznie każdy ma inne preferencje, a kierunków rozwoju jest potencjalnie nieskończona liczba.

Problem ze wspomnianym "programowaniem wysokiego poziomu" polega tylko na tym, że tak głęboko ludzkość siedzi już w systemie. Musi wyjść poza schemat. Kiedy to zrobi, reszta jest bardzo prosta - tak prosta, jak podjęcie nowej decyzji. Ta walka toczy się wyłącznie w umyśle, nigdzie indziej. smile

6 Ostatnio edytowany przez Krykers (2019-06-07 18:26:10)

Odp: Zwiększam swój poziom rozwoju

Czemu mam w myśli, że rozwój linarny, jest jednym z opcji w rozwoju nie-linarnym? Prosta rzecz jest z tym rozwojem, ze dochodzisz do tego, doświadczając rzeczy linarnych. Żeby świadomie obrać drogę nielinarną, wynieść się poza schematy, trzeba doświadczyć schematów, a przy tym nie wpaść w pułapki (np stan nirwany).

Skoro można dowolnie naginać drogę rozwoju, to można również jedno z drugim połączyć. I jeszcze kwestia "to co działa u mnie, niekoniecznie u kogoś", więc ostatecznie wszyscy mają rację, i nikt nie ma racji. smile Dlatego spór, jeżeli takowy tutaj jest, jest zbędny. Teraz znowu naszła mnie myśl, że rozwój duchowy, to my (nie wiem dlaczego). Po prostu nasze istnienie, jest rozwojem.

Wszyscy mamy rację, jedynie różnica polega, czy to są małe doświadczonka, czy wielkie doświadczony. big_smile

7

Odp: Zwiększam swój poziom rozwoju

Dlatego, i nie tylko, warto wyrzucić ze słownika wyraz "racja". tongue To tak jak z tym obrazkiem z kołem ze strzałkami: wszystko zależy od punktu, w którym mentalnie aktualnie jesteśmy (czyli punktu widzenia).

Aby wynieść się poza schematy, trzeba... wynieść się poza nie. Po prostu. smile Doświadczanie w kółko schematów nie jest moim zdaniem wyjściem - po prostu możesz w pewnym momencie wreszcie uświadomić sobie, że istnieje jakiś schemat. Ale nie trzeba w cale iść tą drogą. smile