331 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2022-11-07 11:29:02)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Raz, że to walka z watrakami smile Dwa, że to walka smile A trzy, że nie możesz mieć pewności, czy Twoje przekonania są w 100% prawdziwe.

I wracamy do pewności źródeł, na ktorych się opieramy...

To nie walka z wiatrakami, woda drąży skałę i pokonuje ją, powinieneś to wiedzieć jako ten który interesuje się Taoizmem. Tak samo jest ze świadomością ludzką, można ją kształtować na tysiące sposobów. Woda z nikim nie walczy, a zawsze wygrywa... smile Osiąga swój cel, bo jest cierpliwa.

Antares napisał/a:

Praktycznie wszyscy ludzie na Ziemi mają zablokowaną pamięć - jak byś to zatem wyjaśniła?

Nie wszyscy i nie zablokowaną tak, aby nie można było jej odblokować. To tylko zwykłe oprogramowanie, musisz stać się hakerem swojej świadomości, tylko tyle i aż tyle. Ci Taoiści poprzez swoje praktyki najprawdopodobniej odblokowali ją sobie, dlatego tyle przeżyli, bo mieli wiedzę z poprzednich wcieleń lub dostęp do pamięci wszechświata. Stąd właśnie czerpali wiedzę. A zablokowana jest, bo kiedyś ktoś podjął złą decyzję i zaingerował w prawa Kreacji, nie licząc się ze skutkami.

Antares napisał/a:

Różne ćwiczenia fizyczne stanowiły tylko część wiedzy - to były te rytualne czynności, często dla mnichów lub podobnego stanu. Ale żaden z nieśmiertelnych nie kończył na tym, co więcej, większość zajmowała się de facto energetyką i miała szeroką wiedzę nt. organizmu człowieka - nie tylko tego fizycznego.

Ćwiczenia fizyczne to właśnie energetyka i praca nad jej zmianą, co odzwierciedla się w ciele fizycznym. Ciało fizyczne jest doskonałym miernikiem energetyki. Elastyczne i sprawne ciało -wysoka energetyka, ciało sztywne, pozbawione energii -trup. Ta blokada pamięci nałożona jest właśnie na ciało i poprzez pracę nad ciałem fizycznym trzeba ją po prostu zdjąć. Wtedy zaczyna się dostrzegać i widzieć więcej niż inni. Po to są rytuały, aby poprzez ich powtarzanie doprowadzić do zwiększenia energetyki. Chińczycy mówią o 1 000 000 powrórzeń...

Antares napisał/a:

To jak sprawdziłaś istnienie przeznaczenia, kwestię wyboru wcielenia, "misję" czyli wspomnianą przez Ciebie konkretną robotę, choć wspomniałaś, że jedynie się tego domyślasz?

To jasne, że jak pojawiliśmy się akurat tu i teraz, w czasach gdy na Ziemi planowane jest zniewolenie populacji ludzkiej , to nie będziemy się przyglądać, tylko aktywnie przeciwdziałać temu, co jest na rzeczy. Ja przynajmniej nie będę stać i czekać, ale Ty chyba też nie stoisz i nie czekasz, bo co mają oznaczać Twoje wpisy na Forum? Czy to aby nie jest misja, od której się tak odżegnujesz? Ja osobiście nie lubię słowa misja, bo kojarzy mi się z treściami religijnymi...

332

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

To jasne, że jak pojawiliśmy się akurat tu i teraz, w czasach gdy na Ziemi planowane jest zniewolenie populacji ludzkiej , to nie będziemy się przyglądać, tylko aktywnie przeciwdziałać temu, co jest na rzeczy. Ja przynajmniej nie będę stać i czekać, ale Ty chyba też nie stoisz i nie czekasz, bo co mają oznaczać Twoje wpisy na Forum? Czy to aby nie jest misja, od której się tak odżegnujesz?

Nie traktuję tego jako żadnej misji. Rozmawiam na forum o istotnych tematach, czyli m.in. dotyczącymi naszego świata, całej rzeczywistości, oraz tym, co twierdzą na ten temat niektórzy współcześni czy też co twierdzono w starych pismach - oczywiście jest to pewna, celowa selekcja, np. nie interesują mnie filozoficzne dociekania greckich uczonych. Pisma zostawione przez starożytnych, takie jak w Indiach, Mezopotamii, Chinach, Egipcie, Mezoameryce itd., a nawet - o czym pewnie też słyszałaś - takie plemiona jak Dagonowie w Afryce, są szczególne, wyraźnie wskazują na to, że pochodzą - tak jak zresztą te ludy twierdziły - od kogoś znacznie bardziej zaawansowanego od nich.
Co nie zmienia faktu, że masz rację, iż należy zachować sceptyczne podejście. To, że pochodzą od kogoś zaawansowanego, nie jest jednoznaczne z tym, że nie ma tam ukrytej manipulacji rodzajem ludzkim.
Uważam, że żyjemy w matrixie. Naszym głównym celem, czy też misją jeśli ktoś ma ambicje misjonarskie (ja nie mam), na Ziemi jest moim zdaniem odkrycie prawdy, a nie zasłanianie się wiarą w cokolwiek - w naukę, w reinkarnację, w jakieś misje pokojowe.
Wielokrotnie pisałem, że nasz świat jest sztuczny, został zaprojektowany. Wszystkie konflikty są zaprojektowane. Teoria Darwina, jak i wiele innych teorii naukowych, ale także bilijna historia o powstaniu człowieka, to kłamstwa, nie żadne teorie, o czym każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek się w końcu przekonuje, zestawiając te informacje razem. Mam podejrzenia, że ktoś nami manipuluje, ale też z góry sobie musiał zaplanować, że ludzie w końcu zaczną zadawać fundamentalne pytania - i dojdą do wniosku, że coś w tym nie gra...
Sorry, że mogę tutaj komuś burzyć cały światopogląd - ale obserwując ezoteryków na przestrzeni lat, widzę, że są to naiwne przekonania. Ciągle wkręcają sobie filmy o np. ujawnieniu się kosmitów, bazują na channelingach, w których zapowiada się wspaniałe wydarzenia, potem część odpada, gdy okazuje się, że takie wydarzenia po prostu nie mają miejsca, a część zaciekle dalej broni takiego światopoglądu. Jesteśmy jako jednostki i masy manipulowani na wiele sposobów, i to jest prawie jedyny pewnik. wink
Nie uważam, że przyszliśmy tu ratować planetę. Przeciwnie, jesteśmy tu, bo ktoś to wszystko sobie zaplanował.

malgosia.wl napisał/a:

To nie walka z wiatrakami, woda drąży skałę i pokonuje ją, powinieneś to wiedzieć jako ten który interesuje się Taoizmem. Tak samo jest ze świadomością ludzką, można ją kształtować na tysiące sposobów. Woda z nikim nie walczy, a zawsze wygrywa... smile Osiąga swój cel, bo jest cierpliwa.

Tak mówią te późniejsze chińskie filozofie, oczywiście wiadomo mi, że w późniejszym okresie - gdy już powstały klasztory - taoizm był porównywany często lub wręcz wiązany z wodą - najczęściej przez zachodnich akademikow. Rdzenny taoizm nie dawał żadnemu żywiołowi przewagi nad innymi, opierał się na balansie, jednakowej ważności i ognia i wody, i yang i yin. Ten późniejszy filozoficzny taoizm był wypaczeniem oryginalnych prawd, które jak napisałem wyżej musiały mieć pochodzenie od kogoś bardzo zaawansowanego, co sugerują np. różne starożytne kosmologie, bardzo do siebie podobne, wręcz identyczne.

malgosia.wl napisał/a:

Nie wszyscy i nie zablokowaną tak, aby nie można było jej odblokować. (...) Chińczycy mówią o 1 000 000 powrórzeń...

Zatem praktyczne pytanie brzmi: ile trzeba powtórzeń by odblokować pamięć? Oraz jakich technik? Na jakiej wiedzy/teorii opartych? No i dlaczego w ogóle mamy ją zablokowane i musimy przechodzić - lub może nie? - proces jej odblokowywania? wink

333

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Jeszcze pokusiłem się o trochę grafomańskiej poezji, by w krótkich zdaniach podkreślić to, co od wieków dotyczy naszej sytuacji:

Na Ziemi wszystkie odpowiedzi
zostały stworzone dla gawiedzi
A kto zdobędzie się na prawdziwe starania
Zacznie zadawać kluczowe pytania.
wink

Myślę, że warto mieć gdzię na uwadze słowa A. Einsteina: nie chodzi o to, by znać zawsze odpowiedź na pytanie, ale o to, by zadawać właściwe pytania. Z pragmatycznego punktu widzenia przekonałem się, że jest to bardzo praktyczne podejście, i dotyczy nie tylko nauki. smile

334 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2022-11-08 14:38:29)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Zatem praktyczne pytanie brzmi: ile trzeba powtórzeń by odblokować pamięć? Oraz jakich technik? Na jakiej wiedzy/teorii opartych? No i dlaczego w ogóle mamy ją zablokowane i musimy przechodzić - lub może nie? - proces jej odblokowywania?

Pytanie z gatunku -ile razy trzeba powtórzyć wierszyk, aby go zapamiętać. Dla kogoś kto ma pamięć wzrokową wystarczy jeden raz, dla osoby z zespołem Downa może i 100 000,- razy to za mało. Zależy, ludzie nie są tacy sami, są na różnym etapie rozwoju i jedni już to kiedyś robili (w poprzednich wcieleniach), a inni dopiero zaczynają to robić. Ogólnie przepływ energii przez ciało odblokowuje różne niedobre procesy, nie musisz w to wierzyć, po prostu to sprawdź...
Bardzo ładny i mądry wierszyk smile
A jednak trzeba się trochę postarać... Może to jest właśnie ten klucz do odblokowania pamięci?

Antares napisał/a:

Nie uważam, że przyszliśmy tu ratować planetę. Przeciwnie, jesteśmy tu, bo ktoś to wszystko sobie zaplanował.

To po co właziłeś w to ciało, mogłeś wybrać inne w innym miejscu i czasie. Jesteś tu, bo kiedyś tak postanowileś, mając więcej informacji niż obecnie. Zadaj sobie raczej pytanie dlaczego wybrałem tą, a nie inną inkarnacje? Co z tego może wyniknąć? Ważne jest co Ty postanowisz z tym faktem zrobić, że tu jesteś...

Antares napisał/a:

Tak mówią te późniejsze chińskie filozofie, oczywiście wiadomo mi, że w późniejszym okresie - gdy już powstały klasztory - taoizm był porównywany często lub wręcz wiązany z wodą - najczęściej przez zachodnich akademikow. Rdzenny taoizm nie dawał żadnemu żywiołowi przewagi nad innymi, opierał się na balansie, jednakowej ważności i ognia i wody, i yang i yin.

Kiedyś załączałam link do filmu z grubasem:
[url]https://www.youtube.com/watch?v=tMk5vn3e5Io[/url]
To są praktyczne zastosowania wiedzy taoistycznej. Ciało jest tutaj jak woda, kwintesencja TaiChi i PaKua w jednym. Nie będę się rozpisywała, bo film pokazuje praktyczny aspekt...

335 Ostatnio edytowany przez Antares (2022-11-09 08:53:15)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Wszystko ostatcznie sprowadza się do tego, w jakich kategoriach ujmiemy świat, społeczeństwo, zasady, na których się opieramy - czyli co zakładamy!

Nie oszukujmy się: ludzie postrzegają (zakładają) jaki jest świat na podstawie tego, co im pokazują na filmach, we wiadomościach, czy w internecie. I to jest podstawa także ich oceny samych siebie, własnego życia, i... decyzji! O tym piszę dalej.

malgosia.wl napisał/a:

Pytanie z gatunku -ile razy trzeba powtórzyć wierszyk, aby go zapamiętać. Dla kogoś kto ma pamięć wzrokową wystarczy jeden raz, dla osoby z zespołem Downa może i 100 000,- razy to za mało.

Czy dla kogoś, kto zna dokładnie swój organizm, zna przepływ energii, zaobserwował fakty na temat swojego ciała, nie wystarczyłoby jedno powtórzenie ruchów tai chi, kung fu, czy innych?
Nie wiem czy opisywałem swój sen, ale powtórzę go na wszelki wypadek, bo był dość zagadkowy i dotyczył tego tematu: ćwiczyłem w nim właśnie kung fu, szło mi to zaskakująco sprawnie, ale głównie dlatego, że właśnie byłem świadomy dokładnie jak powinny wyglądać ruchy, jak powinny być zgodne z anatomią, przepływem energii. Jeśli ktoś powtarza coś  milion razy, mając nadzieję, że ten milion pierwszy będzie tym właściwym, to znaczy, że najwyraźniej marnuje czas.
Na podobnej zasadzie robiono eksperymenty w USA dotyczące zespołów koszykarzy. Jednemu takiemu zespołowi kazano w ogóle nie przychodzić na fizyczne treningi, ale zamiast tego wizualizować sobie jak świetnie im wszystko wychodzi. Okazało się, że ten zabieg miał bardzo pozytywny wpływ na ich dalsze wyniki w prawdziwej grze.
Czy to drugie to jest także praktyka?
Kluczowe pytanie zatem: po pierwsze dlaczego to działa? Po drugie, dlaczego ci, którzy o tym nie wiedzą, nadal chodzą na fizyczne treningi? Po trzecie, czy coś ominęliśmy, zakładając, że treningi czy praktyka powinna wyglądać tak a nie inaczej?

malgosia.wl napisał/a:

To po co właziłeś w to ciało, mogłeś wybrać inne w innym miejscu i czasie. Jesteś tu, bo kiedyś tak postanowileś, mając więcej informacji niż obecnie. Zadaj sobie raczej pytanie dlaczego wybrałem tą, a nie inną inkarnacje? Co z tego może wyniknąć? Ważne jest co Ty postanowisz z tym faktem zrobić, że tu jesteś...

Z tym ostatnim zdaniem dokładnie się zgadzam: podejmujemy pewne decyzje. Tyle, że - oparte na czym? Na naszym doświadczeniu? Które wynika z poprzednich decyzji? Które wynikają z poprzedniego doświadczenia?

Nie uważam, że właziłem w ciało. Pisałem o tym kiedyś przy okazji snów: dlaczego sen ma taką a nie inną naturę? Dlaczego tracimy świadomość? Żyjemy w matrixie, i co noc mamy na to dowody! Czemu ten fakt jest ignorowany, podobnie jak wszystkie inne?

Jak napisałem wyżej, ostatecznie wszystko bazuje na założeniach. Cały nasz świat działa dlatego, bo istnieją pewne założenia, w które lud wierzy. A pewne fakty sobie pomija - takie tabu "lepiej o tym nie rozmawiajmy, bo tam są smoki" jak mówią czasem Amerykanie. wink

Ludzkość się zaczyna paradoskalnie budzić, bo zaczyna widzieć, że z tym światem coś nie gra, wciskają im kity o powstaniu świata itp. po to, by zaraz twierdzić coś innego, wmawiają, że mamy wolny rynek, a zaraz działania tego samego rządu, w którym urzęduje ministerstwo edukacji, swoimi czynami dowodzi czegoś przeciwnego itd.

Napiszę w ten sposób: z fałszywymi przekonaniami próbowałem "walczyć", aczkolwiek tak naprawdę nie interesuje mnie co gawiedź będzie ostatecznie myślała, więc nawet się specjalnie już nie staram. Widzą fakty, ale każdy je będzie interpretował jak chce. Ostatnio jest głośno, że chcą wprowadzić ograniczenie oszczędności na koncie, tzn. nie będziesz mogła mieć więcej niż z góry ustalona wartość, a bankoty zostaną usunięte z obiegu. Ludzie o tym wiedzą, ale jak próbuję im wyjaśnić konsekwencje, to zasłaniają się frazesami typu lud i tak się zbuntuje. tongue

To mi przypomina próby misjonarskie Lao Tzu. Chciał przekonać różnych wielmoży, urzędników i zwykłych ludzi, że powinni zmienić zachowanie, miał rozwiązania dla sprawowania władzy itd., ale po wielu latach starań zrezygnował. Nie zamierzam powtarzać błędów, znając historię i nie zamierzam być ofiarą powiedzenia Polak mądry po szkodzie. smile

Fajnie, że podajesz praktyczną wiedzę taoistyczną wrzuconą przez kogoś do internetu. Podejrzewam, że gdyby ci taoiści ze starożytności uczyli się w dzisiejszych czasach, to zamiast szukać nauczycieli gdzieś w obcych regionach - lub w swoim umyśle - podziękowaliby Ci za link gdzie podane jest na tacy jak zostać nieśmiertelnym. A tak to musieli zdobyć się na wysiłek. smile Ale zawsze zostaje pytanie: na czym właściwie ta praktyka się opiera?

Ale może zamiast szukać na yt, warto się zwrócić do swojego własnego umysłu? Czym właściwie jest pamięć, którą chcesz odblokować? I jakie skarby oczekujesz tam znaleźć? Praktyka jest zawsze oparta na trafnej obserwacji - a bez klucza do obserwacji praktyka jest nic nie warta, możesz jedynie zgadywać obserwując tych, którzy w jakiś sposób tą wiedzę już zdobyli.

Jeszcze jedno.

Pisałem o tym już kiedyś, ale powtórzę: uważam, że nasz świat zmierza do wyraźnego podziału na kilka ugrupowań:
- tych, którzy uwierzą w propagandę, tzn. tych, którzy nie będą mieli nic i będą szczęśliwi
- tych, którzy nigdy na to się nie zgodzą, i będą nieszczęśliwymi bojownikami o wolność osobistą i wolność rynku
- tych, którzy przewidzieli oba scenariusze i będą zdawać sobie sprawę z tego, że ludzi uwarunkowanych wieloletnią propagandą prawie nie można zmienić, natomiast ludzi doprowadzonych do ostateczności równie trudno zatrzymać jak pędzące stado byków
smile

Jeśli ktoś nie zacznie od swojego podwórka, to skończy na już ogromnym cmentarzu historii ludzi, którzy próbowali zaczynać od misji ratowania społeczeństwa. smile Jeśli ww. Lao Tzu nie opuścił jeszcze Ziemi, to najwyraźniej albo działa w ukryciu, albo odpuścił sobie wpływanie na społeczeństwo i pouczanie go. smile

To odnośnie misji ratowania świata. smile

336 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2022-11-09 16:32:40)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Z tym ostatnim zdaniem dokładnie się zgadzam: podejmujemy pewne decyzje. Tyle, że - oparte na czym? Na naszym doświadczeniu? Które wynika z poprzednich decyzji? Które wynikają z poprzedniego doświadczenia?

Nie uważam, że właziłem w ciało. Pisałem o tym kiedyś przy okazji snów: dlaczego sen ma taką a nie inną naturę? Dlaczego tracimy świadomość? Żyjemy w matrixie, i co noc mamy na to dowody! Czemu ten fakt jest ignorowany, podobnie jak wszystkie inne?

Ujmę to inaczej. żyjemy w jakimś ciągu przyczynowo -skutkowym, który wynika z naszego dążenia do rozwoju i doświadczeń, jakie zebraliśmy. To że nie wszystko pamiętamy jest czynnikiem wstecznym naszego życia. Blokada pamięci powoduje że nie pamiętamy, kim naprawdę byliśmy i dokąd idziemy. Ale jest też coś takiego jak intuicja, lepiej lub gorzej rozwinięta u każdego z nas i to ona nam wskazuje kierunek naszej drogi. Biegniemy w tym samym kierunku, nawet jeśli biegniemy tyłem -tak to ujął Hejal. Najgorzej mają Ci, którzy stoją w miejscu i nic nie robią, bo cofają się.

Antares napisał/a:

Ale może zamiast szukać na yt, warto się zwrócić do swojego własnego umysłu? Czym właściwie jest pamięć, którą chcesz odblokować? I jakie skarby oczekujesz tam znaleźć? Praktyka jest zawsze oparta na trafnej obserwacji - a bez klucza do obserwacji praktyka jest nic nie warta, możesz jedynie zgadywać obserwując tych, którzy w jakiś sposób tą wiedzę już zdobyli.

Ci którzy zdobyli wiedzę przeszli długą drogę, Musieli zadawać trafne pytania i znajdować na nie prawidłowe odpowiedzi, dlatego osiągnęli to, co osiągnęli. Znajdywanie odpowiedzi polega na przetestowaniu rozwiązania w praktyce, aby stwierdzić czy działa zgodnie z założeniami, czy nie. W jakich warunkach jest skuteczne, a w jakich nie. Samo gdybanie do niczego nie prowadzi.

Antares napisał/a:

Fajnie, że podajesz praktyczną wiedzę taoistyczną wrzuconą przez kogoś do internetu. Podejrzewam, że gdyby ci taoiści ze starożytności uczyli się w dzisiejszych czasach, to zamiast szukać nauczycieli gdzieś w obcych regionach - lub w swoim umyśle - podziękowaliby Ci za link gdzie podane jest na tacy jak zostać nieśmiertelnym. A tak to musieli zdobyć się na wysiłek. smile Ale zawsze zostaje pytanie: na czym właściwie ta praktyka się opiera?

Nic nie dostałeś na tacy. Aby umieć stosować taką wiedzę w praktyce trzeba przejść taką sama DŁUUUUUGĄ DROGĘ. Większość odpadnie na samym początku, ale czasami znajdzie się ktoś, kto podejmie wyzwanie. Tak to zostało pomyślane i zaprojektowane, aby wiedza nie została wypaczona. Możesz w nieskończoność to oglądać, ale nie zastosujesz tego w praktyce, jeśli nie podejmiesz wyzwania. Nie mam zamiaru nikogo ratować, bo to nie ma sensu, niech każdy sam podejmuje decyzje, a życie i tak zweryfikuje jego wybory.

Antares napisał/a:

Jeśli ktoś powtarza coś  milion razy, mając nadzieję, że ten milion pierwszy będzie tym właściwym, to znaczy, że najwyraźniej marnuje czas.

Jeśli ktoś powtarza coś milion razy, to chcąc nie chcąc staje się to jego drugą naturą i obudzony w środku nocy zrobi to bez bezpośredniego udziału świadomości. I o to właśnie chodzi...  smile

337

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ok, to prowadzi do pytania z czym ma związek powtarzanie? Oczywiście z tym co nazywa się powszechnie podświadomością. Pewnie słyszałaś o takim eksperymencie z psami, że gdy sikały, używano dzwonków tak długo, że im zapadło to w tzw. podświadomość. Potem już sikały bez udziału świadomości na zawołanie, tzn. gdy tylko zadzwoniły dzwonki. smile Aby zablokować, lub też przyspieszyć niektóre procesy, mamy świadomość smile Jako sceptyk nie uważam, że jest to cała prawda, a tylko wierzchołek góry lodowej, opisane to zostało m.in. w hunie, oczywiście dla białych dostępna jest jedynie ta powierzchowna wiedza, dla tych bardziej wtajemniczonych są to także procesy związane m.in. z duchami, władaniem umysłem, duchami, ich przywoływaniem, opętaniem, klątwami, egzorcyzmami itd., blisko spokerwniona z magią voodoo. Intuicję także badałem, generalnie jest ona bardzo nieokreślona i bazuje na wierze. Intuicja polega na wiedzy zewnętrznej (a nie wewnętrznej, generalnie mówiąc), tzn. są to informacje przekazywane telepatycznie przez istoty, które z reguły nie posiadają ciała. W dodatku odbywa się to z pominięciem ciała mentalnego. Tak więc technicznie rzecz biorąc ma ona zupełnie inne podłoże niż większość ludzi sobie to wyobraża. To, że coś podpowiada intuicja, nie znaczy, że jest to absolutna prawda, jest to źródło informacji jak każde inne, i dwóm różnym osobom będzie przekazywała nawet przeciwne informacje. wink Co do testowania, robię to cały czas. Pracuję m.in. nad kwestią świadomości, podświadomości, pamięci, blokad w pamięci, energii i innych tematach. Nie zamykam się jednak wyłącznie na doświadczenia empiryczne, porównuję swoje doświadczenia z doświadczeniami innych, współczesnych i staroryżtnych, jak już wspominalem.

338

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Mam pytanie do Ciebie Małgosia z innej beczki, które uważam za istotne: co byś zrobiła gdybyś jak bohater filmu Matrix odkryła, że rzeczywistość jest zupełnie inna, i żyjemy w swego rodzaju maji (hinduskie określenie oznaczające mniej więcej to co matrix)?

339 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2022-11-14 10:23:18)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Mam pytanie do Ciebie Małgosia z innej beczki, które uważam za istotne: co byś zrobiła gdybyś jak bohater filmu Matrix odkryła, że rzeczywistość jest zupełnie inna, i żyjemy w swego rodzaju maji (hinduskie określenie oznaczające mniej więcej to co matrix)?

Ja to wiedziałam cały czas, od urodzenia. Świat jest inny niż się powszechnie wydaje. To bardzo logiczna konstrukcja. Jak program komputerowy. Obowiązują w nim zupełnie inne prawa. Nauka opisuje tylko skutki, nie mówiąc nic o przyczynach. Przyczyny trzeba odkrywać samodzielnie. Jak każdą iluzję, jeśli się ją odkryje trzeba ją zburzyć, wtedy zobaczymy prawdziwy obraz naszej rzeczywistości. Bez zburzenia iluzji będziemy żyć dalej w świecie wirtualnym, a nie rzeczywistym. Będziemy żyć cudzym życiem, a nie swoim własnym...

340

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ok, mam podobne zdanie. Widać w wielu aspektach, że rzeczywistość przypomina program komputerowy, nie twierdzę, że wszystko musi się opierać na matematyce, jak uważają fizycy, jednak wiele elementów rzeczywistości ma faktycznie własciwości matematyczne. Pytanie brzmi: w jaki sposób ten matrix jest manipulowany, podtrzymywany i wykorzystywany, by wpływać na nasze zmysły, zarówno te fizyczne i niefizyczne? Na organizm? Fizjologię? Nasze WYOBRAŻENIA o rzeczywistości? Miliardy ludzi od tysięcy lat są tu tak utrzymywane w iluzji.

341 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2022-11-14 14:24:35)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Pytanie brzmi: w jaki sposób ten matrix jest manipulowany, podtrzymywany i wykorzystywany, by wpływać na nasze zmysły, zarówno te fizyczne i niefizyczne? Na organizm? Fizjologię? Nasze WYOBRAŻENIA o rzeczywistości? Miliardy ludzi od tysięcy lat są tu tak utrzymywane w iluzji.

Widzimy tylko niewielki fragment rzeczywistości. Mamy świadomość indywidualną. Koty widzą więcej, wydaje mi się że widzą byty niematerialne, psy widzą bardzo słabo, ale wyczuwają takie rzeczy węchem. Ptaki mają świadomość zbiorową, jak jeden czegoś się nauczy pozostałe w stadzie też to zaraz umieją robić. Człowiek zatracił wiele swoich pierwotnych umiejętności, ale one gdzieś drzemią ukryte. Można je z powrotem aktywować, ale jest to mozolny i długi proces. Nie musimy robić tego, co inni, możemy zacząć zadawać pytania i sobie na nie odpowiadać samemu. Na tym polega postęp i wyjście z Matrixa. Nie robiąc nic tkwimy w nim po uszy i wieko trumny już się nad nami zamknęło, tylko głowa jeszcze nie powiadomiła o tym ciała.

342

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

Człowiek zatracił wiele swoich pierwotnych umiejętności, ale one gdzieś drzemią ukryte. Można je z powrotem aktywować, ale jest to mozolny i długi proces.

Jest, ale nie musi być. "Gdzieś" sugeruje, że nie wiemy gdzie, że tu kończy się to, co wiemy - urodziliśmy się bez wiedzy. Ktoś ma w tym cel, byśmy nie wiedzieli... chyba że sami podejmiemy odpowiednie kroki. I to, że nie wiemy, sugeruje właśnie, że nie musi być długi, wręcz może być błyskawiczny. Wystarczy mieć odpowiedni do tego klucz. Pytanie jaki jest tp klucz jest jednak trochę pułapką, bo każdy może myśleć, że zna tą odpowiedź. smile

malgosia.wl napisał/a:

Nie musimy robić tego, co inni, możemy zacząć zadawać pytania i sobie na nie odpowiadać samemu. Na tym polega postęp i wyjście z Matrixa. Nie robiąc nic tkwimy w nim po uszy i wieko trumny już się nad nami zamknęło, tylko głowa jeszcze nie powiadomiła o tym ciała.

Też tak sądzę. I jak powtarzałaś, na odpowiadaniu na pytania nie powinno się to skończyć. Ty nazywasz to coś "praktyką", ja to nazywam "działaniem" w odpowiednim kierunku. Robiąc znowu analogię do kung fu, myślę, że różnica między mistrzem a pasywnym naśladowcą polega na tym, że mistrz nigdy nie przestaje zadawać pytań - co oznacza, że ciągle poszerza swój krąg rozumienia, świadomość tego co się dzieje z jego fizjologią, ciałem, energią, a także umysłem. Naśladowca jedynie powtarza, bo NIE rozumie - tzn. nie jest świadomy tego, co tak naprawdę jest istotne w tym, czego się uczy. Greccy uczeni to coś nazywali formą (współcześnie z reguły mówi się tu o idei lub esencji rzeczy), co jest ciekawą zbieżnością nazw, bo "formy" w kung fu są właśnie tą częścią przeznaczoną dla naśladowców. W Tai Chi mówi się, że należy powtarzać te formy dopóki nie zrozumie się ich istoty - jeśli tak się stanie, można już świadomie je zmieniać.

Kiedyś wspominałaś w kontekście tego tematu, że wg. Ciebie to nie słońce, ale zimno spowalnia procesy starzenia. Obserwując naturę, powiedziałbym, że rola zimna polega na konserwacji struktury molekuł: np. jeśli zamrozisz żywność lub martwe ciało człowieka, to struktura zostaje zachowana. Podobnie działa też przechowywanie żywności w słoikach. Pytanie brzmi czy procesy życiowe i energia również zostają zachowane? Np. jeśli zmniejszymy lub zwiększymy temperaturę ciała bardzo silnie, to czy nadal procesy życiowe będą podtrzymane?

W alchemii mówi się o pierwiastkach yin (zimny) i yang (gorący). Yin jest związany z materią i strukturą - jego podtrzymanie jest kluczowe dla zachowania formy, czyli struktury molekularnej organizmu. Natomiast bez yang wszystko, co dynamiczne, związane z ciągłym ruchem w ciele, zostanie zatrzymane. Np. fotosynteza działa dzięki oddziaływaniu pierwiastka yang, czyli fotonów - energii pochodzącej od słońca. W przypadku człowieka dochodzi jeszcze cały system związany m.in. z hormonami (czymś w rodzaju przełączników organizmu - np. co ma produkować lub czego produkcję ma blokować), układem nerwowym itp. Podtrzymywanie i odmładzanie organizmu musi być związane zarówno z yin i yang: to procesy dynamiczne odnawiają i tworzą nowe komórki zastępując stare, natomiast by te komórki utrzymały swoją formę i strukturę, muszą się stosować do "zasad" utrzymania tej formy w materii czyli do natury pierwiastka yin.

Starożytni widzieli elementy oddziałujące na życie jako żywioły. Dobrym przykładem jest tu drzewo, które korzeniami sięga głęboko w dół, a rośnie wysoko w górę. Ogień pochodzi od słońca, powietrze stanowi atmosferę, woda jest pobierana przez korzenie, natomiast ustanowienie fundamentu, by to drzewo utrzymało swoją pozycję, jest rolą żywiołu ziemi.

Żywioły występują także w alchemii, i są wykorzystywane do opisu procesów zachodzących w organizmie i systemie energetycznym. Do naszych czasów zachowała się jedynie ta zewnętrzna część tej wiedzy, właśnie powtarzana przez naśladowców - zwana tradycją. Tradycja ajurewedejska jest tu dobrym przykładem: hindusi od tysięcy lat przygotowują ciągle te same przepisy, ściśle trzymając się receptur. Nie rozumieją czemu te przepisy są takie a nie inne, ale wierzą, że zachowają dzięki nim zdrowie. Koncepcja zdrowia jest według mnie również cieniem prawdziwego zrozumienia tego, czym są procesy życiowe. smile

343 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2022-11-18 16:42:31)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Podtrzymywanie i odmładzanie organizmu musi być związane zarówno z yin i yang: to procesy dynamiczne odnawiają i tworzą nowe komórki zastępując stare, natomiast by te komórki utrzymały swoją formę i strukturę, muszą się stosować do "zasad" utrzymania tej formy w materii czyli do natury pierwiastka yin.

To odpowiedz sobie na pytanie, czy u współczesnego człowieka  oba te pierwiastki są w równowadze? Który przeważa, dlaczego przeważa, a jeśli przeważa, to czym go zrównoważyć.

Antares napisał/a:

Robiąc znowu analogię do kung fu, myślę, że różnica między mistrzem a pasywnym naśladowcą polega na tym, że mistrz nigdy nie przestaje zadawać pytań - co oznacza, że ciągle poszerza swój krąg rozumienia, świadomość tego co się dzieje z jego fizjologią, ciałem, energią, a także umysłem. Naśladowca jedynie powtarza, bo NIE rozumie - tzn. nie jest świadomy tego, co tak naprawdę jest istotne w tym, czego się uczy. Greccy uczeni to coś nazywali formą (współcześnie z reguły mówi się tu o idei lub esencji rzeczy), co jest ciekawą zbieżnością nazw, bo "formy" w kung fu są właśnie tą częścią przeznaczoną dla naśladowców. W Tai Chi mówi się, że należy powtarzać te formy dopóki nie zrozumie się ich istoty - jeśli tak się stanie, można już świadomie je zmieniać.

Ćwiczenia formalne najpierw się studiuje/testuje (najlepiej na żywym organizmie), aby poznać ich sens i zastosowanie, a dopiero później, jak już znamy wszystkie szczegóły powtarza, aby zautomatyzować ich wykonanie. Powtarzanie bez zrozumienia daje jedynie efekt zdrowotny, a nie tylko do tego zostały one stworzone. Ten proces jest naprawdę bardzo długi, można w nim stawiać kamienie milowe, ale postęp nie przychodzi z odpowiedzi na kilka pytań. Dla mnie było to kilkanaście tysięcy pytań przez te wszystkie lata. I jeszcze końca nie widać...
Termin FORMA ma odniesienie wewnętrzne, a nie zewnętrzne. Chodzi o kontrolę umysłu nad ciałem, a nie odwrotnie. Ci co tylko powtarzają nie dochodzą do istoty rzeczy, bo nie stworzyli doświadczalnych warunków, aby tę istotę rzeczy dostrzec. Kręcą się jak ten chomik w klatce, nie widząc sedna problemu. A potem wygląda to bardzo żałośnie:
https://www.youtube.com/watch?v=gJg_x8hM9nQ
Bardzo źle, jak na 53 lata... Brak zrozumienia techniki i niewłaściwy trening. Bezmyślne powtarzanie, które nie prowadzi do postępu. Ciało zwyciężyło nad umysłem...

344 Ostatnio edytowany przez Antares (2022-11-19 10:31:54)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Nie widziałem nauczyciela, który by uczył form tai chi czy innych sztuk, a koncentrował się na umyśle. Przekazują uczniom głównie jak mają wykonywać ruchy, tzn. na tym zewnętrznym aspekcie. Nieliczni mistrzowie jedynie podkreślają, że chodzi o coś więcej.

Ludzie generalnie funkcjonują głównie na fundamencie nieświadomości - nie są właściwie świadomi prawie niczego. To znaczy mają dużo założeń względem rzeczywistości. Koncentrują się na tych małych rzeczach, ale gdzieś tam nieświadomie mają zakodowane jedynie ogólne pojęcie tych ważnych, fundamentalnych spraw, które jednak pozostają zawsze poza ich świadomym zrozumieniem.

Przykładowo wspomniane wcześniej przeze mnie "życie" - jest to frazes, którym ludzie się posługują nieświadomie. Oczywiście, wystarczy tylko się zastanowić nad tym stwierdzeniem trochę, i stanie się jasne, że życie nie może nigdzie uciekać - chodzi tu oczywiście o podejmowanie decyzji - "decyzje życiowe" to kolejny frazes, zakładający, że chodzi o te decyzje, które następnie mają mieć skutki długofalowe. Nie wszystkie decyzje w momencie ich podejmowania okazują się życiowymi wink i na odwrót, niektóre małe decyzje właśnie okazuja się życiowymi smile

Z obserwacji wielu ludzi stwierdzam, że powiedzenie pewnej osoby z połowy XX wieku "bardziej określa nas to, co odrzucamy, niż to, co wybieramy" jest bardzo trafne i ma właśnie największy wpływ na całe życie.

Innymi słowy to co odrzucamy, właśnie jest przede wszystkim decyzją życiową. A robimy to ciągle - i to w 99% przypadków całkowicie nieświadomie!

Przykład: mój znajomy. W pewnym momencie stanął przed wyborem: czy wybrać drogę katolika, czy nie. Większość katolików nigdy nie wybiera świadomie, ZAKŁADA, że tak jest i tak musi być. On poddał w wątpliwość sens religii, rozmowy w rezultacie zeszły na temat tego co naprawdę jest po śmierci. Ostatecznie jednak jego wybory zakreśliło otoczenie (presja społeczna), tzn. wybrał jednak kościół dlatego, bo... inni w jego firmie chodzą do kościoła smile Ten jeden mały filozoficzny dylemat ostatecznie określił całe jego życie. To są właśnie te decyzje życiowe. Ostatnio stwierdził, że mu życie gdzieś uciekło, na weselach, na ciągłym spotykaniu się w sztucznym środowisku, odwiedzaniu kościoła z przymusu itp. Że ma poczucie bezsensu tych działań, ale że teraz już za późno, by coś zmienić. Oczywiście nie jest za późno - ale na tym przykładzie widać, jak ludzie mają ograniczoną perspektywę tongue

Napiszę to jeszcze raz, bo wg. mnie to kluczowa kwestia: nie warto sugerować się niczyim zdaniem przy ważnych decyzjach, tzn. ulegać presji społecznej, bo gawiedź to ma małe rozumki ale każdy z nich uważa, że pozjadał wszystkie rozumy i ma mnóstwo rad dla innych - natomiast nie lubią ich słuchać smile Jak pisałem, odpowiedzi są dla gawiedzi, natomiast masowa propaganda ma działać tak, by nie zadawali PYTAŃ wink Np. pytań o życie, poza tymi, które z góry zostały zaprojektowane dla społeczeństwa. Dlatego kończą na frazesach - i to na tych frazesach, podbudowanych presją społeczną, opierają się ich prawdziwe decyzje życiowe. tongue Trzeba dodatkowo wziąć pod uwagę fakt, że oni mają bardzo wąską perspektywę, nigdy nie mając szansy poznać naprawdę istotnych tematów. Często nie są nawet świadomi ich istnienia.

A jeśli są świadomi ich istnienia, to je odrzucają. I wracamy do ww. stwierdzenia:

"bardziej określa nas to, co odrzucamy, niż to, co wybieramy"

Jak stwierdził don Juan, jeśli ktoś nie podejmuje strategicznych decyzji w życiu, kończy jak reszta zwykłego społeczeństwa. Jeśli ktoś np. wybiera chodzenie razem z innymi do kościółka, to warto, by podejmował taką decyzję świadomie - a wydaje mi się, że tak naprawdę te decyzje, albo pozorne dylematy, ostatecznie są wynikiem braku PERSPEKTYWY.

Ta perspektywa dotyczy m.in. właśnie tego wątku. tongue

345 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2022-11-23 13:01:47)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Nie widziałem nauczyciela, który by uczył form tai chi czy innych sztuk, a koncentrował się na umyśle. Przekazują uczniom głównie jak mają wykonywać ruchy, tzn. na tym zewnętrznym aspekcie. Nieliczni mistrzowie jedynie podkreślają, że chodzi o coś więcej.

Prawdziwy mistrz to taki który zmusza Cię do tego, abyś sam odkrył to, co jest istotne. Ci, którzy przekazują tylko ruchy, zwykle nie mają pojęcia o ich istocie. Wystarczy zadać im proste pytanie po co i dlaczego wykonuje się pewne techniki właśnie tak i zaczynają się schody.

Antares napisał/a:

Przykład: mój znajomy. W pewnym momencie stanął przed wyborem: czy wybrać drogę katolika, czy nie. Większość katolików nigdy nie wybiera świadomie, ZAKŁADA, że tak jest i tak musi być. On poddał w wątpliwość sens religii, rozmowy w rezultacie zeszły na temat tego co naprawdę jest po śmierci. Ostatecznie jednak jego wybory zakreśliło otoczenie (presja społeczna), tzn. wybrał jednak kościół dlatego, bo... inni w jego firmie chodzą do kościoła smile Ten jeden mały filozoficzny dylemat ostatecznie określił całe jego życie. To są właśnie te decyzje życiowe. Ostatnio stwierdził, że mu życie gdzieś uciekło, na weselach, na ciągłym spotykaniu się w sztucznym środowisku, odwiedzaniu kościoła z przymusu itp. Że ma poczucie bezsensu tych działań, ale że teraz już za późno, by coś zmienić. Oczywiście nie jest za późno - ale na tym przykładzie widać, jak ludzie mają ograniczoną perspektywę tongue

Ja nie zajmuję się ludźmi zindoktrynowanymi religijnie, bo szkoda czasu i energii. Najlepiej zostawić ich samym sobie, a życie najlepiej wyprostuje ich spaczony światopogląd. Doświadczenie jest najlepszym nauczycielem, ale o sposobach nauki już rozmawialiśmy...