241

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Dzisiaj największe nadzieje na tzw. "magiczną pigułkę" na wszystko, w tym potencjalnie na nieśmiertelność, upatruje się w inżynierii genetycznej. Krótko mówiąc, świętym graalem medycyny i biologii XXI w. jest odnalezienie odpowiednich genomów na "wszystko".

Już wcześniej wspominałem, że moim zdaniem nie jest to możliwe, gdy podawałem link do wywiadu z polskim profesorem biologii do wikipedii. Chodzi o to, że wszystko wskazuje na to, że - moim zdaniem - geny działają jak "przekierowania". Przekierowują energię, w ten sposób będąc niejako "filtrami ekspresji": fizycznej, psychicznej itd.

To, co się pomija ciągle w nauce XX i XXI wieku, to zagadnienie energii.

Zwykle zakłada się, że pewne rzeczy są "niemożliwe", i uzasadnia się to zazwyczaj przeszłymi doświadczeniami, lub aktualnie obowiązującymi teoriami.

Ciekawe jest to, że ignoruje się głosy osób, które mają odmienne zdanie. Z racjonalnego punktu widzenia nie ma to sensu: logicznie rzecz biorąc, powinniśmy rozważyć wszelkie możliwe głosy, bo w ten sposób moglibyśmy się czegoś nowego dowiedzieć. Tymczasem obserwujemy coś dokładnie odwrotnego: naukowców o odmiennym zdaniu się prześladuje, szkaluje, zastrasza lub wręcz rujnuje kariery i grozi życiem. Ostatnio tego typu ilość przypadków mocno wzrosła zwłaszcza w kontekście sytuacji globalno-politycznej (oczywiście nie - zdrowotnej wink ).

Tymczasem atomy, które składają się na ciało fizyczne, mają 99,999% pustej przestrzeni, reszta to skoncentrowana energia (protony i neutrony) oraz otoczka wokół tych ostatnich (elektrony).

Elektrony krążące wokół atomów, molekuł, czy w końcu - przy udziale tych ostatnich - w komórkach, mają wiele właściwości, w tym ich energia może rosnąć lub spadać. Ten fakt naukowy jest od dawna znany - ale jakoś nie bierze się już go pod uwagę w przypadku medycyny ani biologii.

Natomiast ma to kluczowe znaczenie - i wzięcie pod uwagę tego faktu może diametralnie zmienić nie tylko to, jak i co myślimy o życiu jako takim, ale otworzy to drogę do możliwości, których większość sobie nie wyobraża.

Wracając więc do DNA: po pierwsze, molekuła DNA się zmienia (jak zresztą cały organizm), i po drugie, energia jest tym, co aktywuje reakcje chemiczne (czyli energetyczne, mówiąc dokładniej: bo chemia to nauka o reakcjach energii z udziałem jej formy atomowej).

Innymi słowy, energia zmienia DNA.

Niektórzy naukowcy idą nawet bardzo daleko w swoich wnioskach, jak fizyk Burkhard Heim, twierdząc, że ostatecznie wszystko sprowadza się do informacji: każdy przepływ energii jest sterowany informacjami. W ten sposób wyjaśniane jest działanie - kontrowersyjnych dla środowisk lekarzy medycyny konwencjonalnej (choć zaakceptowanych przez WHO) - leków homeopatycznych, które mają działać nie na zasadzie fizycznej, jak typowe leki, ale - informacyjnej, która alarmuje układ immunologiczny. (Nie mam osobiście żadnego doświadczenia z homeopatią, więc się nie wypowiadam, czy te leki mają wartość czy nie - krytycy skupiają się wyłącznie na fizycznej strukturze leków homeopatycznych, uważając, że są zbyt rozrzedzone, by miały jakąkolwiek wartość).

Tak czy inaczej, nie zmienia to faktu, że podstawą funkcjonowania DNA jest energia.

242 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2021-10-12 15:01:21)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

A tutaj naukowe dowody w temacie długowieczności dla dociekliwych i niedowiarków:

Nagroda Nobla za odkrycie detoksu komórkowego.

Detoks komórkowy i odżywianie endogenne (wewnętrzne) są częstymi argumentami przytaczanymi przez zwolenników postów lub głodówek leczniczych. Co kryje się za tymi terminami i czy rzeczywiście mamy jakieś naukowe dowody na to, że działają prozdrowotnie?

Osoby, które chociaż raz odbyły właściwie przeprowadzony (najlepiej pod okiem specjalisty) post lub głodówkę leczniczą (detoks komórkowy) na jedno pytanie odpowiadają zazwyczaj tak samo.

Zapytani jak się czuli na 3, 4-ty dzień postu, po tym jak już przeszły pierwsze uciążliwości związane z odstawieniem przetworzonej żywności i przełączeniem organizmu na odżywianie wewnętrzne odpowiadają: „Czułam olbrzymi i niespodziewany zastrzyk energii” , „poczułem niespotykaną poprawę nastroju i chęci do życia”, „co Wy żeście ze mną zrobili? To stawia na nogi lepiej niż poranna kawa”…
Skąd biorą się te entuzjastyczne, być może ubrane w różne słowa, ale bardzo zbieżne odczucia i relacje osób będących na detoksie komórkowym? Czy to efekt placebo (bo robię coś dobrego dla siebie), czy może rzeczywiście są jakieś naukowe dowody na skuteczność detoksu komórkowego?

Badania profesora Yoshinori Ohsumi.

Już od wczesnych lat 60-tych XX wieku naukowcy obserwowali, że komórki są w stanie niszczyć swoje własne części składowe (np. białka), nazwali to autofagia, od słowa greckiego, w którym „auto” oznacza „samo”, natomiast „phagein” – „jeść”. Wychodzi z tego termin „samozjadanie”.
Jednak zbadanie i zrozumienie tego zjawiska było bardzo trudne, głównie z uwagi na rozmiary komórek i trudności w obserwowaniu mikroskopijnych zmian, jakie w nich zachodziły podczas „samozjadania”. Nie wiedziano co konkretnie uruchamia ten proces i jakie geny, jakie białka są za niego odpowiedzialne.
Przełom wydarzył się w latach 90-tych XX. wieku, kiedy to profesor Yoshinori Ohsumi przeprowadził serię badań na komórkach drożdży piekarskich. Zmodyfikował geny drożdży tak, aby nie były w stanie neutralizować odpadków, które w nich powstawały. Jednocześnie pobudzał autofagię poprzez głodzenie (nie dostarczał im pożywienia) obserwowanych komórek drożdży.
Zaobserwował tworzenie się w komórkach drożdży pęcherzyków z nieprzetworzonymi odpadkami (mechanizm działania autofagii), które na skutek zakłócenia ich neutralizacji szybko powiększyły się do rozmiarów możliwych do zobaczenia pod mikroskopem. Był to pierwszy, naukowy dowód na faktycznie działanie mechanizmów samozjadania (autofagii) komórek – detoksu komórkowego.
Yoshinori Ohsumi wyszedł od badań komórek drożdży, niedługo później udowodnił, że podobne zjawisko zachodzi we wszystkich komórkach posiadających jądro, łącznie z komórkami człowieka.

Za swoje odkrycia otrzymał 3 października 2016 roku nagrodę Nobla w kategorii Medycyna. Jest ona jednym z najbardziej prestiżowych wyróżnień, uwieńczeniem wieloletniej pracy naukowej porfesora Yoshinori Ohsumi. Pracy, która doprowadziła do zbadania mechanizmów działania autofagii i udowodnienia jej istnienia, również w komórkach człowieka.

Czym jest autofagia?

Autofagia jest procesem, poprzez który komórki organizmu trawią obumarłe lub uszkodzone elementy swojej struktury w celu zaspokojenia aktualnego zapotrzebowania na energię. Kontroluje ona bardzo ważne funkcje fizjologiczne związane z oczyszczaniem komórek (detoks komórkowy).
Co bardzo ważne nie chodzi tu o zwykłe usuwanie produktów przemiany materii. Po uruchomieniu mechanizmu autofagii komórka rozkłada uszkodzone fragmenty samej siebie, a uzyskany materiał budulcowy używa do odbudowy. Detoks komórkowy jest bardzo podobny do recyclingu.
Co więcej, podczas infekcji komórka może w ten sam sposób potraktować wirusy i bakterie, które po rozłożeniu na czynniki pierwsze stają się materiałem budulcowym do jej odnowy.

W jakich warunkach działa autofagia?

Komórki uruchamiają autofagię w sytuacji niedoboru składników odżywczych. Posługując się przykładem, jeżeli ciągle na blacie w kuchni jest dużo łatwo dostępnego jedzenia to nie szczególnie interesujemy się tym co mamy w szafkach. Gdzieś głęboko schowane mogą być zapasy, które po pewnym czasie niekoniecznie ładnie pachną i zachęcają do jedzenia.
Jednak, gdy na blacie kuchennym będzie pusto, gdy przestaniemy regularnie dostarczać jedzenie, to co zrobimy? Zajrzymy do naszych szafek kuchennych i zrobimy w nich porządek. Co się da zjemy, a resztę wyrzucimy.
Dokładnie taki sam mechanizm działania zachodzi w naszych komórkach podczas detoksu komórkowego. Gdy przestaniemy dostarczać pożywienie z zewnątrz (głodówka, post) wtedy komórki naszego organizmu włączają mechanizm autofagii i zaczynają zużywać to co w nich jest najmniej potrzebne. Rozkładane są skumulowane produkty przemiany materii, zdegenerowane fragmenty komórek, wirusy, bakterie i inne patogeny chorobowe.

Czy odżywianie wewnętrzne dotyczy tylko komórek?
Podstawowym źródłem energii dla organizmu człowieka jest glukoza. Organizm pozyskuje ją zazwyczaj z węglowodanów, które w typowej diecie stanowią 60-80% wartości kalorycznej spożywanego pożywienia.
Co się w takim razie stanie, gdy nagle przejdziemy na dietę nisko węglowodanową np. dieta warzywno-owocowa zwana Postem Daniela, lub przejdziemy na zupełną głodówkę? Wtedy organizm uruchamia rezerwy.
W pierwszej kolejności sięga po glikogen, wielocukier zgromadzony w wątrobie. Jest on pod wpływem glukagonu zamieniany na glukozę, która jest podstawowym źródłem energii dla całego organizmu, w tym mózgu. Jednak tych zapasów zazwyczaj wystarcza tylko na kilka godzin, maksymalnie dobę. Co wtedy? Skąd wtedy czerpać energię?

Jak się okazuje natura doskonale nas przygotowała na okresowe posty, na okresy w których „nie udało się nic upolować”, albo wykopać z ziemi. Nasi przodkowie żyli tak przez dziesiątki tysięcy lat, żyli okresowo głodując.
Po skończeniu się zasobów glikogenu, glukagon zaczyna oddziaływać na zgromadzone w organizmie „na trudne czasy” kwasy tłuszczowe zamieniając je w wątrobie w ciała ketonowe.

Czym są ciała ketonowe?

Ciała ketonowe są źródłem energii dla niektórych narządów (mózg, serce, mięśnie, nerki) w okresie, gdy organizm nie posiada wystarczającej ilości glukozy. Ciała ketonowe są wytwarzane w wątrobie na skutek oddziaływania glukagonu na zgromadzone w organizmie kwasy tłuszczowe.

Przejście na odżywianie wewnętrzne (ciała ketonowe) jest nieodłącznym elementem postów niskokalorycznych i głodówek. Przeciętny organizm potrzebuje, aby każdego dnia dostarczyć mu od 1500-2000 kalorii (tylko dla podtrzymania procesów życiowych). W przypadku postu warzywno-owocowego kaloryczność dziennych posiłków waha się w przedziale 500-800 kalorii. Brakującą część energii organizm musi sobie „wyprodukować” z posiadanych rezerw – głównie tłuszczowych.
Tu rodzi się podstawowe pytanie. A co w przypadku osób wyjątkowo szczupłych, nie posiadających rezerw tłuszczowych? Czy organizm zacznie trawić białka w celu uzyskania brakującej energii?

Tak, jest taka możliwość. Jednak, po pierwsze nawet szczupłe osoby mają zapasy tłuszczu (wewnątrz ciała), o których nie zdają sobie sprawy. Po drugie, nawet w przypadku trawienia białek na potrzeby uzyskania energii w organizmie zachowana jest hierarchia ważności. Na samym początku trawione są najmniej potrzebne, zbędne fragmenty (pamiętasz analogię ze sprzątaniem w kuchni?). W pierwszej kolejności zużyte zostają złogi, nadmiary, komórki zestarzałe i zwyrodniałe.  W ten sposób organizm się regeneruje, odmładza, a choroby zostają wyeliminowane i to u źródła.

Co to wszystko dla nas oznacza?

Przede wszystkim to, że nie powinniśmy się bać uczucia głodu. W obecnych czasach, gdzie żywność jest na wyciągnięcie ręki rzadko kiedy lub czasem wcale nie odczuwamy głodu. Zupełnie zapomnieliśmy jak to nie najadać się do syta.
Jak pokazują badania i historia (polowania człowieka prehistorycznego, okresy głodu na przednówku) i obyczaje (ścisłe kilkutygodniowe posty, np. przed Św. Wielkiej Nocy) jesteśmy genetycznie i kulturowo przygotowani do okresów niedoboru pożywienia, przystosowani do poszczenia.

W okresie postu, którego przykładem jest dieta warzywno-owocowa w organizmie zmuszonym do przełączenia się na odżywianie wewnętrzne (endogenne) włącza się detoks komórkowy i zachodzą cudowne przemiany. Odbywa się to na dwóch poziomach.

Spalanie nadmiaru tłuszczu, który wątroba przekształca w ciała ketonowe. Dzięki temu w szybkim tempie tracimy tłuszczyk, w pierwszej kolejności jest to tłuszcz trzewny, który osadza się na narządach wewnętrznych – szybko spłaszcza się brzuszek. Doświadczyłem tego osobiście, gdy kilka lat temu dzięki diecie nisko węglowodanowej w pół roku schudłem 20 kg, możesz o tym posłuchać w tym podcaście.

Jednak, co zdecydowanie ważniejsze, takie oczyszczanie organizmu odbywa się również na poziomie komórkowym. Dzięki zjawisku autofagii, odkrytym i opisanym przez profesora Yoshinori Ohsumi, komórki naszego organizmu trawią swoje zdegenerowane części, znajdujące się w nich śmieci (np. wirusy i bakterie). Z powstałych w ten sposób surowców odbudowują się, odradzają się komórki w nowej, zdrowej, odmłodzonej formie.

Mechanizm regeneracji organizmu, np. znikanie blizn, odrastanie uszkodzonych paznokci, poprawa wzroku, normowanie się ciśnienia tętniczego, cofanie chorób cywilizacyjnych, stabilizowanie cukru, regulacja cholesterolu, itd. to nie są już efekty placebo diety oczyszczającej, ale rzeczywiste uzdrowienia, które w dużej mierze zawdzięczamy właśnie zjawisku autofagii.

243 Ostatnio edytowany przez Antares (2021-10-12 20:42:26)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Dobry tekst. Pokazuje przy okazji w jaki sposób nauka, wykazując zbadane fakty, jednocześnie może ukazywać jedynie mały fragment większej rzeczywistości.

malgosia.wl napisał/a:

Autofagia jest procesem, poprzez który komórki organizmu trawią obumarłe lub uszkodzone elementy swojej struktury w celu zaspokojenia aktualnego zapotrzebowania na energię ... które po rozłożeniu na czynniki pierwsze stają się materiałem budulcowym do jej odnowy.

Wracamy zatem do punktu wyjścia, czyli energii, i jej możliwości do przekształcania się w materię i vice versa. Co jest podstawą zrozumienia procesu.

malgosia.wl napisał/a:

Komórki uruchamiają autofagię w sytuacji niedoboru składników odżywczych.

Co jest zrozumiałe. Przy założeniu, że ta energia może być dostarczona wyłącznie... w formie materialnej (czyli w procesie rozkładu - rozbicia materii na... cząsteczki energii). smile A może jest możliwość dostarczana energii bezpośrednio komórkom? Myślę, że gdyby rośliny były naukowcami, mogłyby nam dużo więcej na ten temat powiedzieć - a póki co "musimy" się zdawać na oficjalną naukę... smile

Pytanie jaką podane osoby, które zauważyły tak skokową różnicę w tym, jak się czują, mają dietę na co dzień - jeśli jedzą "shitfood", które jest pozbawione energii, to samo odstawienie go z pewnością im pomoże. wink

malgosia.wl napisał/a:

komórki naszego organizmu trawią swoje zdegenerowane części, znajdujące się w nich śmieci (np. wirusy i bakterie). Z powstałych w ten sposób surowców odbudowują się, odradzają się komórki w nowej, zdrowej, odmłodzonej formie.

Tak, odmładzanie (regeneracja) jest wpisana w naturalne działanie całego systemu (nie tylko tej fizycznej części, którą opisuje ww. nauka). Jak powiedział ekspert od genetyki, David A. Sinclair, starzenie to choroba, która tak nie została jeszcze nazwana.

malgosia.wl napisał/a:

Mechanizm regeneracji organizmu, np. znikanie blizn, odrastanie uszkodzonych paznokci, poprawa wzroku, normowanie się ciśnienia tętniczego, cofanie chorób cywilizacyjnych, stabilizowanie cukru, regulacja cholesterolu, itd. to nie są już efekty placebo diety oczyszczającej, ale rzeczywiste uzdrowienia, które w dużej mierze zawdzięczamy właśnie zjawisku autofagii.

Podobne efekty uzdrawiające można uzyskać dzięki profesjonalnym - tym prawdziwym - uzdrowicielom energetycznym. A nawet samemu, pracując osobiście z energią - oczywiście.

Dróg jest więcej. Niektóre opisywali wspominani taoiści.

244 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2021-10-13 09:56:00)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Wracamy zatem do punktu wyjścia, czyli energii, i jej możliwości do przekształcania się w materię i vice versa. Co jest podstawą zrozumienia procesu.

Gadanie o energii, a bycie jak energia to dwie różne sprawy.
https://www.youtube.com/watch?v=iMWqwH1lO4g
https://www.youtube.com/watch?v=tG8iacSLrNU
Ty niestety  tylko gadasz, tkwiąc nadal w materii, popracuj nad tym abyś był...

Antares napisał/a:

Pytanie jaką podane osoby, które zauważyły tak skokową różnicę w tym, jak się czują, mają dietę na co dzień - jeśli jedzą "shitfood", które jest pozbawione energii, to samo odstawienie go z pewnością im pomoże.

Wszystko co dzisiaj zjadamy to de facto  "shitfood" i nie ma tam żadnej energii, tylko cała tablica Mendelejewa...

245

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:
Antares napisał/a:

Pytanie jaką podane osoby, które zauważyły tak skokową różnicę w tym, jak się czują, mają dietę na co dzień - jeśli jedzą "shitfood", które jest pozbawione energii, to samo odstawienie go z pewnością im pomoże.

Wszystko co dzisiaj zjadamy to de facto  "shitfood" i nie ma tam żadnej energii, tylko cała tablica Mendelejewa...

Energię to ma, tylko nie taką jaką powinno mieć...

246 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2021-10-14 09:07:26)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Po zjedzeniu czegokolwiek zawsze nasz organizm musi to przyswoić i wydatkuje energię, to samo z piciem...
Kto wie ile energii trzeba zużyć, aby wytworzyć kwas solny w żołądku, potrzebny do trawienia. Albo ile energii zużywa organizm na polaryzację wypitej wody?
Jeśli mówimy o dostarczaniu energii do ciała to dostarczamy ją w postaci swobodnych elektronów, a nie jedzenia. Albo wytwarzamy ją poprzez ruch...

247 Ostatnio edytowany przez Antares (2021-10-13 19:09:02)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:
Antares napisał/a:

Dlatego właśnie nie należy być ignorantem i zajmować się tematem w ten czy inny sposób, z czego najważniejsze są odkrycia: zarówno pośrednie jak i bezpośrednie.

Przeszukiwanie internetu i znajdowanie informacji to nie odkrycie, odkryciem stają się dopiero gdy je sprawdzimy organoleptycznie i stwierdzimy czy to prawda czy nie.

Jeśli ktoś podaje ciągle źródła z internetu, to raczej Ty. W ogóle nie posiłkuję się internetem w tym temacie. Skąd to przypuszczenie?

malgosia.wl napisał/a:

bycie jak energia

Co znaczy wg. Ciebie bycie jak energia?

malgosia.wl napisał/a:

Ty niestety  tylko gadasz, tkwiąc nadal w materii, popracuj nad tym abyś był...

Co nazywasz "pracą", w tym kontekście? Skąd wiesz co robię a czego nie? wink

Nie wiem, co mają z tym wspólnego filmy kung fu, ale ten z Bruce'm Lee widziałem - dobry wink

Myślę, że przede wszystkim warto poszerzyć swoje horyzonty - zwłaszcza, jak ma się tendencję do pouczania wszystkich. Wówczas mniej rzeczy umyka, i nie trzyma się sztywno określonych metod czy rytuałów - które jak sama stwierdziłaś w innej wypowiedzi - ci, którzy je wykonują, często ich nie rozumieją.

248 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2021-10-14 09:13:16)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Co znaczy wg. Ciebie bycie jak energia?

To po prostu bycie jak energia. Jak trzeba nieuchwytny jak mgła, jak trzeba twardy jak skała. Te przykłady z filmów o kung-fu to właśnie taki przypadek, jeden gada o kung-fu i filozofuje, a jak przychodzi co do czego  wygląda to słabo, drugi staje się kung-fu gdy zachodzi potrzeba i o tym nie gada. smile

Antares napisał/a:

Co nazywasz "pracą", w tym kontekście? Skąd wiesz co robię a czego nie?

Po tym co piszesz, a czego nie. Po tym na co kładziesz nacisk, a na co nie. Co ignorujesz, a co nie. Praca to stawianie sobie małych celów i ich konsekwentna realizacja, przez całe życie. I wyciąganie wniosków z nabytej wiedzy...

Antares napisał/a:

Podobne efekty uzdrawiające można uzyskać dzięki profesjonalnym - tym prawdziwym - uzdrowicielom energetycznym. A nawet samemu, pracując osobiście z energią - oczywiście.

Dróg jest więcej. Niektóre opisywali wspominani taoiści.

Droga poprzez oczyszczenie głodówką jest najprostsza, dostępna dla wszystkich, nie trzeba kończyć wyższych studiów, aby to stosować. Głodówką rozpoczyna się nowicjat w klasztorach buddyjskich i taoistycznych. Połączony z ćwiczeniami daje fantastyczne rezultaty. Zabawa z energią to kolejny etap, jak się jest oczyszczonym i przygotowanym energetycznie. Ty natomiast próbujesz pominąć ten etap i przeskoczyć dalej, a nawet go dyskredytujesz. Jesteś jak ci od Kryształu Serca, próbujesz znaleźć Złotego Grala, ale on nie istnieje w takiej postaci, w jakiej go poszukujesz. Dlatego nadal tkwisz w materii...

"W baśniach śpią prawdziwe dzieje, woda życia nie istnieje, ale zawsze warto po nią iść." -tak swego czasu śpiewał J.Kaczmarski...

Podkreślam jeszcze raz, JA NIKOGO NIE POUCZAM, co zrobisz z tą wiedzą to TWÓJ problem. Ale jestem pewna, że znajdą się inny, którzy z tego skorzystają. Ostatnio jest coraz więcej ludzi na Forum. smile

249

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

To po prostu bycie jak energia. Jak trzeba nieuchwytny jak mgła, jak trzeba twardy jak skała. Te przykłady z filmów o kung-fu to właśnie taki przypadek, jeden gada o kung-fu i filozofuje, a jak przychodzi co do czego  wygląda to słabo, drugi staje się kung-fu gdy zachodzi potrzeba i o tym nie gada. smile

Rozumiem. smile To jak to praktykujesz?

malgosia.wl napisał/a:

Praca to stawianie sobie małych celów i ich konsekwentna realizacja, przez całe życie. I wyciąganie wniosków z nabytej wiedzy...

Nie zgodzę się z tą definicją.

malgosia.wl napisał/a:

Droga poprzez oczyszczenie głodówką jest najprostsza, dostępna dla wszystkich, nie trzeba kończyć wyższych studiów, aby to stosować. Głodówką rozpoczyna się nowicjat w klasztorach buddyjskich i taoistycznych. Połączony z ćwiczeniami daje fantastyczne rezultaty. Zabawa z energią to kolejny etap, jak się jest oczyszczonym i przygotowanym energetycznie. Ty natomiast próbujesz pominąć ten etap i przeskoczyć dalej, a nawet go dyskredytujesz. Jesteś jak ci od Kryształu Serca, próbujesz znaleźć Złotego Grala, ale on nie istnieje w takiej postaci, w jakiej go poszukujesz. Dlatego nadal tkwisz w materii...

Rozumiem, że Ty nie tkwisz w materii smile Myślisz bardzo linearnie, spróbuj przekroczyć to ograniczenie.

250 Ostatnio edytowany przez Antares (Wczoraj 15:50:30)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

I jeszcze to:

ka-nu napisał/a:
malgosia.wl napisał/a:

Wszystko co dzisiaj zjadamy to de facto  "shitfood" i nie ma tam żadnej energii, tylko cała tablica Mendelejewa...

Energię to ma, tylko nie taką jaką powinno mieć...

Dokładnie tak. Chodzi o niskie wibracje, a nie brak energii jako takiej. Tablica Mandelejwa opiera się na tzw. geometrycznych właściwościach energii w formie materialnej; niektóre pierwiastki są - technicznie mówiąc - silnie "skonsolidowane", i potrzebują dużo większej energii, by je zamienić w... energię smile Wiem, że brzmi to jak masło maślane trochę, ale to ze wzg. na nieprecyzyjność terminów - nawet w przypadku nauki, kiedy mówimy o energii. Oficjalnie mówi się o "pracy" wink

ka-nu zajrzyj na pw.