1 Ostatnio edytowany przez gokhan (2021-04-11 21:30:35)

Temat: brak zdumiewających rzeczy zapierających dech w piersi

Witam Wszystkich. Rzadko zdarza mi się coś pisać na tym forum, mimo tego śledzę je na bieżąco. Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem opublikowania tego posta, ale nie do końca potrafiłem ubrać w słowa o co mi chodzi – mam nadzieję, że zostanę poprawnie odebrany.
Czy ktokolwiek z Was tutaj obecnych, w szczególności osób, które pamiętają, że żyły w poprzednich wcieleniach w kulturach intelektualnie i etycznie bardziej zaawansowanych niż obecne społeczeństwo ziemskie, miewa pewnego rodzaju zmęczenie/zniechęcenie do życia?
Nie chodzi mi tutaj absolutnie o rzeczy pokroju depresji, chęci odebrania sobie życia itp. Bardziej o takie poczucie, że nic takiego „z powerem” Was już na Ziemi nie spotka? Poczucie, że cokolwiek się nie wydarza na świecie jest błahe, miałkie, płytkie? Zauważyłem u siebie od jakiegoś czasu takie postrzeganie świata. Cieszę się drobnymi rzeczami, umiem to robić, jestem z natury osobą pogodną i skłonną do żartów. Patrząc jednak na problemy społeczne takie jak np. niewolnictwo ekonomiczne, patologiczne rodziny, przeżywanie cierpienia i podniet, zachłyśnięcie się technologicznym szajsem, całą aferę plandemiczną mam takie jedno mocne: „serio? To takie rzeczy są potrzebne?”. Jednocześnie akceptuję to i godzę się z tym, że jest jak jest. Nie ma we mnie smutku czy goryczy. Bardziej „niedosyt”. Brak czegoś bliżej nieokreślonego. Jednocześnie nie rozpaczam nad tym, że tego nie mam.
Jakiś czas temu pomyślałem, że chciałbym czegoś więcej. Całościowo, obecna sytuacja społeczna na Ziemi kompletnie niczego mnie nie uczy. Nie widzę takich rzeczy już od paru lat, a uważam się za osobę refleksyjną. Mam poczucie trwania w pewnym zawieszeniu, oczekiwaniu na bliżej nieokreślone coś lub kogoś. Życie tutaj jest dla mnie po prostu potwornie nudne.
Zaznaczam jednak, że ta "nuda" nie wynika z braku ciekawych zajęć, bo tych mam sporo. W pracy muszę bez przerwy się uczyć i być kreatywnym, uczę się języków obcych, hoduję rośliny, niektóre wymagające.
Po przeczytaniu „Wszystko jest wibracją” pierwszy raz i odkryciu pewnych rzeczy przez samego siebie próbowałem przekazać ludziom swoja wiedzę czy tez zarazić ich swoim podejściem do życia. Po kilku latach zrezygnowałem z tego, bo zrozumiałem, że każdy sam w swoim czasie dojdzie do pewnych rzeczy. Przestałem wtedy chcieć zmienić świat na lepsze – wg mnie dla większości ludzi jest właśnie najlepszy jaki może obecnie być.
Czy gdy stajemy się coraz bardziej świadomi siebie, rzeczy przestają nas pochłaniać bez reszty, emocje odczuwamy jako przytłumione, wyzbywamy się egzaltacji?
Napisałem ten post z nadzieją, że może znajdzie się ktoś, kto ma podobne odczucia i dzięki rozmowie z nim znajdę „to coś”.

2

Odp: brak zdumiewających rzeczy zapierających dech w piersi

Jeśli masz takie odczucia, to wynika to z tego, że najwyraźniej Twój rozwój obserwacji oraz kryteriów się posunął dalej, a większość ludzi woli bezpieczny, narzucony "porządek". Cała afera z wirusem dobitnie to potwierdziła. Moim zdaniem należy dlatego być kreatywnym i niezależnym, nie oglądać się na to, co masy robią. Zawsze będzie ktoś, kto jest odmienny od reszty, kto postrzega rzeczy inaczej; warto zatem zamiast skupiać się na negatywach, poszukiwać pozytywów, a także wyjść poza ograniczenia.

Mam wrażenie, Gokhan, że szukasz nie tam gdzie trzeba - w społeczeństwie "uśrednionym". Poszukujesz zdumienia, jak napisałeś w tytule tematu, a otrzymujesz "przeciętność". smile

3

Odp: brak zdumiewających rzeczy zapierających dech w piersi

Szukam nie tam gdzie trzeba, tzn? Masz na myśli to, że otaczam się niewłaściwymi osobami?

4 Ostatnio edytowany przez Antares (2021-04-21 13:25:54)

Odp: brak zdumiewających rzeczy zapierających dech w piersi

Żyjemy w społeczeństwie, które ma pewne ograniczenia i kieruje się pewnymi nazwijmy to "regułami" czy schematami. Z pewnego punktu widzenia, tak jak to zauważyłeś, może wydawać się ono nudne. Kryteria oceny, których dotychczas się nauczyliśmy, oraz to, jak zostało zaprojektowane społeczeństwo, sugerują, że istnieje pewna "norma", do której wszyscy powinni się dostosować. To forum akurat skupia tych, którzy słabo pasują do owej "normy" i nie mają specjalnie intencji, by zawężać swój obraz rzeczywistości do niej. Jeśli to robisz, możesz właśnie postrzegać wszystko w ten sposób, jak to ująłeś, co zresztą dość często ma miejsce - i jest czymś w rodzaju katalizatora do poszukiwania, czyli wyjścia poza te schematy. Które to schematy, to raczej każdy musi sam sobie odpowiedzieć, na tym polega bycie kimś w rodzaju "buntownika" i zarazem "poszukiwacza" - kogoś, kto poszukuje czegoś więcej. Jeśli miałbym od czegoś zacząć, to zacząłbym od podważania aktualnych, powszechnych przekonań nt. rzeczywistości. smile

5 Ostatnio edytowany przez Antares (2021-04-24 09:06:11)

Odp: brak zdumiewających rzeczy zapierających dech w piersi

Przy okazji, próbowałeś może jakichś niestandardowych sposobów na - nazwijmy to - "eksplorację rzeczywistości"? Gokhan zresztą zajrzyj na prywatną wiadomość.

6 Ostatnio edytowany przez Antares (2023-11-01 12:52:19)

Odp: brak zdumiewających rzeczy zapierających dech w piersi

Antares napisał/a:

to, jak zostało zaprojektowane społeczeństwo, sugerują, że istnieje pewna "norma", do której wszyscy powinni się dostosować

Te normy są głównie ustalane przez czynniki tzw. ekonomiczne, czyli zasoby. Wg. mnie najsilniejszym bodźcem w naszej cywilizacji jest strach - może później to rozwinę, tu skupię się na czymś innym.

Ostatecznie zawsze chodzi o przeżycie. Powoli tworzy się tu na Ziemi polityczno-biznesowy, bardzo dziwny układ rodem z thrillerów SF, który podzieli społeczeństwo na tych, których stać na (prze)życie, i pozostałych.

Po części taki stan już się stworzył, zwłaszcza w takich krajach jak USA: jeśli jesteś chory, musisz być w stanie opłacać szereg drogich ekspertów medycznych (w których interesie jest oczywiście, byś nie wyzdrowiał, taki paradoks ekonomiczny).

Ale to dopiero początek. W coraz większym stopniu medycyna i "bio"-technologia (dlaczego w cudzysłowie o tym na koniec) propagują wydłużanie życia. Tak jak w XX wieku największą modą cieszyła się fizyka i elektronika (oparta na fizyce zresztą, w tym szczególnie na fizyce kwantowej), obecnie numerem jeden staje się medycyna i - powiązana z nią - biologia, albo biochemia. W rezultacie, propaganda medyczna będzie zataczać coraz szersze kręgi, wmawiając ludziom, że powinni jak najwięcej wydawać na (coraz droższą) medycynę.

Ale w rzeczywistości ludzie staną się niewolnikami polityczno-medycznej tyrani. Wszystko zostanie sprowadzone do prostego wzorca: musisz zarabiać, aby przeżyć (tzn. korzystać ze zdobyczy medycznych, np. odmładzającej organizm), ale zarazem aby przeżyć, musisz zarabiać - tzn. stajesz się ekonomicznym niewolnikiem. W dodatku, w interesie tej ekonomiczno-politycznej elity będzie celowe postarzanie społeczeństwa i skracanie im życia, by jeszcze zwiększyć presję na to, by ludzie jak najszybciej stawali się "poprawnymi obywatelami" (dlatego żywność jest kontrolowana obecnie na globalnym rynku już w ponad 90% przez parę ściśle ze sobą współpracujących - zbrodniczych - koncernów). Jeśli nie będziesz "poprawnym obywatelem", to takie wynalazki, jak elektroniczne pieniądze, będą tobie w centralnym, elektronicznym systemie obcinane, a nawet całkowicie blokowane. Zatem nie będziesz mógł korzystać bez tych elektronicznych pieniędzy z medycyny.

O alternatywach dla tego medycznego niewolnictwa już pisaliśmy na forum.

Jeszcze słówko o "bio"-technologii. Na obecną chwilę mamy do czynienia z bardzo prymitywną technologią, która praktycznie nie jest "bio", gdyż prawdziwa biotechnologia powinna bazować na organicznych, w najgorszym przypadku neutralnych dla organizmu, elementach. Jest pewne, patrząc na historię rozwoju nauki, że najbliższych 30 latach (czyli co najmniej do roku 2050) nie uda się wprowadzić nowinek biotechnologicznych w zbyt zaawansowanym stopniu. Nie będziesz miał np. organicznej ręki w zastępstwie prawdziwej ręki, gdyby ta została ucięta. To oznacza, że do czasu, gdy wprowadzą tyranię całkowitą, muszą przygotować grunt: przyzwyczaić społeczeństwo do tego, co jest już w ich zasięgu, czyli w szczególności pieniądza elektronicznego, zgodnie zresztą ze starodawnym biblijnym proroctwem.

Tak czy inaczej, po tym, jak się zawiąże polityczno-ekonomiczno-technologiczna tyrania na Ziemi, większość ludzi NIE będzie stać na leczenie ze z góry ZAPROJEKTOWANYCH chorób, wytwarzanych w laboratoriach wirusów itd. Większość społeczeństwa obudzi się z ręką w nocniku, kiedy będzie już za późno.

Tak więc spodziewajcie się w następnych dekadach spadku liczby ludności na Ziemi.

7

Odp: brak zdumiewających rzeczy zapierających dech w piersi

Zauważyłem taką rzecz - już dawno - ale widzę, że z roku na rok trend nie maleje, ale się pogłębia: ludzie lubią króciutkie puenty, zdjęcia, memy, skondensowane wszystko do jednej, góra dwóch fraz, zamiast zadania sobie większego trudu.

Zastanawia mnie skąd się to bierze?

Czy komórki mają jakąś ukrytą, zniechęcającą do wysiłku wibrację, która de facto niewoli umysł jej użytkownika? Zauważyłem, że jednak jest ogromna różnica, gdy czytam książkę papierową na temat np. taoizmu, a elektronicznym odpowiednikiem. Niby treść jest najważniejsza, ale jak sobie spokojnie wertuję kartki, wracam wstecz, analizuję treść, porównuję itd., to jednak zdecydowanie książka papierowa bardziej zachęca do pogłębionego zrozumienia treści...

8

Odp: brak zdumiewających rzeczy zapierających dech w piersi

Wydaje się, że "brak zdumiewających rzeczy" na świecie jest kwestią przyjętej perspektywy. Co ciekawe, gokhan napisał tą wypowiedź po wybuchu epidemii. smile Myślę, że niedługo, w ciągu kilku lat, będziemy świadkami zaburzenia tej sielanki trwającej w zasadzie od zakończenia 2 wojny światowej.

9 Ostatnio edytowany przez Krykers (2024-02-12 20:12:42)

Odp: brak zdumiewających rzeczy zapierających dech w piersi

Temat trochę podobny, do mojego "bezsensowne rozmowy". To są chyba przemyślenia, które każdego mogą dopaść. smile

Powiem że nie tylko perspektywa odpowiada. Też, ale również podejscie. Można cieszyć się z małych rzeczy. Nawet jak coś cię nudzi. Prawda jest taka, że nikt z nas, nie widział wszystkiego, i nie doświadczył wszystkiego. Nie ma kozaka we wszechświecie, który ma ciało fizyczne, i doświadczył wszystko. Dlatego podejście jest ważne. Ze zmianą podejścia, pojawiają się możliwości. A możliwości, mogą prowadzić do rzeczy zapierających dech w piersi. smile

10

Odp: brak zdumiewających rzeczy zapierających dech w piersi

Powiem tak: jesteśmy celowo zwodzeni. Brak perspektywy jest celowy także.
W rzeczywistości się dzieje bardzo dużo, tyle, że przeciętna osoba wcielona na tej planecie ma żyć swoim, spokojnym życiem, nieświadoma, co się dookoła niej dzieje.
Żyjemy w matrixie, w którym propaganda jest faktem od początku tego świata. Także religijna. I mamy wierzyć, że to wszystko w "dobrym" celu... W zasadzie temat bardziej się nadaje na wątek o archeologii, ale w skrócie: nie ma przypadku w tym, że prymitywne ludy miały bardzo ograniczone, prymitywne życie, zero technologii, ale niezwykle rozwiniętą wiedzę tzw. filozoficzno-religijną, opierającą się na naturze - czyli wiedzy o wszechświecie, Ziemi, życiu w ogólności, a także energii i egzystencji. Posiadają zaawansowaną symbolikę i są niezwykle abstrakcyjne jak na poziom prymitywnych społeczeństw. Skąd oni tą wiedzę i filozofię czerpali? Od "bogów"-kosmitów - wg. tych ludów. Czy nauka, która sama poszukuje inteligentnego życia w kosmosie, powinna odrzucać tak liczne twierdzenia ze wszystkich zakątków świata (wymieniałem przykłady wielokrotnie, mogę to jeszcze raz zrobić), że religia pochodzi od istot pozaziemskich?

11

Odp: brak zdumiewających rzeczy zapierających dech w piersi

Nauka kieruje się próżnością, w takich tematach. Naukowcy, ateiści, kierują się fizycznymi aspektami świata, i jakby każdy miał takie podejście jak oni, to nawet za 1000 lat by nie odkryli inteligencji pozaziemskiej. Muszą mieć fizyczne dowody. Chcieliby dusze mierzyć urządzeniami. smile I inne niefizyczne rzeczy. Czy się da? Pewnie się da, ale nie u nas, i nie z takim sprzętem.

Prymitywne ludy, żyli w naturze. Już sam kontak z naturą, otwiera na różne abstrakcyjne rzeczy. smile Właśnie zaawansowana cywilizacja ziemska, to gasi, i cofa, na rzecz fizycznych rzeczy. To mnie nawet nie dziwi, ba, dziwiłoby mnie, jakby to było na odwrót.

Religia jest rzeczą, którą na pierwszy rzut oka, łatwo weryfikować. Kojarzy się z Kościołem, islamem itd, ale religią może być nauka. Religią mogą być normy, które ważni tej cywilizacji ustalają. Jak ktoś za bardzo wierzy, nawet tutaj, dla takiej osoby, to miejsce może być kultem religijnym. Nawet jak właściciel tego nie chce.