181

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

W mediach nam mówią, że odporność budują: dystans od ludzi, noszenie maseczek, izolacja, depresja... przepraszam, to ostatnie to od siebie dodałem - naturalny rezultat ostatnich straszaków w mediach wśród większości ludzi, co z pewnością zauważyliście wink

Proponuję budować odporność (co także wpływa na odmłodzenie) nieco odmiennymi, ale potwierdzonymi tysiącami lat tradycji sposobami, takimi jak:
- harmonia umysłowa
- relaksacja, stan alfa
- korzystanie z naturalnego środowiska
- odpowiednie oddychanie (dłuższe i głębsze)
- ruch, najlepiej na świeżym powietrzu - raczej ćwiczenia typu tai-chi czy qi-gong niż nadmiernkie eksploatujący sport
- stosowanie naturalnych dostarczycieli witamin i minerałów (owoce i warzywa)
- dieta zorientowana alkaicznie
- naturalnie słodkie pokarmy, takie jak miód
- słońce (!!!)
- i co również ważne, zorientowanie duchowe, na cele, konstruktywne

To wszystko działa, choć można nie rozumieć w jaki sposób. Warto sprobować, a organizm sam będzie się bronił przed wszelkimi rodzajami problemów zdrowotnych. A także będzie utrzymywał regenerację (odmładzanie) komórek, chroniąc je przed rozpadem (zwanym powszechnie "procesami starzenia się").

Warto poczytać ajurwedę, TCM, czy inne źródła, które bardziej szczegółowo opisują, jak to wszystko funkcjonuje. Polecam - nie tylko, by zachować odporność czy wzmacniać procesy regeneracyjne, ale także, by zadbać obok ciała o swój umysł, to naprawdę jest kluczowe...

182

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Kupuję sobie czasem magazyny nt. utrzymywania zdrowia naturalnymi sposobami, których zresztą ostatnio jest bardzo dużo (w empiku często zajmują całą szafę, a nowe tytuły ciągle powstają), by orientować się w aktualnych zapatrywaniach na to, co uważa się za właściwe podejście.

Generalnie mam wniosek, że od tysięcy lat niewiele się tak naprawdę zmieniło smile poza terminologią, a dzisiejsze czasy można podsumować tak, że stworzył się podział na 2 obozy (które mogą po części się pokrywać, tzn. są ludzie, którzy należą do obu i jednocześnie do żadnego):
- obóz medycyny konwencjonalnej, terapii opartej na chemii, technologii, leczeniu objawów
- obóz medycyny tradycyjnej (czasem z nowinkami, m.in. technologią do akupunktury)

Oba kierunki coraz wyraźniej przekonują się, że stara (starożytna) medycyna wskazywała najlepsze podejście (najefektywniejsze w długim terminie, najbardziej rozsądne, i w największym stopniu rozumiejąca ludzki organizm - nie tylko ciało, ale także umysł / ducha).

Ale to dopiero początek...

Czytam sobie w jednej z takich gazetek, że to naturalne, iż wzrok z czasem się psuje, a organizm się starzeje... No cóż, chyba ci medycy powinni w takim razie zrobić szerzej zakrojone badania, bo nie bardzo trzyma się to faktów - raczej wyłącznie statystyki (a i w to wątpię, czy takie badania w ogóle ktokolwiek robił), bo mój wzrok, i zresztą wszystkie inne zmysły, nie tylko się nie pogarsza, ale coraz bardziej wyostrza z roku na rok. wink

I tyle, jeśli chodzi o współczesną medycynę, a mówiąc ściślej, zrozumienie człowieka i jego organizmu. smile

Podstawą zdrowia jest qi (energia), także wzroku - tak mówią mi moje "badania" empiryczne. wink Więcej qi - lepsze działanie organizmu, w całości. Jest to tzw. holistyczne (czyli zdroworozsądkowe) podejście do organizmu. Dzielenie organizmu na części - podstawa medycyny konwencjonalnej - nigdy nie doprowadzi do sukcesu na dłuższą metę - jest pozbawiona sensu jeśli chcemy wziąć pod uwagę to, jak działa ludzki (i każdy inny) organizm. Studia medyczne w takim kontekście są stratą czasu.

Problem jest trochę w tym, że stare teksty są trudne do zrozumienia, a przez to łatwo o ignorantów. Na szczęście są również naukowcy, którzy obiektywnie podchodzą do tematu - przynajmniej w jakimś stopniu. Wszystkie starożytne cywilizacje łączyły np. astrologię (wpływ obiektów kosmicznych) z organizmem ludzkim. Ma to sens - wszystko działa na zasadzie rezonansu (ww. energia / qi), bo tak jest skonstruowany wszechświat. Ludzki organizm ma ogrom tajemnic, i twierdzenie, że coś jest niemożliwe, jest tak samo pozbawione sensu, jak w ww. przypadku. Większość ludzi po prostu wierzy w to, co im się mówi w szkołach: mają stary Newtonowski obraz świata, a zrozumienie medyyny / biologii / człowieka jest bardzo mechaniczne, i niestety wadliwe. Stąd problemy z: fizycznością, psychologią, zdrowiem, a także błędne koncepcje na temat świata i człowieka.

183 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-11-09 10:42:01)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Proponuję budować odporność (co także wpływa na odmłodzenie) nieco odmiennymi, ale potwierdzonymi tysiącami lat tradycji sposobami, takimi jak:
- harmonia umysłowa
- relaksacja, stan alfa
- korzystanie z naturalnego środowiska
- ruch, najlepiej na świeżym powietrzu - raczej ćwiczenia typu tai-chi czy qi-gong niż nadmiernkie eksploatujący sport
- stosowanie naturalnych dostarczycieli witamin i minerałów (owoce i warzywa)
- dieta zorientowana alkaicznie
- naturalnie słodkie pokarmy, takie jak miód
- słońce (!!!)
- i co również ważne, zorientowanie duchowe, na cele, konstruktywne

Najpierw Cię pochwalę, bo chyba zbyt rzadko to ostatnio robię w stosunku do twojej osoby. Odwaliłeś kawał dobrej roboty, jesteś na dobrej drodze, ale do celu jeszcze daleko.
Niestety to co wymieniłeś jest niewystarczajace do odwracania procesów starzenia komórek. Wielu specjalistów od TCM stosuje to i niestety dożywają do 90-100 lat i widać po nich wyraźnie, że nie tędy droga. Jogini uprawiający ćwiczenia fizyczne trzymaja się lepiej i są bardzo wydolni nawet powyżej 100 roku życia. Zawdzieczają to regularnym ćwiczeniom i ograniczonej diecie. Co do intensywności ćwiczeń fizycznych mam odmienne zdanie. To one są miernikiem twojej wydolności, która w prosty sposób przekłada się na procesy starzenia. Nie wystarczy pomachać nogą pięc minut dziennie, bo to niczego nie odwróci. W ćwiczeniach chodzi własnie o to, aby zwiększać progresywnie wydolność organizmu, a nie trwać w tym co jest. Wtedy jest postęp. Jeśli znasz dobrze anatomię i fizjologię swojego ciała nie ma mowy o szkodzeniu sobie. Ale poznanie tego to lata treningu, analiz i przemyśleń.
Ćwiczenia TaiChi czy QiGong propagowane przez rodzimych mistrzów z odmładzaniem mają niewiele wspólnego. Są formą rekraacji fizycznej, takiej jak aerobik, niczym więcej. Od rekraacji fizycznej do prawdziwej wiedzy o długowieczności droga daleka.

A literatura ezoteryczna to strata czasu i pieniędzy, dużo reklam, mało wartościowej wiedzy, biznes jak każdy inny...

184

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

Najpierw Cię pochwalę, bo chyba zbyt rzadko to ostatnio robię w stosunku do twojej osoby. Odwaliłeś kawał dobrej roboty, jesteś na dobrej drodze, ale do celu jeszcze daleko.

Dziękuję za pochwałę i informacje. Pisałem o podstawach, od których warto zacząć.

malgosia.wl napisał/a:

Niestety to co wymieniłeś jest niewystarczajace do odwracania procesów starzenia komórek. Wielu specjalistów od TCM stosuje to i niestety dożywają do 90-100 lat i widać po nich wyraźnie, że nie tędy droga.

Nie da się ukryć, że tak jest. Jeśli chcesz znać moją opinię, to same "nawyki" czy fizyczne ćwiczenia po prostu to dużo za mało.
smile

malgosia.wl napisał/a:

Jogini uprawiający ćwiczenia fizyczne trzymaja się lepiej i są bardzo wydolni nawet powyżej 100 roku życia. Zawdzieczają to regularnym ćwiczeniom i ograniczonej diecie.

Joga to przede wszystkim ćwiczenia umysłowe. Asany (fizyczne postawy) są głównie nastawione na pranę (energię, hinduski odpowiednik qi), które w rezultacie mają podnieść poziom wibracji umysłu fizycznego (komórek nerwowych, nie tylko w mózgu).

malgosia.wl napisał/a:

W ćwiczeniach chodzi własnie o to, aby zwiększać progresywnie wydolność organizmu, a nie trwać w tym co jest. Wtedy jest postęp. Jeśli znasz dobrze anatomię i fizjologię swojego ciała nie ma mowy o szkodzeniu sobie. Ale poznanie tego to lata treningu, analiz i przemyśleń.

Ćwiczenia TaiChi czy QiGong propagowane przez rodzimych mistrzów z odmładzaniem mają niewiele wspólnego. Są formą rekraacji fizycznej, takiej jak aerobik, niczym więcej. Od rekraacji fizycznej do prawdziwej wiedzy o długowieczności droga daleka.

Nie skreślałbym innych źródeł tak szybko, ale w większości masz - moim zdaniem - rację. Natomiast do tai chi czy innych ćwiczeń fizycznych nie mogę się do końca zgodzić. Nie jestem naukowcem, by robić jakieś szeroko zakrojone badania kto co zrobił i co osiągnął, ale - pewnie tak jak i Ty - znam przypadki, gdy po regularnych (niekoniecznie - intensywnych!) ćwiczeniach qi gong ludzie rzeczywiście młodnieli. Trudno w to uwierzyć dlatego, bo ludzie nie rozumieją procesów życiowych. Żyjemy w społeczności zdominowanej materialnym myśleniem, stąd te ograniczenia przekonaniowe, które powodują niewiarę w to, że są możliwe rzeczy, o których powszechnie się nie mówi (a Hejal dobrze opisuje to, dlaczego tak jest).

185 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-12-09 10:47:39)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Nie jestem naukowcem, by robić jakieś szeroko zakrojone badania kto co zrobił i co osiągnął, ale - pewnie tak jak i Ty - znam przypadki, gdy po regularnych (niekoniecznie - intensywnych!) ćwiczeniach qi gong ludzie rzeczywiście młodnieli.

Po samych ćwiczeniach oczywiście, że nie. Trzeba poddać zmianie większość swoich nawyków. I wdrożyć to w życie. Wtedy można liczyć na mierzalne efekty. Natomiast same ćwiczenia, nawet regularne, nie spowodują odmlodnienia, jeśli nie zmieniłeś swoich pozostałych nawyków na zdrowe. Ci co ćwiczą różne dyscypliny robią to regularnie, a starzeją się jak wszyscy, więc nie same ćwiczenia wpływają na długowieczność, ale cały zespół innych czynników, jakich już o tym pisaliśmy. Nie ćwiczy sie dla samego ćwiczenia, tylko aby wpływać świadomie na obieg energii w ciele...

186

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Myślę, że stwierdzenie, że odmładzanie organizmu nie jest możliwe jest równoznaczne ze stwierdzeniem typu: "nie wierzę, że komórki mogą się regenerować". Na regeneracji - czyli przywracaniu właściwych funkcji wszystkim komórkom (od tych najbardziej zewnętrznych, jak skóra, to najbardziej wewnętrznych, systemu nerwowego, gruczołów itd.) - polega właśnie funkcjonowanie organizmu, i jest to niezbędna funkcja, by egzystować w środowisku ziemskim. Pytanie się sprowadza do tego zatem, czego brakuje ludziom, że funkcje regeneracyjne ich organizmów zostały ograniczone. smile

187 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-12-25 12:30:05)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Nie same odmładzanie ma tu miejsce. Komórki mają swój cykl życia i po jego zakończeniu muszą być rozłożone i usunięte z organizmu, bo stanowią zbędny balast. Jeśli się ich nie usunie odkładają się i zaburzają funkcje innych komórek i narządów wewnętrznych. Wtedy organizm zaczyna się starzeć. Co trzeba robić by do tego nie dopuścić? Pisaliśmy już o tym... smile

A ludzie są tak zadufani, że dopiero życie będzie im wbijać rozum, którędy -też o tym pisaliśmy... smile

188 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-12-26 11:54:51)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

To właśnie co napisałaś jest bardzo dobrą wskazówką, że to jednak nie ciało fizyczne jest tutaj kluczowym czynnikiem, który decyduje o naszym stanie. Jest naprawdę dużo dowodów wskazujących na niewiarygodne zdolności nie tylko regeneracji, ale wręcz natychmiastowego przestawienia się organizmu na zupełnie inny tryb, w którym zapomina on o chorobie, która przed sekundą jeszcze była aktywna, i w drugą stronę: w ciągu sekundy potrafi ją przywrócić. Taki przypadek został opisany np. w książce "Doskonałe zdrowie".

Żadne informacje o narządach, komórkach, gruczołach i enzymach, a nawet DNA, tych fenomenów nie są w stanie wyjaśnić.

Aktualnie zacząłem czytać książkę "kody energetyczne", której autorka robiła szerzej zakrojone badania tego typu. Ogólny jej wniosek jest taki, że umysł i powiązana z nim energia decydują o naszym zdrowiu i życiu. Zmiana naszego kodu energetycznego prowadzi do zmian na wszystkich polach: polu fizycznym, polu mentalnym, polu emocjonalnym, energetycznym, a także życiowym.

To, o czym pisaliśmy, to bardziej była wg. mnie chaotyczna dyskusja, a nie przejrzysty ciąg. smile Jeśli ktoś miałby z tego naprawdę w praktyce skorzystać, ktoś musiałby z nas przeprowadzić wywiad. Jeśli nie masz nic przeciwko, to mógłbym wcielić się w rolę dziennikarza (przeprowadzającego wywiad) - miałabyś na pewno wówczas bardziej zorganizowany materiał do swojej książki. smile Przy okazji dzięki za wszystkie wypowiedzi Małgosia, właśnie takie dyskusje sprawiają, że przechodzimy na wyższy poziom zrozumienia, a świadomość rozwija się samoistnie - czyli tak, jak powinna. smile

189 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-12-26 21:13:08)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Sądząc po ilości wejść na stronę nikt nie korzysta z naszych wypocin, dlatego systematyzowanie nie ma większego sensu. Chyba że zrobimy to sami dla siebie. Ja zawsze wychodzę z założenia, że nie wolno dawać na talerzu gotowej wiedzy, bo to niewychowawcze. Dawanie gotowych rozwiązań zawsze kończy się nieumiejętnością rozwiązywania problemów przez drugą stronę, a chodzi przecież o coś odwrotnego. Z chaosu też można wyciągnąć wartościową wiedzę, a z tego co napisaliśmy wspólnie, wiadomo, gdzie szukać i w którą stronę iść dalej.

Książka "Kody energetyczne" po przeczytaniu wstępu pachnie mi komercją, nie wiem jak jest dalej, ale teorii wpływania na siebie i otaczającą rzeczywistość jest całe multum, co i autor to inne pomysły. Ja znam ich co najmniej kilkanaście, ale żadna mnie nie przekonała na tyle, aby uznać ją za tą właściwą, dlatego jestem bardzo sceptyczna jeśli chodzi o wiarygodność.

Natomiast książka "Doskonałe zdrowie" jest fajnie napisana, bez zbędnych ozdobników i traktuje dość dobrze temat profilaktyki zdrowotnej, aczkolwiek nie wyczerpuje tematu. Widać że pisał ja lekarz, ale taki z otwartą głową, który nie odprawia egzorcyzmów, jak zobaczy inne metody przywracania zdrowia. hmm

190 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-12-27 15:43:44)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Staram się oddzielać ziarno od plew; zainteresował mnie fakt, że ona w pratkyce się tym zajmuje i że teoria jest dodatkiem, ona - wg. jej słów - widzi aurę i bezpośredni wpływ myśli, przekonań, emocji itd. na zdrowie. Nie czytam z reguły od deski do deski, więc kupuję tego typu pozycje głównie, by potencjalnie dowiedzieć się czegoś nowego. Autor Doskonałego zdrowia jest również trochę (trochę mocno) filozofem, więc ja akurat patrzę nieco przez palce na niektóre jego wypowiedzi smile ale to fakt, zajmuje się ajurwedą całe życie.

Co do dawania wiedzy na talerzu, całkowicie się zgadzam, bo w zasadzie nie ma takiej możliwości. Albo ktoś zrozumie istotę danego zagadnienia, albo będzie się ograniczał do nic nieznaczących "rytuałów", co niestety w aktualnym wieku ciemności ("kali yuga"), jest normą, zgodnie z przepowiedniami sprzed tysięcy lat. Robienie czegoś bez zrozumienia i przekonania niczego nie rozwiązuje.

Natomiast osobną sprawą jest to, czy informacja jest przejrzysta, czy nie. Jeśli ktoś zaciemnia (przypadkowo lub celowo) informacje, które same w sobie są już trudne do ogarnięcia, to szkoda na to czasu. Naprawdę, w życiu lepiej kierować się wyczuciem gdzie coś znaleźć - jeśli ktoś poszukuje informacji. W przeciwnym wypadku skończysz jak większość akademików: w plątaninie bezużytecznych danych, które tylko wydają się ważne. smile Dlatego trzeba wyjść poza intelekt, jeśli naprawdę ktoś zamierza coś osiągnąć. Empiryzm jest kluczowy - nie tylko fizyczny, ale także każdy inny.

191 Ostatnio edytowany przez Antares (2021-01-15 21:14:37)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Cytat z książki "Dieta długowieczności":

(...) wszystko to [czyli efekty odmładzania i przedłużania życia] może wydawać się mało wiarygodne, by nie powiedzieć "magiczne", w rzeczywistości jednak to nie dieta długowieczności ani dieta naśladująca post są magiczne, ale organizm ludzki ze swoimi niewarygodnymi możliwościami odbudowy i regeneracji. Wystarczy zrozumieć, w jaki sposób uruchomić odpowiednie mechanizmy, które w większości wypadków pozostają nieaktywne.

192 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2021-02-01 17:21:45)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Wystarczy zrozumieć, w jaki sposób uruchomić odpowiednie mechanizmy, które w większości wypadków pozostają nieaktywne.

Widzę, że w końcu doszliśmy do sedna sprawy... smile Szkoda ze tylko my dwoje... sad

193

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:
Antares napisał/a:

Wystarczy zrozumieć, w jaki sposób uruchomić odpowiednie mechanizmy, które w większości wypadków pozostają nieaktywne.

Widzę, że w końcu doszliśmy do sedna sprawy... smile Szkoda ze tylko my dwoje... sad

Podstawowe pytanie brzmi, jakie to mechanizmy. I w tym punkcie właśnie rozpoczyna się wspaniałą podróż samo-odkrywania - i jak twierdzą niektóre istoty, nigdy się ona niekończy, a człowiek w końcu odkrywa w sobie boską naturę. Innymi słowy, jest stwórcą, a nie - jak narzuca mu prawo karmy - jedynie odbiorcą wszechświata.

Do tego odnosi się fragment z "Kowale i alchemicy", Eliade:

Wiele archaicznych terapii zawiera odtworzenie Stworzenia Świata, pozwalając choremu ponownie się narodzić i zacząć życie na nowo, z nienaruszonym zapasem sił witalnych. Taoiści i alchemicy chińscy podjęli i udoskonalili tradycyjną metodę: zamiast ograniczyć jej używanie do leczenia poszczególnych chorób, stosowali ją przede wszystkim, by uleczyć człowieka ze zużycia przez czas, to znaczy ze starości i śmierci.

194

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ten temat to jak niekończąca się opowieść. big_smile
Już myślałem że temat jest zamknięty a tu widzę że będzie ciąg dalszy dyskusji. Mówię to oczywiście w pozytywnym sensie.

195 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2021-03-12 16:55:57)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Temat zostanie zamknięty jak poumieramy, ja póki co mam się dobrze smile Jeszcze nie i długo, długo nie...
Jak się zrozumie procesy zachodzące w naszym organizmie, upływ czasu przestanie być problemem.

196 Ostatnio edytowany przez Antares (2021-03-12 20:25:19)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

Temat zostanie zamknięty jak poumieramy, ja póki co mam się dobrze smile Jeszcze nie i długo, długo nie...
Jak się zrozumie procesy zachodzące w naszym organizmie, upływ czasu przestanie być problemem.

Dlatego nie twierdziłbym, że wszystko zostało odkryte.

Zdrowie to tylko koncepcja. Tak naprawdę chodzi o siły życia, i to jak przepływają - na wszystkich poziomach, nie tylko na poziomie fizycznym, na poziomie minerałów czy "chemii" w organizmie. Nawiasem, ciekawe, że zachodnia medycyna nie bierze pod uwagę również kluczowego zjawiska, które zna, czyli impulsów elektrycznych, przy diagnozach chorób, a przecież jest ono kluczowe dla systemu immunologicznego. Podobnie sprawa ma się z jonami i elektronami, które są nośnikami energii w materii (bo energia sama i tak przepływa, przy lub bez pomocy elektronów; na poziomie astralnym już nie ma elektronów, ale energia jest).

Zdrowie jest trochę jak koncepcja czasu - to tylko perspektywa, mały fragment szerszej rzeczywistości. Jaka jest ta rzeczywistość? Oczywiście nie możemy powiedzieć jaka dokładnie jest, dlatego trzeba samemu odkrywać własny organizm, na wszystkich poziomach, nie przekreślając oczywiście wiedzy i mądrości już zdobytej, ale też nie przyjmując jej bezkrytycznie.

Osobiście jestem zdania, że nikt nie będzie za ciebie lepiej znał Twojego organizmu niż ty sam(a). Z tego względu każdy musi być sam odpowiedzialny za dobór najlepszej diety, swojego "zdrowia", ścieżki życiowej, podnoszenia poziomu energii, kontroli umysłu, i kolejnych etapów na właściwie całkiem prostej, ale także stawiających spore wyzwania, ścieżki nieśmiertelności. smile

197 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2021-03-18 16:29:28)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Temat związany z wirusami jak najbardziej został odkryty. Nie trzeba się go uczyć od nowa. Aby było śmieszniej, to ci co go odkryli nie mieli w ogóle pojęcia że jest coś takiego jak wirus, bo nie było wtedy mikroskopów, ale doskonale określili metody na radzenie sobie z nimi.

Tak samo z tematem przepływu energii przez organizm ludzki. Ale aby to sobie uświadomić trzeba stworzyć warunki, w których się to zobaczy. Siedząc w fotelu i dumajac raczej się nic nie zobaczy. Niektórzy nawet są w szoku, jak się dowiadują że przez ciało przepływa jakaś energia i znacząco pukają się  w czoło. big_smile

Pomimo że mamy genetycznie różne organizmy, zaryzykuję stwierdzenie, że to tylko 10% różnic, pozostałe 90% jest współne dla wszystkich, bo większość procesów metabolicznych funkcjonuje tak samo u wszystkich. Stwierdzenie o własnej ścieżce jest nieprawdziwe, bo różnice wynikają właśnie z tego, że pomimo podobieństw funkcjonowania ciała każdy innaczej z niego korzysta, czego skutkiem jest różna długość życia. A to zależy od doświadczenia jakie się zebrało w trakcie życia i czy się swoją wiedzę wykorzystuje w praktyce czy nie. To tak jak z nowym samochodem, jeden zajeździ silnik w rok a inny będzie przez dwadzieścia lat używał, i nie zajeździ. Wystarczy zmienić warunki użytkowania i czas życia wydłuża się wielokrotnie.

Dlatego długość twojego życia jest najlepszym miernikiem znajomości swojego ciała. W świetle COVID-a bardzo słabo ten wskaźnik wypada u większości, powiedziałabym wręcz że nie mają zielonego pojęcia jak funkcjonują ich organizmy, dlatego można nimi tak manipoulować i wciskać im kity o szczepionkach. Najpierw opanujmy to co jest w materii, a dopiero później bierzmy się za wyższe poziomy, w przeciwnym razie materia przygniecie nas swoim ciężarem i po raz kolejny mówiąc górnolotnie dokonamy żywota (czyli po prostu kopniemy w kalendarz). smile Bardzo lubię to określenie, bo pozbawia wszelkich złudzeń.

198 Ostatnio edytowany przez Antares (2021-03-18 19:11:30)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Masz na myśli genetyczne różnice w sensie 10%? Warto wziąć pod uwagę to, że tzw. astralny element człowieka, nazywany także duszą, który przez wielu jest traktowany jako umysł człowieka (w przeciwieństwie do ciała i energii wspierających ciało) nie ma żadnych genów, a co za tym idzie, człowiek i jego indywidualność nie tylko nie kończy się na genach, ale wręcz stanowi jego mało istotną część. Ciekawie w tym świetle prezentują się badania B. Liptona, naukowca, który zresztą napisał na temat swoich badań książkę "Biologia przekonań" o tym, dlaczego to umysł decyduje o genach (i ich zmianie), raczej niż na odwrót.

Są różne metody badawcze. Ci, którzy przyjmują z góry pewien "framework", taki jak system naukowy w obecnej postaci, ograniczają również to, co mogą dostrzec, a zatem także swoją ścieżkę. A ta ostatnia jest rezultatem bardzo wielu wypadkowych, które mają ostatecznie swoje źródło w umyśle (nie - genach), a zwłaszcza: ograniczeniach umysłu.

Trzeba jeszcze zadać pytanie, skąd pochodzi energia, która zasila ciało. To, że nie ma ona natury materialnej, wiedzą już nawet fizycy.

Przekonanie, że rozwój następuje linearnie, że "najpierw trzeba X żeby zrobić Y" jest typowe dla ziemskiego, skupionego na materii i przyzwyczajonego do znanej sobie logiki, umysłu. Są jednak możliwości wyjścia poza ten ograniczony schemat, i zawsze warto to robić, by znajdować nowe rozwiązania, a nie dochodzić do nich wyłącznie w sposób, który narzuciły poprzednie pokolenia np. naukowców. Co więcej, ich zasób wiedzy i możliwości był bardziej ograniczony od naszego. Tradycja jest wartościowa, ale warto ją ciągle weryfikować, bo inaczej przez całe życie będziesz poszukiwać świętego graala, wierząc, że "Twoja", lub co gorsza "wspólna", ścieżka jest "najlepsza". smile

199 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2021-03-19 12:34:53)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Masz na myśli genetyczne różnice w sensie 10%? Warto wziąć pod uwagę to, że tzw. astralny element człowieka, nazywany także duszą, który przez wielu jest traktowany jako umysł człowieka (w przeciwieństwie do ciała i energii wspierających ciało) nie ma żadnych genów, a co za tym idzie, człowiek i jego indywidualność nie tylko nie kończy się na genach, ale wręcz stanowi jego mało istotną część. Ciekawie w tym świetle prezentują się badania B. Liptona, naukowca, który zresztą napisał na temat swoich badań książkę "Biologia przekonań" o tym, dlaczego to umysł decyduje o genach (i ich zmianie), raczej niż na odwrót.

Umysł może nie ma żadnych genów, ale warunkuje w jakie geny może się wcielić. Nie wcielasz się w orangutana z wybitną inteligencją, tylko w człowieka i to w człowieka o określonych z góry cechach, czyli genach. Hejal nie wcielił się w dwumetrowego chłopa, tylko w ciało, które wibracyjnie było spójne z jego Salejnickim ciałem w trzech kategoriach: ciało fizyczne, dusza, przepływająca przez ciało energia. Gdyby któryś z warunków nie był spełniony idealnie, Hejal by po prostu umarł w nowym ciele, po przeniesieniu duszy. Dlatego zabawa z genami jest jak chodzenie po grząskim gruncie, bo nie wiadomo dokładnie jak to działa i można z geniusza stać się idiotą, wymieniając jedne geny na inne.

Antares napisał/a:

Trzeba jeszcze zadać pytanie, skąd pochodzi energia, która zasila ciało. To, że nie ma ona natury materialnej, wiedzą już nawet fizycy.

Materia to wibrująca energia, tylko wibracje są tak szybkie, że stwarzają wrażenie czegoś trwałego. W zasadzie można powiedzieć że wszystko jest energią (wibracją) o określonych parametrach, materia to pojęcie czysto umowne stworzone przez ludzi, tak samo jak stany skupienia ciał stałych (lód. woda, para wodna to cały czas H2O). Wibracje (energię) stworzyła kreacja i nawet kosmici nie wiedzą jeszcze jak, mają pewne teorie, ale nie są wstanie ich udowodnić. My jako cywilizacja umiemy tylko zamieniać jedne wibracje na inne, w bardzo ograniczonym zakresie, ale nie potrafimy ich stworzyć.

Antares napisał/a:

Przekonanie, że rozwój następuje linearnie, że "najpierw trzeba X żeby zrobić Y" jest typowe dla ziemskiego, skupionego na materii i przyzwyczajonego do znanej sobie logiki, umysłu. Są jednak możliwości wyjścia poza ten ograniczony schemat, i zawsze warto to robić, by znajdować nowe rozwiązania, a nie dochodzić do nich wyłącznie w sposób, który narzuciły poprzednie pokolenia np. naukowców. Co więcej, ich zasób wiedzy i możliwości był bardziej ograniczony od naszego. Tradycja jest wartościowa, ale warto ją ciągle weryfikować, bo inaczej przez całe życie będziesz poszukiwać świętego graala, wierząc, że "Twoja", lub co gorsza "wspólna", ścieżka jest "najlepsza".

Jest zawsze pewna kolejność przy przyswajaniu wiedzy. Nie zaczyna sie nauki matematyki od rachunku różniczkowego i całkowego, tylko od podstawowych czterech działań, bo łatwiej jest zrozumieć najpierw zagadnienia proste, a później te bardziej skomplikowane. Można oczywiście robić to w odwrotnej kolejności, ale wtedy czas przyswajania wiedzy wydłuża się kilkukrotnie i jest to mało efektywne.
Nie chodzi o to żeby poszukiwać świętego graala, tylko żeby go znaleźć, albo powiedzieć, że nie istnieje i zająć sie czymś innym. Tracenie czasu na pogoń za złudzeniami jest po prostu stratą czasu, lepiej uczyć się na cudzych błędach niż na swoich własnych, mniej boli. smile  I dobrze zawsze odpowiedzieć sobie na pytanie, na ile ta nasza ścieżka jest naszą własną, a na ile jest kopią tego co przejęliśmy od innych. Praca nad sobą ma jak najbardziej sens, ale nie warto odkrywać po raz kolejny rzeczy, które już zostły odkryte, szybciej jest je po prostu przyswoić i z nich korzystać.

200 Ostatnio edytowany przez Antares (2021-03-19 20:12:45)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Zadam pytanie: czy warto tworzyć sztukę wyłącznie na podstawie prac innych? Oraz drugie: gdzie leży granica w nauce między ścisłością a sztuką?

Wbrew pozorom, na to drugie pytanie do tej pory nie ma odpowiedzi, również w matematyce. A tym bardziej w tak złożonych obszarach, jak medycyna i biologia organizmu człowieka. (O energetyce oraz połączeniu umysł-ciało nawet nie wspominam).

Ścieżka zawsze jest Twoja własna, oczywiście - ale tak jak piszesz, składasz jej elementy (z których - jak wspomniałaś - większość to jakiś wariant już istniejących) sama, niektórzy wolą iść bardziej wyrobioną ścieżką, inni - bardziej unikalną.

Moja teoria nt. wpływu na geny jest taka, że geny to taki "interfejs", do którego się dostosowuje. Oznacza to, że nie każdy umysł będzie tak samo dobrze z nim współpracował... Problemem zatem pozostaje stopień dopasowania. Niektóre organizmy będą lepiej pasować, niektóre gorzej, ale myślę, że spokojnie każdy z nas mógłby się spróbować wcielić w małpę - z tym, że zakres naszych możliwości (umysł vs. ciało) byłby dużo bardziej ograniczony.

Droga w nieśmiertelność / długowieczność to droga wewnętrzna - zawsze jest unikalna dla Ciebie, bo jesteś unikalną osobą (pomijam nawet geny).

201 Ostatnio edytowany przez Antares (Dzisiaj 16:08:50)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Zainteresowanie nieśmiertelnością ludów starożytnych było znacznie bardziej powszechne, niż się to obecnie sądzi. Historycznie takie informacje są znane, jednak nie mówi się o nich powszechnie.

O Chinach już wspominaliśmy; kolejną cywilizacją, w której nieśmiertelność była znana i pożądana, była Mezopotamia. Wokół tematu nieśmiertelności była też zbudowana kultura i nauka Starożytnego Egiptu, a także ziemie ludów sąsiednich (być może jednym z takich kluczy zakodowanej wiedzy na jej temat była kabała, która wg. mnie ma dużo wspólnego ze starożytną wiedzą Egiptu).

Legendy o nieśmiertelności były żywe także później, wśród Greków, którzy wg. mnie mogli prawdopodobnie te informacje przywieźć z południa - czyli starszych krajów Bliskiego Wschodu. Np. podobno głównym celem podbojów Aleksandra Wielkiego / Macedońskiego było właśnie osiągnięcie nieśmiertelności. Arystoteles, który był jego nauczycielem, miał z pewnością wiele takich informacji, także od swojego własnego nauczyciela Platona.

Podaję cytat z "Tajemnice starodawnej medycyny i magii" polskiego profesora Jana Niżkiewicza:

Nadworski historyk Aleksandra, Kallistenes z Olintu, pisał, iż jego władca "badał sekrety niebios, gwiazd i planet i poszukiwał krainy ciemności oraz góry otaczającej cały świat", a kiedyś spotkał anioła, który mu rzekł: "Powiem ci coś, co może sprawić, że będziesz żył wiecznie. W Arabii bóg rozpiął czerń gęstej ciemności, w której ukryty jest skarb tej wiedzy. Jest tam źródło wody zwanej Wodą Życia, a kto wypije kroplę, ten nigdy nie umrze i będzie miał zdolność latania w obłokach niczym aniołowie". Wiadomo, że Aleksander Macedoński szukał owej wody w wielu miejscach, napotykając po drodze piękną księżniczkę o imieniu Kandake - być może królową Nubii lub Kusz. Widocznie po rozstaniu z nią opuściło go szczęście, gdyż nie on, lecz królewski kucharz przypadkowo odkrył miejsce, gdzie suszona ryba, którą trzymał w ręku, ożyła, wyślizgnęła się i odpłynęła żwawo w górę strumienia, zaś krople rozprysłej wody uczyniły poddanego nieśmiertelnym. O wydarzeniu opowiedział swojemu władcy, który niezwłocznie udał się na poszukiwanie cudownego miejsca, lecz ptakogłowe postacie zabroniły mu wejścia, mówiąc, że teren należy do boga.

Oryginały pism Kallistenesa zaginęły, ale po Europie przez stulecia krążyły teksty łacińskie zwane pseudokallistenesem. Odkryto ich wersję arabską, perską, etiopską i starosyryjską. O podobnym wydarzeniu z suszoną rybą mówi XVIII sura Koranu, gdzie w roli Aleksandra Macedońskiego występuje prorok Mojżesz. Jednym z powodów wiary w moc Wody Życia - rajskiej fontanny, były mity greckie o zdobyciu nieśmiertelności przez Tantala po spożyciu skradzionej ambrozji i nektaru.

Tu link do mitu o Tantalu jakby ktoś szukał: https://pl.wikipedia.org/wiki/Tantal_(syn_Zeusa)