121

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Matii napisał/a:

'Umysł jest kluczem do wszystkiego - także długowieczności i nieśmiertelności.

Hmm...  zadna istota nie jest niesmiertelna i nie ma sensu do tego dazyc. Choc prawda jest ze ludzie zyja krotko w porownaniu do dawnych czasow. Wspolczesna medycyna mowi nam ze bedziemy najdluzej zyjacym pokoleniem co oczywiscie jest nieprawda, bo naszym przodkom statystyki zanizaly wojny i glod, a wiele kronik mowi o ludziach zyjacych grubo ponad kilkaset lat a nawet tysiac! Takze wzmianki o wiecznie mlodych 'wiedzmach'.

Są kroniki, które mówią o wieku ludzi, przy którym kilkaset i tysiąc (np. biblia) są jak pryśnięcie - były liczone w dziesiątkach czy nawet setkach tysięcy lat. wink W takim kontekście zawsze zabawne są twierdzenia ludzi, którzy żyją góra po kilkadziesiąt lat, a uważają się za znawców wszechświata i wiedzą z góry co jest możliwe a co nie, oraz jak działa wszechświat. wink Dotyczy to również naukowców, którzy lubią zabierać głos w sprawach, które nie sposób ocenić przy aktualnym stanie wiedzy (który jest zresztą żenująco niski, wbrew edukacyjnej propagandzie). Dlatego pisałem, że warto z przymrużeniem oka patrzeć na naukę jako taką, i samemu odkrywać wszechświat - przy użyciu pełnego spektrum świadomości, a nie tylko tej malutkiej, mocno ograniczonej, ale wielbionej w dzisiesiejszych czasach cząstki zwanej "intelektem". big_smile

122 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-04-08 08:13:13)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Żeby zrozumieć istotę tego, czym jest człowiek, warto zacząć myśleć o ciele fizycznym jako czymś w rodzaju "interfejsu", który jest wykorzystywany przez świadomość (to duch).

Jeśli świadomość opuszcza ciało, np. w nocy podczas snu, ciało jest prawie zostawiane samemu sobie; jedynie podświadome procesy utrzymują je przy życiu w stanie wegetacji. Świadomość nie zasila wówczas ciała - nie ma ono żadnej osobowości (czyli energii określonego rodzaju).

Odwrotna sytuacja ma miejsce, kiedy w pełni świadomość jest obecna w ciele (czyli gdy jest się obudzonym). Wówczas ciało otrzymuje energię (w tym witalność) i już nie jest zdane wyłącznie na siły materii. Reaguje odpowiednio, i produkuje potrzebne do działania chemiczne środki na żądania świadomości.

Ciało fizyczne oczywiście to również energia, ale innego rodzaju: jest to tzw. siła yin wg. filozofii wschodniej.

Czy są granice, do których można wpływać na komórki? Tak: świadomość je sobie sama ustala. Wyswobodzenie się z tych ograniczeń było ambicją starożytnych nieśmiertelnych.

123

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Wbrew pozorom i paradoksalnie, najważniejsza w całym procesie nie jest koncentracja na ciele fizycznym. Wydaje mi się, że wiara w to, że trzeba koncentrować się szczególnie na ciele fizycznym wynika po prostu ze zwykłego braku edukacji nt. tego czym jest człowiek... Po prostu większość widzi ciało fizyczne, i zakłada mniej lub bardziej podświadomie, że to właśnie ono jest realne, a reszta - nierealna, lub w ogóle nie istnieje.

Tymczasem energia przybiera nie tylko postać materii; może istnieć także w subtelnej formie.

Najważniejszym elementem w procesie osiągnięcia nieśmiertelności, i w zasadzie wszystkiego innego, jest umysł. Umysł i jego aspekty (intelekt, osobowość, emocje, itd.) musi zostać poddany procesowi transformacji (np. dzięki alchemii).

124 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-04-27 11:28:04)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Bez pełnej kontroli nad ciałem fizycznym nieśmiertelność staje się jedynie mżonką.

125 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-05-03 09:59:45)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Niektórzy wierzą, że długowieczność i nieśmiertelność jest kwestią techniki. Dzisiaj jest to bardzo popularny pogląd. Wielu współczesnych znanych mistrzów zajmujących się tym tematem - głównie pochodzących ze Wschodu, takich jak taoista Mantak Chia - swoim przykładem potwierdzają te wierzenia. Wydaje mi się, że wynika to przede wszystkim z materializmu (poglądu filozoficznego, który większość ludzi przyjmuje nieświadomie): tzn. wiary w to, że to materia jest czynnikiem decydującym o wszystkim lub prawie wszystkim.

Jeśli jednak przyjrzeć się oryginalnym naukom, np. w taoizmie czy ajurwedzie, to rysuje się nieco inny obraz tego, co jest istotą długowieczności i nieśmiertelności. Niektóre z najbardziej popularnych technik, obok sztuk walki, to tai-chi, joga czy qi-gong. Pomimo faktu, że te praktyki dają złudzenie, iż chodzi w nich o technikę oraz (jak często wydaje się ludziom z zewnątrz) fizyczny aspekt, każdy z tych terminów w rzeczywistości odnosi się do energii, co szczególnie widać w przypadku chińskich nazw, gdzie chi / qi oznacza po prostu uniwersalną energię w jednym ze swoich znaczeń. To jednak zaledwie pierwszy poziom. Kolejne poziomy, o których można przeczytać w starożytnych pismach na ten temat, mówią o dalszych, już nie związanych z fizyką, aspektach: takich jak umysł, jego wyswobodzenie z ograniczeń, szeroko rozumianej energii, duchu oraz świadomości.

Medycyna naturalna i określone rodzaje specjalnie zaprojektowanych ćwiczeń, do których np. tai chi czy sztuki walki należą, pozwalają rzeczywiście osiągnąć wiele korzyści na poziomie fizycznym. Ograniczenie jednak swojej perspektywy wyłącznie do komórek i organów ciała fizycznego nie zapewni wiele więcej niż cofnięcie zegara o paręnaścię-parędziesiąt lat, by np. w wieku 90 lat wyglądać 30 lat młodziej. Myślę, że osoby realnie interesujące się tematem nieśmiertelności stawiają sobie poprzeczkę wyżej - gdzie sprawność uzyskuje się nie tylko przez kontrolę ciała fizycznego, ale także tzw. ciał subtelnych, umysłu oraz źródła subtelnych energii, czyli ducha.

126 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-05-04 13:21:40)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Dzisiaj najbardziej rozpowszechniony pogląd mówi, że DNA decyduje o wszystkim. Nawet jeśli ktoś nie do końca uznaje, że tak jest, ostatecznie w praktyce prawie wszyscy zachowują się tak, jakby DNA decydowało o nich samych: o tym kim są, o ich osobowości, skłonnościach, tendencjach chorobowych, oraz procesach starzenia.

Tymczasem DNA może się zmieniać, i zmienia się. Istnieje koncepcja nazywana "ewolucją DNA", u której podstawy leży fakt, iż ludzkość może dokonać znaczącego skoku - i świadomie wpływać na to, w jaki sposób komórki i ich energetyczna matryca tworzą ciało fizyczne.

Interesujący w tym kontekście jest opis w jednej z książek Roberta A. Monroe, który udał się w daleką podróż w swoich doświadczeniach OBE w przyszłość Ziemi, która go kompletnie zaskoczyła. Okazało się, że ludzie tam się nie starzeją, mają idealne ciała, a choroby nie istnieją. W jakiś sposób ludzkość osiągnęła coś, o czym wielu marzy od tysięcy lat.

U podstaw tego procesu leży umysł, osobowość - oraz ich świadoma transformacja. Proces ten można by nazwać mentalną alchemią, i polega na wyjściu "poziom wyżej" niż własna, codzienna świadomość / umysł.

127 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-05-08 19:35:29)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Zebrałem większość wyrażonych przekonań na temat możliwości - człowieka jako takiego, oraz - w szerszym kontekście - wszechświata jako takiego oraz jego (nie)ograniczoności.

malgosia.wl napisał/a:

Na podsumowanie:
http://www.national-geographic.pl/natio … ylko-po-co

Don Pedro napisał/a:

Bez inżynierii genetycznej się nie obejdzie. Trzeba jakoś pozbyć się śmieci, które nabierały się przez te tysiące lat ewolucji. Tai Chi i lepsze papu trochę pomoże, ale więcej niż te 120 lat nie wyciągniesz.

Łokur... - aż mi się jedna piosenka przypomniała big_smile

Don Pedro napisał/a:

Inżynieria genetyczna jest koniecznością.

Krykers napisał/a:

przez nowinki techniczne, które ułatwiają, i tworzą życie wygodniejszym, gasi takie potrzeby, jak praca nad sobą. Pozostają tylko pasjonaci.

Krykers napisał/a:

Bardziej ludziom by się chciało, gdyby zobaczyli efekty, ale to i tak nie bardzo, bo chcieliby już, teraz, i do tego bez wysiłku.

Krykers napisał/a:

To mozolny proces.

Krykers napisał/a:

Czyli nieśmiertelność jest możliwa? I mówimy o nieśmiertelności fizycznej? No nie wiem. smile Żeby nie dochodziło do degradacji, nie może być żadnych słabości. I fizycznych, i psychologicznych, i duchowych. Czyli ktoś musi osiągnąć ideał. Tylko że, same z siebie warunki, jakie człowiek stworzył, wpływają dość negatywnie.

I teraz. Czy dążąc do nieśmiertelności, dąży się do ideału? Czy ideał w ogóle istnieje, a może ma zaistnieć?

malgosia.wl napisał/a:

nieśmiertelność to złe określenie

Myślę, że dobrze obrazują one powszechne przekonania społeczeństwa na temat tego, co jest możliwe, oraz skłonności do zamykania się w pewnym światopoglądzie, bronienia go na wszelkie możliwe sposoby, i ustawiania się na pozycji znawcy tematu wink Takich wątpliwości i "wiem lepiej" było więcej, nie tylko na forum ale także czasem na PW, które otrzymałem; nasze społeczeństwo ma silnie zakorzenioną zależność od zewnętrznych autorytetów i oficjalnych doktryn, stąd jest dla mnie całkowicie to zrozumiałe, że nie uznajecie, że posiadacie większe możliwości, niż większości z tych autorytetów, którym ufacie, się nie śniło.

Tymczasem wczoraj i dzisiaj losowo sobie otworzyłem dwie książki na dowolnej stronie (każdą innego dnia), nie oczekując niczego, i nie zakładając też, że zawsze wiem gdzie czego szukać... i zamiast tego, przeczytałem sobie owe losowe fragmenty w książkach pt. Harmonia czterech ciał oraz Channeling - przesłanie dla ciebie i dla ludzkości - w tej kolejności poniżej cytaty.

Te same prawa, które rządzą rzeczywistością życia, jako że umysł i duch istnieją ciałem lub bez niego, rządzą też rzeczywistością śmierci. (...) Istnieje grupa Lamów tybetańskich, którzy chociaż liczą sobie po około 125 lat, wszyscy wyglądają tak, jakby mieli lat 25.

Myślę, iż stwierdzicie, że naprawdę idziecie naprzód i rozwijacie się duchowo. Czy zdajecie sobie sprawę, że oznacza to także, iż rozwiniecie się fizycznie? (...) Również wasza świadomość ciała zacznie funkcjonować na nowych zasadach. Czasami niektórym z was trudno będzie to zaakceptować, ale za kilka lat przekonacie się, że mówię prawdę. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie powiedzieliście nam na temat oczekiwań co do ciała fizycznego, jest powstrzymanie procesu starzenia. W istocie w cale nie musicie się starzec. To jeszcze jedno spośród waszych przekonań, będące częścią sposobu, w jaki zaprogramowano waszą świadomość na poziomie DNA. Można to przekonanie całkowicie zmienić. (...) Czyż nie byłoby miło, gdyby przez cały okres jej [fizycznej formy] użytkowania była w dobrym stanie? Uważam, że jest to cel godny uwagi. Faktycznie tak właśnie się obecnie dzieje w obrębie całej ludzkości. Gdy zmienicie swoją perspektywę, gdy bardziej uświadomicie sobie, że jesteście istotami boskimi, które rzeczywiście są nieograniczone, wówczas zrozumiecie tę prawdę głęboko na wszystkich poziomach swojej jaźni.
(...) Zmiany w ciele fizycznym zaczynają się na poziomie komórkowym. Uaktywniają się w obrębie sieci gruczołów jako części waszej struktury, których dotychczas w pełni nie obudziliście. (...) Budzicie drzemiące możliwości, które są częścią waszej struktury (...) a wy nawet sobie nie uświadamiacie, iż stanowią część waszej istoty.
Przebudzenie następuje wówczas, kiedy zaczynacie "kotwiczyć" w gęstej strukturze fizycznej energetyczną siłę całej jaźni. (...) Wówczas aktywuje się wasza struktura oraz uśpione możliwości i idealne wzorce, które są w niej ukryte - ukryte w DNA.
Kiedy aktywujecie nowy program, musicie zająć się starym. Pewne jego części zechcecie zachować, na przykład informację o wykorzystywaniu istniejących na Ziemi składników pokarmowych, potrzebnych dla zdrowia. Jednak niektóre elementy programu fizycznego nie są przydatne - myślę, że na przykład starzenie się chętnie z niego wyrzucicie. Aby przygotować nowy program, musicie przygotować mu miejsce, usuwając części starego.
W okresie następującym po wyrzuceniu starego programu, który wspierał waszą strukturę przez tysiące lat i przez wiele żywotow, a poprzedzającym nowe programowanie, skuteczne i dogodne, pojawia się faza przejściowa, która niekiedy wydaje się dziwna. Czasami wasze ciało zaczyna odnosić wrażenie, iż zmiany zachodzą tak szybko, że wywołuje to w nich dyskomfort. W większości są to zmiany chemiczne, ponieważ w taki sposób funkcjonuje wasza struktura fizyczna. Nad ową chemią kontrolę sprawują gruczoły. (...) Powstają nowe reakcje chemiczne, natomiast stare zaczynają zanikać.
(...) możecie spostrzec, iż ciało mentalne uważa siebie za punkt szczytowy ewolucji i nie jest ono zbyt zainteresowane - w przeciwieństwie do pozostałych ciał - współpracą ani wysłuchiwaniem innych punktów widzenia.

128 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-05-18 10:04:56)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Antares napisał/a:

Myślę, że dobrze obrazują one powszechne przekonania społeczeństwa na temat tego, co jest możliwe, oraz skłonności do zamykania się w pewnym światopoglądzie, bronienia go na wszelkie możliwe sposoby, i ustawiania się na pozycji znawcy tematu wink Takich wątpliwości i "wiem lepiej" było więcej, nie tylko na forum ale także czasem na PW, które otrzymałem; nasze społeczeństwo ma silnie zakorzenioną zależność od zewnętrznych autorytetów i oficjalnych doktryn, stąd jest dla mnie całkowicie to zrozumiałe, że nie uznajecie, że posiadacie większe możliwości, niż większości z tych autorytetów, którym ufacie, się nie śniło.

Rozumiem że TY odrzucasz wszysko co do tej pory stworzyła cywilizacja ludzka i sam jesteś sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Uważaj tylko żebyś nie zaliczył góry lodowej jak TYtanik. Ocean życia jest bardzo zdradliwy i podstępny, zwłaszcza dla tych którzy stracili kontakt z rzeczywistością, bo zgodnie z przysłowiem buta kroczy przed porażką.

To co piszesz o nieśmiertelności to tylko TWOJE WŁASNE przekonanie, nie poparte tak naprawdę niczym oprócz TWOJEGO WŁASNEGO przekonania. O słuszności swoich racji możesz pisać za 50 lat jak dożyjesz i jak utrzymasz swoje ciało fizyczne w stanie niezmienionym, w co ja osobiście wątpię -pojawią się wyzwania z którymi sobie nie poradzisz, tak jak nie poradziłeś sobie z prostym pytaniem o blokady w czakrach z Malwiną Stach. Tu dla porównania dziewczyna, która nie ma żadnych blokad w czakrach:
https://www.youtube.com/watch?v=yrth6ebj9b8).
https://www.youtube.com/watch?v=UE6erB3ij7o
To że teraz wyglądasz dobrze o niczym nie stanowi, moja babcia też wyglądała bardzo dobrze na 3 dni przed śmiercią. smile

Cytowanie kosmitów to też swego rodzaju powoływanie się na 'autorytety', tylko inne. Jeśli nie chcesz zostać wpuszczony w maliny przez autorytety zacznij sprawdzać osobiście prawdziwość tez zawartych w przekazach. Tylko wtedy przekonasz się osobiście ile są warte. Już samo sprawdzanie nie jest proste, łatwe i przyjemne, bo wymaga wysiłku i zaangażowania, a to już samo w sobie zaprzecza tezie o łatwości związanej z tematem nieśmiertelności.

Z tego co piszesz jawi mi się dość ciekawy obrazek człowieka goniacego za ideałem nieśmiertelności, który nigdy go nie osiągnie, bo wieko trumny już dawno się nad nim zamknęło, tylko ciało nie powiadomiło jeszcze o tym głowy.
Negujesz pracę nad samodoskonaleniem, ja natomiast właśnie w tym upatruję główną cechę adepta długowieczności, a za mną stoi cała rzesza mistrzów znanych i nie znanych, dzięki którym jestem w tym a nie innym miejscu. Byłabym głupia gdybym tego nie dostrzegała, dlatego należy im się za to co robili szacunek, bo gdyby nie przetarli ścieżki, byłabym daleko w lesie.

A to co ty nazywasz przekonaniam społeczeństwa, to są po prastu wymówki do tego, żeby stać w miejscu i się nie rozwijać, bo jest tak fajnie. smile Ludzie są z natury rzeczy leniwi i to na razie się nie zmienia...

129 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-05-12 11:17:40)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Nie odrzucam niczego, Gosia wink Nie chcę Cię przekonywać, jednak fakt, że to napisałaś, całkiem dobrze prezentuje podejście ludzi do tematów, które im się dosłownie nie mieszczą w głowie.

W zasadzie ten temat powinien bardziej dotyczyć czego innego: jak silnie tkwią zakorzenione przez ostatnie parę-paręnaście (nie więcej...) tysięcy lat poglądy na temat tego, co jest możliwe?

Pracując fizycznie z ciałem, masz świetną podstawę do dalszego rozwoju. Jeśli faktycznie robisz to, co piszesz, to jesteś dużo dalej w rozwoju, niż sporo ponad 99% ludzi na tej planecie, Azjatów w to włączając. Fizyczny ruch to dobry krok w kierunku rozwoju takich czy innych możliwości. Czy będzie to długowieczność, nieśmiertelność, czy dowolny inny cel, łącznie z energią qi i energią psychiczną czy też wspomnianym przeze mnie re-programowaniem dzięki światłu komórek, oraz ich malutkich centralnych molekuł "sterujących", DNA, to już wybór każdej osoby.

Tak naprawdę myślę, że życie na tej planecie nie sprowadza się do wegetacji, przeżycia go czy wyborów możliwości - ale przeciwnie, do tego, jakie i jak dużo ograniczeń mentalnych sobie wybierzemy. W ten sposób, sami zakreślamy swoje możliwości. Jest wielu takich, jak piszesz "mistrzów", którzy potwierdzą Twoje poglądy; są tacy, którzy potwierdzą inne poglądy; są też tacy, którzy potwierdzą zupełnie przeciwne tezy. Sami sobie wybieramy kogo słuchamy - a może raczej czyje ograniczenia przyjmujemy. Nie powoływałem się tu na żadne autorytety wyżej, wskazywałem zgodnie z tematem alternatywne opinie na temat tego, co jest możliwe. DNA to pojemnik na program - konfiguracja, która się na niego składa, może być przeprogramowana; jeśli wierzysz, że wyłącznie twarda sztuka materialnej inżynierii genetycznej jest w stanie to zrobić, jest to pewne ograniczenie na siebie przyjmowane - ale masz zawsze prawo wybierać sobie takie ograniczenia, jakie podświadomość Tobie dyktuje. smile

130 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-05-19 19:13:25)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Interesujący cytat z książki "Zwierciadło nieba", Graham Hancock:

To, co akceptujemy bez zastrzeżeń jako "rzeczywistość", riszi nazywają "światem formy". Twierdzą, iż odkryli, że świat ten w rzeczywistości wcale nie jest rzeczywisty, lecz (...) jest skomplikowaną i sprytną iluzją, mogącą zmylić nawet najbardziej gruntowne badania empiryczne - zbiorową halucynacją (...) [odciągającą od] prostej i wąskiej drogi, prowadzącej do wiecznego życia.

Jeszcze ciekawszy tekst dot. nieśmiertelności pochodzi ze skompilowanej wiedzy (na podstawie bardziej starożytnych źródeł) ok. II w. w Tekstach Hermetycznych, a dotyczy ubolewania nad aktualnymi czasami wink

Ciemność będzie preferowana nad światło, śmierć będzie uważana za korzystniejszą niż życie (...) [nawet to, że ktoś] może mieć nadzieję na osiągnięcie nieśmiertelności (...) wszystko to będą wyszydzać i będą nawet przekonywać samych siebie, że jest to fałszem.

I z tekstów staro-egipskich:

Według Tekstów z Edfu przyjęta (...) metoda polegała na budowaniu świętych "wzgórz" - za ich pomocą [mędrcy] określili plany i projekty, które miały być stosowane we wszystkich późniejszych świątyniach na ziemi egipskiej. Świątynie te, wznoszone z salami "przypominającymi niebo", uważano za żyjące istoty (...) (i) za swego rodzaju "kopię" konkretnej części nieba. Dusza zaopatrzona w wiedzę o tym mogła mieć nadzieję na osiągnięcie życia trwającego miliony lat - i na to, że będzie "dobrze zaopatrzona zarówno w  niebie, jak i na ziemi, niezawodnie, regularnie i wiecznie".

131

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Parę pytań, na które warto samemu znaleźć odpowiedź:

- czy to, jak nasze oczy odbierają wszechświat - wg. fizyków w bardzo wąskim pasmie elektromagnetycznym - jest absolutną perspektywą, i jedyną możliwą?
- czy uznajemy istnienie dualizmu między cząsteczkami materii (fizycznymi) a cząsteczkami energii (niefizycznymi)?
- czy powinniśmy dopuszczać istnienie innych aspektów rzeczywistości niż tych widzialnych, słyszalnych itd.?
- czy człowiek jest jedynie materią, czy też czymś więcej?
- czy umysł człowieka jest wynikiem wyłącznie z funkcjonowania jego komórek?
- czy jakiś aspekt niefizyczny nas samych wpływa na naszą osobowość?
- czy jakiś aspekt niefizyczny nas samych wpływa na nasz organizm?
- co się dzieje w momencie fizycznej śmierci?
- ...oraz dlaczego w ogóle do niej dochodzi?

Myślę, że są to kluczowe pytania, których jednak większość ludzi sobie nie zadaje - bo nie mają szukać za daleko, zamiast tego goniąc za doraźnymi celami. wink

132 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-05-31 13:54:41)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

https://commons.wikimedia.org/w/index.p … st_DNA.mp3

Warto posłuchać tego, co polski naukowiec ma do powiedzenia na temat tego, co można osiągnąć za pomocą zmian w DNA: od regeneracji organów po różne elementy typu włosy. Można przymknąć oko na niektóre dalekosiężne teorie. Warto jednak rozważyć modyfikację DNA nie za pomocą nanotechniki (sugerowanej przez naukowca), ale za pomocą bezpośredniego wpływu energetycznego, jaki opisywali mistycy.

Szczególnie interesujący fragment jest przy ok. 26 minucie, kiedy student chemii mówi o tym w jaki sposób przeprowadzono eksperyment genetyczny na roślinach. Kluczowym aspektem do sukcesu (którego nie osiągnięto) okazała się energia. Natomiast pod koniec podcastu jest o ciekawym gatunku ślimaków, które potrafią żywić się wyłącznie światłem słonecznym.

Zachęcam jeszcze raz do skupienia się bardziej na umyśle i energii, i wówczas ocenienie co możecie tak naprawdę osiągnąć w życiu, oraz jego długości.

133

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Jak istotna jest fizyczność, tj. posiadanie fizycznego ciała?

Jeśli spojrzeć na paradygmaty religijne, wydaje się, że nieistotne. Właściwie, to można dojść do wniosku, że fizyczność to jakaś kara.

Takie wnioski wynikają to z zupełnej nieświadomości, przyjmowania cudzych poglądów oraz kontroli ludzkich umysłów. Oczywiście, celowo zostały wymyślone, by kontrolować ludzi na Ziemi - oraz poza nią!

Jeśli chodzi o ciało fizyczne, istotne jest, by - jak wspominała Małgosia - poświęcić mu także odpowiednią uwagę. Z moich obserwacji, jeśli miałbym wskazać 2 najważniejsze elementy, które wprowadzają równowagę i utrzymują odpowiedni stan organizmu, to są to:
- odpowiednie ćwiczenia fizyczne - jak wspomniane w tym wątku sztuki walki (w celach nie tylko utrzymania zdrowia, ale polepszenia funkcjonowania całego organizmu)
- odpowiednie powietrze (tlen jest kluczowym elementem i źródłem / przekaźnikiem energii kosmicznej, docierającej m.in. ze słońca)

134 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-06-05 09:10:21)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

Ci wszyscy długowieczni uprawiali sztuki walki. Ruch to tylko jeden z elementów tego systemu. I tu tez są różne podejścia, ogólnie można je podzielić na zewnętrzne (związane z ruchem dynamicznym) i wewnętrzne (oparte na pracy statycznej). Wszystkie systemy sztuk walki mają te elementy w różnej proporcji...

Drugi ważny czynnik to odżywianie. Chińczycy mówią- in szybciej zjesz przeznaczony dla Ciebie zapas jedzenia, tym szybciej umrzesz. Ci którzy dożyli tych kilkuset lat prawie nic nie jedli. Pod koniec życia nie wyglądali na zgrzybiałych staruszków, tylko na pełnych sił witalnych ludzi. Ich wiek biologiczny stawał w miejscu dzięki zupełnie innemu trybowi życia jaki prowadzili, to cała tajemnica. A to z kolei wynikało z wiedzy i bogatego doświadczenia jakie zgromadzili.

Trzeci kluczowy czynnik to oddychanie. Chińczycy mówią- in szybciej zużyjesz przeznaczony dla Ciebie zapas powietrza, tym szybciej umrzesz. Dlatego ćwiczenia połączone są z głębokim brzusznym oddechem. Chodzi o to aby oddech był wolny i długi. Dlatego mieszkanie w dużej aglomeracji typu Warszawa ze smogiem na dzień dobry skraca długość życia.

To tylko głowne czynniki, bez których długowieczność nie ma racji bytu (oddychanie jest najważniejsze, to jest główny dostawca energii do procesów metabolicznych). Równowaga między tymi czynnikami daje utrzymanie wysokiego poziomu energii w ciele i zatrzymanie procesów starzenia. Przy pomocy głodówek i innych zabiegów można odwracać procesy w komórkach...

135

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

To tylko głowne czynniki, bez których długowieczność nie ma racji bytu (oddychanie jest najważniejsze, to jest główny dostawca energii do procesów metabolicznych). Równowaga między tymi czynnikami daje utrzymanie wysokiego poziomu energii w ciele i zatrzymanie procesów starzenia.

Borys, chłopiec który twierdził że pochodzi z Marsa mówił że to właśnie tlen jest odpowiedzialny za proces starzenia się. Więcej oddychania, więcej tlenu...
Mówił że mieszkańcy Marsa oddychają innym powietrzem dla tego u nich proces starzenia się dochodził do ok. Ziemskiej 30...
Tak tylko dopiszę swoje zdanie.

136 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-06-05 09:09:10)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

I tak i nie. Mnisi potrafią robić ok. sześć oddechów na minutę, albo jeszcze mniej, a nawet wchodzić w letarg. Co innego odech przy wysiłku fizycznym, a co innego w spoczynku. Kluczem są swobodne elektrony zawarte w powietrzu i ich przyswajanie przez system akupunkturowy, czyli przemiana energetyczna, w odróznieniu od porzemiany gazowej, czyli przyswajania tlenu. Tu jest dobry wyklad o biosyntezie szeroko rozumianej, warto przeczytać, aby wiedzieć i nie powielać błędów:

https://docer.pl/doc/nc00v

137

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Jeśli mogę dodać 3 grosze.

Jedzenie: trzeba wziąć pod uwagę, że wszystko, co jemy, musi zostać strawione - lub wydalone. Obie te czynności nie działają same z siebie (mimo, że przebiegają automatycznie), ale potrzebują energii. Martwa "osoba" nie trawi jedzenia. Żywa osoba musi natomiast sobie poradzić z tymi wszystkimi związkami organicznymi - a czasem dzisiaj nawet nie-organicznymi! Energia jest tu kluczową kwestią: nie chodzi o to, ile jesteś w stanie w ciągu całego życia zjeść, ale ile potrafisz dostarczyć energii. Dla większości ludzi faktycznie sprawdzi się to powiedzenie chińskie - chyba, że zmienisz to, jak działa system energetyczny.

Oddech: kolejna kwestia, zrobiłbym tu rozróżnienie między oddychaniem, samym powietrzem, oraz jego jakością. Bez tlenu umierasz błyskawicznie. Właściwie wszystkie procesy życiowe wymagają powietrza. Moim zdaniem wynika to z faktu, że energia (prana, qi) jest dostarczana przede wszystkim z powietrza - i to nie przypadek, że od jakości tlenu są uzależnione u człowieka również procesy mentalne. Powietrze - oraz ruch - też ma kluczowy wpływ na ww. trawienie. Bez powietrza (cząsteczek tlenu, których podstawową funkcją jest spalanie) ORAZ powiązanej z nim energii (prany) system trawienno-wydalniczy nie będzie w ogóle funkcjonował; przy złym oddychaniu, będzie pracował słabo. Czym gorzej będzie on działał, tym więcej pozostałości będzie w organizmie, tym bardziej będzie on zatruwany, i tym większa będzie tendencja do zapadania na choroby, zwłaszcza te tzw. "cywilizacyjne".

I tu dochodzimy do wspomnianego odżywiania. Jakość jedzenia może ww. 2 czynniki zmodyfikować: albo zwiększyć wydalanie, zmniejszyć zapotrzebowanie na energię - albo, przeciwnie, jeszcze dołożyć problemów.

Wszystko jest zależne. Nie chodzi tu o szukanie "dziury w całym", jak to robi współczesna medycyna, próbując się doszukać w liczbach odpowiedzi na pytania o stan zdrowia, ale o zrozumienie całości organizmu - podstawowych procesów, funkcji życiowych, oraz - zwłaszcza pomijanej - funkcji energii.

To są jednak - kluczowe - kwestie zdrowotne, opisywane m.in. przez medyków-taoistów lub medyków ajurwedy. Są podstawą długowieczności w dobrym zdrowiu, ale żeby przejść na wyższy poziom, bez pracy z energią i świadomością się nie obejdzie - wynika to po prostu z tego, jak funkcjonuje rzeczywistość (tzw. makrokosmos), i umieszczony w niej człowiek (mikrokosmos). W każdym z trzech ww. przypadków energia okazuje się kluczowa - a świadomość potrafi kontrolować energię. Ignorowanie energii i świadomości, w tym świadomości energii, przypomina próby zwiększenia swoich zdolności do biegania - bez brania pod uwagę faktu, że człowiek ma nogi, i to one są w dużej mierze odpowiedzialne za efekt. Tak samo jest z energią. Podstawowym elementem działania organizmu - jak uczy tradycyjna medycyna chińska - jest to, jak działa system energetyczny. A energię muszą otrzymywać wszystkie, od najmniejszych po największe, części ciała: od komórek po największe organy - w przeciwnym razie przestają być żywe. Komórki i DNA działa również dzięki energii - oraz świadomości. By kontrolować procesy energetyczne, potrzebna jest świadomość energii - tak samo, by kontrolować ciało fizyczne, potrzebna jest świadomość fizyczna.

138 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-07-24 11:31:40)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Zauważyłam, że powszechnie szasta się na codzień pojęciem energii (Qi) w róznych aspektach naszego życia. Poniżej spojrzenie tych, co ćwiczą sztuki walki na ten temat (fragment wywiadu):

T.G. - Dla większości ludzi na zachodzie istnienie energii wewnętrznej "Chi" jest
niemożliwe. Nawet ćwiczący przez wiele lat różne wewnętrzne style, mają wątpliwości czy to co czują to "Chi". Brak wykwalifikowanych nauczycieli, którzy mogliby to zweryfikować, sprawia, że uczeń bardzo wiele rzeczy musi przyjąć "na wiarę". Jak Ty przekonałeś się o istnieniu "Chi"?

A.K. -Qi to pojęcie z zupełnie odrębnego od naszego systemu nauki. To w gruncie rzeczy cały system teorii dotyczących dość różnych dziedzin. Pojęcie to ukształtowane zostało w określonym układzie, i tylko w tym układzie ma pewien sens. Traci ono ten sens poza właściwym kontekstem. Prosta próba przeniesienia pojęcia qi do nowego układu (system nauki zachodniej) jest skazana na porażkę. U nas po prostu znajomość zagadnienia jest nikła. Stąd mylenie kontekstów
użycia pojęcia qi nawet wewnątrz układu klasycznej nauki chińskiej i stąd nieudolne próby włączenia we własny, wykształcony w tym miejscu i w tej epoce system pojęć, naiwnego wyobrażenia o qi. Zastanówmy się przez chwilę na przykład nad pojęciem "energia". Co porusza samochód? Energia. Idziemy do galerii, oglądamy obraz i mówimy, że emanuje z niego pewna energia. Czy ta energia nadaje się do napędzania samochodu z silnikiem spalinowym? Oczywiście qi to jest pewien problem. Niektórzy stwierdzają po prostu: "qi nie istnieje, qigong nie działa, w taijiquan też mówią o qi, a więc taijiquan nie ma wartości". Inni z kolei mówią:
"Wierzę w qi. Starożytni Chińczycy byli największymi mędrcami wszechczasów, a nauka zachodnia jest bez sensu". Moim zdaniem, żadne z tych stanowisk nie jest rozsądne.
Yiquan powstał w Chinach, został stworzony przez Chińczyka na bazie klasycznego
systemu wewnętrznego xingyiquan. Jednak niewątpliwie impulsem przyczyniającym się do powstania i rozwoju tego systemu był kontakt z kulturą i nauką zachodnią, czego efektem był pewien krytycyzm wobec tradycyjnej spuścizny. Yiquan powstał więc tam gdzie spotkał się Wschód i Zachód. Dokonano weryfikacji i udoskonalenia koncepcji i metod. I oczywiście cały czas się to odbywa, bo założeniem quanxue (nauka o sztuce walki - tak Wang Xiangzhai nazywał yiquan w późniejszych latach) jest, że "nie ma granicy w rozwoju sztuki walki". Sam Wang Xiangzhai pojęciem qi posługiwał się tylko we wczesnym okresie, gdy napisał "Właściwą ścieżkę Yiquan". Natomiast w późniejszej, reprezentatywnej dla dojrzałego yiquan/dachengquan "Centralnej osi drogi pięści" (znanej też jako "Teoria dachengquan") zupełnie nie używał tego pojęcia. Po prostu wytworzony został nowy system koncepcji i metod, łatwiej zrozumiałych i dających się interpretować z punktu widzenia zachodniej nauki. Założenie było takie, by nie utracić walorów tradycyjnych systemów, a osiągnąć te same, a nawet lepsze rezultaty. Innymi słowy, uważamy, że w pewnym zakresie, konkretnie chodzi tu o związek między umysłem i ciałem i to co stanowi motyw przewodni systemów wewnętrznych, czyli nei jin (siła wewnętrzna), nie ma potrzeby odwoływania się do pojęcia qi. Posługiwanie się tu pojęciem qi utrudnia bowiem zrozumienie sztuki walki i postępy w niej. Być może niektórzy uprawiający systemy wewnętrzne nie zgodzą się z tym, ale tak właśnie uważam, i takie jest stanowisko większości przedstawicieli yiquan. To właśnie był jeden z
istotnych elementów, które przyciągnęły mnie do yiquan. W yiquan udaje się osiągnąć ten typ siły i jej świadomości - nei jin, jak w klasycznych systemach wewnętrznych, bez użycia sprowadzających wielu adeptów na manowce teorii, które uważamy za przestarzałe.

T.G. - A co sądzisz o próbach udowodnienia istnienia energii "chi" na gruncie zachodniej nauki?

A.K. -To jak niektórzy do tego podchodzą, to totalne nieporozumienie. To coś jakby próbować udowodnić, że energia istnieje. Pojęcie qi, w najbardziej ogólnym sensie jest równie, a może jeszcze bardziej ogólne od pojęcia energii. Po prostu jest to najbardziej podstawowe pojęcie w chińskiej wizji świata. To jest coś tego rzędu, jak "jednolita teoria wszystkiego", choć nie wiemy jak będzie ona wyglądała, jeśli w ogóle zostanie sformułowana. Natomiast my poza ogólnym pojęciem energii, mamy też pojęcia bardziej szczegółowe, pojęcia określonych rodzajów energii, nie tylko w znaczeniu fizycznym, ale np. energii czy siły oddziaływania artystycznego. Podobnie pojęciem qi posługują się Chińczycy, w różnych dziedzinach i aspektach nadając mu różny sens. Oczywiście w Chinach prowadzone są badania np. nad wai qi (zewnętrzne qi). Chodzi tu o tzw. emisję qi na zewnątrz, np. za pomocą rąk, czyli coś w rodzaju naszej rodzimej bioenergoterapii. I rzeczywiście okazuje się, że pewne rzeczy dają się zmierzyć: promieniowanie podczerwone, emisja elektronów itp. W oparciu o wyniki tych badań w Chinach nawet zbudowano urządzenia które naśladują określonych mistrzów qigong. Niektóre z tych urządzeń mają nawet przełączniki,
pozwalające w zależności od potrzeb "przełączać się" między różnymi mistrzami, których oddziaływanie ma różne właściwości. No i mamy dowód. Już wiemy, że qi to po prostu promieniowanie podczerwone i emisja elektronów i budujemy aparat, który emituje qi. Tak, ale jest to tylko pewien aspekt pojęcia qi. Załóżmy, że podczas tych badań odkryto, że emitowany jest także jakiś inny, nowy rodzaj energii. Znów mamy dowód istnienia qi. No tak, to skoro ten nowy rodzaj energii to qi, to promieniowanie podczerwone i elektrony to nie było qi. Ale przecież badania wykazały, że urządzenia zbudowane w oparciu o poprzednią teorię działały, dając dokładnie takie same efekty terapeutyczne, jak mistrzowie qigong "emitujący qi". No to może jednak ta nowo odkryta energia, to nie qi, tylko jeszcze inna energia. A może qi to i to i to. A może coś jeszcze? A może ta inna energia jednak nie istnieje. A więc mamy promieniowanie podczerwone i elektrony. No dobrze, a jak to się ma do takiego objaśnienia Yang Chengfu, który mówił że gdy ręka jest bardzo zgięta, to jest słabsza, bo qi gorzej przez nią płynie, a gdy jest mniej zgięta to jest silniejsza, bo qi może przepływać swobodnie. Co tu ma do rzeczy promieniowanie podczerwone?
Zróbmy taką próbę: staję, z ręką ugiętą w łokciu, łokieć znajduje się koło moich żeber, a dłoń na wysokości szyi. Ktoś naciska mój nadgarstek od przodu, nie pozwalając mi wyprostować ręki. Próbuję ją wyprostować, ale jest trudno tego dokonać. Teraz prostuję nieco łokieć, wysuwając łokieć i dłoń do przodu. Gdy teraz ktoś naciska mój nadgarstek od przodu, łatwiej mi się przeciwstawić. Dlaczego? Przeanalizowanie układów kości i stawów pozwoli stwierdzić, że zastosowanie tu znajduje znane z lekcji fizyki w szkole podstawowej zasady dźwigni i rozkładania
sił. A qi? Dlaczego Yang Chengfu wyjaśniał to lepszym lub gorszym przepływem qi? No cóż, Yang Chengfu po prostu nie znał elementarnej fizyki, a więc musiał się odwoływać do pojęć które znał. Jednak proszę pomyśleć: Robimy taki eksperyment. Pada pytanie, jaki jest mechanizm zjawiska, które obserwujemy. Ja tłumaczę je zasadami mechaniki. Ktoś natomiast zaczyna opowiadać, że w pierwszym wypadku ugięcie łokcia nie pozwala swobodnie przepływać qi, a w drugim qi lepiej płynie. Którą odpowiedź jest wartościowsza? W yiquan uważamy, że pierwsza. Druga natomiast kieruje myślenie adepta stylu wewnętrznego na manowce. Jak ma się to do dowodu na istnienie qi? A może qi to zasada dźwigni i sił składowych? No ale w takim wypadku jak to się przekłada na leczenie? Widzimy, że są to jakby różne rzeczy. Innymi słowy, chciałem po prostu uzmysłowić Czytelnikom, że podejście typu: "czy qi istnieje" jest absurdalne. Podobnie wyobrażenie, że nagle pojawi się dowód na istnienie nowego rodzaju energii i wszystkie chińskie teorie zostaną od razu wyjaśnione. Tradycyjna nauka chińska nie jest czymś absolutnie doskonałym, tak jak i nauka zachodnia nie jest doskonała i skończona. Dla nas podstawowym punktem odniesienia jest nauka zachodnia. Dla współczesnych Chińczyków w gruncie rzeczy też. Połączenie różnych podejść daje nowe, ciekawe rezultaty. Ale obecnie jedyną, że tak powiem, platformą podstawową pozostaje nauka zachodnia. Raczej nie uda się nikomu pozbyć wiedzy, którą nabył w ciągu swojego życia i nagle przestawić się na widzenie świata Chińczyka sprzed wieków. Tak więc na klasyczną naukę chińską nie da się patrzeć inaczej niż z punktu widzenia współczesnej nauki. Zdając sobie sprawę z pewnej nieprzystawalności do siebie pojęć klasycznej nauki chińskiej i naszego systemu wiedzy, a także trochę lepiej orientując się w użyciu pojęcia qi przez Chińczyków, widzimy, że mówienie o udowodnieniu istnienia qi, jako jakiegoś ściśle określonego rodzaju energii w rozumieniu nauki zachodniej jest pozbawione większego sensu. To co możemy robić, to badać zjawiska, które Chińczycy odkryli i dawniej tłumaczyli korzystając z pojęcia qi, i na nowo je interpretować. W zakresie istotnym dla wewnętrznych sztuki walki, nową interpretację od kilkudziesięciu lat proponuje yiquan. Udoskonalona interpretacja teoretyczna zdążyła tu już znacznie wpłynąć na stosowane metody treningowe. Podobne próby powoli pojawiają się też w środowiskach innych systemów. Oczywiście nie ma to ścisłego związku z innymi dziedzinami, gdzie pojęcie qi używane jest w innych kontekstach.

T.G. - Czytając różne historie z życia mistrzów Dei Jia, nawet tych z początków naszego wieku, pełno jest w nich opisów o niesamowitych umiejętnościach wykorzystania "Chi". Wyższości w konfrontacji styli "miękkich" nad "twardymi". Dlaczego dzisiaj jest tak trudno spotkać kogoś o takich umiejętnościach?

A.K. -Przede wszystkim nie zauważyłem w oryginalnych wersjach takich opisów mowy o "wykorzystaniu qi". Myślę, że sformułowanie "wykorzystanie qi" pochodzi raczej od ludzi którzy nie znają dobrze systemów wewnętrznych i w związku z tym dopowiadają sobie, że pewne rzeczy możliwe są tylko dzięki "kosmicznej energii".

Jak widać sami Chińczycy weryfikują to co wynika z ich tradycji i poszukują wytłumaczenia na bazie współczesnej nauki. smile

139

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

A możesz podać źródło?

Niemniej jednak generalizujesz i próbujesz nie wiem co udowodnić. Spotkałem się z wieloma opiniami Chińczyków (i innych nacji) odnośnie energii Qi i zresztą wielu zagadnień z ich starożytnej spuścizny - lekarzami, praktykami różnych sztuk itp.. Opinie są różne, ale to tylko opinie. Jeśli chcesz opierać się na filozofii i sztukach Chińskich, a następnie wyrywać je z kontekstu w którym zostały stworzone, to tak, jakbyś próbowała udowodnić, że pojęcie atomu nie ma sensu, bo sobie dorabiasz do niego np. kontekst religijny i że to pojęcie to nieporozumienie wink To, co zaprezentowałaś, to nic innego, jak typowe naukowe teoretyzowanie na podstawie własnych przekonań, którego wszędzie pełno. Naukowcy lubią to robić, jeśli coś nie jest obecnie udowadnialne przy pomocy obecnych naukowych metod (lub gdy są ignorowane). Równie dobrze ślepi naukowcy mogli by zaprzeczać istnieniu kolorów - na gruncie czysto teoretycznym. Ta opinia niczego nie zmienia. To co przedstawiasz to typowy pogląd tzw. establishmentu.

Ja nie wierzę w qi (energii wokół ciała - której częścią jest tzw. aura) ani kolory. Dla mnie to rzecz oczywista - można obu doświadczać bezpośrednio. Aurę można zobaczyć, a energię odczuć.

140 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-07-25 17:34:36)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Oto żródła:
http://www.neijia.net/neijia/yiquan_wywiad_21.html
Wystarczyło wpisać kawałek tekstu artykułu do wyszukiwarki i sam byś znalazł.

To nie pogląd establiszmentu tylko opinia tych którzy większosć życia spędzili na studiowaniu sztuk walki. Bo ten facet cytuje tylko innego faceta, który zajmuje się tym dłużej od niego. Obaj znają dobrze chiński więc o pomyłce czy nieporozumieniu nie może być mowy.

Opowieści o tajemniczej energii Qi to ściema (z której nota bene sami Chińczycy się śmieją) fundowana głównie przez tych, którzy się na tym nie znają a czerpią z tego korzyści materialne ucząc innych i zakładając sekcje. W mętnej wodzie zawsze łatwiej łapać ryby. Skuteczność technik walki opiera się na ich perfekcyjnym wykonaniu i energia ma tu tylko takie znaczenie, że trzeba wylać dużo potu, aby to wyćwiczyć i było skuteczne w realnej walce. smile
To wszystko można wyjaśnić na gruncie mechaniki i fizyki i Chińczycy właśnie to robią. Sam sobie odpowiedz na pytanie dlaczego. smile
Na koniec taka uwaga: w przypadku sztuk walki MOC  a nie ENERGIA jest czynnikiem decydującym o skuteczności. Jakbyś nie pamiętał to MOC= ENERGIA/CZAS

141 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-07-25 18:43:22)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

Wystarczyło wpisać kawałek tekstu artykułu do wyszukiwarki i sam byś znalazł.

Co to za merytoryka, by znajdować samemu? Pytam po prostu skąd wzięłaś ten wywiad.

malgosia.wl napisał/a:

To nie pogląd establiszmentu tylko opinia .... Bo ten facet cytuje tylko innego faceta. Opowieści o tajemniczej energii Qi to ściema


I tak dalej. Wystarczy komentarza. Przedstawiasz własną opinię, masz zawężony światopogląd - ok. Możesz wierzyć w cokolwiek, sama będziesz doświadczać skutków swojego myślenia.

142 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-07-25 23:41:35)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Nie jestem pewna czy się zrozumieliśmy. Nie ma tu moich opinni, tylko opinie dwóch ludzi:
Wang Xiangzhai
Yao Chengguang
Yiquan powstał w Chinach, został stworzony przez Chińczyka na bazie klasycznego systemu wewnętrznego xingyiquan. Jednak niewątpliwie impulsem przyczyniającym się do powstania i rozwoju tego systemu był kontakt z kulturą i nauką zachodnią, czego efektem był pewien krytycyzm wobec tradycyjnej spuścizny. Yiquan powstał więc tam gdzie spotkał się Wschód i Zachód. Dokonano weryfikacji i udoskonalenia koncepcji i metod. I oczywiście cały czas się to odbywa, bo założeniem quanxue (nauka o sztuce walki - tak Wang Xiangzhai nazywał yiquan w późniejszych latach) jest, że "nie ma granicy w rozwoju sztuki walki". Sam Wang Xiangzhai pojęciem qi posługiwał się tylko we wczesnym okresie, gdy napisał "Właściwą ścieżkę Yiquan". Natomiast w późniejszej, reprezentatywnej dla dojrzałego yiquan/dachengquan "Centralnej osi drogi pięści" (znanej też jako "Teoria dachengquan") zupełnie nie używał tego pojęcia. Po prostu wytworzony został nowy system koncepcji i metod, łatwiej zrozumiałych i dających się interpretować z punktu widzenia zachodniej nauki. Założenie było takie, by nie utracić walorów tradycyjnych systemów, a osiągnąć te same, a nawet lepsze rezultaty. Innymi słowy, uważamy, że w pewnym zakresie, konkretnie chodzi tu o związek między umysłem i ciałem i to co stanowi motyw przewodni systemów wewnętrznych, czyli nei jin (siła wewnętrzna), nie ma potrzeby odwoływania się do pojęcia qi. Posługiwanie się tu pojęciem qi utrudnia bowiem zrozumienie sztuki walki i postępy w niej.

Andrzej Kalisz -autor artykułu podpisuje się pod tymi opiniami. Więc nie wiem co cię bulwersuje, jeśli nie lubisz opini i autorytetów to przykro mi bardzo. Ja lubię, jeśli oczywiście wiedzą co mówią i robią. I potrafią to przekonywująco udowodnić.

Xingyiquan („Boks umysłu”, "Pięść formy i intencji" lub „ Boks silnej woli”) - jeden z trzech najbardziej znanych stylów wewnętrznych kung fu. Trening zaczyna się od ćwiczenia prostych pięciu form będących sednem stylu. Formy symbolizują odpowiednio: metal, wodę, drzewo, ogień i ziemię. Następnie ćwiczy się pięć połączonych form i 12 form zwierzęcych. Uważa się, że prawidłowe wykonywanie form działa zdrowotnie na pięć podstawowych organów: płuca, nerki, wątrobę, serce i żołądek. Styl dzieli się na trzy gałęzie:

-konserwatywną, ćwiczącą wszystko tradycyjnie (Li Cunyi)
-syntetyczną łaczącą Bagua, Xingyi i Taijiquan (Sun Lutang), oraz
-naturalną, w której nie kładziono nacisku na naukę form tylko wolę „Yi” (Wang Xiangzhai) zwaną później Yiquan, albo Dachengquan.

143 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-08-02 11:08:39)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Sztuki walki to rodzaj ruchu, czyli gimnastyki. Jeśli ktoś nie przesadza (co jednak wielu adeptów sztuk walki i innych sportów robi), jest w stanie wyciągnąć dużo korzyści z niego - i tym samym wydłużyć życie, poprawić krążenie krwi i energii w ciele itd. Chińczycy po za tym mieli też inne ćwiczenia, jak wspominałem: tai-chi, qi-gong, i wiele innych, mniej popularnych nazw. Nieśmiertelność jednak to co innego, niż ćwiczenie ciosów czy szpagatów. Ludzie są mocno zorientowani na swoje ciała fizyczne tak, że ulatuje im wszystko inne, bardziej subtelne. Tymczasem życie nie-fizyczne również istnieje, natomiast bez energii Twoje ciało będzie martwe.

Są też inne metody, niż tylko ruch fizyczny. Sprawa sprowadza się, mówiąc bardziej metaforycznie, do podstawowych elementów przyrody (wszechświata):
- ziemia (pożywienie)
- woda (płyny)
- powietrze (tlen)
- ogień (temperatura, słońce)
- eter (energia, prana, qi...)

Każdy z nich musi zostać zapewniony.

Warto poświęcić szczególną uwagę także oddychaniu. Większość ludzi nie oddycha prawidłowo - tymczasem są one jedną z kluczowych technik w wielu sztukach, których sztuki walki stanowią jedynie część - a którą współcześni odizolowali od reszty tego dorobku, który ma znacznie szerszy zakres, i jest generalnie częścią medycyny, lub ogólnie wiedzy o życiu w ogóle (ajuh = życie, weda = wiedza).

144 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-08-18 21:21:41)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Sorry za długą wypowiedź, ale nie da się tego wyjaśnić inaczej - i unikając posądzeń o upraszczanie lub braku odniesień.

To jest w istocie prosta i oczywista prawda, ale bardzo łatwo ją pominąć lub zbagatelizować:

Człowiek, aby funkcjonować, potrzebuje równowagi między dwoma podstawowymi energiami: yang i yin. Oba są przeciwstawnymi fluktuacjami: yang podwyższa wibrację (ale nią nie jest, jedynie na nią wpływa), zaś yin - przeciwnie, obniża.

Generalnie, materia jest typu yin. Jednak organizm biologiczny to nie tylko materia; a co innego zatem, jeśli nie tylko?

Typowy naukowiec (człowiek, który uległ powszechnej propagandzie akademickiej, gdzie ludziom robią pranie mózgów ;P ) powie, że co prawda są cząsteczki materii i energii, ale wzbrania się rękami i nogami, by przyznać, że energia jest niezbędna dla procesów w organizmie, a kiedy zostanie przyciśnięty do muru, zbagatelizuje sprawę, i przyzna, że stwierdzono obecność impulsów elektrycznych. Pominie wszystko, czego nie stwierdzono, i czego zresztą nie mają ochoty stwierdzać smile

Zgodnie z pismami starochińskimi, w tym księgami medycznymi, za tzw. część energetyczną odpowiada yang, za część materialną odpowiada yin. Gdy taoista stanie się wyłącznie yang, po prostu zmienia się w inny rodzaj bytu: staje się czystym duchem (spirit albo shen). Jeśli będzie wyłącznie yin, staje się tzw. cieniem, również pozbawionym organizmu cielesnego (ang. ghost), nie mając lekkości i siły bytu yang, pozostaje blisko Ziemi i staje się zmorą - żywi się na formach żywych.

Inkarnacja w ciało ducha (energii) jest możliwa w obu przypadkach - cienia yin oraz ducha yang. Z pomocą jedzenia, słońca, wody, powietrza i innych żywiołów człowiek otrzymuje życie - staje się formą "bio"-logiczną.

Człowiek tym różni się od duchów, że jego organizm jest czymś w rodzaju bio-technologii. Posiada zaprogramowany kod (DNA), według którego tworzony (czyli regenerowany) jest cały organizm - przy pomocy energii. Energia ta, wg. programu, powoduje budowanie wszystkich komórek wg. wymienionego wzorca. Yin jest substancją - tym, o czym mówią biolodzy, kiedy się odnoszą do budowy komórki. Yang natomiast, jak pisałem, jest zwykle pomijane.

Otóż energia yang jest przede wszystkim tym aspektem, który brakuje większości ludzi w organizmie. Sam program DNA u człowieka jest upośledzony (oficjalnie jest mowa o 2 niciach, oraz tzw. "śmieciowym" DNA tongue ).

Z czasem DNA zaczyna funkcjonować błędnie, a dokładniej mówiąc, zaczyna człowiekowi (organizmowi) brakować energii - czyli yang. Brak energii powoduje, że regeneracja musi napotykać coraz większe problemy, co prowadzi do coraz większej ilości kompromisów w obudowie.

Człowiek, swoim niezrozumieniem istoty rzeczy oraz tzw. ślepym racjonalizmem, nazwał obserwację efektów ubocznych tych procesów - starzeniem. Powszechnie wmawia się ludziom, że jest to stan naturalny.

Aby przywrócić całkowitą zdolność DNA do regeneracji, należy wykorzystać znane prawa fizyki - przy pomocy umysłu, do zmiany częstotliwości komórek i DNA.

Aby dokładniej zrozumieć temat, pomyśl o tym: co się dzieje, gdy jakaś substancja, np. plastik, zostanie wystawiony na bardzo silną temperaturę? Zachodzi reakcja chemiczna.

Czym jest reakcja chemiczna?

Jest oddziaływaniem między sobą atomów - a dokłaniej mówiąc, elektronów pomiędzy cząsteczkami.

Do reakcji takiej dochodzi, gdy energia jest wystarczająco wysoka (co widać po ruchu elektronów). Wysoka energia to wysoka częstotliwość.

Ciało fizyczne działa na dokładnie tej samej zasadzie. Reakcjami chemicznymi w organizmie steruje się - nie inaczej tylko dzięki energii, tj. odpowiednio wysokim częstotliwościom.

Z tym, że te częstotliwości mogą być generowane (i są!) przez umysł, czego już nikt wam pewnie nie powiedział. Każdy może tej umiejętności się wyuczyć - ja robię to każdego wieczoru i każdego dnia.

A na koniec najważniejsze pytanie merytoryczne: co się stanie, gdy uda Ci się umysłem doprowadzić do 1. dostarczenia wystarczającej ilości energii do DNA (komórek), by błędy nie powstawały; 2. doprowadzenia do reakcji w cząsteczkach DNA?

smile

145 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-08-20 12:44:48)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Pięć elementów według Yiquan:

JEDNOŚĆ PIĘCIU ELEMENTÓW
Mówi się, że pięć elementów, to matka tworzenia, niszczenia i przemian. Jest źródłemwszelkich rzeczy. Gdy rozprawia się o pięciu elementach, twierdzi się, że metal rodzi wodę,woda rodzi drzewo, drzewo rodzi ogień, ogień rodzi ziemię, ziemia rodzi metal. To jest cykl rodzenia. Metal pokonuje drzewo, drzewo pokonuje ziemię, ziemia pokonuje wodę, wodapokonuje ogień, ogień pokonuje metal. To jest cykl niszczenia.
Ta zgniła koncepcja odległa jest od teorii sztuki walki. Ci którzy ją stosują, o sztuce walki niemają pojęcia. Mówią, że jakaś technika rodzi inną technikę, że jakaś technika pokonuje inną technikę. Z pozoru wydaje się, że jest w tym jakiś sens. A jednak gdy dokładniej rozważyć zasady sztuki walki, dochodzimy do wniosku, że gdy dochodzi do kontaktu w walce, nie ma czasu na dostosowanie twojej techniki do techniki przeciwnika zgodnie z taką teorią.
Naprawdę nie uwierzę, że coś takiego może się udać, gdy oczy zaobserwują, umysł to przeanalizuje, i dopiero wtedy ręce wykonają akcję. A ponadto kierunek i sposób działania siły przeciwnika ulega ciągłym, błyskawicznym zmianom. Jak zatem można uzyskać w tak złożonych sytuacjach zwycięstwo trzymając się teorii tworzenia i niszczenia pięciu elementów? Taka teoria może służyć tylko
prowadzaniu w błąd i bezczelnemu oszukiwaniu ludzi. Jest to wyjątkowy poziom bzdury!
Nawet gdy ktoś potrafi zachować się spontaniczne w nieprzewidzianej sytuacji i uderzyć bez zastanawiania się, nawet wówczas nie ma pewności, że uda się pokonać przeciwnika! Jeśli natomiast ktoś mówi o myśleniu w czasie walki, analizowaniu, zastosowaniu określonych technik i form, jasne jest, że w zakresie walki jest kompletnym laikiem. Jeśli mówić o pięciu elementach w sztuce walki, to chodzi o siłę metalu, siłę drzewa, siłę wody, siłę ognia i siłę ziemi. To znaczy, że ścięgna i kości są silne i twarde, jak metal i kamień. To jest charakterystyka metalu, stąd mowa o sile metalu. To sens powiedzenia, że skóra i mięśnie są jak bawełna, a ścięgna i kości jak stal. Jeśli chodzi o wszystkie kończyny i kości, wszędzie są ugięcia i odcinki proste, jak w przypadku gałęzi drzewa. To jest
charakterystyka drzewa, stąd mowa o sile drzewa. Gdy ciało się porusza, jest jak smok unoszący się w powietrzu, jak wąż płynący w wodzie, jak strumień wody, bez ścisłej formy, płynący żywo i ulegający nieustannym zmianom. To jest charakterystyka wody, stąd mowa o sile wody. Gdy ręce uderzają jak pociski, jak bomby, gdy ciało porusza się gwałtownie i  dziko, jakby płonęło, to jest charakterystyka ognia, stąd mowa o sile ognia. Gdy w całym
ciele jest krągłość i pełność, taka solidność, jakbyś był potężną górą, gdy nie ma miejsca gdzie nie mogą pojawić się ostre krawędzie, to jest charakterystyka ziemi, stąd mowa o sile ziemi. W każdym ruchu i w każdej akcji zawartych jest tych pięć rodzajów siły. To nazywa się jednością pięciu elementów.

Ogólnie mówiąc, w bezruchu całe ciało przenika jednolita siła. W ruchu nie ma
najmniejszego stawu i miejsca, gdzie nie byłoby układu przeciwstawnych sił we wszelkich możliwych kierunkach. Tylko w ten sposób można osiągnąć całościową siłę – hunyuan li.

SZEŚĆ HARMONII
Jeśli chodzi o sześć harmonii, stosuje się podział na wewnętrzne i zewnętrzne. Mówi się, że serce powinno być w harmonii ze świadomym umysłem, umysł z qi, qi z siłą. To są trzy wewnętrzne harmonie. Ręce w harmonii z nogami, łokcie z kolanami, barki z biodrami. To są trzy zewnętrzne harmonie. Mówi się też: ścięgna w harmonii z kośćmi, skóra z mięśniami, płuca z nerkami – trzy wewnętrzne harmonie. Głowa w harmonii z rękoma, ręce z tułowiem, tułów z nogami – trzy zewnętrzne harmonie. Generalnie, gdy duch jest w harmonii, siła jest w harmonii, oś ciała jest w harmonii, to jest harmonia. Nie chodzi o ścisłe położenie części ciała względem siebie. Niestety teoria sześciu harmonii wprowadza ludzi w błąd. Uczniowie powinni się tego strzec.

To tylko wstęp do taoistycznej alchemii związanej ze stylami wewnętrznymi, szkoda odkrywać coś co zostało już dawno odkryte i w miarę dobrze opisane...

Antares napisał/a:

Z tym, że te częstotliwości mogą być generowane (i są!) przez umysł, czego już nikt wam pewnie nie powiedział. Każdy może tej umiejętności się wyuczyć - ja robię to każdego wieczoru i każdego dnia.

Systematyczność jest bardzo ważna przy wszystkich praktykach. A co jeśli twoja praktyka okaże się niewystarczająca i komórki zaczną się starzeć? Jak sprawdzasz czy twoje ciało nie zaczyna się starzeć? Jak z wydolnością organizmu w miarę uplywu czasu? Sam wygląd to niestety za mało, Ania Przybylska też dobrze wyglądała, a zmarła na raka trzystki w wieku 35 lat...

146 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-08-23 16:45:35)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ów Yiquan często chyba powtarza, w co nie wierzy. Jego wypowiedzi są mniej więcej na tym samym poziomie, co nie-sławnego niewiernego Tomasza z Biblii. Z taoizmem nie ma to nic wspólnego - a są to głównie koncepcje taoistyczne. To trochę tak, jakbym wypowiadał się autorytarnie na temat nauki o glebach i ich urzyźnianiu - nic nie wiem na ten temat, ale kto mi zabroni stwierdzić, że te koncepcje są zgniłe tak samo jak nawóz, którego się do tego celu używa? wink

Używanie abstrakcyjnych koncepcji bez korzystania z abstrakcyjnego myślenia to tak, jakby tłumaczyć, że fakt, iż pierwiastek z -2 nie istnieje, jest zgniłą koncepcją, bo nijak można go przełożyć na materialne przedmioty. wink

Są ludzie, którzy w swojej arogancji uważają się za mistrzów, a tymczasem powinni zrobić coś dokładnie odwrotnego: zamiast mówić, zacząć słuchać, zwłaszcza wszechświata, o którym wydaje im się, że wiedzą wszystko smile

malgosia.wl napisał/a:

szkoda odkrywać coś co zostało już dawno odkryte i w miarę dobrze opisane...

Na tej samej zasadzie można by powiedzieć, że szkoda żyć - a jeśli tak, to na nic zainteresowanie zdrowiem, życiem a tym bardziej długowiecznością czy życiem wiecznym. wink

Jeśli ktoś utrzymuje takie poglądy, będzie przyciągał i powtarzał jedynie informacje, które są adekwatne do jego/jej poglądów. Tak działa podświadomość. Będziesz wklejać wszystko, co pozwoli Ci zachować spokój umysłu, negując nawet fakt, że wszechświat ma więcej tajemnic, niż Ci się wydaje. smile

Nie śledzę polskich ani żadnych innych celebrytów, ale celebryci z reguły poprawiają wygląd sztucznymi metodami - jest tak jak piszesz, co z tego, że poprawiła sztucznymi metodami cerę czy coś tam jeszcze, skoro liczy się to, co wewnątrz. Na tym polega alchemia wewnętrzna. "Wewnętrzna" odnosi się do tego, że osiągasz konkretne cele (przemianę energii wewnętrznych) poprzez pracą wewnętrzną (umysłową i energetyczną). Dla odmiany, alchemia zewnętrzna opiera się na poszukiwaniu zewnętrznych metod: w postaci roślin czy tzw. "magicznych pigułek".

Alchemia to szeroka i niejednorodna dziedzina, której niezgłębili nawet tacy wytrawni i niezależni akademicy, jak Mircea Eliade (swoją drogą polecam jego książki w których zawarł mniej lub bardziej pośrednio swoje poszukiwania nieśmiertelności - choć jak oficjalnie wiadomo, nie znalazł tego, czego szukał).

Osobiście mam zamiar zrobić coś takiego: oficjalnie umrzeć, tak, bym nie figurował w oficjalnych rejestrach jako żyjący człowiek. wink Ludzie wierzą, że są zależni od społeczeństwa, od systemu itd. Prawidłowo myślą: są zależni, bo wybierają myślenie, że są zależni. Gdyby myśleli odwrotnie, również prawidłowo by myśleli. smile Rozumiesz? Nikt nie ocenia Twoich poglądów, a tym samym ograniczeń - robisz to sama sobie. Rzeczywistość będzie potwierdzała Twoje podświadome faktyczne przekonania na jej temat, bo tak działa percepcja (która jest bardzo, bardzo ograniczona - można ją poszerzyć - poprzez poszerzania (świato-)poglądów, czyli przekonań na temat świata i tego co jest możliwe). Rzeczywistość (wersję wszechświata), którą wybieramy, tkwi w naszym umyśle. A wszechświat się dostosowuje - a mówiąc dokładniej, Twoja percepcja owej rzeczywistości. Jeśli twierdzisz, że coś jest nie możliwe - znowu - myślisz prawidłowo, czymkolwiek to by nie było. Możesz wklejać też na potwierdzenie, że są nawet inni, którzy twierdzą to samo, więc na pewno mają rację big_smile I oni wszyscy również myślą prawidłowo - a rzeczywistość się do ich "prawidłowości" dostosowuje, jeśli naprawdę w to wierzą.

Ja wybrałem inną drogę. Wg. Lao-Tzy, jest ich nieskończona ilość, a nie jedyna "prawidłowa". Każda jest prawidłowa. smile

147 Ostatnio edytowany przez Antares (2020-08-23 17:55:22)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Cytat z "Alchemia Taoizmu" M. Winn, który ciekawie opisuje swoje doświadczenia z energią:

Od czasu, kiedy zostałem wtajemniczony w praktykę taoistycznego czi kung i wewnętrznej alchemii (nei dan) dwadzieścia lat temu, zacząłem przeżywać ekscytujące i dogłębne doświadczenia. Nagle odkryły się przede mną tajemnicze, wewnętrzne światy. Wewnętrzne wymiary mojego ciała stały się rozległym polem interakcji, które w jakis sposób przeoczyłem podczas moich poprzednich duchowych eksploracji. [...]
Wcześniej spędziłem cztery lata, codziennie intensywnie trenując przez cztery do ośmiu godzin tantryczną jogę i medytację kundalini. [...] [moja energia] wznosząc się w górę kręgosłupa doprowadza również do pulsowania szyszynki i przysadki na jego drugim końcu. Wychodziłem ze swojej "jaskini", z mojego mieszkania i chodziłem ulicami Nowego Jorku, czując, że mam trzy metry wzrostu i patrzę na wszystko z góry, jak gdybym unosił się ponad swoim ciałem. Ale zauważyłem, że kiedy moja głowa coraz bardziej się rozszerza, to ciało staje się coraz słabsze. Stałem się tez mniej odporny na przeziębienia i był to jeden z powodów zainteresowania bardziej skoncentrowanym na ciele taoistycznym podejściem. [...]
Nauczenie się pierwszych formuł spowodowało, że moje główne organy zaczęły pulsować nowym życiem, prądy energii popłynęły różnymi meridianami [...] Te doświadczenia powstawały dzięki praktyce tylko drugiej alchemicznej formuły, "Mniejszego oświecenia wody i ognia", dużo wcześniej nim cokolwiek zrozumiałem o pierwotnyej czi czy o komunikacji z głębszymi poziomami pola czi Natury. Później uświadomiłem sobie, że wzrastające poziomy "pustki" w alchemicznych kotłach stosowanych w każdej formule były w rzeczywistości "wypełnione" tą nieuchwytną, pierwotną czi i że "siedzenie w zapomnieniu" było w rzeczywistości przypominaniem sobie pierwotnej energii. [...]
W miarę jak każda nowa formuła zawiększała moje zaufanie do komunikowania się z nowym aspektem zbiorowego umysłu, wchodziłem coraz głębiej, w coraz bardziej intymny dialog z Naturą. Oznaczało to uczenie się słuchania zarówno własnej istoty (mikrokosmosu), jak i otoczenia (makrokosmosu). [...]
Ciągle powtarzane alchemiczne gotowanie głównych "ingrediencji" - ciała-umysłu-ducha-pustki (jing-qi-shen-wu) - stanowiły oktawy tej samej wewnętrznej konwersacji, ale - z każdą formułą - podejmowanej na coraz głębszym poziomie. Wzrastająca subtelna natura głębokiej struktury języka nei dan sprawiała, że strumień myśli plotkujących w moim umyśle stawał się coraz mniej absorbujący.

Ludzie bardzo przywiązani są do swoich koncepcji, jakie mają na temat świata. Jeśli ktoś ma inne koncepcje, zwykle czują się zagrożeni, i atakują "innowierców" - nie ma znaczenia, czy te koncepcje dotyczą religii, nauki, czy nawet zwykłych codziennych wydarzeń.

Alchemia, jak twierdzi ww. autor, próbuje używać odmiennego języka - takiego, który jak najmniej ogranicza nas w dotarciu do istoty rzeczy. Na tym właśnie głównie polega taoizm - to sposób podejścia do rzeczywistości, a zarazem uzyskania praktycznych korzyści z tego podejścia. Nie są to z reguły korzyści materialne, bo mówią o harmonii, równowadze, homeostazie z naturą itd. - są to koncepcje, które dzisiaj nic nie znaczą. Czy są błędne z tego powodu? Czy warto za to atakować i zabijać?

Ignorant, który tak robi, skazuje się na utratę wszystkich potencjalnych korzyści, jeśli zamierza tkwić w ograniczających go / ją poglądach.

Chińczycy zalecają picie zielonej herbaty - ma wiele korzyści. Moim zdaniem tak jest. Jedną z nich jest dosłownie otworzenie "bram" w umyśle - umysł się rozszerza i łatwiej pojmuje koncepcje, ciało zaś pracuje znacznie lepiej. Pomaga też przy treningu fizycznym.

----

Istnieje podejście bazujące na najniższym poziomie - jest to coś, co matematyk nazwałbym systemem logicznym.

Matematycy zdają sobie sprawę z tego, że istnieje więcej niż jeden system logiczny. W istocie, istnieje ich nieskończona liczba. Nieskończony zbiór systemów logicznych nadal jednak można określić nad-zbiorem tego zbioru, mającym wspólne cechy dla wszystkich.

Można stworzyć inny nad-zbiór, który charakteryzuje się innymi cechami i w ramach niego stworzyć kolejną nieskończoną liczbę zbiorów innych systemów - nazwijmy go systemami askjomatycznych paradygmatów. Mówią one, co "jest" a co "nie jest".

Pewien genialny matematyk, K. Godel, logicznie udowodnił, że każdy system logiczny, jakim się posługujemy, jest potencjalnie błędny, ponieważ jest nieweryfikowalny w ramach swojego systemu. Aby go zweryfikować, potrzebujemy systemu wyższego rzędu. A by ten zweryfikować, potrzebujemy kolejnego nad-systemu, i tak w nieskońoczoność.

Są systemy magii, które mają podobne podejście, z tym, że z reguły nie używają nazwy "system", a innych, np. ww. paradygmatów i konceptów na temat rzeczywistości. Ich największą ambicją nie jest np. stworzenie ognia z niczego, a poszukanie takich paradygamatów, które pozwolą im w zupełnie nowy sposób określić rzeczywistość i ją zmieniać do woli w sposób, który jest zupełnie niezrozumiały - a nawet przerażający - dla tych, którzy go nie rozumieją (mają ograniczające ich paradygmaty na temat tego, co i jak funkcjonuje we wszechświecie.

----

Alchemia i magia, a także starożytna nauka, w tym matematyka, nieprzypadkowo razem występowały. Każda mówi o nieco odmiennym sposobie postrzegania tego samego.

Alchemia mówi o jakościach (np. żywiołach), matematyka przekształca je w w język liczb (częstotliwości), zaś magia korzysta z pojęcia sił, przy pomocy której następuje manifestacja.

Wszystkie te nauki są w tym sensie "święte". Dotyczą natury wszechświata, albo mówiąc językiem taoistów - tao Natury.

Właśnie ze starożytności pochodzi koncepcja wiecznego życia. Koncepcja ta wywodzi się ze sposobu rozumienia tego, jak funkcjonuje wszechświat - oraz kluczowego pojęcia energii uniwersalnej, z której można stworzyć wszystko (dzięki umysłowi). Człowiek jest tam postrzegany jako część wszechświata - stworzony z tych samych elementów. Oznacza to, że wszystkie komórki w Twoim ciele bazują ostatecznie na uniwersalnej energii, a kluczem do ich transformacji / kontroli (czyli praktyki alchemicznej) jest odpowiednio ukształtowany umysł.

Natomiast umysł ograniczany jest przez poglądy. Wola pozwala na wybieranie poglądów i stopnia otwartości umysłu. Intencja zaś zarządza wolą.

148 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-08-28 15:34:33)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

Ale wywaliłeś esej! roll
Dużo slów, mało treści. Sam się w tym chyba pogubiłeś.

Naprawdę, nie rozumiem Twojego wzburzenia, prezentowanie swoich doświadczeń to nic złego, zwłaszcza gdy są w opozycji do panujacych przekonań. Tak na marginesie, Lao-Tzy nie wiadomo, czy w ogóle istniał, a co dopiero jego wspaniałe teorie, bo Chińczycy mają tendencje do wysysania z palca różnych historyjek i uznawaniu tego za prawdę objawioną. Samych klasztorów o nazwie Shaolin było kilkanaście w długiej historii Chin, tak samo z powstawaniem stylów kung fu, tworzyli je ludzie którzy przeważnie nie istnieli (slynna historia o pięciu starszych z Shaolin Chi Shin, Pak Mei, Fung To Tak, Miu Hin, mniszka Ng Mui i dziewczyna o imieniu Yim Ving Tsun). Przyjmujac takie teorie za prawdę objawioną i broniąc tego rękami i nogami sam się tylko pogrążasz.

Dla mnie większe znaczenie ma, dleczego ktoś neguje czyjeś nauki, czy to ignoranctwo, czy swoje własne doświadczenia, które zaprzeczają istniejącym teoriom. W przypadku Yiquan to niestety ten drugi przypadek. smile

A gdyby starożytne nauki rzeczywiście miały jakąś wartość, to mielibyśmy żyjących długowiecznych, pamiętających ubiegłe tysiąclecia. Niestety, to co po nich zostało to kości, które odkopują archeolodzy. Więc jak widać, szukali ale nie znaleźli. Jeśli chcesz korzystać z ich doświadczeń to droga wolna. Jak to określiłeś wszystkie ścieżki są dobre, ale nie dla mnie. Dla mnie dobre są tylko te, które prowadzą do celu, a nie na cmentarz. Świętości są po to, żeby je zrzucać z piedestału, jak nie przystają do rzeczywistości. To się nazywa postęp.

A tutaj mały przykład zastosowania chińskich teorii w praktyce. Tak wygląda, jak ktoś straci kontakt z rzeczywistością:
https://www.youtube.com/watch?v=1Xd2MUJSil4
Jak widać życie szybko weryfikuje poprawność teorii i koncepcji. Dlaczego mistrz TaiChi przegrał? W linku poniżej znajdziesz odpowiedź...
https://www.youtube.com/watch?v=1HsOMYOPKwc
Mnich zlekceważył swojego przeciwnika, mając przekonanie, że to co ćwiczy będzie skuteczne w walce, w rezultacie czego przegrał. To nie TaiChi było nieskuteczne, tylko mnich nie potrafił używać prawidłowo siły i technik swojego stylu, czyli jego wiedza była oparta na złych założeniach. Jego przeciwnik miał prosty cel -wyrobienie sily fizycznej prostymi metodami i dlatego tak szybko sobie z nim poradził. Mnich popełnił wszystkie błędy jakie można było popełnić stając do walki z takim przeciwnikiem. Podstawowym błedem było oparcie swoich przekonań na fałszywej wiedzy...
A tak na marginesie, czy nie jesteś przypadkiem zodiakalnym skorpionem (Antares to alfa gwiazdozbioru Skorpiona)?

149

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

malgosia.wl napisał/a:

gdyby starożytne nauki rzeczywiście miały jakąś wartość, to mielibyśmy żyjących długowiecznych, pamiętających ubiegłe tysiąclecia.

Pisałem dużo, bo dużo przyszło mi na myśl, pociągnąłem temat dalej. Chyba jedynie Ty jesteś wzburzona smile Dalej ciągniesz swoją tyradę, a ja odniosłem się tylko w mniejszej części do wypowiedzi przez Ciebie zamieszczonej.

Starożytne nauki mają dużo więcej wartości, niż nie tylko Ci się wydaje, ale niż ktokolwiek z obecnie żyjących jest w stanie przyznać. Nie wiesz na 100% kto został nieśmiertelnym, wykazujesz dużo ignorancji takimi stwierdzeniami. smile Nie jestem bynajmniej wzburzony, to jest normalna reakcja, wszędzie ją widzę smile
Myślę, że już wszyscy znają Twoje zdanie na ten temat, większość Twoich wypowiedzi to walka z... samą sobą chyba? smile
Poniżej odpowiadam Ci na pytanie na podstawie właśnie wiedzy starożytnej:

malgosia.wl napisał/a:

A tak na marginesie, czy nie jesteś przypadkiem zodiakalnym skorpionem (Antares to alfa gwiazdozbioru Skorpiona)?

Gwiazdozbiory nie są stałe, zmieniają się z biegiem tysięcy lat. Antares obecnie jest w znaku zodiaku (konstelacji), na którą składają się gwiazdy związane ze znakiem skorpiona. Nie zawsze tak było. Wynika to z tzw. precesji, a nazwa "Antares" została utworzona przez starożytnych Greków i wówczas nie była w cale w skorpionie, a dosłownie znaczy "anty-ares", czyli anty-mars na dzisiejsze czasy, zaś mars jest planetą rządzącą baranem oraz... skorpionem! wink Anty-ares odnosiło się do tego, że właśnie jej natura była w opozycji - dokładniej do znaku Barana.
Idąc dalej, w astrologii nie ma tak naprawdę czegoś takiego jak "być skorpionem (czy innym znakiem zodiaku)", a w popularnym mniemaniu oznacza słońce w znaku skorpiona - i od razu odpowiadam, że nie, nie jestem. Mój tzw znak zodiaku możesz odczytać z mojego awatara ;D

150 Ostatnio edytowany przez malgosia.wl (2020-08-28 09:28:54)

Odp: Nieśmiertelność. Prawda czy fikcja?

To nie żadna tyrada ani walka, tylko próba zrozumienia zjawisk, które wokól nas mają miejsce. Aby je zrozumieć trzeba czasami stworzyć skrajne warunki, wtedy wszystko staje się o wiele bardziej zrozumiałe. Moim celem jest pokazanie RÓZNYCH spojrzeń na te same tematy, a nie obiegowych opinii, które z prawdą niewiele mają wspólnego. Nie rozumiem, dlaczego traktujesz to personalnie, to absolutnie nie jest skierowane w Ciebie. Jesteś miłym i dobrym człowiekiem i nic do Ciebie nie mam. Ale mam też dużo własnych doświadczeń (dobrych i złych) i nimi sie dzielę z innymi. Może dlatego pewne rzeczy widzę inaczej, co nie znaczy, że jestem nieomylna.

Ja niestety znam niektóre znaki zodiaku bardzo dobrze i dostrzegam zależnośc między cechami charakteru a datą urodzenia. Najwięcej negatywnych relacji mam ze skorpionem, stąd też moje pytanie. Ten z obrazka to raczej mily znak zodiaku. smile Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, życzenia pewnie spóźnione, ale szczere. Ja natomiast urodziłam się pod ciemną gwiazdą, tak przynajmniej o mnie mówiła moja mama...

Wracając do tematu QiGong to metoda treningowa, występuje w różnych stylach kung fu pod różną postacią. Generalnie dzieli się na twardy i miękki QiGong. Wbrew pozorom oba działają pozytywnie na zdrowie.

https://twitter.com/TeviaFeng/status/11 … 21/photo/1
https://marcusqigong.pl/qigong/
Warto się tym zainteresować głębiej, ale nie liczyłabym na szybkie postępy, dobrodziejstwa z tego płynące są trochę na wyrost ...
Dla mnie QiGong to stanie przez dłuższy czas w określonych pozycjach, w celu wzmocnienia przede wszystkim szkieletu i rozciągnięcia mięśni w celu poprawy elastyczności ciała. Oddech sam się dostosowuje do wykonywanych ćwiczeń, nie trzeba go na siłę kontrolować (ale tu są różne szkoły, jedni go kontrolują, inni nie)...